Pocałunek zdrajcy – Erin Beaty

przez , 23.lis.2017, w Młodzieżowe

Ona jest zbuntowana i lubi chodzić własnymi ścieżkami. W społeczeństwie, w którym liczy się pochodzenie, jest wyrzutkiem. Tym bardziej, że chce decydować o własnej przyszłości i tym, z kim założy rodzinę. Dlatego też, kiedy wuj umawia Sage na spotkanie z najsłynniejszą swatka królestwa, dziewczyna robi wszystko, żeby wypaść jak najgorzej. I rzeczywiście – swatka nie proponuje jej kandydata na męża. Ale proponuje dziewczynie…stanowisko asystentki. Zbliża się wielka uroczystość kojarzenia par ze znanych rodów. Potrzebny jest ktoś, kto rzetelnie oceni kandydatki i kandydatów. I dziewczyna, przy pomocy której będzie można manipulować preferencjami mężczyzn.

Jak to w new adult bywa, „Pocałunek zdrajcy” to taka trochę naiwna projekcja dziewczyńskiego marzenia. O pięknych strojach ale i niezależności. Niezależności ale i pewnym bezpieczeństwie – w przypadku książki Erin Beaty to bezpieczeństwo dają swatki. To one wybierają najbardziej odpowiednich kandydatów, dopasowują pary nie według oczekiwań a według potrzeb. Jednym słowem – zdejmują z dziewczyn trudne zadanie wyboru, gwarantując dobrą jakość. Ideał :-)

Moja feministyczna dusza oburzałaby się głęboko na tego rodzaju koncept, gdyby nie plusy książki. Bohaterka jest samodzielna, inteligentna, odważna. W wielu rzeczach dorównuje mężczyznom, w równie wielu ich przewyższa. No i powieściowi mężczyźni, którzy nie boją się okazywać słabości i wzruszeń. I popełniać błędów. Więc on, choć jest rycerzem (czy też żołnierzem), niekoniecznie musi ją ratować i niekoniecznie jest superhero. Tak tylko troszeczkę.

Koncepcja swatek jako grupy zawodowej dbającej o właściwy rozwój gospodarki i politykę królestwa bardzo interesujący. Podobnie jak stanowiąca główny wątek szpiegowska afera, momentami stającą się zabawną komedią omyłek. No i jest cały sztafaż z new adult – przystojny książę, ona piękna urodą nieoczywistą, stroje, fryzury, trochę walki, dylemat moralny, wyrzuty sumienia oraz zagrożenie, które mogą pokonać bohaterowie tylko razem. Romans aż iskrzy!

Zgrabna bajeczka z odpowiednią dozą dramatyzmu. Ja, choć już wyrosłam z wieku grupy docelowej, czytałam z przyjemnością.

Tytuł: „Pocałunek zdrajcy”

Autorka: Erin Beaty

Wydawnictwo Jaguar

Zostaw komentarz :, , więcej...

Marilyn Monroe jakiej nie znacie…a jaką warto poznać

przez , 22.lis.2017, w biografia

Co wiecie o Marilyn Monroe? Taka głupiutka blondynka o słodkim głosiku, znana z tego, że podwiewało jej sukienkę i piosenki urodzinowej dla prezydenta Kennedy’ego. Seksbomba i taka sobie aktoreczka. I okazuje się, że jeśli tak myślicie, to nic nie wiecie o słynnej MM. Pierwszej aktorce Hollywood, która zbuntowała się przeciwko polityce koncernów filmowych, bo chciała mieć wpływ na to, w jakich filmach gra. Szaleńczo nieśmiałej dziewczynie pełnej kompleksów, która pracowała jak wół nad swoim aktorskim warsztatem, chcąc być aktorką, a nie tylko gwiazdą. Dziewczynie, która walczyła ze swoimi demonami a jednocześnie nie chciała udawać kogoś, kim nie jest. I dziewczynie, która uwielbiała książki, nieustająco ambitnie pracowała nad swoim wykształceniem i marzyła, żeby zagrać Gruszeńkę. Tak, wiedziała kto to jest Gruszeńka (a wy, jak nie wiecie, kto to był, możecie sobie, według rady MM z jednej z konferencji prasowych – sami sprawdzić).

