Tag: Agora

Skandal XX wieku – Król Koki i celebrytka. Biografia Pablo Escobara

przez , 09.cze.2017, w biografia

Ona to gwiazda telewizji, modelka, celebry tka, bywalczyni salonów lubująca się w luksusie, kobieta niesamowicie inteligentna. On to jeden z najbogatszych ludzi świata i jednocześnie najpotężniejszy, najbardziej brutalny i bezwzględny kolumbijski baron narkotykowy. Połączyła ich płomienna miłość a następnie nienawiść, zakończona jej spektakularną ucieczką z Kolumbii do Stanów Zjednoczonych, gdzie została chronionym świadkiem i uczestnikiem wojny amerykańskich służb z narkobiznesem. Historia Virginii Vallejo i Pabla Escobara była najbardziej skandalizującym i płomiennym romansem XX wieku, a jego książkowa wersja, opisana przez samą bohaterkę tego dramatycznego „love story” podbiła czytelnicze rynki. Tym bardziej, że napisana jest fascynującym językiem – barwnym, pełnym namiętności, ekspresyjnym. Książka pełna jest gwałtownych zwrotów akcji, krwi, polityki, wielkich pieniędzy, niebezpieczeństwa, kryjówek, pościgów i tego wszystkiego, co składa się na prawdziwie wciągającą historię.

Kiedy czyta się „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara” nie można przestać kręcić głową, że to wszystko prawda. A jednak – kolumbijska polityka, porwania, bezwzględna walka narkotykowych bossów z biznesem porywaczy i poszukujący sponsorów politycy. To zapach pieniędzy, setek tysięcy dolarów wydawanych na odzieżowe zakupy podczas jednego popołudnia, luksusu, dotyk szlachetnych tkanin, ale także prochu i krwi czy smrodu śmietniska, od którego zaczęła się społeczna kariera Escobara, nazywanego także „kolumbijskim Robin Hoodem” za jego olbrzymią działalność na rzecz biednych i potrzebujących. To niesamowite zderzenie kultur – dla nas ten, kto zajmuje się produkcją narkotyków, jest kimś złym. W Kolumbii, według relacji Vallejo, Escobar był uznawany za dobroczyńcę, dającego zatrudnienie i szansę na godne warunki życia biedakom.

Książka to obraz wzajemnej fascynacji, jaka w latach 80. ubiegłego wieku rodzi się pomiędzy atrakcyjną dziennikarką z wyższych sfer a bajecznie bogatym bandytą z nizin, aspirującym do salonów i klasy. Szaleńcza miłość (pomimo tego, że Pablo miał żonę i dzieci) zrobiła z tej dwójki nierozłączną parę, dając Vallejo dostęp do spotkań najbardziej potężnych ludzi Kolumbii i możliwość uczestniczenia w procesach tworzenia się rozmaitych sojuszy, ugrupowań i ruchów. Stopniowo, w miarę jak Escobar staje się ściganą zwierzyną i  coraz bardziej bezwzględnym bandytą, płomienna miłość maleje, znika, aby wreszcie zmienić się w nienawiść.  Virginia staje się ściganą zwierzyną aby wreszcie zakończyć karierę jako azylantka w USA.

Kilkuletni związek tych dwojga rozgrywał się w otoczeniu luksusowych apartamentów w najbardziej eleganckich hotelach całego świata, na sławnym ranchu Hacienda Nápoles oraz maleńkiej wyspie na Karaibach, będącej własnością Escobara. Książka daje też nam niesamowitą okazję poznania Escobara – Virginia miała napisać jego biografię (do czego ostatecznie nie doszło).

Rzeczywistość czasem jest lepsza niż ludzka wyobraźnia. Ta książka jest tego dowodem.

