Podróże

Samotna podróż po Afganistanie

przez , 18.maj.2017, w Podróże, Reportaż

Reportaż, Afganistan, islam. Co widzicie oczami wyobraźni po tym zestawie? Bomby, agresywnych bojowników, daty, zamachy, politykę, krew, gniew i strach. A tymczasem Monika Bułaj stworzyła reportaż zupełnie inny, o pięknej i zagrożonej kulturze, duchowości sufich i poezji, o islamie tolerancyjnym, którzy coraz bardziej schodzi do podziemia, o łamanych zasadach. O zakazach trzymania śpiewających ptaków, tańca, recytowania, nauczania. Owszem, ta opowieść nie jest samym pozytywem. Jest o umarłych dzieciach, sierotach, niewoli burek i islamskich kamikadze. Reporterka porusza się tam, gdzie nie wejdzie nikt inny, daje się ponieść fali wydarzeń, przemieszcza się pajęczyną dróg dobrych, omijając drogi złe w skomplikowanej geografii niebezpieczeństwa. Jej Afganistan, ten, którego poszukuje i którego ulotny obraz czasem uda jej się schwytać to kraj znienawidzony przez Talibów, domagających się surowych zasad, smutku, strachu i nienawiści.

Czytam tę książkę raz po raz i wyjść nie mogę z podziwu nad odwagą – lub szaleństwem autorki, która samotnie, bez tzw. przyjaciół przyjaciół, wędrowała po miejscach, które uznajemy za paszczę lwa. A wędrowała od granicy Iranu do Chin w śniegach Pamiru. Autobusem i taksówką. Na piechotę i ciężarówką. Konno, jakiem i osiołkiem. Mało tego – jeśli ktoś jej towarzyszył, to miejscowi. Obcy. Którzy bez mrugnięcia okiem dopuszczali ja do życia rodzinnego, modlitw, świętowania, dyskusji. Monika Bułaj stała się symbolem – cudzoziemca, który szanuje. Jej płeć przestała mieć znaczenie – miało znaczenie jej podejście, chęć doświadczenia i zrozumienia. I dzięki temu udało jej się stworzyć tak przejmujący i zupełnie inny od tych, do których przywykliśmy obraz islamu.

Niezwykle ważne są w tej książce wrażenia. Dźwięk – rytm słów, muzyka, westchnienie, cisza, śpiew, deklamacja. Smak – niekończących się filiżanek z herbatą i chleba. Dotyk – szorstkiej burki, posłania na jedynym w domostwie łóżku, odstąpionym gościowi, sierści jaka. Zapach – rzeki, końskich odchodów, targu, starych ksiąg, potu i strachu. O dziwo udaje się te wrażenia zamknąć w słowie, mniej lub bardziej ulotnym, gładkim jak rzeka, ze zdaniami bez wyraźnego planu, początku i końca. Autorka idzie tam, gdzie pcha ją wiatr i zagonią okoliczności, bez strachu korzystając z okazji zobaczenia czegoś nowego. Swoje wrażenia nie tylko opowiada, ale i pokazuje, zestawem fantastycznych, klimatycznych zdjęć.

„Nur. Zapiski afgańskie” to zapis zmiany. Zmiany kraju, ludzi, religii, społeczeństwa, okoliczności, ale i zmiany, jaka zaszła w autorce.

„Miałam zbyt wiele wolności. Ile razy chciałam, by ktoś coś za mnie zdecydował, gdzieś poprowadził, odmówił mi czegoś, zakazał. Podróżując wzdłuż i wszerz Afganistanu zawsze otrzymywałam więcej niż dawałam, jakby Afgańczycy mieli na zbyciu duszę, w nadmiarze, na zapas, nieograniczone zapasy, wagony dusz. A przecież jeśli jestem dla kogoś siostrą znaczy, że ten ktoś jest moim bratem? Dziś po raz pierwszy od miesięcy popatrzyłam w lusterko. Zobaczyłam nieznane mi niebieskie spojrzenie, ichniejsze, dzikie i wesołe. Jak rozliczę się ze wspomnieniami? Myślisz, że je zgubiłaś, i że sobie leżą gdzieś na wysypisku, siekane, przerabiane na inną materię, by stać się humusem, złomem, a potem nagle odnajdujesz wszystkie, uważne i napięte, gotowe na ustawienie się w szyku, i już nie ważne w jakim języku najeżdżają sny, nie masz alibi, osadzają się w pamięci, opowieść wyłania się z piany chaosu – w zapiski, znaki, obecności. Język staje się domem, kodem, zasadą, zachowaniem, grą.” (fragment książki)

Tytuł: Nur. Zapiski afgańskie

Autor: Monika Bułaj

Wydawnictwo National Geographic

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Niezwykła wyprawa rowerem po Amazonce

przez , 05.kwi.2017, w Podróże, Reportaż

To historia niezwykłej wyprawy dwóch braci. Jeden spełniał marzenie swojego życia, drugi to życie ratował. Dawid Andres i Hubert Kisiński zdecydowali się przebyć groźną Amazonkę na… rowerach. Przebyli prawie osiem tysięcy kilometrów przez dżunglę i góry, borykali się z rzecznymi piratami, awariami sprzętu i własnymi słabościami. I udało im się! Podróż, która została nagrodzona Kolosem 2015 w kategorii Wyczyn Roku przyniosła im rozgłos, a przede wszystkim zmieniła życie.

