Kto siedzi po drugiej stronie ekranu?

przez , 16.lut.2017, w Thriller

Thriller o tym, jak w dobie internetu łatwo stać się kimś innym. A także o tym, jak bardzo intensywne życie w sieci potrafi skrzywić perspektywę. Książka przerażająca, głównie dlatego, że uświadamiamy sobie, jak dużo dookoła nas może być ludzi, kompletnie nie radzących sobie z życiem rzeczywistym. Te wszystkie dzieciaki, które spędzają całe godziny w sieci, od niemowlaka przyzwyczajane do tabletu, grające w rozmaite gry. Te dzieciaki, które wychodzą potem na światło dzienne i popełniają samobójstwa albo zabijają kolegów, zaskoczone, że nie ma drugiego życia.

Bohaterką książki jest taki właśnie komputerowy freak. Leila, która nigdy nie mogła porozumieć się z rówieśnikami. Także dlatego, że opiekowała się swoją coraz bardziej zniedołężniałą, chorą na stwardnienie rozsiane matką. Po jej śmierci Leila dalej żyje życiem samotnika, wychodząc tylko do najbliższego sklepu. Zarabia w sieci i rozrywki znajduje w sieci. A jej życie nabiera barw, kiedy zostaje użytkownikiem elitarnego serwisu, w którym dyskutuje się o rozmaitych kwestiach filozoficznych. Pierwszy raz w życiu słuchana, akceptowana, chwalona. Liczą się z jej zdaniem. Szczytem sukcesu jest moment, kiedy założyciel serwisu, Adrian, proponuje jej ważną misję. Jest taka kobieta, Tess, która chce popełnić samobójstwo. Nie chce jednak martwić rodziny i znajomych. Leila ma więc w mailach i na portalach społecznościowych wcielić się w Tess, dzięki czemu wszyscy uwierzą, że kobieta wciąż żyje, tylko po drugiej stronie globu. Leila się zgadza. Z pozoru dlatego, że wierzy w wolność wyboru i prawo każdej jednostki do samostanowienia. A tak naprawdę chodzi o to, że nareszcie ma szansę być akceptowana przez kogoś innego. Tess jest dla Leili oknem na świat, namiastką prawdziwego życia.

To, na co zwróciłam uwagę w książce, to język. Narratorem jest Leila i język powieści jest taki jak ona – czasem infantylny, a czasem nadmiernie poważny, gdzie zamiast mówić „wskazuje się”, gdzie nie istnieje sarkazm ani humor słowny, gdzie brakuje kulturowych odniesień. W nielicznych kontaktach z prawdziwymi ludźmi Leila nie rozumie, dlaczego od razu zwraca uwagę swoim niedostosowaniem, dlaczego jej normalne z pozoru zdania budzą śmiech lub zdziwienie. Z drugiej strony Leila zdaje sobie sprawę, że mało wie o życiu – jest więc pedantycznie dokładna. To co dla Tess jest naturalne – żartowanie ze znajomymi, opowieści o ludziach, miejscach, zdarzeniach, filmach, muzyce, uczuciach, sztuce, każde jedno zdanie – wymagają od Leili długich i dokładnych poszukiwań w internecie. Ten z kolei daje możliwość wielu interpretacji i często pomija to, co oczywiste. Do „prawdziwego” życia, takiego jakie prowadzi przed swoim zniknięciem Tess Leila potrzebuje arkuszy kalkulacyjnych i osi czasu. Niesamowite, prawda? A z drugiej strony Leila też nie rozumie, że nie wszystko, co znajdzie w sieci, to prawda. Nie może na przykład pojąć, że mężczyzna, który przecież tak doskonale się z nią dogaduje mailowo, nie chce mieć z nią do czynienia w rzeczywistości. Nie może pojąć, że ktoś, kto w mailach wyznaje jej miłość, najzwyczajniej w świecie ją okłamuje. A przecież sama tworzy czyjeś życie, powinna zdawać sobie sprawę z tego, że w internecie możesz być dokładnie tym, kim chcesz być.

