Romans

Bestseller Deborah Moggach – Tulipanowa gorączka

przez , 14.wrz.2017, w Powieść historyczna, Romans

Namiętność, intryga, oszustwo, a w tle XVII-wieczny Amsterdam i coś, co jak zaraza opanowało umysły jego mieszkańców – tulipany. To prawdziwa gorączka, którą udało się zawrzeć Deborah Moggach. A „Tulipanowa gorączka” nie tylko zawładnęła umysłami czytelników, ale i okazała się inspiracją. Na ekran przeniósł ja Justin Chadwick ( reżyser m.in. filmów „Kochanice króla” i „Mandela: Droga do wolności”). Autorem scenariusza jest sam Tom Stoppard, a wśród obsady znaleźli się Alicia Vikander, Christoph Waltz i Judi Dench.

To niezwykła historia uczucia, które połączyło młodą żonę zamożnego holenderskiego kupca i zdolnego malarza. Wszystko zaczęło się niewinnie – kupiec Cornelis chce, idąc w ślady wielu holenderskich bogaczy, zamówić portret rodzinny. Cornelius kocha sztukę i piękne rzeczy, kocha także swoja piękną, młodą żonę. Jest w stanie przychylić jej nieba i żałuje tylko, że w ich małżeństwie brakuje potomka.

Malarzem zaangażowanym przez Cornelisa jest młody i zdolny Jan van Loos. Malarz nie może skarżyć się na brak powodzenia u kobiet,  jednak traktuje je instrumentalnie. Nieoczekiwanie dla siebie zakochuje się w młodziutkiej kupcowej. A ona, wbrew rozsądkowi odwzajemnia szalone uczucie.  Zbieg okoliczności sprawia, że ich romans może wyjść na jaw. Para tworzy iście szatański plan, który zagwarantuje, że Cornelis nie będzie ich szukał. Potrzebują tylko pieniędzy…

Bardzo cenię Deborah Moggach za niewymuszony, lekki styl i umiejętność pisania o uczuciach bez popadania w ckliwość i przesadę. W „Tulipanowej gorączce” autorka daje nam wszystko, czego potrzeba do wyciskacza łez – piękną, młodziutką kobietę zamkniętą w domu, służącą marzącą o lepszym życiu, romantycznego artystę i poważnego, bogatego starca, którzy marzy o rodzinie (i wielki plus – tu nie ma „złych” postaci i czarnych charakterów!). Na dodatek Moggach swobodnie maluje atmosferę bogatego, sytego Amsterdamu, miłości i sztuki, która pełniła funkcję czysto użytkową, jako inwestycja albo rozrywka (i dzięki bogu za bogatych holenderskich kupców, bowiem dzięki nim możemy dziś w muzeach oglądać przepiękne obrazy). Książka bazuje na bardzo śmiałym pomyśle, i bynajmniej nie chodzi mi tu o wątek romansu malarza z kupcową, a autorka potrafi nadać całości odpowiedniego dramatyzmu. Ciekawostką oczywiście są tulipany, dziś utożsamiane z Holandia, choć bynajmniej z tego kraju nie pochodzące i to, jak kwiat ten ekscytował zdawałoby się statecznych mieszczan.

Książka pełna kolorów i nieoczekiwanych zwrotów akcji.

Deborah Moggach jest autorką bestsellerowych powieści „Tulipanowa gorączka” i „Hotel Marigold”. „Hotel” również został zekranizowany w 2011 roku, powstała także kontynuacja tego przeboju kinowego pt. „Drugi hotel Marigold”. Moggach napisała również scenariusz do „Dumy i uprzedzenia”, nominowany do nagrody BAFTA.

Tytuł: „Tulipanowa gorączka”

Autorka: Deborah Moggach

Dom Wydawniczy Rebis

Zostaw komentarz :, , więcej...

Nigdy nie zapomnę – Kerry Lonsdale

przez , 09.sie.2017, w Obyczajowe, Romans

Tego samego dnia, w którym miał być jej ślub, Aimee stoi w tym samym kościele, w otoczeniu lilii zamówionych na ślub a nawet w towarzystwie tych, którzy byli na ślub zaproszeni. Z jednym wyjątkiem – jej narzeczony, James, nie składa małżeńskiej przysięgi bo…leży w trumnie.

