Archiwum dla: Kwiecień, 2017

Jak przetrwać kryzys i spaść na cztery łapy – Porady na zdrady

przez , 21.kwi.2017, w Poradniki

O poradnikach piszę nieczęsto, ale tak się ostatnio złożyło, że w moim otoczeniu przewinęło się kilka osobistych dramatów związanych ze zdradami małżonków czy partnerów. Płci obojga. To zawsze są trudne historie, bo oznaczają załamanie zaufania, cios w plecy ze strony osoby, która jest nam najbliższa i która w mgnieniu oka staje się niemal obcą. Jedni zdradzającym dają drugą szansę i muszą się uporać przede wszystkim z własnym brakiem wiary w drugą osobę. Inni związek chętnie by przerwali, ale oznacza to rozwód i mnóstwo komplikacji, takich jak podział majątku czy zobowiązania finansowe. To zawsze jest bitwa i dobrze być do niej przygotowaną/przygotowanym. Bo bardzo często okazuje się (lektura tej książki nie pozostawia żadnych złudzeń), że w tej wojnie jeńców się nie bierze. A jeszcze do niedawna ukochanych pozostawia się bez środków do życia/długami do spłacenia/bez mieszkania i pracy.

„Porady na zdrady” co prawda stały się inspiracją dla scenariusza filmowego, ale (choć Marcin Popowski przywołuje historię, która posłużyła za kanwę filmu) to nie jest beletrystyka. To przewodnik krok po kroku napisany przez detektywa z ponad 20-letnim stażem, który w tym czasie zebrał materiały dowodowe do kilkuset rozpraw rozwodowych. Przewodnik pisany bez sentymentu, który może być przyjmowany jako oschły i bezwzględny, bo autor zaleca zbieranie materiałów i kontrolowanie partnera od początku związku a nawet przed jego rozpoczęciem. Ale tych, którzy będą twierdzić, że to niepotrzebne, dodaje wiele dramatycznych historii o oszustwach, symulantach, naciągaczach i generalnie smutnych końcach romantycznych historii. Smutne to bardzo, bo związek zawsze wydaje nam się być romantyczny, zakochani pływamy w różowych chmurkach i wcale nie mamy zamiaru sprawdzać zakupowych paragonów, samochodowych liczników i kontrolować współpracowników. Ale celem tej książki, jak mi się wydaje, jest pokazanie, jak przy całym nieszczęściu, jakim jest zdrada partnera, wyjść z niego jak najmniej poobijanym. Jak zyskać pewność (bo najgorzej jest chyba nie wiedzieć, co jest prawdą, a co nie), a przynajmniej spokój. Nawet w obliczu zdrady, radzi autor, należy zachować spokój i odrzucić złość (tak, wszyscy wiemy, jakie to trudne), nabrać dystansu. A potem zadać sobie pytanie, co dalej – rozwód, zemsta czy naprawa związku? Bo statystyki są nieubłagane – ludzie zdradzają. W badaniach prowadzonych przez znanego seksuologa, prof. Izdebskiego, do zdrady przyznał się co czwarty respondent (33% mężczyzn i 16% kobiet). Co ma ten temat do powiedzenia detektyw? To, że bez zaufania nie ma wspólnoty, związek ma sens, kiedy ludzie sobie ufają, ale bezgraniczne zaufanie do męża nie kalkuluje się żadnej żonie. Sad but true.

„Porady na zdrady” będą ci nieustannie wbijać do głowy, że w związku zaufanie zaufaniem, ale zabezpieczać się trzeba. Jak to robić niepostrzeżenie, jak trzymać rękę na pulsie i skąd można czerpać wiedzę na temat skoków w bok partnera. Jak zbierać materiał dowodowy dla sądów i nie popaść przy tym w konflikt z prawem ani nie zdradzić się przed obserwowanym. Jak „zbierać kwity” i kiedy i w jaki sposób można je wykorzystać. Wszystko poparte jest historiami, czasami mrożącymi krew w żyłach, a na pewno studzącymi romantyczne porywy. To jednak, że takie „kwity” bywają potrzebne świadczy chociażby głośna ostatnio historia pewnego byłego radnego z Bydgoszczy, który wniósł o rozwód z winy żony i oskarża ją o niezrównoważenie psychiczne, podczas gdy tak naprawdę sam się nad małżonka znęcał.