Dzieciaki, zanurzone w komputerowym świecie, to łatwy łup. Pedofile, to nam się narzuca natychmiast. Ale Lottie Moggach pokazuje, że nie tylko. Sieć jest pełna pułapek i niezwykle łatwo w nie wpaść. Zwłaszcza, że istnieją ludzie, znakomicie manipulujący ludzkimi potrzebami.

A na koniec pytanie – czy na pewno wiecie, kto znajduje się po drugiej stronie ekranu?

Tytuł: „Najpierw mnie pocałuj”

Autor: Lottie Moggach

Dom Wydawniczy Rebis

Zostaw komentarz :, więcej...

Pustelnica z Amherst – Wiersze wybrane Emily Dickinson

przez , 15.lut.2017, w poezja

Wielka tajemnica. Nie wiemy, jak wyglądała, bo światu pozostał po niej jeden dagerotyp. Nieustannie źródło domysłów historyków i biografów, posądzana o niekoniecznie siostrzaną miłość do brata czy też skłonności lesbijskie. Nazywana „Samotnicą z Amherst” Emily Dickinson to jedna z najwybitniejszych poetek amerykańskich.

Przed śmiercią niedoceniana i niezrozumiana, być może też dlatego, że w patologiczny wręcz sposób unikała kontaktu z ludźmi, rozmawiając z nimi ze swojej sypialni na piętrze rodzinnego domu. Gdy żyła, światło dzienne ujrzało zaledwie kilka jej wierszy. Dopiero po śmierci Emily jej siostra w pokoju poetki odkryła kufer, a w nim ponad 1700 utworów. Jednak styl Emily, nowatorskie podejście zarówno do tematu, jak i języka czy formy nie spotkało się ze zrozumieniem. Spadkobiercy jej spuścizny, szykując wiersze do publikacji, poddali je bezlitosnemu retuszowi – oryginalne epitety zastąpiono utartymi określeniami, wygładzono szorstkie wersy, DOPASOWANO  wiersze do obowiązującej interpunkcji i zasad pisowni. Dopiero w wiele lat później, w 1955 roku świat doczekał się kompletnego wydania wierszy Dickinson w ich oryginalnej postaci. Wtedy też okazało się, że Emily, nieśmiała Emily, domatorka Emily, która miała kłopoty ze spojrzeniem komuś w oczy to nowatorka, pracująca z językiem jak rzeźbiarz z gliną, nadająca mu nowe kształty i nowe znaczenia.

Wiersze Emily Dickinson poddawano niezliczonym interpretacjom, podobnie jak jej życie. Co pewne, uderza w tych utworach wiedza o sobie i własnej świadomości. Wyrzekając się kontaktów ze światem zewnętrznym Emily była w stanie skupić się na rzeczach, które uznała za ważne. Unikając doświadczania jednocześnie była w stanie precyzyjnie określić, co w tym doświadczaniu jest istotne.

Emily Dickinson to obserwator paradoksów, filozofka, rewolucjonistka i burzycielka. Te dwa ostatnie epitety odnoszą się zarówno do jej traktowania formalnych struktur poezji jak i pracy nad językiem. Na szczęście w wersji wydawnictwa Znak mamy także oryginalne wersje językowe, co pozwala nam ocenić to buntownicze i nowatorskie podejście. Także pozwala nam ocenić nakład pracy – wiersze Emily Dickinson to nie efekt nonszalanckiego machania piórem. To owoc przemyśleń i solidnej pracy nad materiałem, jakim jest słowo. Widzimy to także w wersji polskiej, bowiem autorem tłumaczenia jest Stanisław Barańczak, jak nikt potrafiący oddać istotę poezji Dickinson. Jego autorstwa jest także obszerny wstęp o poetce i jej twórczości, który pozwala nam lepiej poznać samą Emily i pokazuje – choć nie narzuca – rozmaite kierunki interpretacyjne wierszy.

