Sensacja

Zaatakowali nas – Inwazja, Wojtek Miłoszewski

przez , 24.maj.2017, w Sensacja

Połączenie political fiction z groteską, ze współczesną Polską jako tłem. Wojtek Miłoszewski rozgrywa scenariusz, w którym Polska staje się celem rosyjskiej inwazji a Unia Europejska oraz rozmaite międzynarodowe struktury rozkładają ręce. Leje się krew, ludzie żyjący we współczesnym świecie nagle staja się bezradni, pozbawieni telefonów komórkowych, telewizji czy jakichkolwiek środków płatniczych, bo kartą kredytową można sobie ewentualnie pomachać. Jak zwykle odważni okazują się nie ci najgłośniejsi a na wierzch wychodzą rozmaite ludzkie szumowiny.

„Inwazja” przypomina trochę polskie filmy tzw. „twardego” kina, jak „Psy” czy „Pitbul. Niebezpieczne kobiety”, bo powaga miesza się tutaj z groteską. W tym przypadku groteską rodem z „Ucha prezesa”, bo jak na współczesna Polskę przystało, mamy i prezesa, i milczącego prezydenta z długopisem, który prezesowi zakłada kapcie, i nieobliczalnego ministra obrony narodowej, z dodatkami w postaci głupkowatego prezydenta Stanów Zjednoczonych z farbowaną grzywą czy przerysowanego twardziela- naturszczyka Putina. Odnoszę wrażenie, że gdyby utrzymać jednolity ton, „Inwazja” byłaby lepsza, bo w obecnej wersji kabaretowe wstawki nieco mi zgrzytają z fragmentami poważnymi. A tych jest znacznie więcej, choć cały tragizm sytuacji jest wręcz komiksowy. Postacie są przerysowane, jak leje się krew to sika dzikimi strumieniami (konia z rzędem temu, kto powie mi, w jaki sposób pocisk jest w stanie wyrwać kawałki ciała z tułowia tak, że zostawia nieuszkodzony kręgosłup oraz część powyżej i poniżej), nie ma żadnych szarości a tylko wyraźne chodzenie po bandzie. Mam wrażenie, że w stylu Miłoszewski inspirował się twórczością Tarantino. Wyraźnie pokazuje palcem – tu ma być strasznie i czytelnik posłusznie kiwa głową.

Bohaterów powieści jest trójka i cała narracja prowadzona jest kolejno z ich punktów widzenia. To Romek, żołnierz beznadziejnie zakochany w kobiecie, która jest żona innego i szukający śmierci na polu bitwy. Dzielny, fachowy i oczywiście kule go omijają. Danuta to córka biznesmena, który jak to prawdziwy rekin rynku zawsze jest w stanie wywęszyć okazję do zarobku, także podczas wojny. Danuta jest atrakcyjna, inteligentna i powoli dojrzewa do tego, aby zbuntować się wobec rodziciela. No i trzeci – fajtłapa, Michał, który nie jest w stanie powiedzieć żonie, że stracił pracę, w obliczu wojny odnajduje w sobie pokłady determinacji, o jaką nikt, wliczając w to siebie samego by nie podejrzewał. Ich motywy są przejrzyste, charaktery nieskomplikowane i spójne a postępowanie zgodne z góry wytyczoną linią i w niczym nie zaskakuje, co nie zmienia faktu, że czyta się ich przygody dobrze. Może to nie Hemingway ani Erich Maria Remarque i do historii literatury wojennej „Inwazja” nie trafi, ale rozrywkę zapewni. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że tak naprawdę nasz rząd w realu jest równie groteskowy jak ten przedstawiony w książce a mechanizmy polityczne są dokładnie takie. Tzn. we współczesnej Europie w razie zagrożenia militarnego każdy odwraca głowę i cieszy się, że nie na niego trafiło.

Książka bardzo filmowa w wyrazie, owocuje tutaj dotychczasowe doświadczenie Miłoszewskiego, który był scenarzystą do seriali Wataha i Prokurator i dla którego „Inwazja” to beletrystyczny debiut. Poza tym całkiem niezłe dialogi i wartka akcja.

Tytuł: „Inwazja”

Autor: Wojtek Miłoszewski

Wydawnictwo W.A.B

Zostaw komentarz :, więcej...