Elizabeth Winder, utalentowana pisarka i poetka ma już na swoim koncie biografię Sylwii Plath. W „Marilyn na Manhattanie” skupia się na roku z życia słynnej blondynki – wtedy, kiedy ta ostatecznie przybita traktowaniem jej przez Fox Studios, wraz ze znanym fotografem mody i przyjacielem Miltonem Greenem ucieka do Nowego Jorku. Zdecydowana, aby nigdy nikomu nie dać się już traktować jak zabawka. A chodziło o nieludzkie wręcz warunki traktowania gwiazdy, która zarabiała dla Fox miliony dolarów. Nie tylko o pieniądze – przede wszystkim Marilyn chciała mieć wpływ na to, z jakimi reżyserami pracuje i w jakich filmach gra. Nie chciała być traktowana jak – excuse my french – cycki z blond grzywką, lala, która pokazuje swoje półnagie krocze na ekranie. Sfrustrowana, załamana, chora, nadużywająca wszelkiego rodzaju farmaceutyków MM zrywa umowę z Foxem i postanawia założyć własną wytwórnię. Przez czas przepychanek z Foxem mieszka na Manhattanie, poznaje nowych, wspaniałych ludzi, uczy się aktorstwa metodą Stanisławskiego w elitarnej grupie artystów pod kierownictwem Lee Strasberga. Czyta, czyta, jeszcze raz czyta. Nawiązuje nowe przyjaźnie z ludźmi, którzy zaczynają zauważać w niej człowieka. Zyskuje życie rodzinne – u Greenów czy Strasbergów. A przede wszystkim zaczyna lśnić własnym blaskiem. To zdecydowanie najradośniejszy rok jej życia i Elizabeth Winder udaje się to uchwycić – mimo nieustających poszukiwań właściwego mężczyzny, wątpienia we własny talent i zmagania się ze swoją niesamowicie trudną przeszłością.

Winder bazuje na materiałach źródłowych, listach, wspomnieniach, wywiadach tych, którzy stykali się z Marilyn. Udaje się autorce uchwycić tę atmosferę podniecenia spowodowanego nowym zadaniem, zabawy perlącej się jak szampan i chaosu, który nieustannie towarzyszył Marilyn. Nie, nie ma w książce skandali, ale jest normalność. Flirty, przyjaźnie, z kobietami i mężczyznami. To zupełnie inna MM niż ta, którą wszyscy z nas mają gdzieś w tyle głowy. A przy okazji nie brakuje w książce smacznych detali – krojów ubrań, nazwisk projektantów, nazw kosmetyków, jakich używała, opisów sesji fotograficznych czy lokali, w jakich bywała MM. Premier, na jakie chodziła, ulubionych plaż czy wielbicieli, jacy jej nieustannie towarzyszyli, niczym przyboczna gwardia. Przy czym – bo przecież wszyscy wiemy, jaki był koniec Marilyn – cała książka, choć opisuje najradośniejszy rok, ma gdzieś w tle tragedię.

Wielbiciele Marilyn pewnie dzięki tej książce poznają swoją boginię lepiej. Wrogowie – być może polubią.

Tytuł: „Marilyn na Manhattanie. Najradośniejszy rok z życia”

Autorka: Elizabeth Winder

Wydawnictwo Literackie

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Choroby, które siedzą w głowie

przez , 19.lis.2017, w Bez kategorii

Od czasu słynnej książki Oliviera Sacksa „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem” wiemy już, że ludzki mózg i to, co się z nim dzieje, może mieć zadziwiające przełożenie na zachowania ludzkiego ciała. Książka Suzanne O’Sullivan idzie dalej – pokazuje, jak realny wpływ na to, jak zachowuje się nasze ciało, ma nasz umysł.

„Wszystko jest w twojej głowie” to książka o chorobach psychosomatycznych. Tych „z głowy”. O których potoczna wiedza jest bardzo niewielka i niezgodna z rzeczywistością. Co, jak pokazują przypadki opisane w książce, stanowi czasem bardzo poważną przeszkodę w leczeniu. Bowiem potoczne rozumienie chorób psychosomatycznych jest takie, że chory „wymyśla”. Że to jego urojenie, że udaje. A tymczasem choroba psychosomatyczna to bardzo realna, fizyczna choroba, z bardzo groźnymi czasem objawami, której przyczyny leżą w psychice pacjenta. W ten sposób chory się broni przed czymś lub woła o uwagę. I nie, objawów, o których mowa, nie da się udawać. Nie da się udawać paraliżu, utraty wzroku, bólu.

