Nasz film – Krystyna Cierniak – Morgenstern o życiu ze słynnym reżyserem

przez , 07.kwi.2017, w biografia

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Są takie książki, które wywołują u mnie zmieszanie. Przez niedostatki warsztatu, miałkość akcji, czasem zgrzyt między oczekiwaniami a produktem, który dostaję. Rozumiem, że niektóre powstają tylko po to, żeby poprawić nastrój autora i pełna jestem wyrozumiałości dla tego typu aktów. Nawet jeżeli uważam, że niektóre pozycje powinny pozostać tylko i wyłącznie w szufladzie.

Podobne zmieszanie odczuwam czytając „Nasz film. Sceny z życia z Kubą. Wspomnienia” Krystyny Cierniak – Morgenstern. Spodziewałam się chyba biografii na miarę tej o Zbyszku Cybulskim Doroty Karaś albo o Pilchu Kubisiowskiej, dostałam garść anegdotek żony słynnego reżysera nawet nie o tymże reżyserze. Bo o Morgensternie w książce jest tu mało. To raczej nostalgiczne wspomnienia pani, która tęskni do czasów, kiedy była piękną, młodą dziewczyną, tańczącą do rana, zapraszaną przez bogatych przyjaciół i spędzającą czas w SPATiF-ie. Rozjeżdża mi się to, co trzymam w ręku z tym, co zapowiadano, czemu nie powinnam się chyba specjalnie dziwić, bo przecież sama pisałam zapowiedzi książek. Ale płakać mi się chce, bo przecież związek Krystyny i Janusza był spektakularny. Żyli razem 50 lat, on sobie nie wyobrażał życia bez niej, ona bez niego. Stanowili wzór, bywać u nich w czasach PRL wypadało, ona przecież była także interesującą osobowością i artystką a w książce jakoś się to rozmyło.

Brak mi tutaj przede wszystkim pomysłu. O czym ma być ta książka? Jaka jest jej myśl przewodnia? Jeżeli wspólne życie Morgensternów to zbyt to wszystko ucieka na boki, odpływa gdzieś w rejony opowieści o dokarmianiu bezdomnych zwierząt, opisów jakiś wycieczek, wizyt u kogoś, dziwnych posiłków, smutku na widok zmienionych miejsc, w których spędziło się młodość.  Bez ładu i składu, ani tematycznie, ani chronologicznie, bez myśli przewodniej, ani o nim, ani o niej, jakby ktoś poszczególne pomysły pozapisywał na pojedynczych karteczkach, wymieszał w pudełku a potem wyciągał losowo. Ratują sytuację opisy znajomych i przyjaciół, wśród których przecież było wiele sław – Romana Polańskiego np., Dygata, Cybulskiego, Konwickiego, Komedy i innych. Tak samo jak zabawne bywają sceny z życia PRL, np. wycieczka dziewcząt rosyjskim statkiem. To jednak nie jest historia wielkiej miłości, reżysera i jego muzy.

To, czego ja się spodziewałam, wspomniana już historia uczucia i związku objawia się w błyskach i  zwięzłych opisach. Rozumiem, że dla autorki to sprawa po pierwsze prywatna, po drugie pewnie bolesna ale brak mi głębi, nastroju, momentami to pisanie jest wręcz puściutkie, pisane z punktu widzenia trzpiotki.  A przecież głęboko wierzę, że kobieta, z którą jeden z moich ulubionych polskich ludzi filmu przeżył 50 lat, która tworzyła coś w rodzaju artystycznego salonu, sama artystka  – pusta ani trzpiotowata nie jest. Zabrakło tu czegoś, może silnej ręki redaktora, kto ująłby to wszystko w karby i nadał kierunek?  Ten, który widzę w jednym momencie w książce – kiedy pani Krystyna cytuje listy do siebie napisane przez męża. Tam, na tych paru stronach jest historia, której się spodziewałam w książce. Gdzie jest reszta?

Jeśli oczekujecie zabawnych historyjek o PRL, przemycaniu kawioru i wyłudzaniu wódki przez Himilsbacha – zapewne książka wam się spodoba. Ja mam potężny niedosyt.

Tytuł: „Nasz film. Sceny z życia z Kubą”

Autor: Krystyna Cierniak – Morgenstern

Wydawnictwo Literackie

:, ,

Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...