Archiwum dla: Lipiec, 2017

Barcelona jakiej nie znacie – Barszalona, Aga Sarzyńska

przez , 25.lip.2017, w Obyczajowe

W klimatach trochę jak z Almodovara, z barwnym światem emigrantów, wrzaskliwych prostytutek, barwnych transwestytów, pakistańskich robotników i dymu snującego się we wnętrzach barów – tak wygląda Barcelona oczami Agi Sarzyńskiej. A właściwie ten kawałek Barcelony, który turyści omijają. A jeżeli już tu się znajdą, to przemykają niejako chyłkiem, zafascynowani i zdjęci strachem jednocześnie. Bo Raval – o nim mowa – to miejsce, w którym można zagubić się bez śladu. Nie do końca bezpieczne ale i o właściwościach magnesu.

Aga Sarzyńska to obieżyświatka, która dwanaście lat temu rzuciła pracę w korporacji i wyjechała z Polski. Mieszkała w Kenii, Tajlandii, Wietnamie i Indiach, a w 2010 roku osiadła w Barcelonie. Bohaterka jej debiutanckiej powieści, Matylda, także jest obieżyświatem, który nie może zagrzać nigdzie miejsca. Nie lubi stałych zameldowań, przywiązywania się, kotwic, stałych prac na etacie. Swój kąt znajduje właśnie w Ravalu, mieszkając u nielegalnych lokatorów, zagrożona eksmisją, w pokojach rumuńskich prostytutek. Obserwuje rozmaite ludzkie typy przewijające się po tutejszych ulicach i przez tutejsze bary. Pije podłe wino i rozmawia. Przede wszystkim z imigrantami, bo z nich głównie składa się ludność dzielnicy. Od Pakistańczyków przez Filipińczyków i Marokańczyków, na przybyszach z Europy Środkowo-Wschodniej kończąc. Dla wielu Raval to miejsce brudne i niebezpieczne. Dla Matyldy niebezpieczne czasem także, ale nic nie jest w stanie powstrzymać jej brawury w odkrywaniu kolejnych przestrzeni, rozmowach z kolejnymi znajomymi.

„Barszalona” właśnie taka jest – szalona, zakręcona, daleka od uładzonych treści przewodników Pascala. Nie znajdziecie tu spisu zabytków, ale obrazy typów ludzkich. I nieskończone rozmowy, rozmowy, rozmowy. Z życiowymi rozbitkami i tymi, którzy rozpaczliwie próbują odbić się od dna. Raval ich zasysa i zasysa też Matyldę, która nie jest już w stanie za bardzo wyrwać się z magicznego kręgu.

Trochę przewrotna i niebanalna opowieść o fascynacji i poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, które da nam wolność.

Tytuł: „Barszalona”

Autor: Aga Sarzyńska

Wydawnictwo Literackie

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę

przez , 24.lip.2017, w Obyczajowe

Książka o kataklizmie, który wstrząsa narodem, pokazana z perspektywy jednej rodziny, a właściwie oczami jednego z jej członków. Bardzo niezwykłego, obdarzonego niezwykłą wrażliwością, dla którego procesy polityczne są rzeczą nie do pojęcia.

To kolejna książka o wojnie widzianej oczami dziecka, wydana przez Wydawnictwo Jaguar. „Chłopca z Aleppo, który namalował wojnę” oraz „Annę i Pana Jaskółkę” łączy wrażliwość obserwatora i narratora jednocześnie, odbiegająca od standardowych wojennych relacji.. Adam, podobnie jak Anna, skupiają się na zupełnie innych rzeczach, pozornie drobiazgach, kładą akcenty zupełnie gdzie indziej. Oni nie rozumieją, ale rozumie czytelnik, dopowiadając sobie grozę stojącą za tymi obrazami. Za mężczyzną, który leży na ulicy, a z jego głowy sączy się fioletowy dym, za zniknięciem siostry, brakiem ulubionej potrawy, zmianą zachowania znanych do tej pory ludzi.

