Thriller

Tess Gerritsen – Sekret, którego nie zdradzę

przez , 16.lis.2017, w Thriller

Duet Jane Rizzoli i Maura Isles powraca! Tym razem mają do rozwiązania sprawę mordercy, który zabija undergroundową producentkę horrorów. Dziewczynę znaleziono w jej łóżku. Nie ma śladów przemocy, nieomylna Maura Isles nie jest w stanie zidentyfikować powodu śmierci, za to morderca z chirurgiczną precyzją wyciął ofierze oczy i ułożył gałki oczne w jej dłoni. Wkrótce zostaje znaleziony martwy młody człowiek, który również nie wiadomo jak umarł, ale po śmierci jego ciało naszpikowano strzałami. Nasze bohaterki przypuszczają, że to nie ostatnia śmierć, ale osoba, która mogłaby rzucić światło na to, co się dzieje, wytrwale się ukrywa…

Tess Gerritsen jak zwykle w formie i ze znakomicie opisaną plejadą postaci. To oczywiście empatyczna i energiczna Jane Rizzoli, dla której ta sprawa staje się trochę zbyt osobista – oraz tajemnicza, zdystansowana Maura, dla której tę sprawę chcą uczynić osobistą postacie znane z wcześniejszych przygód naszego duetu. Zagadka jest znakomita i zbudowana zgodnie z zasadami tworzenia horrorów (swoją drogą, świetna jest scena rozmowy Rizzoli z członkami ekipy filmowej), gdzie myli się tropy a nic nie jest oczywiste. Oczywiście nie brakuje tu rozmaitych symboli, także religijnych, ale oczywiście podłoże książki, jak to u Tess bywa, jest medyczne. Bo w tle cały czas się przewija zainteresowanie osobowościami psychopatycznymi i socjopatycznymi. Na dodatek to taki kryminał bez oczywistego zakończenia, co wywołuje zrozumiałą może nie tyle irytację czytelnika, co nieprzepartą chęć dowiedzenia się, co się stanie dalej. I czy wątek zostanie pociągnięty.

Z elementów pracy sądów i wymiaru sprawiedliwości – bardzo ciekawy jest wątek ukierunkowania śledztwa i zeznań świadków, tak, aby zaczęli sobie przypominać rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły. Powołuje się przy tym pisarka ustami jednej z bohaterek na bardzo ciekawy eksperyment Elizabeth Loftus dotyczący fałszywych wspomnień. Przyznałam, że mocno mnie to zaciekawiło – na tyle, że zaczęłam sama grzebać w internecie w poszukiwaniu informacji o fałszywych wspomnieniach.

Jak zwykle wartka akcja i niezwykle sprawne pióro. Ale czego oczekiwać – Tess Gerritsen to fachura.

Tytuł: „Sekret, którego nie zdradzę”

Autorka: Tess Gerritsen

Wydawnictwo Albatros

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Bardzo uparta pani detektyw – Jej ostatni oddech, Robert Dugoni

przez , 06.lis.2017, w Thriller

To taka bohaterka, której nie sposób nie lubić. Konkretna, stanowcza, fachowa. Z poczuciem humoru, ale bez idiotycznych chichotów. Rzeczowa, logiczna, z analitycznym umysłem i talentem do strzelania. Detektyw Tracy Crosswhite.

Właściwie scenariusz jest prosty – jest świetna policjantka i szef, który się jej czepia i stara się podłożyć nogę. Na szczęście Tracy dokładnie wie, czego się spodziewać i jak tego unikać. Ale jeśli spokój ma być ceną za nierozwiązaną sprawę? Co to to nie. Tym bardziej, że bohaterka podchodzi do niej osobiście. Cały czas bowiem się zastanawia, czy jej osobiste sprawy nie stanęły na przeszkodzie mężczyzny, który zabił striptizerkę. A teraz giną kolejne dziewczyny, zabite w ten sam sposób, związane w kołyskę, z pętlą założoną na szyję, duszące się same w momencie, kiedy ich mięśnie nie wytrzymują napięcia. A na dodatek Tracy podczas jej strzeleckiego treningu ktoś podrzuca pętlę, zrobioną z takiego samego sznura, jakim wiązano ofiary.