Książka to opowieść o wyprawie snuta przez Piotra Chmielińskiego. „Tatę” wyprawy, jak nazwali go Dawid i Hubert. Człowieka, który trzydzieści lat wcześniej przebył Amazonkę od źródeł aż do ujścia w kajaku a teraz wspierał podróżników na wszystkie możliwe sposoby. Wariat opisujący innych wariatów – można powiedzieć. Ale… czy pasja jest wariactwem? Czy spełnianie marzeń jest wariactwem?

Znakomicie czyta się tę książkę przesycona opisami niesamowitych krajobrazów gór i rzeki, niezwykłych spotkań ze zwykłymi i niezwykłymi ludźmi, sytuacji beznadziejnych i bez wyjścia, z których udaje się jednak wyjść dzięki przypadkowi, szczęściu, nadludzkim umiejętnościom i życzliwości ludzkiej. Trasa nie była łatwa, chłopaków nieustannie dopadały awarie sprzętu czy dolegliwości zdrowotne, zawodził GPS, generalnie czasem było ch…, no, ciężko bardzo i bywało, że zawodziły ich nerwy i warczeli na siebie. A jednak zawsze potrafili się przemóc, przeprosić, wyciągnąć rękę.

Jak czytam „Rowerem po Amazonce” to wydaje mi się, że ta książka powinna mieć podtytuł „wyprawa za jeden uśmiech”. Bo uśmiech i życzliwość chłopaków, ich umiejętność, a przede wszystkim chęć nawiązywania kontaktów sprawiły, że podróż się udała. Zawsze znalazło się miejsce na nocleg, kawałek terenu na rozbicie namiotu, ktoś, kto pomógł w kolejnej naprawie napędu czy podzielił się jedzeniem, kiedy na środku rzeki zabrakło chłopakom prowiantu. I nawet podczas tych kilku potencjalnie niebezpiecznych sytuacji, czyli spotkań z miejscowymi bandytami , gangami narkotykowymi i piratami uśmiech i otwartość pomagały wybrnąć.

Oczywiście, Amazonka jest fascynująca. Fascynujące są miejsca opisywane przez Chmielińskiego, przyroda, zwyczaje… Ale nie mniej fascynująca jest historia podróżników. Dla Huberta bowiem był to ostatni krok przed runięciem w przepaść, narkotykowa kuracja odwykowa. Droga ciężka, ale dlatego, że powoli i mozolnie Hubert odnajdywał samego siebie.  Podróż pozwoliła mu ponownie połączyć się z rodziną i zacząć wszystko od nowa. Taki swoisty quest doprowadzający do fizycznej i duchowej przemiany.

W książce znajdziemy także mnóstwo fantastycznych zdjęć z wyprawy.

Tytuł: „Rowerem po Amazonce”

Autor: Piotr Chmieliński

Wydawnictwo Agora

 

 

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Islandia niecodzienna – Szepty kamieni, Berenika Lenard i Piotr Mikołajczak

przez , 28.mar.2017, w Podróże, Reportaż

Islandia – kraj tajemniczy, miejsce pielgrzymek tych, którzy szukają samotności, surowego klimatu i duchowego odrodzenia. Przynajmniej tak widzimy to miejsce. Autorzy książki, Berenika Lenard i Piotr Mikołajczyk zmieniają nam ten obraz Islandii. Opowiadają o skutkach prosperity i późniejszego krachu finansowego, o nieustannej walce kapitału z wartościami nadrzędnymi, takimi jak tradycja czy ochrona natury. Poruszają się szlakami opuszczonych miejsc, dawnych przetwórni i fabryk, obserwują turystyczny boom i rozmawiają zarówno z Islandczykami, jak i ludźmi, którzy się tutaj osiedlili i tutaj starają się znaleźć swoje miejsce na ziemi. „Szepty kamieni” pokazują nam nie do końca Islandię taką, jaką sobie wyobrażaliśmy, ale na pewno bardziej prawdziwą.