Tytuł: „kochając Pabla, nienawidząc Escobara”

Autor: Virginia Vallejo

Wydawnictwo Agora SA

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Niezwykła wyprawa rowerem po Amazonce

przez , 05.kwi.2017, w Podróże, Reportaż

To historia niezwykłej wyprawy dwóch braci. Jeden spełniał marzenie swojego życia, drugi to życie ratował. Dawid Andres i Hubert Kisiński zdecydowali się przebyć groźną Amazonkę na… rowerach. Przebyli prawie osiem tysięcy kilometrów przez dżunglę i góry, borykali się z rzecznymi piratami, awariami sprzętu i własnymi słabościami. I udało im się! Podróż, która została nagrodzona Kolosem 2015 w kategorii Wyczyn Roku przyniosła im rozgłos, a przede wszystkim zmieniła życie.

Książka to opowieść o wyprawie snuta przez Piotra Chmielińskiego. „Tatę” wyprawy, jak nazwali go Dawid i Hubert. Człowieka, który trzydzieści lat wcześniej przebył Amazonkę od źródeł aż do ujścia w kajaku a teraz wspierał podróżników na wszystkie możliwe sposoby. Wariat opisujący innych wariatów – można powiedzieć. Ale… czy pasja jest wariactwem? Czy spełnianie marzeń jest wariactwem?

Znakomicie czyta się tę książkę przesycona opisami niesamowitych krajobrazów gór i rzeki, niezwykłych spotkań ze zwykłymi i niezwykłymi ludźmi, sytuacji beznadziejnych i bez wyjścia, z których udaje się jednak wyjść dzięki przypadkowi, szczęściu, nadludzkim umiejętnościom i życzliwości ludzkiej. Trasa nie była łatwa, chłopaków nieustannie dopadały awarie sprzętu czy dolegliwości zdrowotne, zawodził GPS, generalnie czasem było ch…, no, ciężko bardzo i bywało, że zawodziły ich nerwy i warczeli na siebie. A jednak zawsze potrafili się przemóc, przeprosić, wyciągnąć rękę.

Jak czytam „Rowerem po Amazonce” to wydaje mi się, że ta książka powinna mieć podtytuł „wyprawa za jeden uśmiech”. Bo uśmiech i życzliwość chłopaków, ich umiejętność, a przede wszystkim chęć nawiązywania kontaktów sprawiły, że podróż się udała. Zawsze znalazło się miejsce na nocleg, kawałek terenu na rozbicie namiotu, ktoś, kto pomógł w kolejnej naprawie napędu czy podzielił się jedzeniem, kiedy na środku rzeki zabrakło chłopakom prowiantu. I nawet podczas tych kilku potencjalnie niebezpiecznych sytuacji, czyli spotkań z miejscowymi bandytami , gangami narkotykowymi i piratami uśmiech i otwartość pomagały wybrnąć.

Oczywiście, Amazonka jest fascynująca. Fascynujące są miejsca opisywane przez Chmielińskiego, przyroda, zwyczaje… Ale nie mniej fascynująca jest historia podróżników. Dla Huberta bowiem był to ostatni krok przed runięciem w przepaść, narkotykowa kuracja odwykowa. Droga ciężka, ale dlatego, że powoli i mozolnie Hubert odnajdywał samego siebie.  Podróż pozwoliła mu ponownie połączyć się z rodziną i zacząć wszystko od nowa. Taki swoisty quest doprowadzający do fizycznej i duchowej przemiany.

W książce znajdziemy także mnóstwo fantastycznych zdjęć z wyprawy.

Tytuł: „Rowerem po Amazonce”

Autor: Piotr Chmieliński

Wydawnictwo Agora

 

 

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

We Wrocławiu rządy przejął komisarz Warski – „Sługi boże” Adam Forman

przez , 07.wrz.2016, w Kryminał

Podejrzewałam, że „Sługi boże” to element marketingowej machiny, coś w rodzaju trailera, z tym, że na papierze. Mojej ufności nie budził też autorski team – bo pod nazwiskiem Adam Forman kryją się twórcy filmu (Mariusz Gawryś, Piotr Głuchowski, Maciej Strzembosz i Paweł Goźliński). Ale zmieniłam zdanie – głównie dlatego, że zupełni niezależnie od produkcji kinowej „Sługi boże” to znakomity, pełnokrwisty kryminał. A komisarz Warski może nie tyle zrzucił z piedestału Eberharda Mocka, niekwestionowanego zdawałoby się króla policji w Breslau, co skutecznie wtarabanił mu się na tron. A może i usiadł na kolanach.

