Tag: David Hunter

Antropolog na tropie – najnowsza powieść Simona Becketta

przez , 16.cze.2017, w Kryminał

Przyznam, że mam słabość do antropologii sądowej. Uwielbiam serial „Kości” i książki, według których powstał. Z prawdziwym zainteresowaniem czytałam też „Trupią farmę”  Billa Bassa i nie przeszkadzały mi opisy tego, co robią muchy plujki (być może dlatego, że nie czuć było zapachów). Dlatego też od razu polubiłam serię o Davidzie Hunterze, sympatycznym, choć nieco emocjonalnie rozdartym antropologu sądowym. A najnowsza książka Becketta ma to, czego potrzebuje prawdziwy horror (choć gatunkowo do horrorów nie należy, za to jest niezłym kryminałem) – mamy bagna, mgły, powodzie, antropologa wyciągającego wiosłem z wody fragmenty ciał czy wreszcie wariata snującego się po okolicznych drogach i wyskakującego jak diabełek z pudełka tuz przed pędzącymi samochodami.

„Niespokojni zmarli” to piąta część przygód Davida Huntera, ale nieznajomość poprzednich części nie psuje przyjemności czytania i nie robi znaczącej różnicy. Akcja zaczyna się, kiedy w piątkowy wieczór, tuz przed wyjazdem do przyjaciół konsultant w dziedzinie medycyny sądowej, doktor David Hunter, nieco ostatnio odstawiony na boczny tor przez policję odbiera telefon inspektora Lundy’ego z komendy w Essex. Na wybrzeżu wyspy Mersea znalezione zostają zwłoki w stanie głębokiego rozkładu. Umiejętności Huntera są potrzebne  przy ich wydobyciu i identyfikacji. Na pierwszy rzut oka chodzi o Leo Villiersa, syna miejscowego notabla, który zaginął kilka miesięcy temu. Mężczyzna był podejrzewany o romans z mężatką, która również zaginęła. Policja przypuszcza, że popełnił samobójstwo. Jednak choć ojciec identyfikuje zwłoki dzięki charakterystycznym przedmiotom, David Hunter ma wątpliwości. A potem już palce w akcji miesza przyroda, zagarniając z odpływem samochód Huntera i zmuszając go do brodzenia po miejscowych rozlewiskach.

„Niespokojni zmarli” to kryminał będący grą przypadków i zbiegów okoliczności i niestety, traktujący tę moją ukochaną antropologię sądową nieco po macoszemu (choć są i „smaczne” sceny z użyciem folii spożywczej), podobnie jak dedukcję. Tutejsi policjanci są mocno zagubieni i chodzą na pasku wspomnianego notabla, a działają i wyciągają wnioski wtedy., jak już się nie da ich pominąć czy ukryć. Kolejne zagadki rozwiązują się niejako mimochodem, bez udziału bohaterów, szczególnie tych, którzy reprezentują siły porządku. Rola Davida Huntera polega na tym, że znajduje się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie i zauważa rzeczy, na które nikt inny nie zwraca uwagi. Nie jest to jednak pewny siebie bohater, a raczej przygaszony i przytłumiony petent, proszący o uwagę policyjnych przełożonych. Jest niezdyscyplinowany i niepewny siebie, taki antybohater raczej lub bohater mimo woli. Strasznie w gruncie rzeczy irytujący, bo Beckett potrafi skonstruować napięcie i pokazać presję czasu. A to nadchodzi przypływ, który zaraz zmyje ciało, a to burza albo inny kataklizm. Biorąc pod uwagę nieoczekiwane zwroty akcji i zupełnie niespodziewaną puentę tego wszystkiego czyta się książkę błyskawicznie. Chociaż ze względu na przygnębiający klimat, wieczne mokradła, wodę i bajora chętnie zobaczyłabym ekranizację powieści (bardzo pasuje mi do typowych angielskich ponurych kryminałów).

Czyta się dobrze, niezła rozrywka, chociaż nie radzę spożywać przy jedzeniu, szczególnie jak ktoś ma wrażliwy żołądek.

Tytuł:  „Niespokojni zmarli”

Autor: Simon Beckett

Wydawnictwo Czarna Owca

 

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...