Archiwum Autora

Żegnamy blog.pl, witamy wordpressa!

przez , 01.sty.2018, w Bez kategorii

Jak może wiecie, Onet postanowił zlikwidować platformę blog.pl. Co oznacza, że ten blog tutaj z dniem 31 stycznia 2018 przestanie istnieć. Ńie będą też aktywne dotychczasowe linki do tekstów.

Komentować decyzji Onetu nie będę, takie święte prawo właściciela platformy, ale to skłoniło mnie do kroku, o którym myślałam już dawno. Czyli przeniesienia bloga na wordpressa. Co też zrobiłam.

Nowa odsłona Nie samą pracą mieści się tutaj: 
https://niesamapraca.wordpress.com/

 

Zapraszam :-)

I nareszcie nie będą tam wyskakiwać te idiotyczne, onetowe reklamy!!!!

Ściskam

 

Monika Frenkiel

Zostaw komentarz więcej...

O akceptacji i samoakceptacji – Miłość, Ignacy Karpowicz

przez , 13.gru.2017, w Bez kategorii

Dawno nie czytałam tak…bolesnej książki. Którą czyta się z dławieniem w gardle. Tak przepełnionej żalem, nienawiścią, strachem i nadzieją jednocześnie. Gdy czytałam „Miłość” miałam wrażenie, że autor każde zdanie, nawet jeśli ubrane w futurystyczną formę, wyrywa sobie gdzieś spod skóry.

O „Miłości” zaraz po jej ukazaniu się było przez chwilę cicho. Być może nieprzyzwyczajeni jesteśmy do takiej szczerości, gdzieś nas ona wprawia w zakłopotanie – albo też wprawia nas w zakłopotanie zderzenie się z rzeczywistością, w której można cierpieć z powodu nieakceptacji. Nie tylko siebie przez innych, ale i siebie przez siebie. Gdzieś tam jeszcze w tle głowy snuje się jak smrodek wrażenie, że o homoseksualizmie to trochę nie wypada, chociaż pozujemy na takich tolerancyjnych. Takich, co to „mam przyjaciela geja, to naprawdę fajny facet”. To taka straszna tolerancja, która być może gorsza jest niż wrogość, bo z otwartą wrogością poradzić sobie można, a z ukrytą trucizną nijak się nie da.

„Miłość” Karpowicza jest o miłości, której brak – miłości siebie, strachu przed pokochaniem tego, którego kochać się chce, o kiełkującej odwadze, małych kroczkach i olbrzymich lękach, kiedy ktoś przed samym sobą boi się przyznać do swoich pragnień, kiedy zamyka je jak w pudełku, wyrywa z korzeniami uczucia, pozbawia emocji, zostawiając żałosną skorupkę. A i mimo tego nie osiąga spokoju. Bo można żyć w zgodzie z konwenansem, ale bez zgody ze sobą żyć się nie da.

„Miłość” składa się z sześciu…epizodów, odmiennych od siebie stylistycznie i gatunkowo, połączonych jednak tą sama tematyką. „Piękno” to historia nawiązująca do prozy Iwaszkiewicza (o przywiązaniu do którego zresztą mówi Karpowicz w podziękowaniach), z sielankowym dworkiem, który utknął gdzieś w czasach powojennych, gdzie rzeczywistość próbuje się przebić przez pozory. „Prawda” to futurystyczne opowiadanie o Polsce przyszłości, tej lepszej, oczyszczonej, jedynej prawdziwej, obyczajowo zorganizowanej, rządzonej przez Prawo i Swobodę, wyzbytej wszelkiego zepsucia, z życiem i flakami każdego mieszkańca na wierzchu. Gdzie homoseksualizm jest leczony dobrowolnie. Lub też nie… I „Dobro”, czyli baśń o pewnym księciu i jego najbliższym przyjacielu. Każdej historii towarzyszy epizod bardzo osobisty – o zaprzeczeniu, wyparciu, zmaganiu się, przyjaciołach, rodzinie, dziewczynie, zaufaniu, wreszcie nadziei i miłości. To tu są te najbardziej przejmujące momenty – strach przed śmiercią i jednocześnie przed tym, że żyło się w kłamstwie. Ciężar słów, które wypowiada się przed własną rodziną. Uldze, kiedy ktoś cię zaakceptuje takim, jakim jesteś. Lub jaką jesteś, lub jakie jesteś, bo książka jest nie o homoseksualizmie, a ogólnie o braku akceptacji dla własnej seksualności.