Jak już wynika z tytułu, „Chłopiec z Aleppo” dotyczy wojny w Syrii. Konflikt widziany jest oczami Adama, uzdolnionego chłopca, który, jak można się domyślić z jego zachowania, jest autystykiem. Adam może nie rozumie znaczenia niektórych słów, ale emocje przepełniające ludzi widzi w postaci kolorów w ich oczach czy otaczających głowy. Adam ma ciężko pracującego ojca, piękną i cierpliwą siostrę Yasmin i trzech braci – silnego, odważnego i poetę. Wojna dotyka każdego z członków rodziny. W książce jest strach, śmierć i dezorientacja, utrata dachu nad głową, tortury i okaleczenia, niezrozumiałe okrucieństwo i gniew, głód i pragnienie, utrata, ale  i zadowolenie, siła i szczęście. To nie jest lekka ksiązka i czyta się ją momentami z zaciśniętymi zębami i żołądkiem zawiązanym na supeł, ale też niezwykle trudno się od niej oderwać.

Gdyby nie to, że jestem pewna, że jej nie przeczytają, poleciłabym książkę wszystkim przeciwnikom pomagania imigrantom. Tym, którzy odmawiają im ludzkich uczuć z powodu wyznawanej wiary czy traktują jak zwierzęta. Nikt, absolutnie nikt nie zasługuje na cierpienie. Wojna jest straszna dla każdego. Kiedy marzysz o szklance wody, kiedy grzebiesz w śmietniku w poszukiwaniu resztek i cieszysz się ze znalezionej obgryzionej kości, kiedy czołgasz się jak zwierzę i cieszysz, że oprawcy zajęli się tym razem kimś innym a nie tobą – wtedy nie liczy się, jaki masz kolor skóry i do jakiego – i czy w ogóle – boga się modlisz.

Ta książka przypomina czym jest i czym powinno być społeczeństwo.

Tytuł: „Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę”

Autor: Sumia Sukkar

Wydawnictwo Jaguar

 

 

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Co by było, gdyby? – Matki, Brit Bennett

przez , 07.lip.2017, w Obyczajowe

Czy podjęte przez nas wybory definiują nas na całe życie? Czy z następstwami swoich wyborów, nawet tych złych, musimy się zmagać do końca życia, a być może będą one miały wpływ także na następne pokolenia? Brit Bennett w swojej opowieści o społeczności Afroamerykanów zadaje nam pytania o odpowiedzialność, konsekwencje i pamięć. Tą, która każe nam się latami zastanawiać „co by było, gdyby”.

Bohaterka powieści jest Nadia Turner, piękna nastolatka, której matka popełniła samobójstwa. W obliczu obojętności ojca, we własny sposób radzącego sobie z tragedią Nadia zadaje sobie fundamentalne pytanie, czy do samobójstwa doszłoby, gdyby ona sama nie pojawiła się  na świecie? Jednocześnie Nadia próbuje sobie radzić z traumą rzucając się w wir randek i wreszcie nawiązuje romans z synem pastora. Są młodzi i zakochani, chociaż nie traktują związku bardzo poważnie. Ale ciąża, która jest jego efektem, jest bardzo poważna. Związane z nią decyzje zaważą nie tylko na życiu Nadii i Luke’a, ale także ich rodziców i przyjaciół. I wreszcie – całej lokalnej społeczności.

