Poradniki

Betonowa pustynia a może miejska dżungla? Nathanael Johnson odkrywa sekrety roślin i zwierząt

przez , 01.cze.2017, w Poradniki, Reportaż

Uważamy miasto za betonowe pustynie, w których nic nie rośnie i nie ma zwierząt, a jak człowiek nie ma pieniędzy na koncie na zakupy to umrze z głodu. Tymczasem miasta to bogate ekosystemy, których najzwyczajniej w świecie nie widzimy. A przedstawicieli świata natury nie zauważamy albo czujemy do nich obrzydzenie, jak np. do miejskich gołębi. Są jednak ludzie, którzy z pasja odkrywców poświęcają się eksploracji nie odległych regionów, a własnych podwórek. Często z zadziwiającymi efektami.

Nathanael Johnson zainteresował się światem, który go otacza, kiedy jego roczna córeczka Josephine zaczęła zasypywać go pytaniami. A dokładnie jednym – „to?” ze wskazaniem palcem. Mając serdecznie dosyć udzielania ciągle tej samej odpowiedzi na widok palca wyciągniętego w stronę drzewa, Nathanael zaczął wymyślać: liście, kwiaty, igły, pień, konar, gałąź, pączki, kwiat… Gra trwała tak długo, że nasz bohater mimowolnie zaczął zauważać szczegóły po raz tysięczny mijanej rośliny. A potem go zainteresowało, co to za drzewo, kupił przewodnik…i tak przepadł, stając się jednym z hobbystów – odkrywców, poszukiwaczy wiedzy na temat tego, co go otacza.

W swojej książce Johnson po pierwsze opisuje stworzenia, których w naszym miejskim życiu nie widzimy lub których nie lubimy – gołębie, mrówki, chwasty… I odkrył, że po pierwsze strasznie mało wiemy na temat naszych najbliższych towarzyszy (na przykład niesamowicie popularnego w jego stronach sępnika różowogłowego czy nawet zwykłych gołębi), po drugie, że są ludzie, których życie polega na rozwikływaniu rozmaitych tajemnic, na przykład tej, dlaczego miejskie gołębie tak często mają uszkodzone kończyny. Odkrył też, że miejska przyroda jest pełna produktów spożywczych, które pomijamy – na przykład rozmaitych roślin uznawanych za chwasty i tępionych) i niesamowitych organizmów, których umiejętności przyprawić nas mogą o ból głowy (np. zdolność gołębi do wracania w to samo miejsce czy znajdowania przez wiewiórki ukrytego wcześniej pokarmu). Poszukiwania wciągnęły zarówno autora, jak i jego malutka córeczkę, a jeśli chcemy podążyć jego śladem – Johnson podaje nam sposób, jak to zrobić.

„Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli” wpisują się w trend ponownego zainteresowania człowieka środowiskiem i prób życia z nim w harmonii. Przykładem tego mogą być chociażby bijące rekordy popularności książki Petera Wohllebena „Sekretne życie drzew” czy „Duchowe życie zwierząt”. Coraz częściej dostrzegamy własna arogancję i –przestajemy się traktować jako „koronę stworzenia” wszystkowładną i wszystkowiedzącą na rzecz pokory i sokratesowego  „wiem, że nic nie wiem”. No bo jak traktować się inaczej, jeżeli nie mamy najmniejszego pojęcia, co żyje na naszym podwórku? Ale jeśli zechcemy się tego dowiedzieć – to książka Johnsona będzie dobrym przewodnikiem na początek.