Niesamowicie ważna i niesamowicie odważna. Zdecydowanie jedna z najlepszych polskich powieści tego roku.

 

Tytuł: „Miłość”

Autor: Ignacy Karpowicz

Wydawnictwo Literackie

Zostaw komentarz :, więcej...

Kiedy zwierzęta tracą cierpliwość – Dzikie królestwo, Simon David Eden

przez , 10.gru.2017, w Fantastyka, Młodzieżowe

Bardzo podobają mi się książki, które pokazują dzieciom, że należy szanować naturę. Że zwierzęta tak samo czują jak ludzie i że bynajmniej nie jesteśmy – w sensie my, ludzie – na ziemi najważniejsi. Uświadamianie dzieciom, że człowiek to istota niszczycielska, ale że można to zmienić może zrobić Ziemi tylko dobrze.

„Dzikie królestwo” to jedna z tych książek, które uczą szacunku do natury. W sposób bardzo atrakcyjny, bo ukryty pod maską fantastyki. I generalnie chodzi o pokazanie, że każdy ma na ziemi swoje miejsce i swoją rolę do wypełnienia.

Książka zaczyna się w momencie, kiedy dzikie zwierzęta, doprowadzone do ostateczności niszczycielską działalnością człowieka, w obliczu ostatecznego, śmiertelnego zagrożenia postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Pardon – łapy, kopyta, szpony i czym tam jeszcze dysponują. Dzikusy – tak mówią o sobie – chcą wybić ludzi do ostatniego. Jest jednak grupa zwierząt, które się temu sprzeciwiają. To Chowańce – te istoty, które potrafią współżyć z ludźmi. Udomowione. Psy, koty, konie… Jednym z nich jest Kocisko Zobaczysko, któremu bardzo zależy na tym, żeby uratować swoją przyjaciółkę Drue. I w ten sposób zaczyna się nowy rozdział życia na ziemi. Z ludźmi, którzy stają się obiektem polowań, zwierzętami, które ustanawiają własne porządki i tajemniczą rasą Kotynów – istot, które potrafią być i ludźmi, i przybierać postać dowolnego zwierzęcia.

„Dzikie królestwo”, jak to książka dla dzieci, ma przekaz dość uproszczony i dla mnie, dorosłego czytelnika, jest tu trochę zbyt dużo nielogiczności. Np. jakim cudem bezładni uciekinierzy są zaopatrzeni w kuchenki gazowe? Jakim cudem zwierzęta w jednej chwili były w stanie zniszczyć system komunikacji i rozbroić wszystkie armie świata? Już nie mówiąc o zupełnie zabawnym momencie, kiedy główna bohaterka próbuje karmić swojego kota tylko warzywami (oczywiście Kotyni są tylko wegetarianami, chociaż dzikie zwierzęta nie mają oporów przed wzajemnym zabijaniem się i pożeraniem). Troch e tak, jakby autor chciał przechylić szalę sympatii czytelnika na stronę domowych zwierząt i ludzi, pokojowo nastawionych. Wolałabym, żeby pokazywać dzieciom raczej, że ludzkie pojęcie moralności w świecie zwierząt nie ma racji bytu. Ale nie można mieć wszystkiego. Irytuje mnie także główna bohaterka, niezdyscyplinowana, lekkomyślna, trochę pozbawiona refleksji, przez co wpada nieustannie w kłopoty i naraża najbliższych. Jednak, jak to w dobrej fantasy bywa, Drue przebywa drogę, fizyczną i psychiczną. I uczy się nabierać odpowiedzialności.