Praktyczny poradnik i materiał do przemyśleń w jednym.

Tytuł: „Porady na zdrady”

Autorzy: Marcin Popowski, Iwona L. Konieczna

Wydawnictwo Jaguar

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Hamlet współczesny – najnowsza książka Iana McEwana

przez , 19.kwi.2017, w Obyczajowe

A gdyby Hamlet od początku towarzyszył Gertrudzie i stryjowi w planowaniu zabójstwa swojego ojca? Hamlet pełen rozterek i niezdolny do podjęcia żadnej decyzji – a nawet gdyby ją podjął, niezdolny do jej zrealizowania? Bezradny i zrozpaczony widz, z całym jego konfliktem lojalności, rozdarty między miłością do matki a pragnieniem jej powstrzymania czy też ukarania.

Ian McEwan, laureat Nagrody Bookera, autor takich książek jak „Pokuta” czy  „Na plaży w Chesil” opowiada starą jak świat historię z bardzo niecodziennej perspektywy.  Jej narrator, nasz tajemniczy Hamlet, ukryty jest w sekretnym miejscu. Niedostępny dla oczu i uszu spiskowców, a właściwie widoczny, ale nie widziany, bierze udział w zbrodniczych knowaniach. Niechętny uczestnik stanie się także mimowolną, choć poboczną ofiarą. Zarówno tracąc bliska osobę, jak i ponosząc typowe dla zbrodniarza konsekwencje.

W Londynie panuje upalne lato. W starym, zniszczonym domu przebywa kobieta w zaawansowanej ciąży. Odwiedzają ją mąż oraz jego brat i kochanek jednocześnie. W tym trójkącie rozgrywa się prawdziwa wojna namiętności, ambicji, żądzy władzy i pieniądza, gdzie rozum przegrywa z żądzą a uraza z wdzięcznością. Gdzie liczy się gra pozorów i zmyłek, bohaterowie dokonują na sobie subtelnych i mniej subtelnych manipulacji, krążąc dookoła siebie w kunsztownym menuecie.

 

„W skorupce orzecha” jest ni to kryminałem, ni filozoficznym studium zbrodni, bardzo erudycyjnym, tak jak erudytą, estetą i filozofem nieoczekiwanie jest narrator. Z jednej strony niezwykle emocjonalnie związany z bohaterami, bardzo im bliski, choć kontakt istnieje tylko w jedna stronę i absolutnie nie spełnia swojej roli. Rozważania o naturze ludzkiej i związkach między przedstawicielami naszego gatunku przerywane są wysmakowanymi opisami poezji, wina, ale także naturalistycznymi opisami otoczenia. Narrator jest inteligentny, błyskotliwy, sardoniczny, ale – podobnie jak u wspominanego na początku Hamleta jest to tylko postawa osoby, która nie radzi sobie z przygniatającą ją sytuacją, smutkiem, bezradnością i gniewem.

 

Książka bardzo…teatralna – ograniczona w czasie i przestrzeni, z niewielką liczbą bohaterów, długimi monologami i wyraźną scenografią. Z czytelnikiem/widzem umieszczonym w punkcie centralnym, ograniczonym właściwie bardzo często do jednego zmysłu – słuchu. Co można odczytywać jako metaforę naszego osobistego ograniczenia w interpretowaniu ludzkich zachowań czy sytuacji.