Każdy z nas mniej lub bardziej miał do czynienia z objawami psychosomatycznymi. Ból brzucha czy drżenie rąk ze stresu. Może gorączka przed ważnym egzaminem? Wymioty, omdlenia… Czasem sytuacja stresogenna przechodzi, a razem z nią objawy. Czasem się utrzymuje a objawy się nasilają i przybierają inną formę. Ataków padaczkowych, wysypek, paraliżu. Najważniejsze w tych przypadkach to prawidłowa diagnoza oraz praca z psychologiem. Jednak często jest to bardzo trudne, głównie ze względu na nastawienie pacjenta.

Autorka książki, Suzanne O’Sullivan jest neurolożką z ogromnym doświadczeniem w pracy z pacjentami psychosomatycznymi. W książce opisuje kilka przypadków, które nauczyły ją bardzo wiele zarówno o tych chorobach, jak i diagnozowaniu czy pracy z pacjentem. Opisuje nie tylko przypadki, ale także historię badań nad chorobami psychosomatycznymi, nad tzw. słynną histerią; sposoby leczenia, czasem absurdalne, czasem groteskowe, czasem groźne. Opisuje też, jak powszechne są choroby psychosomatyczne i jak wielki wpływ mają na czysto ekonomiczne aspekty w publicznej służbie zdrowia. To o tyle niezwykła książka, że lekarz w niej mówi wprost, jak niewiele medycyna wie o schorzeniach psychosomatycznych i ich leczeniu. Chociażby diagnozowanie – chorób tych nie rozpoznaje się dzięki jakimś objawom ale dlatego, że badając bardzo dokładnie jakieś objawy wyklucza się „fizyczne” przyczyny choroby. Kiepska podstawa, czyż nie?

Pasjonująca książka popularnonaukowa dla tych, których interesują tajemnice ludzkiego umysłu i ciała.

Tytuł: „Wszystko jest w twojej głowie. Opowieści o chorobach psychosomatycznych”

Autorka: Suzanne O’Sullivan

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Tess Gerritsen – Sekret, którego nie zdradzę

przez , 16.lis.2017, w Thriller

Duet Jane Rizzoli i Maura Isles powraca! Tym razem mają do rozwiązania sprawę mordercy, który zabija undergroundową producentkę horrorów. Dziewczynę znaleziono w jej łóżku. Nie ma śladów przemocy, nieomylna Maura Isles nie jest w stanie zidentyfikować powodu śmierci, za to morderca z chirurgiczną precyzją wyciął ofierze oczy i ułożył gałki oczne w jej dłoni. Wkrótce zostaje znaleziony martwy młody człowiek, który również nie wiadomo jak umarł, ale po śmierci jego ciało naszpikowano strzałami. Nasze bohaterki przypuszczają, że to nie ostatnia śmierć, ale osoba, która mogłaby rzucić światło na to, co się dzieje, wytrwale się ukrywa…

Tess Gerritsen jak zwykle w formie i ze znakomicie opisaną plejadą postaci. To oczywiście empatyczna i energiczna Jane Rizzoli, dla której ta sprawa staje się trochę zbyt osobista – oraz tajemnicza, zdystansowana Maura, dla której tę sprawę chcą uczynić osobistą postacie znane z wcześniejszych przygód naszego duetu. Zagadka jest znakomita i zbudowana zgodnie z zasadami tworzenia horrorów (swoją drogą, świetna jest scena rozmowy Rizzoli z członkami ekipy filmowej), gdzie myli się tropy a nic nie jest oczywiste. Oczywiście nie brakuje tu rozmaitych symboli, także religijnych, ale oczywiście podłoże książki, jak to u Tess bywa, jest medyczne. Bo w tle cały czas się przewija zainteresowanie osobowościami psychopatycznymi i socjopatycznymi. Na dodatek to taki kryminał bez oczywistego zakończenia, co wywołuje zrozumiałą może nie tyle irytację czytelnika, co nieprzepartą chęć dowiedzenia się, co się stanie dalej. I czy wątek zostanie pociągnięty.