Tytuł: Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli”

Autor: Nathanael Johnson

Wydawnictwo Vivante

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Jak przetrwać kryzys i spaść na cztery łapy – Porady na zdrady

przez , 21.kwi.2017, w Poradniki

O poradnikach piszę nieczęsto, ale tak się ostatnio złożyło, że w moim otoczeniu przewinęło się kilka osobistych dramatów związanych ze zdradami małżonków czy partnerów. Płci obojga. To zawsze są trudne historie, bo oznaczają załamanie zaufania, cios w plecy ze strony osoby, która jest nam najbliższa i która w mgnieniu oka staje się niemal obcą. Jedni zdradzającym dają drugą szansę i muszą się uporać przede wszystkim z własnym brakiem wiary w drugą osobę. Inni związek chętnie by przerwali, ale oznacza to rozwód i mnóstwo komplikacji, takich jak podział majątku czy zobowiązania finansowe. To zawsze jest bitwa i dobrze być do niej przygotowaną/przygotowanym. Bo bardzo często okazuje się (lektura tej książki nie pozostawia żadnych złudzeń), że w tej wojnie jeńców się nie bierze. A jeszcze do niedawna ukochanych pozostawia się bez środków do życia/długami do spłacenia/bez mieszkania i pracy.

„Porady na zdrady” co prawda stały się inspiracją dla scenariusza filmowego, ale (choć Marcin Popowski przywołuje historię, która posłużyła za kanwę filmu) to nie jest beletrystyka. To przewodnik krok po kroku napisany przez detektywa z ponad 20-letnim stażem, który w tym czasie zebrał materiały dowodowe do kilkuset rozpraw rozwodowych. Przewodnik pisany bez sentymentu, który może być przyjmowany jako oschły i bezwzględny, bo autor zaleca zbieranie materiałów i kontrolowanie partnera od początku związku a nawet przed jego rozpoczęciem. Ale tych, którzy będą twierdzić, że to niepotrzebne, dodaje wiele dramatycznych historii o oszustwach, symulantach, naciągaczach i generalnie smutnych końcach romantycznych historii. Smutne to bardzo, bo związek zawsze wydaje nam się być romantyczny, zakochani pływamy w różowych chmurkach i wcale nie mamy zamiaru sprawdzać zakupowych paragonów, samochodowych liczników i kontrolować współpracowników. Ale celem tej książki, jak mi się wydaje, jest pokazanie, jak przy całym nieszczęściu, jakim jest zdrada partnera, wyjść z niego jak najmniej poobijanym. Jak zyskać pewność (bo najgorzej jest chyba nie wiedzieć, co jest prawdą, a co nie), a przynajmniej spokój. Nawet w obliczu zdrady, radzi autor, należy zachować spokój i odrzucić złość (tak, wszyscy wiemy, jakie to trudne), nabrać dystansu. A potem zadać sobie pytanie, co dalej – rozwód, zemsta czy naprawa związku? Bo statystyki są nieubłagane – ludzie zdradzają. W badaniach prowadzonych przez znanego seksuologa, prof. Izdebskiego, do zdrady przyznał się co czwarty respondent (33% mężczyzn i 16% kobiet). Co ma ten temat do powiedzenia detektyw? To, że bez zaufania nie ma wspólnoty, związek ma sens, kiedy ludzie sobie ufają, ale bezgraniczne zaufanie do męża nie kalkuluje się żadnej żonie. Sad but true.

„Porady na zdrady” będą ci nieustannie wbijać do głowy, że w związku zaufanie zaufaniem, ale zabezpieczać się trzeba. Jak to robić niepostrzeżenie, jak trzymać rękę na pulsie i skąd można czerpać wiedzę na temat skoków w bok partnera. Jak zbierać materiał dowodowy dla sądów i nie popaść przy tym w konflikt z prawem ani nie zdradzić się przed obserwowanym. Jak „zbierać kwity” i kiedy i w jaki sposób można je wykorzystać. Wszystko poparte jest historiami, czasami mrożącymi krew w żyłach, a na pewno studzącymi romantyczne porywy. To jednak, że takie „kwity” bywają potrzebne świadczy chociażby głośna ostatnio historia pewnego byłego radnego z Bydgoszczy, który wniósł o rozwód z winy żony i oskarża ją o niezrównoważenie psychiczne, podczas gdy tak naprawdę sam się nad małżonka znęcał.

Praktyczny poradnik i materiał do przemyśleń w jednym.

Tytuł: „Porady na zdrady”

Autorzy: Marcin Popowski, Iwona L. Konieczna

Wydawnictwo Jaguar

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...