Pomijając już dylematy moralne, „Matki” to ciekawa historia o życiu małej społeczności Afroamerykanów, w której prym wiodą matrony oraz duszpasterz. Społeczność ta ma wyraźnie wyznaczone zasady i granice zachowań dopuszczalnych i wykluczających. Nic, co się tutaj wydarzy, nie przechodzi bez echa, choćby ktokolwiek próbował zatrzymać to w tajemnicy. Tutaj dziewczyny trzymają się z daleka od chłopaków, a jeśli już nawiązują z nimi kontakt, to oznacza to ślub i rodzinę. Trzeba stronić od przemocy, seksu i alkoholu, działać na rzecz chorych i samotnych, poświęcać swój czas na duszpasterskie i nie tylko spotkania. I oczywiście, jak to w takich społecznościach bywa, pojawiają się podwójne standardy – tego, co publicznie się potępia, a robi po cichu. Społeczność jest jak stuoki smok, widzi wszystko i przenika przez ściany, siejąc plotki i bywa, że niszcząc czyjeś życie. Sama historia Nadii, jej przyjaciółki Audrey i związanego z nimi Luke’a jest opowiadana właśnie z punktu widzenia tego stuokiego smoka, miejscowych plotkarek nazywanych matkami, które uważają, że mają prawo nie tylko wpychać się w czyjeś życie, ale i je oceniać. Czy bohaterom uda się, przy wszystkich swoich życiowych błędach, przerwać ten krąg dookoła siebie i pójść własną drogą?

Książka o dorastaniu, dojrzewaniu i determinacji, aby zmienić swoje życie. Nawet jeśli się wydaje, że jego scenariusz w całości został już dawno napisany.

Autorka książki, Brit Bennett urodziła się i wychowała w Południowej Kalifornii. Ukończyła Uniwersytet Stanforda, a dyplom magistra sztuk pięknych w dziedzinie literatury pięknej uzyskała na Uniwersytecie stanu Michigan, gdzie zdobyła nagrodę Hopwooda dla absolwentów w kategorii krótkiej formy literackiej. W 2014 roku zdobyła także nagrodę Hurston/Wrighta wyróżniającą czarnoskórych pisarzy w wieku studenckim. National Book Foundation zaliczyło ją do jednej z pięciu najbardziej obiecujących pisarek/pisarzy w Stanach Zjednoczonych poniżej 35 roku życia („5 under 35”)! Jej eseje publikują: The New Yorker, The New York Times Magazine, The Paris Review, oraz Jezebel.

Tytuł: “Matki”

Autor: Brit Bennett

Wydawnictwo Albatros

Zostaw komentarz :, , więcej...

Dla miłośników rodu Otori – Pan Ciemnego Lasu, Lian Hearn

przez , 06.lip.2017, w Fantastyka

Ludzie – lisy, magiczne sokoły, prastara rasa, która obdarzona jest magicznymi mocami, demony, zaklęte maski i przeznaczenie – czyli japońska stylistyka w pełni w dynamicznym i pełnym pasji zakończeniu Opowieści o Shikanoko. Lian Hearn z rozmachem kończy swoją legendę Ośmiu Wysp, jednocześnie łącząc ją fabularnie z opowieściami o rodzie Otori. Tymi samymi, które zdobyły autorce popularność.

Nazwisko Otori jednak pojawia się na samym końcu powieści, a tymczasem czytelnik musi sobie poradzi z tym miszmaszem, jaki pojawił się w części pierwszej. Zagubiony cesarz, uzurpator na tronie, protestujące niebiosa i natura, zaginieni potomkowie i kolejne złe charaktery dybiące na charaktery dobre. Autorka, żeby to rozwikłać, sięgnęła po cały zestaw z mitologii japońskiej, z prawdziwą wirtuozerią budując ni to baśń, ni historię rebelii. Przy okazji przemycając kwestie społeczno-filozoficzne, na przykład czy władza dana jest od boga, czy człowiek ma prawo do własnego życia, jeśli ciąży na nim odpowiedzialność za kogoś innego i czy można przełamać własną naturę i odkupić winy.

Bardzo podoba mi się ta książka, bo w przeciwieństwie do innych, nawiązujących do japońskiej tradycji nie skupia się na samurajskim kodeksie i potyczkach wojowników, na dodatek sporo w niej ważnych, kobiecych postaci – nawet ważniejszych niż mężczyźni, bo to one stawiają decydujące kroki. Odczyniają czary, uspokajają złe duchy, ratują tych, których trzeba ratować. Są przedsiębiorcze i samodzielne i nie załamują się w obliczu niesprzyjających okoliczności.