Islandia to wyspa wciąż aktywnych wulkanów, gdzie w każdej chwili miejsce, w którym się mieszka, może być narażone na erupcję. Kraina olbrzymich lodowców, gorących źródeł i tysięcy wodospadów. Niestety coraz bardziej zadeptana, skomercjalizowana, wyzyskiwana przede wszystkim przez tych, którzy chcą odbić sobie straty poniesione w 2008 roku. Być może pamiętają to także polscy czytelnicy, bo finansowy krach Islandii odbił się szerokim echem w całej Europie i na świecie. Islandia stała się ofiara polityki prowadzonej przez banki i instytucje finansowe a w rezultacie ich upadku zamożne – i przeważnie żyjące na kredyt społeczeństwo islandzkie z dnia na dzień potraciło dorobek całego życia, a ludziom spojrzał w oczy zwyczajny głód. Autorzy książki skutki tego krachu odnajdują do teraz, w lęku mieszkańców, w braku dalekosiężnych planów, a nieustającej niepewności dotyczącej jutra. O dziwo także odnajdują także symptomy świadczące o powrocie stanu sprzed krachu, kiedy to islandzka gospodarka toczyła się jak opona ze wzgórza, coraz szybciej i szybciej. Tym razem kołem napędowym staje się turystyka. Spokojna, tajemnicza Islandia, która gwarantowała życzliwość i samotne wędrówki stała się powodem do narzekań. Na niebotyczne ceny żywności i kwater, niewspółmierne do ich jakości.
Berenika i Piotr, autorzy bloga IceStory, mieszkają na Islandii, aby poznać prawdziwe życie tego kraju. Książka miała być opowieścią o opuszczonych miejscach stała się opowieścią o nieustannej transformacji i niespokojnym duchu. Autorzy odwiedzają takie miejsca jak Djúpavík, niegdyś jedna z największych na świecie przetwórni rybnych zatrudniająca setki pracowników, gdzie dziś mieszka garstka ludzi. Udają się także na archipelag Vestmannaeyjar. W 1973 roku wybuch wulkanu Eldfell niemal rozpołowił jedną z jego wysp i zmusił mieszkańców do ewakuacji. Wchodzą po schodach opuszczonych domów, rozmawiają z pastorem rzadko zaludnionego obszaru i badają, jaki wpływ na środowisko i ludzi miała budowa olbrzymiej fabryki aluminium. Spotykają się z ludźmi, którzy w danym miejscu żyją od pokoleń ale i nieustannymi wędrowcami. Ludźmi, którzy podnoszą się po klęskach i takimi, którzy rezygnują z walki, wyjeżdżając w bardziej przyjazne miejsce. Bo Islandia, w której wciąż podobno żyją elfy, przyjaznym miejscem dla człowieka nie jest. A bynajmniej nie takiego, który szuka łatwego życia.

To nieznane, nieopisywane w przewodnikach i nie ukrywajmy – pełne smutku oblicze Islandii.

Tytuł: „Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii”

Autorzy: Berenika Lenard, Piotr Mikołajczak

Wydawnictwo Otwarte

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Słynni paryżanie o swoim mieście

przez , 02.gru.2016, w Podróże

To bardzo nietypowy przewodnik po najpiękniejszym mieście świata, czyli Paryżu. Nietypowy, bo poznajemy jego najbardziej urokliwe zakątki i ciekawe miejsca dzięki…opowieściom słynnych paryżan. Każdy z bohaterów książki opowiada o mieście przez pryzmat swojego zawodu, upodobań, wspomnień. I choć bywa, że są to te same miejsca, bywa, że spoglądamy na nie z zupełnie innej niż dotąd perspektywy.

Autorka książki jest Alessandra Mattanza, pisarka, scenarzystka i fotograficzka, specjalizująca się w wywiadach z aktorami i reżyserami. I choć w jej książce pojawiają się przedstawiciele tych zawodów, to bynajmniej nie są jedynymi narratorami. A jest tych opowieści – bardzo osobistych i intymnych – 18. Opowiadający to filmowcy Jean-Jacques Annaud, Michel Gondry , Pierre Jeunet i Claude Lelouch, aktorka i piosenkarka Jane Birkin, mistrzowie kuchni Philippe Conticini, Helene Darroze i Joël Robuchon, ikona mody Ines de la Frsange, architekciChristian de Portzamparc i Dominique Perrault, fotograf Elliot Erwitt, aktorka Isabelle Huppert, artystki Charlotte Le Bon i Miss.Tic, tancerka Marie-Claude Pietragalla i kreator mody Elie Saab. Choć nie wszyscy się w Paryżu urodzili, nie wszyscy w nim mieszkają, wszyscy jednak mniej lub bardziej są z nim związani i mniej lub bardziej odcisnęli na nim swój ślad, materialny lub duchowy.

