Sasha dorasta – Joel Shepherd

przez , 30.sty.2014, w Fantastyka

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

No, odleżała swoje ta książka na półeczce. Ale to przez to, że zniechęcona ciągiem dalszym „Malowanego człowieka” Bretta nieufnie podchodzę do kontynuacji świetnych powieści. Boję się stracić złudzenia. Na szczęście „Petrodor”, druga część cyklu „Próba krwi i stali” Joela Shepherda okazała się równie dobra jak pierwsza.

Shepherd w drugiej części zmienia scenografię. Wygnana z Lenayin buntownicza księżniczka Sasha udaje się do Petrodoru – wielkiego, portowego miasta, gdzie wraz ze swoim mistrzem usiłuje zapobiec wielkiej wojnie z ludem Serrinów. Niestety w Petrodorze, gdzie wpływy dzielą między siebie arystokraci i bogate mieszczańskie rody najważniejsza jest wielka polityka. Ojciec Sashy nieopatrznie zaburzył kruchą równowagę, wydając dwie swoje córki za przedstawicieli konkurujących ze sobą rodów. Swoje dokładają Serrini, którzy kompletnie nie są w stanie zrozumieć rządzących ludźmi motywów oraz, jakby było mało, kler. W efekcie cały ten buzujący na ogniu saganek z zupą musi wykipieć.

„Petrodor” jest nieco mniej…widowiskowy niż „Sasha”. Bardziej kameralny. Czytelnik ma więcej wykładów na temat polityki niż opisów walki (oczywiście, ich także nie zabraknie), a cały kunszt Shepherda polega na tym, żeby sprawy zanadto nie zamącić, a jednocześnie nie dopuścić, aby czytelnik rozwikłał intrygę przed końcem. „Kameralność” akcji autor rekompensuje uzupełnianiem szczegółów opisywanego świata – dowiadujemy się na przykład czegoś więcej na temat tajemniczych Serrinów czy losów bohaterów znanych z pierwszej części. Co najważniejsze jednak, pod pretekstem opisywania „Never Never Landu” autor nie unika ważnej i bardzo aktualnej dyskusji o różnicach i tym, co ludzi łączy. Tej samej, którą rozpoczął już w Sashy. Mamy więc w „Petrodorze” i wątki feministyczne o roli kobiet w społeczeństwie, rasizm w najczystszej postaci czy uprzedzenia religijne i narodowościowe. Bohaterowie zawsze stają przed wyborem – na przykład czy być wiernym przywódcy, nawet jeśli sprawa, o którą on walczy, nie jest według nich słuszna? Czy wybierać między wiernością kościołowi a wyznawanym normom etycznym? Albo może między tym, co powinno się zrobić a zrobić naprawdę się chce. Trudno mi się oprzeć wrażeniu, że „Petrodor”, mimo iż to książka fantasy to tak naprawdę powieść o współczesnym społeczeństwie. Zwłaszcza polskim. Bardzo mi dyskusje Sashy z rybakami przypominają nasze rodzime przepychanki o gender, polityka petrodorskiego arcybiskupa politykę książąt kościoła katolickiego, nagonka na Serrinów politykę np. wobec Romów czy powszechne w Polsce objawy antyseminizmu czy homofobii.

Na razie nie doszliśmy jeszcze w akcji do kulminacyjnego punktu cyklu, wszystko się zbiera jak chmury przed burzą i mam tylko nadzieję, że cała para nie pójdzie w gwizdek (wciąż te złe doświadczenia z Bretta się odzywają). Na razie obserwuję ewolucję dzikiej, zwariowanej Sashy w świadomego polityka, doświadczonego wojownika i kobietę.

Tytuł: „Petrodor”

Autor: Joel Shepherd

Wydawnictwo Jaguar

 

 

:, , ,

1 Komentarz dla wpisu

Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...