Konklawe – Robert Harris

przez , 30.mar.2017, w Sensacja

Umiera papież. W Watykanie gromadzą się kardynałowie, którzy mają wybrać nową głowę Kościoła Katolickiego. W zamkniętej przestrzeni Kaplicy Sykstyńskiej ścierają się frakcje, ambicje, polityka. Okazuje się jednak, że zmarły papież miał swoją wizję kościoła – ubogiego i liberalnego. Jaka rolę w wypełnieniu jego woli odegra cierpiący na kryzys wiary kardynał Lomelli, dziekan kolegium Kardynalskiego, prowadzący konklawe? I kim jest tajemniczy kardynał Benitez, patriarcha z Bagdadu, podniesiony do swojej funkcji zgodnie z procedurą, lecz w tajemnicy przed innymi kardynałami?

Choć „Konklawe” nie dorównuje jakością „Oficerowi i szpiegowi”, najlepszej według mnie książce Harrisa, to dobra książka w dobrym czasie. Na świecie głośno mówi się o kryzysie Kościoła i konflikcie między propagującym zwykłe, ubogie życie Franciszkiem a patriarchami. Harris idealnie wstrzelił się zarówno w spekulacje na temat polityki kościoła i tego, co kryje się za murami Watykanu. Jak to naprawdę wygląda nie wiemy, instytucja ta jest bowiem niezwykle dyskretna i tajemnicza, ale Harris stworzył niezwykle przekonujący obraz tego, co dzieje się podczas najgorętszych momentów jej istnienia. Wybór papieża autor potraktował jak coś w rodzaju wyborów politycznych, z lobbowaniem, przekupstwem, szukaniem haków, szantażem i rozmaitymi brudnymi gierkami używanymi zwykle w polityce. Bo nie ma co ukrywać, choć można mówić o natchnieniu, dotknięciu przez Ducha Świętego i temu podobnych rzeczach – wybór głowy Kościoła to wybór głowy państwa. Nawet więcej, bo państwo to ma niesamowity wręcz wpływ niemal wszędzie na ziemi.

„Konklawe” to świetny thriller polityczny, choć ograniczony jest do właściwie dwóch miejsc. Nie ma tu tajnych służb, wywiadów, szpiegów, całość rozgrywa się w zamkniętej przestrzeni. Sięgnął tu Harris po schemat z tradycyjnego kryminału rodem z Agathy Christie, gdzie główny bohater, mający do rozwikłania zagadkę, ma wszystkie dane w jednym miejscu, pod ręką, a tylko od jego bystrości zależy, czy znajdzie mordercę. W „Konklawe” – czy ostatecznie uda mu się odsunąć od ubiegania się o tron papieski tych, którzy nie są godni na nim zasiadać. Lamelli jest detektywem niechętnym, ale skrupulatnym i obowiązkowym do bólu. I choć sam ma o sobie złe zdanie, ze względu na kryzys wiary, okazuje się być tym „jedynym sprawiedliwym”, który przestrzega zasad.

Harris kunsztownie splótł tutaj intrygę. Czytelnikowi zdaje się, że żaden ruch, żaden krok nie jest przypadkowy. Lamelli oraz kardynałowie wypełniają swoje przeznaczenie, które zaplanował dla nich zmarły papież. Człowiek skromny, uczciwy, ale także z niezwykle jasną wizją tego, jak ma wyglądać przyszłość Kościoła Katolickiego. W miarę czytania czytelnik zdaje sobie sprawę, że bohaterowie nie mają już innego wyjścia, jak tylko zagrać do końca ustawiona partię szachów. Nie bez powodu zresztą używam tego porównania – w jednej z pierwszych scen Harris sygnalizuje, że zmarły był dobrym szachistą. I nawet po śmierci mówi „szach”, chociaż… reszty pisać nie będę, bo puenta jest niespodziewana i powiem szczerze, że trochę osłupiałam.

O Bogu jest tu niewiele, Harris jest niezwykle subtelny jeżeli chodzi o ten element powieści. Nie odrzuca całkiem elementu wiary ale także zdecydowanie stawia ją na dalszym planie wobec normalnej żądzy władzy i ambicji kardynałów. Nie ma tu także tajnych akt i templariuszy, ale są znane ze stron gazet skandale – pranie pieniędzy, nielegalne zarobki, wykorzystywanie nieletnich, polityka Kościoła wobec kobiet i osób homoseksualnych.

Tytuł: „Konklawe”

Autor: Robert Harris

Wydawnictwo Albatros

 

 

1 komentarz :, , więcej...