Z elementów pracy sądów i wymiaru sprawiedliwości – bardzo ciekawy jest wątek ukierunkowania śledztwa i zeznań świadków, tak, aby zaczęli sobie przypominać rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły. Powołuje się przy tym pisarka ustami jednej z bohaterek na bardzo ciekawy eksperyment Elizabeth Loftus dotyczący fałszywych wspomnień. Przyznałam, że mocno mnie to zaciekawiło – na tyle, że zaczęłam sama grzebać w internecie w poszukiwaniu informacji o fałszywych wspomnieniach.

Jak zwykle wartka akcja i niezwykle sprawne pióro. Ale czego oczekiwać – Tess Gerritsen to fachura.

Tytuł: „Sekret, którego nie zdradzę”

Autorka: Tess Gerritsen

Wydawnictwo Albatros

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Wojowniczki i Amazonki – Warkocz, Laetitia Colombani

przez , 15.lis.2017, w Obyczajowe

Trzy kobiety, trzy światy. Każda z nich marzy o przełamaniu schematu narzuconego kobiecie przez środowisko. Każda jest wojowniczką i każda podejmuje walkę w obronie wartości, które są dla niej najważniejsze. Ich losy splotą się w jednym, ważnym momencie, w jednym ważnym przedmiocie, utożsamiającym kobiecą godność i wolę walki.

Smita mieszka w Indiach. Jest niedotykalną i jak jej matka zajmuje się zbieraniem ludzkich odchodów. Marzy o lepszej przyszłości dla córki, o tym, żeby dziewczynka nauczyła się czytać i żyła innym życiem, niż zgotowało jej przeznaczenie i społeczeństwo.

Giulia jest Sycylijką, pracuje w warsztacie rzemieślniczym swojego ojca, wyrabia peruki. Kiedy jej ojciec ulega wypadkowi dziewczyna odkrywa, że firmie grozi bankructwo.

Sara mieszka w Kanadzie, jest prawniczką w renomowanej kancelarii. Pracuje bez wytchnienia i odkłada na bok fakt, że jest samotną matką trójki dzieci. Sara jest bez skazy, bez skrupułów i bez słabości. Do momentu kiedy okazuje się, że ma raka.

Każda z tych kobiet w pewnym momencie swojego życia musi przeciwstawić się losowi i przeznaczeniu. Sprzeciwić się bliskim, środowisku, zmierzyć z fizycznym zagrożeniem. Podjąć wyzwanie. Każda z nich jest w klatce, choć klatki te zdają się wyglądać inaczej. W świecie Smity kobiety zawsze padają ofiarą. Gwałcone, często w ramach kary za przewinienie dokonane przez mężczyzn. Zabijane. Wyrzucane z domu kiedy umrze ich mąż. Każda chwila ich życia to zagrożenie. Giulia zdawałoby się jest bezpieczna, ale w jej świecie kobiety są pracownicami, a nie szefami. Tradycja to świętość a jedyne wyjście dla kobiety to wyjście za mąż. Sara zdawałoby się rozbiła szklany sufit prawniczego świata, ale tylko pozornie. Bo w tym świecie kobieta musi być po wielokroć twardsza od mężczyzny, a czy Sarze tak naprawdę na tym zależy? Czy na tym polega siła?

Tak, owszem, książka Laetitii Colombani posługuje się schematami, ale smutna prawda jest taka, że te schematy znakomicie funkcjonują w naszych społeczeństwach. Kobiety muszą wykazywać się niesamowitą odwagą i siłą, żeby je przełamać i wyrwać się choć odrobinę z narzuconej sobie od pokoleń roli. I nie popaść przy tym w następne schematy. Kobiety zasługują na to, żeby iść własną drogą, mieć marzenia i nie musieć się tłumaczyć ani wykazywać.

I czasem też odnajdują sprzymierzeńców w zupełnie nieoczekiwanych miejscach. A właściwie odnajdują siostrzeństwo i wsparcie. Nawet jeśli nie jest ono oczywiste.

Tytuł: „Warkocz”

Autorka: Laetitia Colombani

Wydawnictwo Literackie

 

Zostaw komentarz :, więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...