„Jej ostatni oddech” jest napisany według wszystkich kanonów sztuki. O przeszkadzającym szefie już pisałam, oczywiście znajdzie się także wredny dziennikarz. Oraz lojalny partner i osobiste zagrożenie życia. Też napisane według wszelkich prawideł, kiedy to zastanawiamy się gryząc palce, czy odsiecz zdąży czy też nie…Robert Dugoni dokłada też wystarczająco prawdopodobny fałszywy trop i ostatecznie oczywiście jesteśmy zaskoczeni rezultatem. W roli dodatkowego bonusu mamy szczegóły pracy dochodzeniowej policji oraz adwokatów wraz z pracą profilera. W tej roli zresztą występuje szalenie atrakcyjna i wbrew obawom sympatyczna i kompetentna agentka.

Choć powieść dzieje się w światku tancerek erotycznych i striptizerek, autor – co ja osobiście zaliczam mu na plus – nie zajmuje się oceną moralną takich kobiet. Przedstawia rzeczowo dlaczego się na taką pracę decydują i stara się nam pokazać, że to normalne dziewczyny. Czasem zdesperowane, często zagubione, przeważnie sympatyczne. Znamienne jest to, że główna bohaterka nie określa tych dziewczyn mianem tancerek, striptizerek, prostytutek czy jeszcze gorzej. W każdej rozmowie używa wobec nich sformułowania „pracownice kontraktowe”, jakby w ich imieniu domagając się szacunku, którego wobec kobiet nie mają np. ich szefowie. A właściwie jeden, bo w książce pojawia się fenomenalna postać byłej właścicielki klubu ze striptizem, podchodzącej do tego jak do zwykłego biznesu. Prowadzonego zgodnie z regułami sztuki, gdzie pracowników się chroni i pamięta.

Znakomita książka, do połknięcia na raz.

Tytuł: „Jej ostatni oddech”

Autor: Robert Dugoni

Wydawnictwo Albatros

 

Zostaw komentarz :, , więcej...

Mistrz suspensu Guillaume Musso

przez , 20.sie.2017, w Thriller

Thriller z nieoczekiwanymi zwrotami akcji i zaskakującą puentą – to najnowsza powieść Guillaume Musso, francuskiego producenta bestsellerów. Tym razem Musso odchodzi od wątków fantastycznych, za to subtelnie połączył thriller polityczny z powieścią obyczajową i romansem.

Znany pisarz wybiera się na romantyczny wyjazd z narzeczoną. Ponieważ ma za sobą przykre doświadczenia i przeczucie, że narzeczona coś przed nim ukrywa, domaga się całkowitego zaufania i wyznania wszystkich sekretów. Doprowadzona do ostateczności Anna pokazuje mu zdjęcie kilku spalonych ciał i mówi, że to ona zrobiła. Wstrząśnięty Raphaël zostawia dziewczynę. Kiedy po kilkudziesięciu minutach postanawia jednak wrócić okazuje się, że Anna zniknęła. Z hotelu na Lazurowym Wybrzeżu, a nawet własnego mieszkania w Paryżu. Nie odbiera telefonu, nie pojawiła się w pracy. Raphaël do poszukiwań angażuje swojego przyjaciela, byłego policjanta. I nagle się okazuje, że Anna może mieć coś wspólnego z głośną przed laty historią pedofila, który porywał, więził i maltretował dziewczynki. A teraz być może znalazła się w niebezpieczeństwie. Raphaël rusza na pomoc – kim bowiem jest mężczyzna, który nie potrafi obronić ukochanej kobiety?

