biografia

Historia słynnego uwodziciela – w świecie Casanovy

przez , 28.lip.2017, w biografia, Powieść historyczna

Jego nazwiska używa się jako synonimu doskonałego kochanka. Wystarczało podobno kilka minut, żeby świeżo poznana kobieta zapragnęła spędzić z nim noc, choć według standardów epoki Giacomo Girolamo Casanova bynajmniej nie był rekordzistą. Według jego własnych wyliczeń spał z „zaledwie” 122 kobietami a także kilkoma mężczyznami, choć przyznawał się do tego niechętnie. Był też jak na nasze standardy skończonym łajdakiem (nie uznał żadnego ze swoich ośmiorga dzieci), a w swoich – po prostu jednym z czołowych przedstawicieli modnego libertynizmu. Zresztą za swoje przywiązanie do tego nurtu płacił poważną cenę, bowiem jedną z jego najwierniejszych towarzyszek była choroba weneryczna.

Od kolegów libertynów różniło go jedno – inteligencja, erudycja i talent literacki. Choć nie zdobył popularności jako kaznodzieja (tak, tak, Casanova zaczynał karierę jako duchowny!), popularność ostatecznie, choć pośmiertną przyniosły mu jego pamiętniki, nazywane także „wenecką Kamasutrą”, w których opisał swoje doświadczenia erotyczne. Z pikantnymi szczegółami, ale bez nazwisk, których teraz, często bezskutecznie, poszukują historycy. Wspomniane pamiętniki sprzedano Bibliotece Francuskiej za 9 mln dolarów (to największa kwota, jaką kiedykolwiek zapłacono za rękopisy). I to one właśnie posłużyły za bazę dla poszukiwań i wreszcie książki o Casanovie Laurence’owi Bergreenowi.

 

Laurence Bergreen jest amerykańskim historykiem i biografem. Spod jego pióra wyszły m. in. książki poświęcone słynnym podróżnikom i odkrywcom: Kolumbowi, Marco Polo i Magellanowi. I przy całym moim znużeniu książką (no bo ileż można czytać o jednym) przyznaję, że autor wykonał kawał solidnej roboty, dodając do pamiętników obszerne tło historyczne i obyczajowy kontekst. Książka to prawdziwy dokument życie w Europie od, pardon my frencz,  „dupy strony”. Czyli życia seksualnego, moralności i obyczajowości. Oszołomiony czytelnik dowiaduje się nie tylko o obyczajach panujących w Wenecji, Paryżu czy Wiedniu, ale także w środowiskach uznawanych za dalekie od skazy libertynizmu, czyli np. klasztorach, służących, mówiąc oględnie, za cos w rodzaju ekskluzywnych burdeli czy zawoalowanych domów schadzek.  Dzięki Bergreenowi poznajemy obyczaje seksualne dworu francuskiego i weneckiej socjety, dziwaczne dla nas obyczaje dotyczące noszenia masek i „produkowania” kastratów, którzy często cieszyli się władzą, sławą i poważaniem, ale także na temat sztuki, literatury, filozofii i wszystkiego tego, dookoła czego kręciło się życie elit XVIII wieku. Pod względem wszechstronności zainteresowań Casanova był „złotym dzieckiem” epoki, wykształconym, oczytanym i obytym, a jednocześnie psotnym i zepsutym.

Oczywiście, ponieważ pamiętniki Casanovy są literaturą w gruncie rzeczy erotyczną, książka Bergreena również taka jest, choć słownictwo należy bardziej do opisowego i poetyckiego niż współczesne porno. Z drugiej strony, moim osobistym zdaniem, jest to pod względem czysto sensualnym książka znacznie bardziej wartościowa niż dziełko o Greyu. Już nie mówiąc o tym, że pod pewnymi aspektami treść może nas mocno zaskoczyć.

Dla koneserów i tych, co lubią historyczne ciekawostki.

Tytuł: „Casanova. W świecie uwodziciela”

Autor: Laurence Bergreen

Wydawnictwo Znak

 

Zostaw komentarz :, , więcej...