Groźny scenariusz – „Wojna z Rosją”, Richard Shirreff

przez , 28.lis.2016, w Sensacja

Ta książka, choć jest fikcją, bazuje na bardzo realnych przesłankach. Jej autorem jest Richard Shirreff, oficer do niedawna zajmujący wysokie stanowisko w hierarchii NATO. Akcję powieści oparł na obserwacjach polityki zagranicznej i militarnej rozmaitych państw. I trochę strach przyznać, ale ktoś, kto nieco dokładniej czyta doniesienia prasowe z całego świata i interesuje się polityką potwierdzi, że scenariusz opisany w „2017: Wojna z Rosją” jest bardzo prawdopodobny.

Fabuła opiera się na prostych przesłankach, nawet już nie wróżbach, a scenariuszu branym pod uwagę w rozmaitych grach wojennych. Mianowicie Rosja dochodzi do wniosku, że wszelkie światowe instytucje, które powstały w celu utrzymania pokoju na świecie i zapewnienia bezpieczeństwa krajom nie tylko europejskim, stały się całkowicie niezdolne do podjęcia decyzji – zwłaszcza szybkiej decyzji o reagowaniu w przypadku realnego militarnego zagrożenia. A nawet jeśli się zdecydują na jakieś działania, to kroki podjęte w celu zminimalizowania deficytów budżetowych (w rzeczywistości ograniczające armię) nie pozwolą na skuteczne reagowanie. Dlatego też, posługując się nowymi sposobami, z wykorzystaniem cyberataków, przy użyciu lokalnych nacjonalistów i propagandy (zwanej też pijarem) oraz groźby użycia broni jądrowej Rosja zabiera się za „odzyskiwanie” i przyłączanie do Matuszki Rosji państw nadbałtyckich. NATO nie jest w stanie dojść do porozumienia, w efekcie niemal doprowadzając do katastrofy.

Schemat budowy „Wojny z Rosją” to niemal klasyk od czasów „Dział Navarony”, dlatego też, choć Shirreff pisarzem nie jest, czyta się ją jak dobrą powieść sensacyjną (choć może niekoniecznie MacLeana czy Clancy’ego). Mamy zagrożenie ze strony wielkiego mocarstwa i kilku śmiałków, którzy w decydującym momencie odwracają losy starcia. Bo nie ukrywajmy, Shirreff nie posunął się tak daleko, aby w swojej powieści dać wygrać Rosji. A szkoda. Bo akurat przykład Ukrainy pokazuje, że w przypadku realnego zagrożenia suwerenności jakiegoś państwa ze strony Rosji pozostałe kraje świata nie kiwną palcem – lub kiwną symbolicznie. A nie kiwną bo – i tu z autorem wypada się tylko zgodzić – każdy broni swojej bramki, nikt nie chce wydawać swoich pieniędzy, walka o pokój i rozbrojenie to fajne populistyczne hasła rzucane w czasie wyborów a obcinanie funduszy na armię to znakomity sposób zaoszczędzenia pieniędzy i podreperowania budżetu. Jak to się robi widzimy chodziłby na przykładzie naszej rodzimej polityki zbrojeniowej. Oczywiście Shirreff jest wojskowym więc będzie pewnie lobbował za wzmacnianiem armii nawet ponadprogramowo, ale też nasze doświadczenie pokazuje, że wszelkie środki demokratyczne, prawne czy inne, należące do tzw. „cywilizowanych” nie zdają egzaminu, kiedy jedna ze stron postanawia dłużej tej „dżentelmeńskiej umowy” nie dotrzymywać.

Ciekawostka dla tych, którzy interesują się specyfiką działań NATO oraz innych tego rodzaju instytucji i przy okazji całkiem niezła powieść.

Richard Shirreff urodził się w 1955 roku w Kenii i spędził tam dzieciństwo. Po ukończeniu studiów historycznych na Oksfordzie wstąpił do brytyjskiej kawalerii pancernej. Przez 37 lat sprawował stanowiska dowódcze na wszystkich szczeblach wojsk lądowych. Brał udział w pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej, pełnił służbę w Irlandii Północnej, Bośni,  Kosowie i Iraku. Przez ostatnie dwa lata w mundurze zajmował wysokie stanowiska w strukturze NATO: dowódcy Korpusu Sojuszniczych Sił Szybkiego Reagowania oraz zastępcy naczelnego dowódcy Sojuszniczych Sił Zbrojnych w Europie.
Po odejściu z wojska założył firmę Strategia Worldwide, oferującą usługi w dziedzinie zarządzania ryzykiem. Mieszka z żoną w Hampshire, wychował dwoje dorosłych już dzieci. To jego debiutancka książka.