Paryż według rozmówców Mattanzy to nie tylko miasto mody i kuchni, choć oczywiście te dziedziny najbardziej się z nim kojarzą. To także turystyczne centrum i przestrzeń działań artystycznych. Kolejni bohaterowie próbuja odkryć, na czym polega magia tego miasta i z ich opowieści, jak z poszczególnych elementów puzzli, wyłania się jego fascynujący, choć nie zawsze pochlebny obraz.

„Mój Paryż” to także cos w rodzaju encyklopedii sław – może niekoniecznie tych szokujących, z okładek tabloidów, ale takich, które warto znać. To dziwne wrażenie, jak kolejni z cele brytów opowiadają o najpiękniejszych i najbardziej bliskich sobie miejscach, smakach, zapachach i fakturach, obrazach i muzyce, o historii i wizji przyszłości – a wszystko to, oczywiście, z Paryżem w roli głównej.

Książka jednak to nie tylko wywiady i opowieści o sławnych ludziach. To także kolekcja przepięknych zdjęć z Paryża, pokazujące jego rozmaite twarze, barwy i odsłony.

Tytuł: „Mój Paryż. Słynni paryżanie opowiadają o swoim mieście”

Autor: Alessandra Mattanza

Wydawnictwo G+j Rba

 

Zostaw komentarz :, więcej...

Dla małych i dużych podróżników

przez , 09.sie.2016, w Młodzieżowe, Podróże

Cudze chwalicie, swego nie znacie..Zamiast wyjeżdżać pod piramidy (tym bardziej, że teraz tam nie do końca fajnie i bezpiecznie), może warto odwiedzić urzekające, interesujące, ciekawe zakątki swojego kraju? Tym bardziej warto, jeżeli jesteśmy rodzicami i wybieramy się gdzieś ze swoimi pociechami. Warto im pokazać kawałek ojczystego kraju.

kierunek polska

Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, do odwiedzania różnych miejsc zachęcały mnie kolejne powieści o Panu Samochodziku albo przygody Janeczki i Pawełka czy – trochę już później – Tereski i Okrętki z powieści Chmielewskiej. Bez ilustracji, bez zdjęć… O przewodnikach, i to jeszcze dedykowanych młodemu odbiorcy mowy nie było, nawet jeżeli cokolwiek już pojawiało się w księgarniach. A atlasy uwielbiałam, nawet jeżeli były brzydkie i wypłowiałe. Dlatego teraz z prawdziwa przyjemnością patrzę na wydawnictwa takie jak „Kierunek: Polska!”. Trochę wiedzy na temat naszego kraju (tak, także o tych miejscach, o których nie miałam pojęcia, niekoniecznie tak oczywistych jak smocza Jama czy Wawel), nie za dużo ale wystarczająco, żeby zachęcić do odwiedzenia, sporo zdjęć i obrazków i na dodatek wyzwanie w postaci Paszportu młodego Podróżnika, w którym można zbierać pieczątki turystyczne – z muzeów, parków narodowych i innych ciekawych miejsc, a także bilety, znaczki pocztowe i inne pamiątki związane z odwiedzanymi miejscami. . Dzieciaki, jak wiadomo, uwielbiają tego rodzaju zbieractwo (jak pokazuje szał Pokemonów, nie tylko dzieciaki), więc być może łatwiej nam przyjdzie oderwać naszego milusińskiego od tableta.

Książeczka podzielona jest na tematyczne rozdziały – o obronnych twierdzach, legendach, cudach techniki, folklorze czy przysmakach regionalnych. Sporo jest o faunie i florze czy naszych rodzimych cudach natury, a także morzu, jeziorach i rzekach czy górach. Jeśli kogoś znudzi natura, zapraszam do rodziału o parkach rozrywki, a jeżeli nasze dziecko lubi wyzwania – do lektury części o rekordach. Każda „zajawka” – tak w dawnych, redakcyjnych czasach nazywaliśmy króciutkie teksty – zaprasza nas do niezwykłego miejsca. I tak jak napisałam wyżej – niekoniecznie są to miejsca oczywiste i pełne turystów. To także ciche zakątki i żeby je odwiedzić, trzeba się troszkę zmęczyć.

Ciekawa propozycja dla małych (i dużych podróżników), prawdziwy przewodnik w pigułce.

Wydawnictwo firmuje słynny podróżnik, Marek Kamiński – być może jego osoba będzie dla młodych czytelników tym, czym dla mnie był Pan Samochodzik. A „Kierunek: Polska!” to – według zapowiedzi wydawnictwa – cała seria, która pozwoli podróżnikom w każdym wieku lepiej poznać nasz kraj.

paszport

Tytuł: „Kierunek: Polska!”

Autorzy: Koryna i Adam Dylewscy

Wydawnictwo Zielona Sowa

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...