 

Tytuł: „W skorupce orzecha”

Autor: Ian McEwan

Wydawnictwo Albatros

 

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Mitologia nordycka według Neila Gaimana

przez , 18.kwi.2017, w Fantastyka

Mitologia nordycka jest ponura i krwawa, pełna podstępów, mordów i oczywiście, pozbawiona nadziei, bo na samym końcu czeka nas i tak wszystkich Ragnarok, czyli ostateczna zagłada. Często nawet sobie nie zdajemy sprawy, ale z mitologii nordyckiej czerpało wielu twórców – na przykład Tolkien czy R.R. Martin, a nawet słynna komiksowa fabryka, czyli Marvel (już nie mówiąc o tym, że od imion nordyckich bogów pochodzą angielskie nazwy dni tygodnia), a nawet nasi rodzimi pisarze, chociażby Jakub Ćwiek w swoim cyklu o Kłamcy. Jestem przekonana, że każdy mniej lub bardziej kojarzy Odyna, Lokiego czy złotowłosego Thora z jego młotem.

Jednak w zalewie zunifikowanych, ugrzecznionych, sympatycznych postaci nordyckich bogów trochę zapomnieliśmy o ich krwawej proweniencji. Postanowił ja nam przypomnieć as światowej fantasy, mistrz tworzenia mitologii, czyli Neil Gaiman.

Pomysł, czyli tworzenie własnych interpretacji mitów nie jest całkiem obcy polskim czytelnikom, podobny eksperyment zrobił kiedyś Andrzej Sapkowski z mitami arturiańskimi. W przypadku Sapkowskiego „Świat króla Artura” był esejem, Gaiman natomiast, sięgając do źródeł tworzy odrębne opowiadania poświęcone nordyckim bogom. Bardziej strawne dla współczesnego czytelnika niż taka np. Edda poetycka, nie pozbawione jednak całkiem charakterystycznej maniery opowieści skalda.

W tomiku znajdują się najbardziej porywające opowieści o nordyckich bogach: od stworzenia świata poprzez tworzenie cudownych przedmiotów, słynne łotrostwa Lokiego, historię przebrania Thora za pannę młodą czy początki królestwa Hel. Historie są krwawe, pełne przebiegłości, okrucieństwa, odgryzionych czy odrąbanych kończyn, bijatyk między bogami a olbrzymami, podstępów. Zdecydowanie ta trzódka nie jest wzorem ideału, szczególnie Loki, czyli bóg kłamstwa i podstępu. Bardzo potężny, który w opowieściach Gaimana płynnie przechodzi z groźnego i złowrogiego w śmiesznego i cwaniakowatego, który nieustannie swoimi oszustwami wpędza się w kłopoty, a potem musi wszystko odkręcać. Rozumiem jednam Gaimana, bo w przeciwieństwie do prostodusznego Thora z młotem, Loki to wdzięczna postać dla autora.

Nikt chyba nie ma wątpliwości, że Gaiman potrafi tworzyć wspaniałe historie (ja jego wszystkie utwory biorę w ciemno). Jego wersja mitów może nie jest bardzo szczegółowa i dokładna, dla badaczy i specjalistów zapewne szczątkowa, ale dla nas, zwykłych czytelników to znakomita okazja, żeby zanurzyć się  w świat krasnoludów, lodowych olbrzymów i gigantycznych wilków, zdolnych połknąć Słońce i Księżyc. Jak zwykle przepiękny język, pełen metafor a jednocześnie bardzo precyzyjny. No i brawa za wydanie, w twardej oprawie, z oszczędną grafiką Dark Crayon.

Tytuł: Mitologia nordycka

Autor: Neil Gaiman

Wydawnictwo Mag

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

Japoński fresk – Czerwone dziewczyny, Kazuki Sakuraba

przez , 14.kwi.2017, w Obyczajowe

Historia trzech kobiet z japońskiej rodziny odbywająca się na tle przemian społecznych i obyczajowych. Trochę poetycka, czasem mroczna, z elementami nawet kryminału „Czerwone dziewczyny” pokazuje Japonię, jakiej nie znamy. Japonię prowincjonalną, gdzie tradycja nieustannie toczy walkę z nowoczesnością, gdzie wciąż silne są przesądy. Japonię trochę w stylu socjalistycznym, gdzie wszyscy pracują na rzecz dobra kraju. Japonię zbuntowaną, pełną motocyklowych gangów i jednocześnie Japonię rozczytaną w mangach. Tę Japonię, w której nie odczuwa się nieustannej presji pracy do śmierci z wyczerpania, za to czuje się znużenie i beznadzieję. To Japonia próżniaków, małżeństw z konieczności, kryzysu „silnych mężczyzn” i prawdziwie silnych kobiet, wiodących okręty swoich rodzin przez wzburzone morza nieustannych zmian.