Tytuł: „2017: Wojna z Rosją”

Autor: Richard Shirreff

Dom Wydawniczy Rebis

 

Zostaw komentarz :, , więcej...

Samotny wilk – najnowsza powieść Johna Grishama

przez , 11.maj.2016, w Kryminał, Sensacja

Po ostatniej książce Grishama, jaka miałam w ręku, czyli „Górze bezprawia”, która była dobra, aczkolwiek nie powalała na kolana, tym razem autor rzucił nam prawdziwą perłę. Sebastian Rudd to prawdziwy prawniczy rewolwerowiec – broni tych, których nikt nie chce bronić, brawurowo prowadzi sprawy i jest bezwzględny w wynajdywaniu słabości systemu. Bardzo nie lubią go policja a nawet tzw. przyzwoici obywatele, bowiem do klientów Rudda należą mordercy czy gwałciciele. Dlatego też Rudd mieszka w wieżowcu (do poprzedniego apartamentu ktoś wrzucił bombę zapalającą) a swoje biuro prowadzi w opancerzonej furgonetce.

samotny wilk

To trzydziesta powieść Johna Grishama i uważam, że jedna z jego najlepszych a Sebastian Rudd to prawdziwa perła wśród prawników. Zdyscyplinowany, świetnie znający się na swojej robocie i na prawie, żaden tam alkoholik i wyrzutek. A czemu broni najgorszych przestępców? Bo uważa, że każdy zasłużył na uczciwy proces. A takie praktyki jak fałszowanie dowodów i podstawianie świadków należy tępić w zarodku. Przy czym kryształowy Rudd bynajmniej nie jest – jeśli trzeba przekupić członka ławy przysięgłych czy zaszantażować burmistrza w celu zmiany wyroku Sebastian przekupuje i szantażuje. Przy czym jednak ceni sobie uczciwe procesy i rzetelnych przeciwników.

Rudd to bardzo ciekawa postać, bardzo dwoista. Z jednej strony stoi na straży prawa, ale z drugiej – niekoniecznie po stronie jego stróżów. Grisham absolutnie fantastycznie stworzył tę postać, starego wyjadacza na sali sądowej, intelektualisty, który jednocześnie uwielbia walki w klatkach i sam jest w stanie solidnie przyłożyć w paszczę. Rudd nie jest świętoszkiem, nie lubi (oprócz policji) polityków, bankierów i firm ubezpieczeniowych.   Nie stroni od alkoholu (ze swoją byłą żoną jest w stanie spotykać się tylko przy alkoholu zresztą), ale wszystko, co robi, kontroluje w niesamowity sposób. Nawet w sytuacjach, w których zdawałoby się grunt ucieka mu spod nóg, w których Rudd przeżywa rozterki i nie wie, co zrobić czytelnik jest pewien, że prawnik sobie poradzi.

Rudd jest pewny siebie, nawet arogancki, ale nie zaślepiony. Wie, na ile go stać a kiedy należy odpuścić. Co nie znaczy, że nie walczy do samego końca. Wykorzystuje słabości przeciwnika i manipuluje sytuacją – nie tylko w pracy ale i w życiu osobistym, podczas nieustannych utarczek z byłą żoną dotyczących opieki nad synem. Sebastian lubi kobiety ale wie, że nie nadaje się do związków. Zresztą gdzie miałby mieszkać z wybranką – w tej opancerzonej furgonetce? „Samotny wilk” to powieść nie o zdarzeniu a o osobie. Takiej, wobec której nie sposób przejść obojętnie i wobec której nie sposób żywić jednoznacznych uczuć.

Książka z pazurem.

