Tag: Francis Urquhart

Ostatnie starcie F. U. – House of Cards

przez , 16.lut.2016, w Sensacja

Trzecia i ostatnia część serii poświęconej bezwzględnemu brytyjskiemu politykowi i premierowi, Francisowi Urquhartowi. Trylogii, której serialowa wersja okazała się absolutnym hitem, bijąc rekordy popularności i zdobywając szereg nagród.

ostatnie rozdanieW „Ograć króla” pozostawiliśmy Francisa przegranego i złamanego. Jednak w „Ostatnim rozdaniu” rozpoczyna jako triumfator. Premier, który nie ma znaczącej opozycji, który za chwilę pobije rekord słynnej Margaret Thatcher w piastowaniu tego stanowiska. Osiągnął wszystko i czuje się zmęczony. Niemniej jednak wciąż w jego sercu żywsze bicie serca budzą prasowe sondaże i negatywne opinie publiczności. Już nie mówiąc o tym, że Francis stał się niezwykle czuły na wszelkie wzmianki o wieku ( a właśnie osiągnął ten piękny, emerytalny, o czym przypomniano mu przez tego głupka, sekretarza prasowego) i emeryturze. A także cichutkie na razie poszeptywania, że może mógłby się usunąć w cień. Jest na szczycie za długo, za dużo na dole zrobiło się chętnych do władzy, a poza tym…stałość oznacza nudę. A są tacy, co nie lubią spokoju.

Francis, zmęczony, ale z umysłem wciąż ostrym jak brzytwa, przy wsparciu swojej wiernej Mortimy bezwzględnie, przy pomocy szantaży, manipulacji, przekupstwa (nawet nie przypuszczałam, że Anglicy są tak łasi na tytuł szlachecki), zręcznego szczucia i podcinania nóg radzi sobie z wszystkimi wrogami, a nawet przyjaciółmi. Bowiem Francis wybiega wzrokiem w przyszłość i wie, że w polityce dzisiejsi przyjaciele mogą być tymi, którzy wepchną mu nóż w plecy. Coś o tym może powiedzieć. Do jego małej wojny ze zwolennikami, parlamentem, opinią publiczną, własnym gabinetem dołącza mały zbieg okoliczności w postaci rokowań pokojowych na Cyprze. Życie co prawda potrafi płatać figle, ale Francis z kunsztem zapaśnika potrafi wszystko obrócić na swoją korzyść. Nie wahając się nawet nie tylko przed wojną wewnętrzną, o czym już się dowiedzieliśmy z „Ograć króla”, ale nawet przed wzbudzeniem realnego, zbrojnego konfliktu poza granicami kraju.

Jak poprzednie części ta też trzyma w napięciu do końca. Dobbs absolutnie genialnie potrafi zaplatać nici politycznych intryg, w których nic nie jest pewne poza tym, że polityka to strasznie brudny zawód. Żeby być dobrym politykiem, trzeba odwiesić człowieczeństwo na kołku. Wie o tym i Francis, boleśnie się tego uczy także jego młoda sekretarz polityczna, Claire, której się wydawało, że ambicja i inteligencja wystarczą, żeby przedrzeć się na szczyt. Niestety nie, a dla idealistów nie ma tu miejsca. Zresztą – jakich idealistów? Polityk każdy szczery poryw serca potrafi przekuć w procenty poparcia w kampanii. Choć tym razem stawką nie są kolejne wygrane wybory. Stawka jest znacznie, znacznie większa.

To rzeczywiście „Ostatnie rozdanie” i przyznam, że osłupiałam na zakończenie. Powiem tylko – Francis, jesteś geniuszem.

Tytuł: „House of cards. Ostatnie rozdanie”

Autor: Michael Dobbs

Wydawnictwo Znak literanova

Zostaw komentarz :, , więcej...

Współczesny Makbet, czyli Francis Urquhart powraca

przez , 29.wrz.2015, w Sensacja

Bezwzględność. Chciwość. Korupcja. Szantaż. Seks. I władza… Czyli Francis Urquhart, bohater „House of cards” powraca.