Kazuki Sakuraba opisuje historię trzech pokoleń rodziny Akakuchibów, od 1953 roku po czasy współczesne. Jej bohaterkami są trzy kobiety: Manyo, babka, jasnowidzka, pochodząca z tajemniczego plemienia ludzi gór, która wychodzi za mąż za młodego dziedzica miejscowych bogaczy, właścicieli wielkiej huty. Druga to jej córka, Kemaris, zbuntowana i żywiołowa, przywódczyni kobiecego gangu motocyklowego i autorka popularnych komiksów manga.
I wreszcie Toko, najmłodsza bohaterka i jednocześnie narratorka sagi. Zupełnie zwyczajna córka i wnuczka nieprzeciętnych kobiet. Wcześnie osierocona przez matkę, bez celu w życiu, tzw. bogata próżniaczka, która odnajduje sens w momencie, kiedy leżąca na łożu śmierci babka wyznaje jej, że popełniła morderstwo. Śledztwo wytrąci Toko z utartego rytmu, pozwoli jej więcej dowiedzieć się o historii rodziny i da cel w życiu.
Jak już napisałam, książka to niecodzienny obraz Japonii, odbieranej przez nas przez pryzmat samurajów, kultu pracy i sushi. Typowa macho kultura – w książce jednak wielki ród trwa dzięki silnym kobietom, które trzęsą regionem i ustalają zasady, które nie tylko są matkami i żonami. Ta rola jest poniekąd poboczna – kobiety w książce rozstrzygają o losie wielu setek ludzi, są wręcz kimś w rodzaju bóstw przynoszących szczęście i kreujących rzeczywistość, jej sferę materialną i duchową. Mężczyźni w książce pojawiają się pobocznie, przemykają ukradkiem, choć mają zapewne świadomość swojej niezwykle ważnej roli. Bywają dziecinni, słabi, posłuszni. Poddają się biegowi wypadków, które tak naprawdę kreują kobiety. Owszem – nie wychodzą za mąż z miłości, ale też nie są małżeństwom przeciwne. I więzy małżeńskie wbrew nazwie ich nie krępują.
„Czerwone dziewczyny” opowiadają o zmianach gospodarczych zachodzących w kraju odzyskującym normalność po wojnie – od liczenia ran po kult pracy i radość z działania na rzecz wzrostu gospodarczego, po stopniową degrengoladę etosu robotnika na rzecz „białego kołnierzyka”, z młodzieżą zagubioną gdzieś pomiędzy. I zbuntowaną, uciekającą w przemoc reprezentowana przez gangi,  wycofaną we własnych pokojach zaopatrzonych w pojawiające się właśnie komputery, szukającą nowych światów w mangach czy nocnych klubach Tokyo. Potem przychodzi czas na bezwolność – w obliczu daremności pracy i daremności buntu kolejne pokolenie, reprezentowane przez Toko potrafi egzystować, bez większych ambicji. Leniwe i bezużyteczne, nie potrafi wykrzesać z siebie nawet tyle energii, żeby poszukać życiowego celu.
Ta książka to nie kolejny epos pokazujący, że dawniej było lepiej. Powieść pokazuje zmianę, bez prób oceniania tej zmiany czy wynikających z niej zjawisk. I pokazuje ludzi, którzy w zmiennych warunkach próbują jakoś się odnaleźć.
Książka napisana jest pięknym językiem a autorka nie koncentruje się tylko na wydarzeniach czy dialogach, ale także zmysłowych wrażeniach – sile wiatru, kolorze liści, smaku herbaty.
Saga „Czerwone dziewczyny” przyniosła autorce Mystery Writers of Japan Award za najlepszą powieść oraz nominacje do Naoki Prize, Yoshikawa Eiji Prize for New Writers i James Tiptree Jr. Award.
Tytuł: „Czerwone dziewczyny”
Autor: Kazuki Sakuraba
Wydawnictwo Literackie