W cieniu brata – Ewa Stachniak o Bronisławie Niżyńskiej

przez , 27.cze.2017, w biografia

O ile Wacław Niżyński jest postacią znaną, o tyle jego siostra, Bronisława, gdzieś umyka zbiorowej pamięci. To o nim się mówiło, że geniusz, że szaleniec, że tragiczna śmierć, skandale obyczajowe i kulturalne, bo jego choreografie, np. „Popołudnie fauna” zrywały z tradycyjną, baletową estetyką. Nawet w Wikipedii notka o Wacławie jest bardzo długa, w przeciwieństwie do kilkuzdaniowej o Bronisławie (swoja drogą w biogramie Niżyńskiego o Bronisławie wspomina się tylko jako o „podporze Wacława przez całe życie”). Żal, bo Bronisława także odcisnęła swoje piętno na sztuce tanecznej, mniej jako tancerka, ale znacznie bardziej jako choreografka i nauczycielka, przełamująca schematy i szukająca nowych form wyrazu w sztuce tanecznej. Niżyńska kierowała znanymi zespołami baletowymi, a za program występów Polskiego Baletu  Reprezentacyjnego na Wystawę Paryska otrzymała Grand Prix.

Czemu więc o Bronisławie wiemy tak mało? Czy dlatego, że była kobietą? Ewa Stachniak podsuwa nam odpowiedzi. Bronisława może nie była geniuszem, jak jej brat, ale nie była także szaleńcem (chociaż jej choreografie również wywoływały skandale). Była zdeterminowana i konsekwentna, a walczyć musiała z całym otoczeniem, które stawiało ja gdzieś z tyłu za Wacławem, wliczając w to jej własnych rodziców.

Książka Ewy Stachniak to biografia kobiety żyjącej w czasach, kiedy kobiety siedziały z tyłu, w kącie, zajmowały się dziećmi albo, jeśli już zdecydowały się na karierę tancerki, były gdzieś w tylnych rzędach, bo zaledwie nielicznym udawało się wybić. Z jednej strony było to życie pełne ciężkiej pracy i wyrzeczeń, morderczych ćwiczeń, z drugiej – pewność, że nie będzie się docenionym. Dodajmy do tego nieustanne intrygi, bo Bronia była dla wszystkich drogą do wielkiego Niżyńskiego, a więc i protekcji. No i lekceważenie jej pomysłów, jakby kobieta nie miała prawa do własnej wizji sztuki. Niesamowita osobą musiała być Niżyńska – i jako niesamowita osobę przedstawia ją autorka. Silną, poszukującą, otwartą. Także pomimo osobistych tragedii, takich jak odejście ojca, śmierć brata, rozstanie z pierwszym mężem czy śmierć syna.  Taką, która nie zgadza się na zastaną rzeczywistość i próbuje ją układać po swojemu, nie godząc się na żadną klatkę. A nie było to łatwe, bowiem i doświadczenia Bronisławy, i jej matki pokazywały, że życie osobiste i rodzinne tancerek to pasmo nieustannych wyborów, wahania, straconych okazji a na dodatek, jeżeli życiowym partnerem również jest tancerz – rywalizacji i zazdrości.

„Bogini tańca” to fabularna biografia świetnej tancerki, błyskotliwej choreografki i nauczycielki, pokazująca nie tylko osobiste przeżycia bohaterki, ale także epokę wielkich zmian – najpierw rewolucji w Rosji, I i II wojny światowej. W tych trudnych czasach bohaterka porusza się między sławnymi osobistościami, legendarnymi tancerzami, muzykami, śpiewakami, malarzami… są to nie tylko jej brat i „car baletu” czyli impresario Diagilew (choć nie wiem, czy impresario to właściwe słowo na określenie roli Diagilewa), ale także Strawiński czy Debussy, Picasso, Cocteau czy Proust.

Nie tylko dla miłośników tańca.

