Polska Mesjaszem narodów wersja 2.0 – „Czterdzieści i cztery”, Krzysztof Piskorski

przez , 26.wrz.2016, w Fantastyka

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

„Krew jego dawne bohatery, a imię jego będzie czterdzieści i cztery”

Oj, co myśmy się w szkole nainterpretowali tego fragmentu! I nie tylko my, zdaje się że Wieszczem katują do dziś. I tak, katują, bo o ile poezja Mickiewicza i Słowackiego może zachwycać, o tyle kolejne sztampowe lekcje wypłukują z nich wszystko co piękne i wzruszające. Odrywając także od okoliczności, w jakich te utwory powstawały, pozbawiając nieszczęsnych uczniów całego kontekstu. Dlatego osobiście cieszę się, że ktoś podjął się próby przywrócenia tej poezji i wpisania jej na nowo w naszą kulturę. W sposób dosyć niezwykły, bo czyniąc zarówno poezję, jak i jej autorów częścią powieści…fantastycznej.

Krzysztofa Piskorskiego od dawna bardzo szanuję jako pisarza, a jego „Cienioryt” to prawdziwy majstersztyk. Miło mi więc powiedzieć, że „Czterdzieści i cztery”, choć w zupełnie odmiennym klimacie, utrzymują taki sam poziom. Książka wciąga od pierwszej do ostatniej linijki a autorowi należy się medal za zręczne mieszanie gatunków i splatanie rzeczywistości historycznej z wytworami własnej wyobraźni.

Akcja książki dzieje się w świecie, którego losy zmieniono dzięki odkryciu niezwykłej technologii – i energii przez tę technologię wykorzystywanej, czyli etheru. Ether to jednak nie tylko coś w rodzaju pary (książka bardzo mocno zresztą czerpie ze steampunka), ale także środowisko, w którym funkcjonują rozmaite wersje tej samej rzeczywistości. Ludzkość jednocześnie zatrzymała się w epoce kolonialnej, rozszerzając ją nie tylko na inne kontynenty, ale i na inne, równoległe ziemie i wykonała niesamowity skok technologiczny, któremu jednak nie dorównał skok cywilizacyjny. Niezwykłe wynalazki wciąż służą głównie wojnie i zwalczaniu siebie wzajemnie. A w środku tego wszystkiego znajduje się biedna, wykreślona z mapy świata Polska, którą zawiódł Napoleon i która w kolejnych zbrojnych zrywach próbuje wywalczyć sobie niepodległość. A sama akcja powieści rozpoczyna się, gdy na wieczorny spoczynek udaje się grupka ocalałych powstańców pod wodzą Emilii Plater….

Piskorski, jak już napisałam, znakomicie radzi sobie ze splataniem ze sobą wydarzeń realnych i fantastycznych – a trzeba powiedzieć, że epoka, na której oparł swoją powieść, czyli wiek XIX, jest jedną wielką niesamowitą historią. Dzielni podróżnicy i badacze, przemierzający cały świat, od australijskich plemion po polarne kry, metafizyczne teorie (jak chociażby ta Towiańskiego, który swojego czasu „uwiódł” Mickiewicza), naukowe hipotezy, wielcy twórcy (na przykład lord Byron, którego również znajdziemy w książce), ale i niezwykle gwałtowne ruchy polityczne czy społeczne. Socjalizm, feminizm…I tu wielkie podziękowania dla Piskorskiego, który postanowił docenić Polki tamtych czasów, niekoniecznie pełniące role tragicznych matek. To wspomniana Emilia Plater, Józefina Rostkowska czy Narcyza Żmichowska, pisarka i feministka, która posłużyła jako pierwowzór głównej postaci książki, Elizy Żmijewskiej. Niezwykle inteligentnej, wykształconej, z talentami kryptograficznymi i umiejętnościami płatnego zabójcy i talentem do poezji.

W książce, która jest o niepodległej Polsce, o prawdziwych Polakach, o narodowych wieszczach nie mogło zabraknąć także wtrętu mistycznego. To nawiązania do religii słowiańskiej, o której coraz głośniej ostatnio, wśród młodzieży i wśród rodzimych autorów, nie tylko fantastycznych. Powoli zaczynamy publicznie przyznawać, że chrześcijaństwo nie jest naszą rodzimą religią, że zostało Słowianom narzucone, wypierając wcześniejsze wierzenia. Niestety wiemy o nich bardzo mało, stąd też – nawet opisywane przez Piskorskiego- rozmaite  interpretacje tego, co wiemy… Główna bohaterka, Eliza, będąc kobietą nowoczesną na wskroś (oczywiście na miarę 1844 roku) jednocześnie pochodzi z rodu kapłanek Żmija. Wie, czym są wiły i płanetnicy, a na pomoc francuskim buntownikom wzywa duchy – swoją drogą wielkie brawa dla Piskorskiego za twórcze rozwinięcie III części „Dziadów”.

Oczywiście, „Czterdzieści i cztery” to fantastyka. Mamy więc podróże między światami przy pomocy etherowych bram, wielkie, inteligentne pasikoniki, gatunek wyspecjalizowany w zabijaniu ludzi, gadające głowy i magię krwi. Jednak to fantastyka dla tych, którzy dużo wiedzą, bo w książce aż roi się od nawiązań, odniesień i symboli. Tradycyjnie – im więcej się wie, tym więcej znaczeń się odczyta i tym większą ma się z książki przyjemność.

Tytuł: „Czterdzieści i cztery”

Autor: Krzysztof Piskorski

Wydawnictwo Literackie

 

:, , , , ,

1 Komentarz dla wpisu

Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...