Tak, wiem, wszyscy “House of cards” kojarzą z serialem, mało kto z książką, a szkoda. Bo co jak co, ale zdecydowanie łatwiej opisać uczucia i motywy  niż pokazać je na ekranie. A uczucia i motywy są jednak tematem wiodącym powieści Dobbsa. Jak na książkę psychologiczną zadziwiająco dużo  jest w niej – czy w nich – akcji. Choć większość rozgrywa się w gabinetach i salach bardzo poważnych instytucji, adrenalina towarzyszy czytelnikowi niemal taka sama jak przy oglądaniu Jamesa Bonda. Tym bardziej, że rzecz dotyczy najwyższych kręgów władzy. A władza, jak wiadomo, budzi bardzo silne emocje…

Dobbs

W pierwszej części bohater serii, Francis Urquhart, prawdziwy Makbet współczesnej Brytanii, wiedziony ambicją i urażoną dumą, knuje spisek przeciwko liderowi swojej partii, premierowi. „Ograć króla” zaczyna się w momencie kiedy F.U. zasiada w gabinecie premiera. Przed nim trudne zadanie – obsadzić stanowiska w rządzie, a przede wszystkim doprowadzić do zwycięstwa swojej partii w wyborach. A w konsekwencji obsadzić siebie na miejscu premiera już dzięki wyborcom. Nie jest to łatwe, bo partia ma bardzo niewielką przewagę głosów a milowymi krokami zbliża się do Brytanii recesja. Dlatego trzeba czuwać nad każdym szczegółem i każdym głosem pojawiającym się w mediach. Pełen ideałów król  niekoniecznie przystaje do wizji władzy absolutnej. Tym bardziej, że konsekwentnie nie chce chodzić pod dyktando partyjnych specjalistów od pijaru. Między dwoma mężczyznami, piastującymi najwyższe stanowiska w kraju szybko dochodzi do konfrontacji. Szykuje się prawdziwy zamach stanu…

„Ograć króla” to opis bezwzględnej walki o pryncypia, gdzie takie rzeczy jak dobro kraju są zdecydowanie na ostatnim miejscu. W walce dozwolone jest wszystko – szantaż, przekupstwo, groźby. Nie ma osób bezpiecznych, są tylko potencjalne ofiary. I choć walczy się głównie za pomocą gazetowych tekstów i telewizyjnych materiałów, walka jest równie krwawa jak ta na noże. Tak jak w pierwszej części dla nas, zwykłych zjadaczy chleba to obraz przerażający – tym bardziej, że Dobbs, były doradca Margaret Thatcher doskonale wie, co mówi. Oczywiście, książka może być też dla czytelnika lekcją, jak odbierać wszelkie medialne doniesienia. Manipulacja – to słowo –klucz. I medialne rozgrywki opisywane przez Dobbsa wcale nie są wyssane z palca. Mamy czas kampanii wyborczej, jakie są efekty rozmaitych manipulacji możemy obserwować na rodzimej scenie politycznej. Te wszystkie afery wychodzące na jaw w bardzo odpowiednim czasie, żeby przechylić szalę zwycięstwa na czyjąś stronę bynajmniej nie są przypadkiem. Bardzo ciekawie się czyta o tym, kto i dlaczego odgrywa taką, a nie inną rolę, jak różnie mogą być odbierane te same działania w zależności od ich bohaterów, jak różne mogą mieć znaczenie te same słowa. Ciekawostką dla polskiego czytelnika może być opis stosunków między mediami a rodziną królewską. Zwłaszcza że dla nas i naszych „dziennikarzy”, zasłaniających się wolnością słowa, nie ma żadnych świętości.

Natknęłam się gdzieś na stwierdzenie, że „House od cards” to współczesna wersja Makbeta. Dużo w tym prawdy, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę rolę, jaką odegrała w książce żona Francisa. Potężna nauka, płynąca z książki jest taka, żeby mocno uważać, komu nadepnie się na odcisk.

„House of cards. Ograć króla” trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej kartki. Dobbs jest mistrzem błyskawicznych zwrotów akcji, precyzyjnych opisów i dramatycznej puenty a czytelnik w żadnym momencie nie jest pewny kierunku, w jakim rozwinie się akcja. To jak jazda na rollercosterze, przyprawiająca o zawroty głowy, momentami zbyt szybka, żeby ją ogarnąć.

Tytuł: „House of cards. Ograć króla”

Autor: Michael Dobbs

Wydawnictwo Znak

Zostaw komentarz :, , , więcej...