Tytuł: „Bogini tańca”

Autor: Ewa Stachniak

Wydawnictwo Znak

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Wanda Rutkiewicz. Historia życia i śmierci – książka Anny Kamińskiej

przez , 14.cze.2017, w biografia

Postać – legenda. Nawet jeśli ktoś nie jest wielbicielem gór i daleko mu do środowiska wspinaczy – jak mnie. Ale o Wandzie Rutkiewicz słyszałam – jako trzecia kobieta na świecie, pierwsza Europejka oraz pierwsza Polka stanęła na szczycie Mount Everest. Była też pierwszą kobietą na świecie na szczycie K2. Gdzieś tam czytałam artykuły o niej, odniosłam wrażenie niechęci, potępienia może nawet? Kobieta, która szturmem wdarła się w dziedzinę prawdziwych mężczyzn i na dodatek ośmieliła się wszystko poświęcić pasji. Pasji, która ostatecznie odebrała jej życie.

Uważam, że silnym kobietom, kobietom z pasją należy w naszej kulturze zacząć oddawać należne im miejsce. Anna Kamińska zrobiła to już raz, pisząc książkę, znakomita zresztą, o Simonie Kossak, biolożce i popularyzatorce wiedzy o przyrodzie, zwłaszcza Puszczy Białowieskiej. Kiedy okazało się, że na tapetę wzięła kolejną z polskich bohaterek, nie mogłam się doczekać. I słusznie.

Anna Kamieńska nie jest himalaistką, i to jest jej plusem i minusem. Plusem, bo nie zagłębia się w skomplikowane towarzyskie układy rozmaitych frakcji i klubów, nie daje się omamić magią gór. Minusem, bo pewnie tej magii ni8e rozumie, więc czy może zrozumieć bohaterkę? A może nie trzeba jej rozumieć, żeby pokazać ją z każdej strony, obejrzeć jak naukowiec pod lupą, dokonać w miarę obiektywnej analizy. Pokazać związki relacje, opinie z wielu stron – a jeśli o to chodzi, Kamińska wykonała gigantyczną, reporterską robotę. Przejrzała dokumenty, rozmawiała z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, mężczyznami, z którymi Wandę łączyły bliskie stosunki, współpracownikami. Także tymi, którzy o Wandzie wypowiadali się po raz pierwszy. I tymi, którzy do tej pory kryli się w cieniu. Co bardzo podoba mi się w tej książce to to, że Kamińska nie ucieka w masę zapewne zabawnych, ale rozmazujących obraz anegdot, że stara się być dokumentalistką. Obiektywną  w miarę możliwości , zaglądającą w każdy kąt, ale jednocześnie zachowującą dyskrecję w sprawach, które mogłyby budzić niezdrowa i niepotrzebną sensację.

Kamińska nie stara się Wandy Rutkiewicz wybielać, nadawać jej nadludzkich cech, umilać czytelnikowi, ugładzać. Tam gdzie Rutkiewicz jest niemiła, nieznośna, bezwzględna – taką ja Kamińska opisuje. Tak samo jak wtedy, kiedy Wanda jest czarująca i niezwykle atrakcyjna. Powstaje z tego obraz kobiety żyjącej własnym życiem, wolnej i niezdolnej poddać się więzom, chorobliwie wręcz dążącej do upatrzonego celu, nie przyjmującej myśli o porażce i mało, przynajmniej na zewnątrz, przejmującej się zdaniem innych. Kobiety zdystansowanej, która nie była w stanie czy nie mogła tworzyć bliskich więzi.

Książka Kamińskiej to także niezwykle interesujący obraz kobiety, która wdarła się nieproszona, niezachęcana, czasem wręcz zniechęcana, lekceważona i wyśmiewana w męskie środowisko. Nie dość, że męskie, to jeszcze takie, w którym uznaje się, że to sport dla „twardzieli”. Przykro się czyta o reakcjach i „podśmiechujkach” panów w związku z „kobiecym” himalaizmem. W pamięci mi utkwiła jedna anegdota, jak panowie mówili „a kto wam będzie plecaki nosił” kobietom, które chciały zdobywać szczyty. Rutkiewicz miała lekką obsesję kobiecego himalaizmu, prowadziła nawet akcję „miejsce kobiet jest na szczycie”. A swoimi osiągnięciami myślę ucierała niejednemu szowiniście.

Książka o pasji, namiętności, niekoniecznie do ludzi, poświęceniu i wolności. Świetny dokument.