„Sługi boże” mają to, co powinien mieć pełnokrwisty kryminał. Prawdopodobną zagadkę, która dotyczy spraw i aktualnych i historii, sprawną akcję, wiarygodnych bohaterów. A przede wszystkim komisarza Waldemara Warskiego, brutalnego ale skutecznego, nieustannie walczącego z traumą, mającego tendencje do pakowania kul w środek czoła ściganych przez siebie przestępców. Warski to połączenie Don Kichota, walczącego ze złem i Terminatora w jednym. Bo swoje sprawy doprowadza do końca, może i sprawiedliwego, ale niekoniecznie zgodnego z literą prawa. Oczywiście jak każdy Don Kichot i Warski ma swojego Sancho Pansę, chociaż Ana Wittesch bynajmniej nie przypomina gapowatego giermka. Jest bystra, samodzielna, odważna. I nieustannie walczy o swoją pozycję w męskim świecie.

Wszystko zaczyna się, gdy z Mostka Czarownic łączącego wieże wrocławskiego kościoła skacze młoda Niemka, pochodząca z bardzo bogatej rodziny. Samobójstwo bynajmniej nie jest dla prowadzącego sprawę Warskiego oczywistym rozwiązaniem, zwłaszcza gdy w chwilę później w ten sam sposób ginie przyjaciółka i mentorka pierwszej ofiary. Najbardziej podejrzany jest kantor Jan Rudzki, który do obu kobiet miał pretensje o profanowanie zasad kościoła katolickiego i zajmowanie miejsca w liturgii. W śledztwo włącza się Ana Wittesch, przysłana z Berlina do pomocy w tej sprawie. Jednak i ona ma coś do ukrycia, stając się jedną z podejrzanych.

„Sługi boże” poruszają kontrowersyjne i mocno obecne w naszej przestrzeni medialnej tematy. Kościelne skandale, w tym pedofilia i spekulacje gruntami, nieczytelna prawnie i budząca sprzeciwy działalność Komisji Majątkowej, kwestia kobiet w Kościele Katolickim i przemocy wobec nich w życiu społecznym czy wreszcie nawiązania do przeszłości, tajnych służb, Stasi….Adam Forman – bo na razie używam nazwiska – zręcznie splata wiele wątków, motywy osobiste bohaterów mieszając z wielką polityką i równie wielkimi pieniędzmi. „Sługi boże” to mieszanina teorii spiskowych i faktów, do końca też nie wiemy, co w tym wszystkim jest najważniejsze. Sprawiedliwość też bynajmniej nie do końca działa tak, jak to sobie wyobrażamy.

Książka ukazała się w sierpniu, tuż przed wrześniową premierą filmu o tym samym tytule. W filmie główne role grają Bartłomiej Topa, Julia Kijowska, Małgorzata Foremniak i Adam Woronowicz i jeśli będzie on tylko w połowie dobry jak powieść, to warto na niego iść.

Tytuł: „Sługi boże”

Autor: Adam Forman

Wydawnictwo Agora

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Siedem mgnień świata

przez , 13.cze.2016, w Podróże

Na Hawajach płyną okrętem podwodnym, w Nowej Zelandii robią sobie maoryskie tatuaże, w Tokyo uczestniczą w słynnej na cały świat giełdzie tuńczyka. Wędrują po lokalnych uprawach konopii w Kolorado i leczą się w centrum medycyny tybetańskiej w Lhasie. Na Kostaryce odwiedzają lokalnego szamana a w Meksyku biorą udział w uzdrawianiu za pomocą koguta. Podają rękę dzikim gorylom i przyglądają się tańczącym kaszalotom. Aleksandra i Jacek Pawliccy – ciekawscy i cierpliwi pokazują nam świat w jego siedmiu odsłonach.

siedem-razy-swiat-b-iext33715475

Oboje są dziennikarzami. Ona na co dzień pisze o polityce, on o sprawach międzynarodowych. Ona jest autorką kilku książek, on prowadzi fotograficznego bloga. Małżeństwo z kilkudziesięcioletnim stażem łączy także pasja do podróży i poznawania nowego.