Aimee jest zdruzgotana nagłą i dosyć tajemniczą śmiercią narzeczonego. A gdy po pogrzebie podchodzi do niej tajemnicza kobieta i mówi, że James żyje, dziewczyna przeżywa szok. I choć przyjaciółki przekonują ją, że świat toczy się dalej, a przed Aimee czas spełniania marzeń, a nawet nawiązywania nowych relacji, dziewczynę wciąż dręczy, żeby ostatecznie wyjaśnić sprawę.

Książka fabularnie w kategorii raczej bajek, ale z kilkoma ważnymi przesłaniami ukrytymi pod lekką formą. Jak sobie radzić ze stratą, jak usamodzielniać, jak odcinać rodzicielską pępowinę, jak spełniać własne marzenia, jak budować relacje z drugim człowiekiem i jak sobie radzić z przemocą (choć ten ostatni został tylko zasygnalizowany). Bohaterka jest dziewczyna, która od najmłodszych lat miała znaną sobie doskonale i doskonale gładką „ścieżkę kariery”. Praca w restauracji rodziców, parter znany od liceum. Właściwie wszystko jej się układało samo. I nagle ten znany, bezpieczny świat runął. Nie ma ani narzeczonego, rodzice też jakby się wypięli i trzeba stanąć na własne nogi. Bolesne. Trzeba nie tylko odpowiedzieć sobie na pytanie, co się chce zrobić z własnym życiem, ale i umieć to zrealizować. Nic dziwnego, że postawiona przed takim wyzwaniem Aimee czepia się rozpaczliwie nadziei, że James żyje, nie pozbywa się jego ubrań i zachowuje wystrój mieszkania. Samodzielność jest trudna i znacznie lepiej wypierać z siebie świadomość, że musimy liczyć sami na siebie. No, może nie tylko na siebie, bo Aimee na szczęście ma przyjaciółki, które kopią ją w cztery litery i nie pozwalają zalegać miesiącami w pościeli.

„Nigdy nie zapomnę” to książka lekka i wakacyjna, więc jak już wspomniałam fabułę ma momentami mocno nieprawdopodobną. Ale nawet spirytystyczne kawałki są po to, żeby ostatecznie pozwolić Aimee uwolnić się od wspomnień i zacząć żyć własnym życiem.

Bohaterka momentami nielogiczna i denerwująca, trochę zbyt dużo w akcji niedomówień a ważne wątki pozostają nierozwiązane, ostatecznie jednak sympatyczna, lekka letnia lektura.

Tytuł: „Nigdy nie zapomnę”

Autor: Kerry Lonsdale

Wydawnictwo Znak

Zostaw komentarz :, więcej...

Lekko na plażę – Nie mój jedyny, Melissa Pimentel

przez , 02.sie.2017, w Romans

Książka o tzw. drugiej szansie, żałowaniu za błędy i wchodzeniu dwa razy do tej samej rzeki.

Ruby i Ethan kiedyś byli parą, ale niespodziewanie się rozstali. Dziesięć lat później Ruby, mieszkanka Nowego Jorku, prowadzi życie mocno zaangażowanej w swoja karierę singiel ki na Manhattanie. Z trudem udaje się jej wygospodarować czas, by polecieć do Anglii na ślub siostry. Jest tylko jeden problem – spotka tam właśnie Ethana, o którym chciałaby zapomnieć, ale nie potrafi. A bynajmniej nie pomaga jej to, że od czasu ich rozstania Ethan stał się sławny i bogaty i niewątpliwie jest najbardziej rozchwytywanym kawalerem. Ruby musi sobie poradzić ze wspomnieniami, uczuciem, które bynajmniej nie przeszło, własną dumą i na dodatek weselnym chaosem.