Jak to zwykle u Musso bywa, jest zręcznie napisana intryga i zagadka tak poprowadzona, że rozwiązanie jest zaskoczeniem. Sympatyczny bohater – zwykły, ciepły facet z małym synkiem, zdeterminowany, żeby pomóc ukochanej kobiecie. Ale bynajmniej nie jakiś superbohater, bo książki Musso mają tę zaletę, że są z psychologicznego punktu widzenia realistyczne. Bohater, który odkrywa punkt po punkcie skomplikowaną łamigłówkę, próbując znaleźć punkty styczne różnych, pozornie niezwiązanych ze sobą spraw.

Lubię książki, w których nie ma oczywistych rozwiązań – i „Dziewczyna z Brooklynu” właśnie taka jest. Dodatkowym plusem jest unikanie ckliwego sentymentalizmu, choć przecież wątek romansowy jest tu jednym z głównych (no i nie należy oczekiwać słodkiego happy endu). Za to mamy cały zestaw gwałtownych zwrotów akcji, momentami przyprawiających o zawroty głowy – „Dziewczyną z Brooklynu” autor potwierdza, że nie od parady nazywają go mistrzem suspensu. A myślałam, że po „Central Parku” już mnie nie nic zaskoczy.

Czyta się jak zwykle świetnie, Musso jest wirtuozem pióra i nie bez powody jego książki sprzedają się w milionach egzemplarzy.

Tytuł: „Dziewczyna z Brooklynu”

Autor: Guillaume Musso

Wydawnictwo Albatros

Zostaw komentarz :, więcej...

Idealny dom – Lokatorka, JP Delaney

przez , 20.cze.2017, w Thriller

Co zrobisz, żeby zamieszkać w idealnym domu? Pozbędziesz się wszystkich rzeczy, zmienisz nawyki żywieniowe, ograniczysz wizyty przyjaciół? Jak się okazuje, dla wielu rozpoczęcie z „czysta kartą” to potężna pokusa.

Pokusie nie oparła się Jane, która odkryła dom przy Folger Street 1. Ultranowoczesne mieszkanie wymaga dostosowania się do surowych reguł narzuconych przez właściciela, ale wydaje się idealne do porządkowania życiowego chaosu. Jane zaczyna żyć zgodnie z regułami minimalizmu i nie dziwi jej już, że nieustannie musi się poddawać ocenie i kontroli. Na dodatek zaczyna ja łączyć specyficzna więź z właścicielem i twórcą domu. Jednak stopniowo w jej życie wkrada się niepokój – okazuje się, że podczas budowy domu zginęła żona architekta a także kobieta, która mieszkała przy Folger street przed Jane. Okazuje się, że wszystkie trzy łączy bardzo wiele rzeczy, wliczając w to niezwykłe fizyczne podobieństwo. Czy Jane uda się uniknąć losu poprzedniczek?

„Lokatorka” to świetny thriller psychologiczny, w którym główną rolę odgrywają rozmaite zaburzenia psychiczne, które mają wbudowaną w siebie potrzebę kontroli. Kontroli siebie, innych, przestrzeni. Czołowy bohater męski jest tego głównym przykładem. Nie dość, że odwraca uszka filiżanek w jedną stronę czy wyciera ściany łazienki po prysznicu aby nie została na nich ani kropla – ma wytworzony w głowie wzór idealnej kobiety, do którego dopasowuje Jane za pomocą kolejnych ewaluacji. Dom jest narzędziem tej kontroli. Mierzy i waży właściciela, wpływa na jego nastrój za pomocą ultradźwięków, światła, muzyki… to zresztą bardzo ciekawa wizja na temat tzw. inteligentnych budynków, ich wad i zalet. Podobna trochę w wydźwięku jest „Lokatorka” do rozmaitych książek fantastycznych, utopii i apokaliptycznych wizji, jakie pojawiają się przy rozmaitych nowinkach technicznych (z „Matrixem” na czele) – w tym przypadku jest to obsesja na temat hackerstwa i bezpieczeństwa w sieci.

„Lokatorka” znalazła się na listach bestsellerów  w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii i specjalnie to nie dziwi, bowiem na jej korzyść przemawia konstrukcja postaci, umiejętność budowania napięcia, nowatorski pomysł odtwarzania „pętli” w celu naprawy błędów w życiowym scenariuszu czy wreszcie zaskakujące zwroty akcji.