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Duchowe życie zwierząt – Peter Wohlleben

przez , 12.kwi.2017, w Bez kategorii

Kury, które kłamią, zawstydzone konie czy współczujące konie? Tak, to prawda. Po światowym sukcesie, jakim było „Sekretne życie drzew” Peter Wohlleben, niemiecki leśnik postanowił nam przybliżyć świat zwierząt. I rozprawia się ze wszystkimi tymi, którzy twierdzą, że zwierzęta nie mają duszy, nie czują i służą tylko naszej człowieczej rozrywce. I choć Wohlleben nie namawia na przykład nikogo do zarzucenia jedzenia mięsa, to jego książka pokazuje, jak niewiele wiemy o naszych „braciach mniejszych”. I jak bardzo w swoim wygodnictwie nie dopuszczamy do siebie pewnych faktów.

Peter Wohlleben to przede wszystkim praktyk – leśnik żyjący maksymalnie w zgodzie z naturą i szanujący jej prawa. Nie lubi ingerencji człowieka i nie owija w bawełnę popartych obserwacjami opinii o tym, jak nasze działania i wysiłki zabójczo działają na naturę. Przy czym natura według jego pojęcia to nie zamknięty, ograniczony świat, nietknięty ludzka stopą. Natura według autora to nieustannie zmieniający się i dopasowujący się do warunków świat, w którym lisy, gołębie, jerzyki, łasice, jeże, sarny i dziki potrafią odnaleźć swoje miejsce w enklawach ściśle zamieszkałych przez ludzi, na przykład w wielkich miastach. No cóż, osobiście parę razy spotkałam lisa pod moja klatką pośrodku nowohuckiego osiedla, jaskółki rok w rok zakładają gniazda pod okapem mojego okna na 8 piętrze bloku a ostatnio jak wracałam z przebieżki, na ostatnich metrach ścigałam się z biegnącą slalomem po chodniku łasicą.

Wohlleben pisze w największym uogólnieniu o tym, czy między zwierzętami a ludźmi jest duża różnica i – na czym tak naprawdę ona polega. I czy mamy prawo nazywać siebie koroną stworzenia (nie mamy, bo natura stworzyła znacznie więcej doskonalszych od człowieka organizmów). Skupia się tu autor na cechach, które uznaje się za wyznacznik „człowieczeństwa” – miłości macierzyńskiej, bezinteresowności, współczuciu, poczuciu humoru, zdolności do kojarzenia faktów czy nauki, wdzięczności, zdolności przewidywania czy kłamstwie. I przytaczając przykłady zarówno ze swojego podwórka, lasu i zagrody, jak i posiłkując się naukowymi badaniami i doświadczeniami dobitnie wskazuje nam, że zwierzęta są bardziej „ludzkie” niż myśleliśmy czy jesteśmy skłonni przypuszczać. Przy czym daleki jest Wohlleben, podobnie jak w przypadku roślin od jakichkolwiek ocen moralnych, za to wskazuje nam na względność i zawodność takich ocen.

To świetnie i przystępnym językiem napisany przewodnik po naturze zwierzęcia. I tak samo jak część pierwsza zmusza czytelnika do zastanowienia się, czym tak naprawdę jesteśmy my w świecie roślin i zwierząt. Książka bez moralizowania, bez sztucznej ckliwości, rzeczowa a jednocześnie pisana niezwykle plastycznym językiem, o naukowych sprawach w sposób łatwy i przystępny.

Lektura dla każdej grupy wiekowej.

Tytuł: „Duchowe życie zwierząt”

Autor: Peter Wohlleben

Wydawnictwo Otwarte

 

 

Zostaw komentarz :, więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...