Książkę reklamuje się jako interpretację „Perswazji” Jane Austen. I nie ukrywam, dałam się na to skusić, bo „Perswazje” są moja ulubiona powieścią Jane. Jednak związki między „Nie mój jedyny” a „Perswazjami” są nieco na siłę i szczerze mówiąc, gdyby nie sugestia, to w czasie lektury porównywanie w ogóle nie przyszłoby mi na myśl. Rozumiem jednak, że porównanie wynikło z mglistego podobieństwa fabuły plus stwierdzenia w książce, że Austen jest ulubiona pisarką obojga głównych bohaterów. Ale pomijając już to książka jest lekką lekturą przypominającą o tym, żeby wykorzystywać każdą chwilę życia i nie dać się zwariować. I nie udawać, zwłaszcza przed sobą, że jest dobrze, jeśli nie jest, że podoba nam się to, co robimy, jeśli przy robieniu zaciskamy zęby. Pimentel przypomina, że często liczą się drobiazgi ale też, że tylko śmierć może sprawić, że jest za późno na naprawienie błędów. A błędy się popełnia i bynajmniej nie jest to nic złego. A przynajmniej nic, czym warto się katować przez resztę życia.

Jak już wspomniałam fabuła całkiem przyjemna i co ciekawsze, książka przełamuje stereotypy mówiące, że jak kobieta jest piękna i dba o siebie, to na pewno jest głupia. W książce jest mnóstwo atrakcyjnych bohaterek, które są mądre, pewne siebie i mają coś do powiedzenia w dziedzinach, którymi się zajmują (m. in. w nowych technologiach – chyba kończy się już trend, że kobiety z techniką bywają na bakier). Przeszkadzał mi niestety jeden szczegół – jako polonistka i dawna korektorka jestem mocno wyczulona na literówki i redaktorskie wtopy. Jeden błąd potrafi mi zepsuć radość lektury, a tu takich błędów było troszkę.

Do czytania w jedno popołudnie bez nadmiernej refleksji.

Tytuł: „Nie mój jedyny”

Autor: Melissa Pimentel

Wydawnictwo Czarna Owca

Zostaw komentarz :, więcej...

Bardzo stanowczy Kopciuszek

przez , 28.sie.2016, w Romans

On jest bogaty, przystojny i zakochany. Ona pracuje jako kelnerka i wynajmuje pokoik w cudzym mieszkaniu, borykając si z ojcem – alkoholikiem i jego kumplami. Więc kiedy on wyznaje jej miłość, powinna podskakiwać z radości, że jej problemy znalazły rozwiązanie, a ona księcia z bajki, prawda? Nie do końca. Bo Iga, bohaterka książki Krystyny Mirek ma własny plan. Nie chce być zależna od nikogo i nie zamierza dla nikogo rezygnować z własnych planów i wartości. Nie chce też się zmieniać, bo tych, co chcieliby, żeby się zmieniła, jest po prostu za dużo. I każdy – od ewentualnego narzeczonego, przez koleżanki z pracy po teściową – ma własną wizję Igi.

„Wszystkie kolory nieba” to ciąg dalszy powieści „Większy kawałek nieba”. To ta część, o której nie mówią w bajkach, kończących się zazwyczaj, kiedy książę się już zdeklaruje. A tymczasem dopiero wtedy zaczynają się kłopoty. Bo przyszła teściowa nie może znieść rywalki, bo koleżanki z pracy ( w końcu narzeczony to szef) zarzucają nieszczerość i wyrachowanie, bo ojciec-alkoholik widzi w niej tani sposób na organizację kolejnych libacji dla kumpli. A gdzie w tym wszystkim jest Iga? Sama wie, że nie pasuje. Ale w tej cichej, skromnej dziewczynie jest ogromna wola walki o własne szczęście. Szczęście, które – jak wie nauczona doświadczeniem Iga – można znaleźć wtedy, kiedy nie zrezygnuje się z wierności samej sobie.

Ci – a właściwie te, które znają pierwszą część powieści zapewne będą bardzo zadowolone z poznania losów innych bohaterów. Pani Marysi i jej synowej, sympatycznej Amelii, która zrobiła wreszcie odważny krok i wróciła na studia, kobieciarza Janka, który postanawia zaryzykować poważny związek i Oliwiera, nastolatka, który nie lubi, gdy traktuje się go jak dziecko. Ta druga część jeszcze bardziej niż pierwsza mówi o odwadze. Zmieniania swojego życia, odrzucenia utartych schematów, zaufania – przede wszystkim własnym pragnieniom i intuicji, a czasem też przyjaciołom. Często bowiem przed zrobieniem tego, o czym zawsze marzyliśmy, powstrzymuje nas lęk przed tym, co pomyślą o nas inni. A może ich stracimy? Ale jeżeli tracimy ludzi przez to, że jesteśmy wierni sobie, to może warto machnąć ręką na tę stratę. A być może w ostatecznym rozrachunku nie będzie to strata, a raczej kontakty oparte o nowe zasady i wzajemny szacunek.