Tytuł: Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz

Autor: Anna Kamińska

Wydawnictwo Literackie

Zostaw komentarz :, , więcej...

Skandal XX wieku – Król Koki i celebrytka. Biografia Pablo Escobara

przez , 09.cze.2017, w biografia

Ona to gwiazda telewizji, modelka, celebry tka, bywalczyni salonów lubująca się w luksusie, kobieta niesamowicie inteligentna. On to jeden z najbogatszych ludzi świata i jednocześnie najpotężniejszy, najbardziej brutalny i bezwzględny kolumbijski baron narkotykowy. Połączyła ich płomienna miłość a następnie nienawiść, zakończona jej spektakularną ucieczką z Kolumbii do Stanów Zjednoczonych, gdzie została chronionym świadkiem i uczestnikiem wojny amerykańskich służb z narkobiznesem. Historia Virginii Vallejo i Pabla Escobara była najbardziej skandalizującym i płomiennym romansem XX wieku, a jego książkowa wersja, opisana przez samą bohaterkę tego dramatycznego „love story” podbiła czytelnicze rynki. Tym bardziej, że napisana jest fascynującym językiem – barwnym, pełnym namiętności, ekspresyjnym. Książka pełna jest gwałtownych zwrotów akcji, krwi, polityki, wielkich pieniędzy, niebezpieczeństwa, kryjówek, pościgów i tego wszystkiego, co składa się na prawdziwie wciągającą historię.

Kiedy czyta się „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara” nie można przestać kręcić głową, że to wszystko prawda. A jednak – kolumbijska polityka, porwania, bezwzględna walka narkotykowych bossów z biznesem porywaczy i poszukujący sponsorów politycy. To zapach pieniędzy, setek tysięcy dolarów wydawanych na odzieżowe zakupy podczas jednego popołudnia, luksusu, dotyk szlachetnych tkanin, ale także prochu i krwi czy smrodu śmietniska, od którego zaczęła się społeczna kariera Escobara, nazywanego także „kolumbijskim Robin Hoodem” za jego olbrzymią działalność na rzecz biednych i potrzebujących. To niesamowite zderzenie kultur – dla nas ten, kto zajmuje się produkcją narkotyków, jest kimś złym. W Kolumbii, według relacji Vallejo, Escobar był uznawany za dobroczyńcę, dającego zatrudnienie i szansę na godne warunki życia biedakom.

Książka to obraz wzajemnej fascynacji, jaka w latach 80. ubiegłego wieku rodzi się pomiędzy atrakcyjną dziennikarką z wyższych sfer a bajecznie bogatym bandytą z nizin, aspirującym do salonów i klasy. Szaleńcza miłość (pomimo tego, że Pablo miał żonę i dzieci) zrobiła z tej dwójki nierozłączną parę, dając Vallejo dostęp do spotkań najbardziej potężnych ludzi Kolumbii i możliwość uczestniczenia w procesach tworzenia się rozmaitych sojuszy, ugrupowań i ruchów. Stopniowo, w miarę jak Escobar staje się ściganą zwierzyną i  coraz bardziej bezwzględnym bandytą, płomienna miłość maleje, znika, aby wreszcie zmienić się w nienawiść.  Virginia staje się ściganą zwierzyną aby wreszcie zakończyć karierę jako azylantka w USA.

Kilkuletni związek tych dwojga rozgrywał się w otoczeniu luksusowych apartamentów w najbardziej eleganckich hotelach całego świata, na sławnym ranchu Hacienda Nápoles oraz maleńkiej wyspie na Karaibach, będącej własnością Escobara. Książka daje też nam niesamowitą okazję poznania Escobara – Virginia miała napisać jego biografię (do czego ostatecznie nie doszło).

Rzeczywistość czasem jest lepsza niż ludzka wyobraźnia. Ta książka jest tego dowodem.