Tytuł: Wiersze wybrane

Autor: Emily Dickinson

Wydawnictwo Znak

Zostaw komentarz :, , więcej...

Kobiety i pasja – „Bogowie tanga”, Carolina De Robertis

przez , 13.lut.2017, w Obyczajowe

Tango – namiętne, pasjonujące, grzeszne, budzące pożądanie. Kontrowersyjne, zarówno wtedy, jak gra się je w burdelach, jak i gdy tańczą je bogaci mężczyźni i eleganckie damy. Tango to miłość i tango to wolność, choć, gdy wpadniesz w jego objęcia, nie wydostaniesz je już nigdy.

„Bogowie tanga” to historia dziewczyny, która chce uwolnić się od dotychczasowego życia. Początek XX wieku.  Siedemnastoletnia Leda, z małą walizką i zamkniętymi w futerale starymi skrzypcami ojca, opuszcza swoją rodzinną wioskę i jedzie do Buenos Aires do świeżo poślubionego per procura męża. Jednak kiedy przybywa na miejsce okazuje się, że jej mąż nie żyje…Młoda wdowa może wrócić do rodzinnej wioski albo znaleźć sobie nędznie płatną pracę szwaczki. Jednak Leda nie chce iść utartymi ścieżkami. Po raz pierwszy w życiu jest wolna. I uwodzi ją tango… Jednak gdy Leda chce się nauczyć gry na skrzypcach okazuje się, że tango nie jest dla kobiet. Dziewczyna znajduje jednak sposób, żeby zrealizować swoje marzenie. Ścina włosy, bandażuje piersi i w ubraniach swojego zmarłego męża przeistacza się w Dantego zwanym Chico. A potem dołącza do grupy muzyków grających tango w podrzędnych spelunach, salach tanecznych i kabaretach.

Tango było buntem. Tango łamało schematy – i ta książka jest o buncie i łamaniu schematów właśnie. O kobiecie, która wbrew wszystkiemu odważa się iść własną drogą i poświęca życie marzeniu. I jest w tym nie tylko niezwykle konsekwentna, ale i znajduje sprzymierzeńców. To tacy jak ona – ludzie, którzy oddali duszę muzyce.

Książka Caroliny De Robertis opowiada o emigrantach, którzy wędrują w poszukiwaniu lepszego zycia, najczęściej – niestety kończąc w marnej dziurze, urabiając ręce po łokcie za kwoty, które ledwie starczają na przeżycie. To także historia kobiet – kolejna w ostatnich czasach o takiej tematyce, która do mnie trafiła. Bowiem kobiety w „nowym świecie” są niewolnikiem tego świata. Praca, jaka mogą wykonywać uczciwie nie starcza na opłacenie najmniejszych potrzeb. Ta, w której mogą zarobic więcej to praca prostytutki – dziewczyny traktowanej brutalnie, co 15 minut przyjmującej nowego klienta, a tych nigdy dość. Kobiety te nie mogą mieszkać z innymi, „uczciwymi” kobietami, nie przyjmuje ich żadna społeczność. Jeśli zajdą w ciążę, odbiera im się dzieci. Lub dzieci te, zwłaszcza dziewczynki, czeka podobnie nędzny los. W pełnym robotników Buenos Aires kobieta może być albo zamkniętą w czterech ścianach czyjąś żoną albo kurwą. A przecież te kobiety też mają marzenia, pragnienia, oczekiwania. I udaje im się je spełnić, za cenę olbrzymich wyrzeczeń. Leda całe życie ukrywa kim jest. Właścicielka kabaretu, w którym gra grupa Dantego/Ledy pół życia była nieszczęśliwa, zmuszona przez brata do poślubienia okrutnego starca, nieustannie ją poniżającego. Rosa, właścicielka przejmującego głosu nie może go używać śpiewając tango, bo…jest kobietą. A jednak – mimowolnie co prawda, ale kobiety się wspierają. Dają sobie nadzieję na lepsze jutro. To taka piąta kolumna, podziemna rzeka pod zdawałoby się poukładanym, stojącym na twardych fundamentach męskim światem.

