Śledztwo po szwedzku według Johanny Mo

przez , 13.wrz.2017, w Kryminał

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Helena Mobacke była kiedyś znakomitą policjantką, typowaną na najwyższe stanowiska. Jednak to z powodu pracy poniosła największą ofiarę w życiu – straciła synka. Teraz Helena próbuje wrócić do świata żywych. Potrzebuje mniej światła reflektorów i nowego miejsca i wcale nie jest pewna, czy powrót to dobry pomysł. Dostaje pozornie prostą sprawę – ktoś wpadł pod pociąg metra. Jednak wkrótce okazuje się, że ofiara prawdopodobnie została popchnięta i przede wszystkim, co dodatkowo blokuje Helenę, jest to młody chłopak… Kobieta nie może przestać myśleć o swoim synku, Antonie. Jest roztargniona i w ważnych sprawach potrafi zostawić członków swojego zespołu bez pomocy. Wkrótce mają następną ofiarę i wszyscy, wliczając w to Helenę, zdają się coraz bardziej wątpić w jej zdolność do rozwiązania sprawy.

Książka Johanny Mo to kwintesencja tego, czym jest skandynawski kryminał. Szczegółowy opis drobiazgowej, policyjnej roboty, będącej trochę kosmosem biorąc pod uwagę polskie warunki. Bohaterowie, z ich czernią i bielą i rozmaitymi słabościami, które czasem biorą górę. Nacisk na podłoże psychologiczne, wliczając w to profilowanie zabójcy. No i ten dreszczyk z gryzieniem pazurów, bo do rozwiązania wiedzie cieniutka ścieżka – kiedy wreszcie wszyscy wszystko pokojarzą?

Książka ciekawa z psychologicznego punktu widzenia, bowiem nieustająco się w niej przewija wątek utraty dziecka. Jak sobie z tym radzi i czy jest w stanie sobie poradzić rodzic? Czy obwinia siebie, czy wszystkich naokoło, czy emocje wywołują u niego wzrost agresji czy tez załamanie nerwowe? Tytuł „Tak sobie wyobrażam śmierć” odnosi się właśnie to tego wydarzenia – odejścia dziecka. A jego śmierć, niezależnie od okoliczności i wieku dziecka zawsze jest także czymś w rodzaju śmierci rodzica. Helena jest nieustannie rozdarta i w emocjonalnej rozsypce. Z jednej strony nie jest w stanie się uwolnić od przejmującego uczucia nieustającej obecności synka, z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że rozpacz jest dla niej destrukcyjna. Kiedy jednak okoliczności sprawia, że na chwile oderwie myśli od przeszłości, zaczyna odczuwać potworne wyrzuty sumienia. Tak chyba musi wyglądać piekło… I dlatego też czytelnik odczuwa współczucie zarówno dla niej, jak i każdego rodzica z powieści, który stracił dziecko.

Dobrze się czyta.

Tytuł: Tak sobie wyobrażałam śmierć”

Autorka: Johanna Mo

Wydawnictwo Helion

 

:, ,

1 Komentarz dla wpisu

Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...