House of cards czyli do czego prowadzi rządza władzy

przez , 24.lut.2015, w Sensacja

Myślę, że wielbicielom seriali nie trzeba mówić więcej. „House of Cards” czyli  amerykańska produkcja pokazująca kulisy politycznej gry. Może jednak nie wiecie, ale serial powstał na podstawie powieści Michaela Dobbsa. Jednego z najlepszych autorów thrillerów politycznych, który ten świat poznał od podszewki, jako doradca Margaret Thatcher oraz Johna Majora. Oczywiście, książka Dobbsa to fikcja literacka, ale poparta głęboką wiedzą na temat działania mechanizmów władzy.

house

„House of Cards” powstała w efekcie frustracji Dobbsa wywołanej lekturą pewnego bestsellera. Co to była za książka, Dobbs nie ujawnił, ale jego irytacja musiała być duża, skoro partnerka pisarza powiedziała mu, że jeśli uważa, że potrafi napisać coś lepszego, to niech to zrobi. Tak zdopingowany Dobbs zasiadł nad basenem i zaczął sobie przypominać prawdziwą przyczynę swojej frustracji – wydarzenia w Centrali Partii Konserwatywnej, na tydzień przed wyborami i niezwykle ciężki humor Margaret Thatcher. Dobbs, na którym między innymi wyładowała się sfrustrowana Thatcher postanowił napisać książkę o tym, jak pozbyć się premiera. To nie miała być książka o zamachu bombowym czy celnym strzale zamachowca. To miała być książka o niezwykle kunsztownej intrydze i politycznym zabójstwie, do którego bohater wykorzystuje media, partyjne rozgrywki i tzw. brudne sprawki. Tak narodził się FU, czyli Francis Urquhart. Książka szybko stała się bestsellerem, a BBC przerobiło ją na serial z Ianem Richardsonem w roli głównej. To było co prawda ponad 20 lat temu, ale nowa edycja serialu pokazała, że tematyka „House of Cards” bynajmniej nie stała się przestarzała. A jej wydarzenia, sposób postępowania bohaterów i intryga są wciąż świeże i wciąż przerażające.

Głównym bohaterem książki jest wspomniany FU – doświadczony polityk, który choć nie sprawuje stanowiska w rządzie, pełni w partii funkcję szarej eminencji. Urquhart jest bowiem rzecznikiem dyscypliny partyjnej – osobą, która o swoich partyjnych kolegach wie wszystko. Kto z kim sypiał, jakie kto ma preferencje seksualne, kto wziął łapówkę, kto prowadził po pijanemu a kto bił żonę. Nic dziwnego, że Francisa boją się wszyscy. Jednak bycie rzecznikiem dyscypliny bynajmniej nie jest szczytem aspiracji polityka. Zdawałoby się, że nowe wybory, wygrane zatrważająco małą większością zmuszą premiera do większych przetasowań w rządzie i dadzą okazję Urquhartowi na zajęcie stanowiska w rządzie. Sfrustrowany złymi wynikami premier jednak wszystkie plany FU wywala do kosza. Ten, upokorzony, postanawia za wszelką cenę wywalczyć sobie drogę na szczyt i przy okazji zemścić się na premierze. W tym celu bezwzględnie wykorzystuje słabości i pragnienia otaczających go ludzi. Ambicję pewnej młodej dziennikarki politycznej. Uzależnienie od narkotyków specjalisty od PR. Żądzę władzy magnata prasowego. A także cały zestaw brudnych sztuczek i ogólnie znanych prawd, z których najważniejszą jest to, że rząd ma wiele do ukrycia.

„House of cards” jest przerażająca. Nie dlatego, że pokazuje, jak daleko mogą posunąć się ludzie dążeniu do władzy. Ale dlatego, że pokazuje, jak bardzo zwykli ludzie uzależnienie są od działania innych zwykłych ludzi, którzy bynajmniej nie mają kryształowych charakterów i czystych intencji. Dobbs genialnie opisuje niezwykle kunsztowne manewrowanie opinią publiczną i ludzkimi zachowaniami. Urquhart jest makiaweliczny, szatański, przewrotny i bezwzględny. Nie ma uczuć i nie ma skrupułów. Za to, niestety, ma wiedzę. A wiedza, jak się okazuje, to potęga. Dlatego ci, którzy zajmują się szerzeniem informacji – na przykład media – mają tak wielką nad nami władzę. Czy to, co robią, co pokazują i jak pokazują jest prawdziwe, o to mniejsza. Prawda nie jest czymś co jest. Prawdą jest to, co ludzie uznają za prawdę.

Tytuł: „House of cards”

Autor: Michael Dobbs

Wydawnictwo Znak literanova

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...