Dobra rozrywka.

Tytuł: „Lokatorka”

Autor: JP Delaney

Wydawnictwo Otwarte

 

Zostaw komentarz :, więcej...

Zło jest regułą, dobro jest wyjątkiem

przez , 05.cze.2017, w Thriller

Byłam przekonana, że pomysł, na którym opiera się ta książka, to fikcja i wyobraźnia autora. No cóż, ja się nie spowiadam, więc myśl, że największe grzechy nie trafiają tylko do ucha spowiednika, a do obszernego archiwum, z którego na dodatek mogą korzystać postronne osoby nieszczególnie mnie przeraża. Jednak najwyraźniej przeraziła tych, którzy się spowiadają – autor powieści, Donato Carrisi w wywiadzie umieszczonym na końcu książki powiedział bowiem, że trafia do niego dużo pytań, jak wiele z tego, co napisał, jest prawdą. No więc penitencjariusze, księża zajmujący się najcięższymi grzechami, ktoś w rodzaju policjantów, mający umiejętność dostrzegania anomalii w naszym świecie istnieją naprawdę. I istnieje ich archiwum, w którym zapisane są najcięższe grzechy, a z którego to archiwum autor korzystał. Przyznam, że nie uwierzyłam, ale jak ktoś chce się przekonać, to śmiało, niech zagląda na www.penitenziari.va. Ja trochę osłupiałam, chociaż od dawna twierdzę, że rzeczywistość pisze znacznie lepsze scenariusze niż wyobraźnia pisarzy.

A Carrisi skorzystał z gotowca właściwie, jakim jest instytucja penitencjariusza. Akcja książki dzieje się w Rzymie, gdzie zaczynają ginąć młode, zakochane pary. Główny bohater został wezwany do Watykanu, żeby rozwikłać tajemnicę bestialskiego morderstwa na młodej zakonnicy i po roku nie dość, że utknął w miejscu, to jeszcze ma wrażenie, że kościelna hierarchia coś przed nim ukrywa. Tymczasem w Rzymie zaczyna grasować seryjny morderca, który zabija młode, zakochane pary. Ta sprawa prowadzi do całego archiwum nierozwiązanych zbrodni, których istnienie ukrywa policja… Penitencjariusz Marcus i policjantka Sandra nawiązują współpracę w celu odnalezienia zabójcy i tych, którzy najwyraźniej go ukrywają.

Książka pewnie obrazoburcza do katolików (i chrześcijan), nie tylko z powodu archiwum grzechów, ale spojlować nie chcę. W otoczce kryminału, a właściwie psychologicznego thrillera, bo rzecz kręci się dookoła zaburzeń osobowości znajdziemy filozoficzny traktat pełen pytań o naturę zła i jego celowość. Bo czy bez zła wiedzielibyśmy, że istnieje dobro? Nikt w tej książce nie jest tym, kim się być wydaje i nie znajdziemy ani pół jednoznacznej postaci. Nawet jeżeli chodzi o głównego ściganego, zabójcę par. Sam Carrisi, prowadząc wartką akcję, zwalnia momentami i pokazuje nam fragmenty szkolenia penitencjariusza, każąc nam razem z nim domyślać się, czym jest zło i stawiając i jego, i czytelnika, przed wyborami, w których nie ma dobrych rozwiązań. Dodatkowo atmosferę buduje opis mrocznych zaułków Rzymu i odkrywanie przed nami zagadek tego pięknego miasta, tak popularnego wśród turystów i jednocześnie tajemniczego.

„Łowca cieni” to druga z książek poświęconych Marcusowi i Sandrze, ale nie znając pierwszej, spokojnie można zająć się czytaniem drugiej. A potem sięgnąć po resztę.

Tytuł: „Łowca cieni”

Autor: Donato Carrisi

Wydawnictwo Albatros

 

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...