Nie wiem, czy to ja przyciągam ostatnio do siebie książki o zdeterminowanych kobietach, czy teraz już wszystko kojarzy mi się z kolorem białym. Ale „Bogowie tanga” pokazuje, że da się spełniać marzenia. Jeśli tylko masz w sobie siłę i determinację.

Tytuł: „Bogowie tanga”

Autor: Carolina De Robertis

Wydawnictwo Albatros

 

Zostaw komentarz :, , więcej...

Nowa książka autorki „Niezgodnej”

przez , 10.lut.2017, w Fantastyka, Młodzieżowe

To kolejna powieść Veroniki Roth, autorki bestsellerowej „Niezgodnej”. Tym razem mamy przed sobą Romeo i Julię w klimatach s-f, z wrażliwym Romeo i bezwzględna Julią, losem, którego nie da się odwrócić i, oczywiście, poświęceniem. Bo bez poświęcenia przecież się nie liczy.

Bohaterami książki są Cyra i Akos. Mieszkają na jednej planecie ale reprezentują różne ludy. Akos jest z kochającego pokój narodu Thuve. Cyra – ze znanego z brutalności ludu Shotet. Każdy z mieszkańców tego świata ma niezwykły talent – a ten Cyry potrafi być morderczy…każdy, kto jej dotknie, cierpi z niewyobrażalnego bólu. Ten sam ból odczuwany nieustannie doprowadza dziewczynę do szaleństwa. Ulgę przynosi jej jedynie dotknięcie Akosa – chłopaka, którego Shotet porwali jako dziecko, zabijając przy okazji jego rodzinę. Cyra uczy się od Akosa łagodności, współczucia i poświęcenia. On od niej tego, jak przetrwać mimo wszystko.

„Naznaczeni śmiercią” jest książka o stracie i wynikającej z niej zmianie, a także konsekwencjach wynikających z przemocy, każdego rodzaju. Konsekwencjach dla ofiary przemocy i tego, kto przemoc stosuje. Konsekwencjach fizycznych i daleko głębszych psychicznych. Każda przemoc bowiem oznacza stratę – traci ofiara ale traci i ten, kto przemoc stosuje. I nie wiadomo ostatecznie, kto tu jest bardziej poszkodowany.  Symbolem tej straty są nacięcia na własnym ciele, jakich po każdym zabójstwie – czy też morderstwie – dokonują przedstawiciele ludu Shotet. Znaki te przypominają, że każdy akt brutalności zostają z nami na zawsze.  Ostatecznie jednak, mówi nam autorka, największych aktów przemocy zawsze dokonujemy sami na sobie, w imię tego, co uważamy za swój obowiązek czy powinność.

Rozpisałam się dosyć poważnie, ale historia jest dosyć ponura. Krew leje się strumieniami, ludzie krzyczą z bólu niemal na każdej kartce, krzywdy robią rodzice dzieciom, dzieci rodzicom, robi je sobie wzajemnie rodzeństwo. Ale jak powiedziała w którymś z wywiadów sama autorka, to właśnie brutalność i przemoc i jej okoliczności miały być głównym tematem książki. A także umiejętności dostosowywania się do nowych warunków i życia w odmiennej kulturze.

„Naznaczeni śmiercią”, poza tym, że są historią o miłości, są przeciętnie interesującą książką s-f, z kilkoma dziwnymi światami i kulturami (przeciętnie dla mnie, jakby nie patrzył specjalizuję się w fantastyce) i wciągającą powieścią przygodową. Jest bunt, rewolucja, tajemnicza wyrocznia, nieoczekiwani sprzymierzeńcy i zanosi się także na spektakularną puentę. Czyta się szybko, nie ma żadnych dłużyzn i nielogiczności, a także nadmiernego filozofowania czy dramatyzmu.Oczywiście wszystko jest zgodnie z ostatnimi trendami, (zrozumiałymi, bo w końcu to głównie kobiety czytają) że to kobiety są siłą napędową i sprawczą i że są bardziej stanowcze, zdecydowane i bezwzględne niż mężczyźni.