„Siedem razy świat” to nie typowy przewodnik – to raczej opowieść, w której każdy rozdział ma myśl przewodnią, a podążający za nią podróżnicy wędrują od kraju do kraju zawładnięci idee fixe poznania i dowiedzenia się wszystkiego na ten temat. Nie, to nie jest tanie podróżowanie z plecakiem za dolara dziennie – wiele z miejsc, które odwiedzają Pawliccy jest dostępnych za słoną opłatą (na przykład Park Narodowy Bwindi, gdzie za wyprawę trekkingową, podczas której można obejrzeć goryle w naturze płaci się 600 dolarów). Jednocześnie autorzy zdecydowanie nie mają pociągu do luksusu i wszędzie gdzie są nie korzystają z luksusowych hoteli, a raczej z tradycyjnych gospód (w Japonii) czy wręcz śpią w chatach tubylców, jedząc i pijąc to, co miejscowi (np. w longhousie Ibanów na Borneo). Starają się odkryć interesujące ich przejawy miejscowej tradycji, ale nie unikają opisywania niszczącej działalności tzw. „wyższej cywilizacji”, która lokalnej ludności zabiera ziemię, żywność, niszczy religię i kulturę. Tak jest np. w ich opowieści o poszukiwaniu tradycyjnego maoryskiego tatuażu i jego niemal całkowitym wyplenieniu w XIX wieku przez chrześcijańskich misjonarzy czy przejmującej historii Pigmejów, do których wioski podróżnicy trafili przypadkiem, po powrocie z parku Bwindi. Pigmejów, dla których zgubą stały się właśnie goryle i turystyczny potencjał zamieszkiwanych do tej pory przez nich połaci dżungli.

Pawliccy wybrali sobie siedem tematów – to tatuaż, dżungla, ryby, sierociniec, plaża, szaman i przemiana. Z jednej strony ich wędrówka oburza – to pokaz siły współczesnego białego człowieka, który jak chce, to na końcu świata będzie łowił dorsze czy udawał gejszę a z drugiej jednak autorzy podkreślają swój szacunek do tradycji i miejscowych praw. Z jednej strony im żal ginącej tradycji plemienia Himbu, zmuszonego do budowania „pokazowych wiosek”, z drugiej jednak strony nie mają nic przeciwko temu, żeby wspaniałe piękności Himbu fotografować.

Tytuł: „Siedem razy świat”

Autorzy: Aleksandra i Jacek Pawliccy

Wydawnictwo Agora

Zostaw komentarz :, , , , , , , więcej...

Pamiętna noc Titanica

przez , 02.maj.2016, w Reportaż

Mówisz „Titanic” myślisz – Leonardo i Kate na dziobie. I Oscar. Tragedia wielkiego statku urosła do rangi legendy, a my dziś nie zdajemy sobie sprawy z tego, że dla ówczesnego świata był to koniec pewnej epoki. Takich wydarzeń mamy w historii niewiele. Ja sama z całą pewnością mogę tak określić atak na WTC. Dla moich rodziców to pewnie zburzenie muru berlińskiego. Dlaczego zaliczam do takich wiekopomnych wydarzeń zatonięcie Tytanica? Nie, nie ze względu na listę ofiar. Dlatego, że w tym momencie zdecydowanie przekłuto balonik ludzkiej arogancji, wierzącej, że jakikolwiek twór ludzkich rąk może być niezniszczalny. Że natura ugnie się pod stopami eleganckich pań i panów. Szczególnie wyraźnie widać  to w pewnym momencie książki, kiedy to po zderzeniu statku z górą lodową pasażerowie Titanica z radością życzyli sobie od stewardów lodu z góry do drinków. W ogóle wtedy nie brano pod uwagę, że tak wspaniałemu tworowi inżynierii natura może w jakikolwiek sposób zaszkodzić.

walter lord

Książka Waltera Lorda to nie beletrystyka a reportaż. Pierwszy po katastrofie tak solidny, obiektywny i rzetelny raport wydarzeń. Autor podczas pisania nie tylko odbył rozmowy z 63 ocalałymi pasażerami Titanica, ale także przejrzał plany, raporty amerykańskiej komisji zajmującej się wyjaśnianiem okoliczności tragedii oraz Brytyjskiej Izby Handlowej. Przeglądał notatki prasowe i rzetelnie konfrontował ze sobą elementy historii, która wydarzyła się w ciągu zaledwie kilku godzin (do zderzenia z górą doszło o 23.40, statek zatonął o 2.20), a śmierć w niej poniosło ok. 1500 osób (do dziś trudno ustalić ostateczna liczbę ofiar).