Lian Hearn świetnie maluje obrazy – kolorowe kimona, błyszcząca maska, ożywiona kukła wilka, srebrzysta sierść konia. Potrafi zbudować także nastrój jak z japońskiego filmu grozy, gdzie cienie tańczą na ścianach, a na nieostrożnych mężczyzn czyha wężowy demon pod postacią pięknej kobiety. Aż się prosi, żeby Opowieść o Shikanoko przenieść na duży ekran.

Tytuł: „Pan Ciemnego Lasu. Opowieść o Shikanoko”

Autor: Lian Hearn

Wydawnictwo Mag

1 komentarz :, , więcej...

Kobieta w twardym, męskim świecie. Wielki marynarz, Catherine Poulain

przez , 05.lip.2017, w Obyczajowe

Lili. Drobna Francuzka, uciekająca przed rzeczywistością rodzimego miasteczka. Z jednym marzeniem – żyć naprawdę. Dlatego Lili ucieka na Alaskę, aby tam pracować i łowić ryby. Wśród twardych mężczyzn nie ma miejsca na słabość – no chyba że chce się wylądować w ich kojach, a na to Lili nie ma ochoty. Mordercza praca, wszechobecny alkohol i życie bez granic i stabilizacji.  Za to z wszechobecną naturą, morzem, lasem i niebem.

„Wielki marynarz” zdobył 8 nagród literackich, sprzedał się w 300 000 egzemplarzy i zdobył nominację do Nagrody Goncourtów. Debiut pisarski Catherine Poulain, pięćdziesięcioparoletniej kobiety, która całe życie trudniła się pracą fizyczną, zaskoczył krytyków literackich. I zachwycił czytelników, w tym mnie. Przede wszystkim ze względu na niesamowity styl opowieści – ekspresyjny, nawet momentami naturalistyczny, nasycony emocjami, kolorami, zapachami. Po drugie, bo…no właśnie, chyba w każdym z nas drzemie niespokojny wędrowiec, który szuka szczęścia albo tego nieuchwytnego stanu, w którym „żyje naprawdę”. Catherine Poulain tego stanu poszukiwała w rozmaitych miejscach – była barmanką w Hongkongu, pracowała w wytwórni konserw na Islandii, przy produkcji syropu klonowego w Kanadzie i połowach ryb na Alasce. Dziś pracuje dorywczo przy winobraniach w Médoc i na alpejskich łąkach wypasa stado 700 owiec – jednym słowem zajmuje się ciężką, fizyczna harówą. Po to, by jak w pewnym momencie mówi w książce jako Lili, tak się zmęczyć, żeby dojść do kresu. I wtedy poczuć smak życia.

Alaska to taki mityczny „Ostatni przystanek”. Dziki, oddalony od cywilizacji, pozbawiony udogodnień. Tu można albo się całkiem zagubić albo zacząć od nowa. Przyciąga wiele zagubionych dusz, niespełnionych eksplorerów, tych, którzy chcą się sprawdzić, dziwaków, nastolatków, popaprańców, alkoholików, ludzi, którzy szukają nowego kierunku po życiowym zakręcie, awanturników. Przeważnie mężczyzn, szukających potwierdzenia swojej męskości. Kobiety są tam rzadkie – ale są. Twardsze niż najtwardszy mężczyzna, zawzięte, surowe, narzucające sobie twarde reguły, bo tylko tak mogą zdobyć dla siebie szacunek. Pracą cięższą niż wykonują ja najstarsi wyjadacze, bez słowa skargi, ukrywając uczucia, walcząc jak lew chociażby o wolna koję. Bo nowicjuszy, a zwłaszcza kobiety, ten surowy świat testuje okrutnie.

To książka pełna wiatru i huku fal, krwi, rybich wnętrzności i smaku przypalonej kawy. Książka o nieustannym poszukiwaniu i wiecznych uciekinierach.

Autor: Catherine Poulain

Tytuł: „Wielki marynarz”

Wydawnictwo Literackie
 

Zostaw komentarz :, , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...