Tytuł: „Naznaczeni śmiercią”

Autor: Veronica Roth

Wydawnictwo Jaguar

Zostaw komentarz :, więcej...

Okiem filmowca – „Świat Andrzeja Fidyka”

przez , 09.lut.2017, w Reportaż

Filmował maszerujących wyznawców koreańskiego wielkiego wodza i Brytyjczyków, którzy uczyli Kazachów robić telenowele. W Indiach obserwował wędrownych kiniarzy a w Japonii ludzi, którzy umierają z przepracowania. Genialny samouk, który zmienił polskie kino dokumentalne, obdarzony niezwykłą intuicją i darem obserwacji. Andrzej Fidyk opowiada o swoich najsłynniejszych filmach, warsztacie i niezwykłych ludziach, których spotkał na swojej drodze.

„Świat Andrzeja Fidyka” to połączenie biografii z reportażem i podręcznikiem filmowca – amatora jednocześnie. Dla tych, którzy kochają kino książka to fascynujący obraz ewolucji filmowca, od zwykłego handlowca i telewizyjnego kierownika produkcji po człowieka, który ma na swoim koncie ponad 40 filmów i cały zestaw prestiżowych nagród. To także swoisty podręcznik, bo Fidyk nie szczędzi konkretnych porad – jak wybrać bohatera, jak budować materiał w zależności od tego, czy ma być emitowany w telewizji czy kinie, czym różni się dokument od newsa  i od reportażu, jak ważne jest zrobienie dokumentacji. W książce opisanych jest tworzenie najbardziej spektakularnych dokumentów Fidyka – od „Defilady”, pierwszego głośnego, który przyniósł mu światowy rozgłos, przez poświęcone Rosji „Diabła w Moskwie” i „Rosyjski striptiz” po również szeroko nagradzane „Taniec trzcin” i „Kiniarzy z Kalkuty” czy po niesamowicie mocne „Historie z Yodok”. Wędrujemy z szalonym reżyserem od Korei po Suazi, od Moskwy po Kazachstan, od Kalkuty po zapomniane zakątki zamieszkałe przez pierwotne plemiona. Wędrówkę zaczynamy w twardych czasach PRL, gdzie filmowcy musieli borykać się z trudnościami w zaopatrzeniu i cenzorami aż po współczesność. Fidyk swój nos wciska wszędzie – do pałaców i rezydencji oficjeli, slumsów, szkół striptizu, na scenę, do więzień i szkól, prywatnych mieszkań. Uczestniczy w bardzo prywatnych rozmowach, wyciąga na zwierzenia, a jednocześnie niczego nie zostawia przypadkowi. Choć często improwizuje, to, co robi, podporządkowane jest myśli przewodniej, z wyrazistą, przejmującą puentą. A do odnajdywania tego, co może być tą puenta Fidyk ma nosa jak nikt.

Jego filmy są pełne tematów trudnych – bieda, nieszczęście, choroby. Czasem życie dopisuje tragiczne puenty do jego filmów – tak jak do „Tańca trzcin”, gdzie  tradycyjna, doroczna prezentacja dziewcząt przed władcą jest pretekstem do pokazania przerażającego zjawiska jakim jest AIDS w Afryce. Ale parafrazując Fidyka – jeżeli zdarza się coś tragicznego, na co absolutnie nie mamy wpływu, nie możemy pomóc ani się przeciwstawić, możemy nakierować na to kamerę. I sprawić, żeby pozostało świadectwo .

Świetna, wciągająca książka, obowiązkowa dla każdego miłośnika kina i sztuki reportażu.

Tytuł: „Świat Andrzeja Fidyka”

Autor: Andrzej fizyk, Aleksandra Szarłat

Wydawnictwo Znak

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...