„Titanic. Pamiętna noc” to niemal suchy raport, pisany przez Lorda niesamowicie zwięzłym, oszczędnych stylem, który jeszcze uwydatnia grozę sytuacji. Nie ma tu okrzyków, histerii, romansów, dramatów. Jest rzeczowy opis na przykład konstruktora statku, Thomasa Andrewsa, widzianego po raz ostatni jak stał pośrodku palarni na swoim wspaniałym, tonącym teraz statku  osłupiały, w ciszy, ze zdjętą kamizelka ratunkową. Jest piąty oficer Lowe, który jako jeden z nielicznych dowodzących szalupą ratunkową wrócił na miejsce zatonięcia statku ratować tych, którzy znaleźli się w wodzie, a potem bezpiecznie doprowadził zebrane przez siebie szalupy ratunkowe do Carpathii, która jako pierwsza dotarła na miejsce zatonięcia Titanica. Jest pani Brown, która w szalupie ratunkowej nr 6 najpierw oddała swoja etolę szczękającemu zębami palaczowi, następnie przejęła dowodzenie nad siedzącymi w łódce kobietami . Być może tylko dzięki jej zdecydowanym działaniom kobietom udało się nie zamarznąć. Byli też ci, którzy machali odpływającym szalupom lub spokojnie palili papierosy oparci o reling.

Walter Lord był pierwszym, który w swoim opracowaniu na temat katastrofy poruszył kwestię oczywistej nierówności, nawet w obliczu tragedii bogatych i biednych. Pasażerowie trzeciej klasy niemal do końca trzymani byli w niewiedzy na temat wydarzeń, zamykano przed nimi drzwi na pokład z szalupami lub wręcz odstraszano bronią. W efekcie, mimo przestrzeganej zasady, że jako pierwsze ratują się kobiety i dzieci, w szalupach miejsce znalazło znacznie mniej kobiet z klasy trzeciej niż klasy pierwszej. I nikomu, nawet pasażerom klasy trzeciej, którzy zdołali się uratować, zdawało się to nie przeszkadzać.

Książka Lorda pokazuje, jak cały szereg okoliczności doprowadził do tragedii. Ludzka arogancja i wiara w niezatapialność statku, lekceważenie ostrzeżeń o górach lodowych, irytacja i zmęczenie radiotelegrafistów – tego na Titanicu i tego na Californianie, który zakończył wachtę i poszedł spać, przez co całą noc załoga Californiana była nieświadoma tragedii rozgrywającej się kilkanaście kilometrów dalej. Niedostatek szalup ratunkowych, które były w stanie pomieścić zaledwie 900 osób na ponad 2 tysiące płynących Titanicem. Feralny manewr skrętu statku przed górą lodową – gdyby okręt uderzył dziobek, utrzymałby się na powierzchni. Otarcie się o górę burtą spowodowały rozszczelnienie na całej jej długości …i tak dalej i tak dalej. Oprócz tego „Pamiętna noc” pokazuje, jak życiowe zasady sprawdziły się podczas tragedii. Na przykład ta, że za wszelką cenę należy najpierw ratować kobiety i dzieci – w szalupach ratunkowych znalazło się zadziwiająco wielu mężczyzn, z wieloma z nich na przykład rodziny potem zrywały kontakty. Zatonięcie Titanica spowodowało także znaczącą zmianę w obyczajach i przepisach dotyczących transportu morskiego.

Ciekawa książka nie tylko dla miłośników historii.

Tytuł: „Titanic. Pamiętna noc”

Autor: Walter Lord

Wydawnictwo Agora SA

Zostaw komentarz :, , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...