„Dzikie królestwo” to postapokalipsa – świat, jaki znamy, został zniszczony i wszyscy jego ocaleli mieszkańcy muszą znaleźć nowy sposób na życie. Oczywiście, jest tu i poszukiwanie mitycznego bezpiecznego miejsca, a Simon David Eden dodaje do tego odrobinę mistycyzmu w postaci przepowiedni, Upadłego, czyli wielkiej, złej siły sprawczej i bohaterki, którą przeznaczenie pcha do wypełnienia jej misji.

„Dzikie królestwo” to pierwsza część „zwierzęcego cyklu. Ach, i zapomniałabym – to zdecydowanie książka dla miłośników kotów!

 

Tytuł: Dzikie królestwo”

Autor: Simon David Eden

Wydawnictwo Znak

2 komentarze :, , więcej...

Geralt wraca. Szpony i kły

przez , 04.gru.2017, w Fantastyka

Czy fan fiction musi być zła? Gorsza od pierwowzoru? Zdecydowanie nie. A dużo czytałam książek utrzymanych „w klimacie” czy kontynuujących wątki urwane przez autora. Celowo czy też z powodu tego, co prędzej czy później nas dopadnie. Bywały to książki średnie i bywały bardzo dobre, dlatego na zapowiedź „Szponów i kłów” zareagowałam najzwyczajniej w świecie ciekawością. Takim radosnym oczekiwaniem, chociaż już zdążyły się pojawić gdzieś w głębinach blogosfery opinie, że „za fan fiction to nie, podziękujemy”. I wiecie co, ci wszyscy, co podziękowali? Żałujcie. Bo opowiadania w „Szponach i kłach” są dobre, a nawet bardzo dobre. I te – a są i takie – co wchodzą w świat wykreowany przez Sapkowskiego jak nóż w masełko i genialnie naśladują styl i te, co tworzą zupełnie inną jakość. Mają inny sposób narracji, inne tempo, inny charakter i klimat.

Umówmy się – przez te trzydzieści lat Geralt stał się ikoną polskiej literatury popularnej, wykraczając zdecydowanie poza kręgi miłośników fantastyki. Dogonić mistrza czy też mu dorównać to zadanie niewdzięczne, a jednak na łamach „Nowej Fantastyki” zorganizowano konkurs na opowiadanie osadzone w świecie Wiedźmina. Bardziej chodziło o podkreślenie roli, jaką Wiedźmin wywarł na polską literaturę niż hołd dla AS-a, chociaż przedsięwzięcie odbyło się za jego zgodą i z jego błogosławieństwem.

Jury ostatecznie oceniło 150 prac. 11 najlepszych znalazło się w książce. I powiem wam, że są tutaj prawdziwe perełki.

W przedmowie do książki Marcin Zwierzchowski podkreśla, że miarą wielkości twórcy jest to, jak bardzo jego bohater, jego świat zakorzenił się w kulturze. Przykłady? Myszka Miki, Supermen, Rycerze Jedi, Mistrz Yoda, Batman. A teraz pokażcie taką postać rodzimej proweniencji. Proszę, Biały Wilk. Powieści, książki, komiksy, gry, filmy (choć o tych dotychczasowych może lepiej byłoby zapomnieć, ale też skala oburzenia widzów po ekranizacji „Wiedźmina” może pokazywać, jak bardzo się do tej postaci przywiązaliśmy). Jednak sam Geralt w tomiku pojawia się stosunkowo rzadko. Autorzy skupiają się na innych postaciach – Jaskrze, Koral, Triss Merigold, kumplach wiedźminach. Ale nie zabrakło bardzo dobrej puenty „życia” Geralta, opowiadania nawiązującego do tego pierwszego, od którego się zaczęło. Te same wydarzenia a jednak inne, opisane innym językiem, innym stylem. Gorsze? Absolutnie nie.

