Refleksje u schyłku – Kobieta na schodach, Bernhard Schlink

przez , 23.cze.2017, w Obyczajowe

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Zwięzła, niemal oschła forma, tak jak zwięzły, oschły i zdyscyplinowany jest główny bohater. Wzięty niemiecki prawnik do przejęć i fuzji, którego ambicją jest dobrze wykonywać swoja pracę i mieć życie bez niespodzianek. Żyje według schematów i rytuałów. Do dnia, w którym podczas wizyty w muzeum w Sydney natyka się na obraz, dawno temu uznany za zaginiony. Obraz przypomina mu jedyne chyba w życiu spontaniczne działanie, za którym, oczywiście, stała kobieta. Dla Irene bohater za młodu zaryzykował wszystko a ona wykorzystała go i znikła bez słowa z jego życia. Obraz staje się dla niego okazją, aby odnaleźć Irene i zadać jej to najważniejsze pytanie: dlaczego?

Odnalezienie obrazu jest zaskoczeniem także dla dwóch innych mężczyzn – dawnego męża Irene, dziś jeszcze bardziej bogatego i ustosunkowanego niż dawnej oraz jej kochanka i autora obrazu. Cała czwórka spotyka się na odludnej wyspie u wybrzeży Australii. Mężczyźni chcą odzyskać to, co im się według nich należy – oficjalnie obraz, a tak naprawdę Irene. Choć gdy sięgniemy jeszcze głębiej, to bynajmniej nie o kobietę chodzi ale o wyobrażenie życia, jakie każdy z nich mógłby wieść u jej boku, gdyby nie jej odejście. Jeden z mężczyzn wykorzystuje szansę, żeby odnowić uczucie do Irene, choć obojgu nie zostaje już wiele czasu.

„Kobieta na schodach” to książka o stracie, miłości i związanej z nią grze pozorów. Autor zadaje pytanie – co tak naprawdę kochamy w drugiej osobie? Czy kochamy druga osobę czy raczej siebie odbitych w jej oczach. Dla żadnego z mężczyzn Irene nie jest ważna, dlatego, że jest Irene – jest ważna jako przejaw statusu, trofeum, coś w rodzaju pucharu przewodniego. Mąż i malarz używają jej do pokazania sobie wzajemnie, który z nich jest ważniejszy. A uczucie…uczucie się zatraca. Każdy z mężczyzn przeżywa życie bez Irene po swojemu, pnąc się na szczyt w swojej dziedzinie i wmawiając sobie na koniec, ze było to dobre życie. Czy było? I czy jest jeszcze jakaś szansa, żeby naprawić to, co się zepsuło i dostrzec to, czego się nie widziało? W obliczu nieodwołalnego, nadchodzącej straty perspektywa się zmienia i zmieniają się priorytety.

Książka do przemyśleń.

Tytuł: „Kobieta na schodach”

Autor: Bernhard Schlink

Dom Wydawniczy Rebis

 

:,

Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...