Tytuł: „kochając Pabla, nienawidząc Escobara”

Autor: Virginia Vallejo

Wydawnictwo Agora SA

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Nasz film – Krystyna Cierniak – Morgenstern o życiu ze słynnym reżyserem

przez , 07.kwi.2017, w biografia

Są takie książki, które wywołują u mnie zmieszanie. Przez niedostatki warsztatu, miałkość akcji, czasem zgrzyt między oczekiwaniami a produktem, który dostaję. Rozumiem, że niektóre powstają tylko po to, żeby poprawić nastrój autora i pełna jestem wyrozumiałości dla tego typu aktów. Nawet jeżeli uważam, że niektóre pozycje powinny pozostać tylko i wyłącznie w szufladzie.

Podobne zmieszanie odczuwam czytając „Nasz film. Sceny z życia z Kubą. Wspomnienia” Krystyny Cierniak – Morgenstern. Spodziewałam się chyba biografii na miarę tej o Zbyszku Cybulskim Doroty Karaś albo o Pilchu Kubisiowskiej, dostałam garść anegdotek żony słynnego reżysera nawet nie o tymże reżyserze. Bo o Morgensternie w książce jest tu mało. To raczej nostalgiczne wspomnienia pani, która tęskni do czasów, kiedy była piękną, młodą dziewczyną, tańczącą do rana, zapraszaną przez bogatych przyjaciół i spędzającą czas w SPATiF-ie. Rozjeżdża mi się to, co trzymam w ręku z tym, co zapowiadano, czemu nie powinnam się chyba specjalnie dziwić, bo przecież sama pisałam zapowiedzi książek. Ale płakać mi się chce, bo przecież związek Krystyny i Janusza był spektakularny. Żyli razem 50 lat, on sobie nie wyobrażał życia bez niej, ona bez niego. Stanowili wzór, bywać u nich w czasach PRL wypadało, ona przecież była także interesującą osobowością i artystką a w książce jakoś się to rozmyło.

Brak mi tutaj przede wszystkim pomysłu. O czym ma być ta książka? Jaka jest jej myśl przewodnia? Jeżeli wspólne życie Morgensternów to zbyt to wszystko ucieka na boki, odpływa gdzieś w rejony opowieści o dokarmianiu bezdomnych zwierząt, opisów jakiś wycieczek, wizyt u kogoś, dziwnych posiłków, smutku na widok zmienionych miejsc, w których spędziło się młodość.  Bez ładu i składu, ani tematycznie, ani chronologicznie, bez myśli przewodniej, ani o nim, ani o niej, jakby ktoś poszczególne pomysły pozapisywał na pojedynczych karteczkach, wymieszał w pudełku a potem wyciągał losowo. Ratują sytuację opisy znajomych i przyjaciół, wśród których przecież było wiele sław – Romana Polańskiego np., Dygata, Cybulskiego, Konwickiego, Komedy i innych. Tak samo jak zabawne bywają sceny z życia PRL, np. wycieczka dziewcząt rosyjskim statkiem. To jednak nie jest historia wielkiej miłości, reżysera i jego muzy.

To, czego ja się spodziewałam, wspomniana już historia uczucia i związku objawia się w błyskach i  zwięzłych opisach. Rozumiem, że dla autorki to sprawa po pierwsze prywatna, po drugie pewnie bolesna ale brak mi głębi, nastroju, momentami to pisanie jest wręcz puściutkie, pisane z punktu widzenia trzpiotki.  A przecież głęboko wierzę, że kobieta, z którą jeden z moich ulubionych polskich ludzi filmu przeżył 50 lat, która tworzyła coś w rodzaju artystycznego salonu, sama artystka  – pusta ani trzpiotowata nie jest. Zabrakło tu czegoś, może silnej ręki redaktora, kto ująłby to wszystko w karby i nadał kierunek?  Ten, który widzę w jednym momencie w książce – kiedy pani Krystyna cytuje listy do siebie napisane przez męża. Tam, na tych paru stronach jest historia, której się spodziewałam w książce. Gdzie jest reszta?

Jeśli oczekujecie zabawnych historyjek o PRL, przemycaniu kawioru i wyłudzaniu wódki przez Himilsbacha – zapewne książka wam się spodoba. Ja mam potężny niedosyt.

Tytuł: „Nasz film. Sceny z życia z Kubą”

Autor: Krystyna Cierniak – Morgenstern

Wydawnictwo Literackie

Zostaw komentarz :, , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...