Jedne z tych opowiadań – np. Piotra Jedlińskiego, które konkurs wygrało – tak udatnie naśladują styl oryginału, że tylko podpis świadczy o tym, że napisał je kto inny. Inne się tylko światem Geralta inspirują. Żadne nie jest wtórne, za to wszystkie pokazują talent autorów (jednym z nich zresztą jest inny uznany autor fantastyki, Andrzej W. Sawicki, który występując pod pseudonimem przechytrzył jurorów). Pytanie, czy któremuś z nich uda się zastąpić Sapkowskiego? Pozostawiam je otwarte, odpowiedzcie na nie sami.

Tytuł: „Szpony i kły. Opowieści z wiedźmińskiego świata”

Wydawnictwo Supernowa

 

Zostaw komentarz :, , więcej...

Moralne dylematy – Próba ognia, Nancy Kress

przez , 02.gru.2017, w Fantastyka

O próbach zbudowania idealnego społeczeństwa w potencjalnym raju i tym, że zawsze znajdą się tacy, co chcą wyszarpać kawałek dla siebie. Tym razem w książce Nancy Kress, kontynuacji powieści „Ogień krzyżowy”.

Kolonistom udało się znaleźć idealny świat. Bogaty, obfity, bezpieczny. No, prawie, bo Zielnik, cudowna planeta, staje się miejscem walki między dwoma rasami. Agresywnymi, nastawionymi bojowo i zaawansowanymi technicznie Zwierzakami i pasywnymi, dążącymi do niezmąconej egzystencji Badylami. Na Zielniku zostało niewiele dzikich Zwierzaków i da się z nimi koegzystować, dzięki czemu osadnicy mogą skupić się na budowaniu społeczności. Kolejne pokolenia nie pamiętają już o zagrożeniu z kosmosu. Co nie oznacza, że na planecie jest spokojnie, bo zaczynają się ujawniać społeczne nierówności i dochodzi do aktów terroru. W sam środek wewnętrznych niesnasek pakuje się okręt z Ziemi. Społeczność Zielnika z ulgą przyjmuje pomoc osoby, która jest w stanie zapanować nad wszystkim. Tym bardziej, że nad planetą pojawia się statek obcych. Tylko u niektórych budzą zaniepokojenie metody wprowadzane przez żołnierzy. Czy rzeczywiście przyświecają im dobre intencje?

Nancy Kress nie od parady zdobyła tyle nagród w swojej karierze. Jej książki są pełne świeżych, oryginalnych pomysłów, zarówno jeżeli chodzi o sprawy techniczne, jak i budowanie powieściowych społeczności czy tez opisywanie kontaktów z obcymi (przy czym nie chodzi tylko o obce rasy, ale i przedstawicieli innych grup społecznych). W „Próbie ognia” szczególnie interesujące są właśnie one – komunikacja, szukanie płaszczyzn porozumienia, pierwszy kontakt, współżycie. Kress ma niesamowitą wyobraźnię w kreowaniu innych światów i organizmów, przy czym zdecydowanie też widać jej upodobanie do wszelkich spraw związanych z genetyką.

W „Próbie ognia” nie brakuje kontynuacji wątku moralnych wyborów i dylematów z tym związanych. Czy cel usprawiedliwia środki? Czy wolno wykorzystywać innych? Czy uratowanie wielu istnień warte jest poświęcenia jednego? I jaka odpowiedzialność spoczywa na przywódcach – to oni przecież podejmują najważniejsze decyzje. Bo być przywódcą bez podejmowania decyzji się nie da. A może da?

Bardzo dobra science fiction.

Tytuł: Próba ognia

Autorka: Nancy Kress

Dom Wydawniczy Rebis

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...