Tytuł: „Samotny wilk”

Autor: John Grisham

Wydawnictwo Albatros

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Każdy ma jakąś tajemnicę

przez , 18.mar.2016, w Sensacja

Ostatnio była proza dla kobiet i bardzo kobieca, tym razem książka… dla wszystkich, którzy potrzebują oderwać się od rzeczywistości. Ale na relaks nie liczcie, bo trzyma w napięciu cały czas, im bliżej końca tym bardziej. Zresztą nie ma co się dziwić, jej autorem jest Harlan Coben, mistrz thrillera.coben

Bohaterem powieści jest Adam Price. Szczęśliwy, choć może nieco zdominowany przez energiczną żonę, Corinne, ojciec dwóch synów, prawnik. Pewnego dnia podczas spotkania rodziców dzieci grających w lidze lacrosse Adama zaczepia nieznajomy mężczyzna, wyjawiając mu pewną tajemnicę żony. Corinne, skonfrontowana z faktami obiecuje wyjaśnienia po czym znika zostawiając tylko sms-a, żeby jej nie szukać i żeby Adam zajął się dziećmi. Szczególnie ciężko przeżywają to synowie Corinne i Adama, z którymi matka zerwała kontakt po raz pierwszy w życiu.

Jak się okazuje, nieznajomy wyjawił sekret nie tylko Adamowi. Wkrótce po rozmowie z nieznajomym zabita zostaje sympatyczna czterdziestolatka, Heidi Dunn. Jej przyjaciółka i policjantka  łączy siły z Adamem poszukującym żony.

To niesamowita książka, pod każdym względem. Niesamowita fabuła, logiczna jak brzytwa – razem z Adamem czytelnik odkrywa kolejne warstwy intrygi, jeden krok prowadzi do drugiego, jeden ślad wskazuje na następny. Adam podąża za nimi niestrudzenie, z determinacją psa tropiącego, jednocześnie z rozwagą i namysłem. Ale bez lęku i zdecydowanie. To znakomicie skonstruowana postać – nic, co o Adamie pisze Cohen, nie pozostaje niewykorzystane. Od samego początku najdrobniejsze gesty mężczyzny pokazują nam, jak zachowa się na końcu. Widzimy, że ten człowiek, jeśli uważa coś za słuszne, będzie tego bronił. Chociaż bynajmniej nie jest rycerzem w białej zbroi. To…prawnik. Wie, jak używać mediów i medialnego szantażu, jak używać niedopowiedzeń, atmosfery i półsłówek, nic w jego zachowaniu nie jest przypadkowe. To precyzyjny mechanizm, którego działanie zaburza się tylko raz – w momencie, kiedy dowiaduje się, że żona go oszukała. Właściwie Adam sprawiałby wrażenie zimnego i nieczułego gdyby nie to, że widać jak ciężko przeżywa utratę zaufania do żony i jej odejście. Szok pomaga mu przenicować swoje podejście do życia i zupełnie innego spojrzenia na tych, którzy go otaczają.

Kanwą dla „Nieznajomego” jest to, co robimy w internecie. Założyciel chrześcijańskiej firmy, szczęśliwy mąż regularnie korzysta z usług dziewczyn do wynajęcia znajdywanych za pomocą specjalnej strony internetowej. Kobiety zamawiają w sieci rzeczy, które pomagają im udawać ciążę i oszukiwać partnerów. Przez „anonimowe” i „dyskretne” portale kupują niedozwolone środki młodzi ludzie marzący o karierze sportowej. Ale po tym wszystkim pozostaje ślad, który można wykorzystać. Zadziwiające jest  jak chętnie zostawiamy takie ślady wszędzie, stare zdjęcia, filmy, adresy… Przeraża mnie to nie dlatego, że mam coś do ukrycia czy coś, czego się wstydzę, ale ponieważ widzę, jak bezrefleksyjnie ludzie podchodzą do bezpieczeństwa swojego życia osobistego. Na przykład głośno, w tramwaju, podczas rozmowy przez telefon opowiadają o chorobach, podają rozmaitym pseudofirmom swoje dane osobowe, wrzucają gdzieś w jakiś portal pólnagie zdjęcia z imprezy a potem się dziwią, że nieustannie do nich wydzwania kolejny konsultant czy sprzedawca, że nie mogą dostać pracy w firmie dbającej o swój wizerunek.

Wracając do książki – jej bohaterowie nie robią nic nadzwyczajnego. Nie wykorzystują super sprzętu i tajnych służb. Wszystko, wliczając śledztwo Adama jest takie…chałupnicze. Być może dlatego książka jest tak przerażająca. Zawsze najbardziej przerażały mnie horrory z wariatami. Wariatów przecież u nas dostatek…

Warto, warto, jeszcze raz warto. Tylko przygotujcie się na czytanie od deski do deski jednym ciągiem.

Tytuł: „Nieznajomy”

Autor: Harlan Coben

Wydawnictwo Albatros

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...