Książka o bardzo niecodziennym Kopciuszku z odrobiną współczesnego Krakowa w tle.

Tytuł: „Wszystkie kolory nieba”

Autor: Krystyna Mirek

Wydawnictwo Znak

 

Zostaw komentarz :, więcej...

Znajdź miłość w Hotelu Złamanych Serc

przez , 06.lip.2016, w Romans

Ciepła, zabawna książka o odnajdywaniu drugiej połowy i o tym, że nigdy nie jest za późno, żeby poddać się miłości. „Hotel Złamanych Serc” to taka książka, w której znajdziemy uroki wiejskiego życia, siłę, którą daje nam podążanie za marzeniami i odwagę, żeby rozpocząć coś nowego.

hotel

A zdawałoby się, że nikt nie jest dalszy od rozpoczynania czegoś nowego niż bohater książki, Buffy. Emerytowany  aktor, którego nikt już nie chce obsadzić w żadnej roli, z niechlujną brodą, sporym brzuchem i skomplikowaną sytuacja rodzinną. Buffy zirytowany zmianami zachodzącymi w jego rodzinnym Londynie i tym, że z powodu braku miejsc do parkowania herbatę z córką musi pić w jej nieustannie krążącym po ulicach samochodzie postanawia przyjąć nieoczekiwany spadek. Stara przyjaciółka zostawiła mu dom noclegowy w małym miasteczku w Walii. Po przyjeździe na miejsce co prawda okazuje się, że dom jest bardziej stary niż staroświecki, dach wymaga naprawy a pokoje remontu, ale za to walijska wieś spełnia wszelkie oczekiwania Buffy’ego. Z pomocą  młodej, energicznej pomocnicy, Vody oraz batalionu swoich dzieci Buffy noclegownię przekształca w ośrodek szkoleniowy dla tych, którzy nie mogą otrząsnąć się po rozstaniu. Szybko okazuje się, że kurs naprawy silnika czy pielęgnacji ogrodu maja zupełnie nieoczekiwane skutki, a złamane serca niezwykle łatwo odnajdują nowe połówki.

Autorkę „Hotelu Złamanych Serc”, Deborah Moggach już znamy, m. in. dzięki bestsellerom  „Tulipanowa gorączka” i „Hotel Marigold”( na podstawie tej drugiej w 2011 roku nakręcono film z m.in. Judi Dench, Maggie Smith, Billym Naughym i Tomem Wilkinsonem w rolach głównych). Ta książka kontynuuje nastrój „Hotelu”, może właśnie przez to, że jej bohaterami w większości nie są ludzie młodzi. Tylko tacy z życiowym doświadczeniem, po przejściach, często po spędzeniu wielu lat z własnym parterem. Bywają w swoich związkach sfrustrowani i niezadowoleni i postanawiają rozpocząć nowe życie. Albo – po tym, jak ich partner5 rozpoczął nowe życie – nie mogą się odnaleźć. Bo niezależnie od tego, jak się dogadywaliśmy, w życiu po odejściu kogoś zawsze pozostaje pustka. Chociażby w postaci gniazdka, którego nie ma kto naprawić czy ogródka, w którym rosną nieznane rośliny, znienacka wrogie, kłujące i parzące. Jednak rozstanie to nie koniec świata, niezależnie od tego, czy mamy lat 20 czy 70 – zamykając jedne drzwi otwieramy nowe. Być może po prostu potrzebujemy porozmawiać z kimś, kto wyraźniej zobaczy nasze problemy.

„Hotel Złamanych Serc” to galeria cudownych, wyrazistych, nietuzinkowych postaci, niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z listonoszem, barmanem czy specjalistką od eventów. To także pochwała niespiesznego życia, pełnego uważności na drugiego człowieka. Dla Buffyego ten stan uważności można osiągnąć tylko na walijskiej wsi, ale z tym się akurat nie zgadzam. Otwarci na drugich możemy być i w nowohuckim bloku.

Tytuł: „Hotel złamanych Serc”

Autor: Deborah Moggach

Dom Wydawniczy Rebis

Zostaw komentarz :, więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...