Tag: James Oswald

Szatańskie kuszenie inspektora McLeana

przez , 15.lip.2016, w Kryminał

Kolejna, czwarta już książka z jednej z moich ulubionych serii o inspektorze Tonym McLeanie z Edynburga. Niepokorny, wścibski, uparty McLean zawsze wpycha swój nos tam, gdzie bardzo nie chcą tego nosa widzieć jego przełożeni. Tym razem, o dziwo, nielubiany przez naszego bohatera komisarz chce wykorzystać cechy inspektora i deleguje go do śledztwa strasznego, ale prostego. Bardzo znany i wpływowy polityk i biznesmen popełnia samobójstwo, zabiwszy uprzednio swoja żonę i dwie małe córeczki. To właśnie ich śmierć tak wstrząsa komisarzem, który chce wyjaśnić wszystko do końca, zamiast dać zamieść sprawę pod dywan służbom specjalnym. Szybko okazuje się, że Andrew Weatherly – ofiara i morderca w jednym, choć ma sporo na sumieniu, to jego sumienie bynajmniej nie było takie wrażliwe, żeby targnąć się na życie swoje i swoich bliskich. Mimo nacisku mediów, przełożonych, opinii publicznej i służb specjalnych McLean powoli dochodzi do mrożącej krew w żyłach prawdy…

oswald

Z każdą książką serii jej bohater coraz bardziej zagłębia się w świat tego, co nienazwane a jego sceptycyzm rozwiewa się jak poranna mgiełka. Tony już nie zamyka oczu na samo przypuszczenie, że w morderstwie brała udział siła nieczysta i coraz bardziej, w razie potrzeby, jest w stanie odrzucić rozumowe ograniczenia, a poddać się intuicji. Tym razem robi to w samą porę, aby zapobiec niebezpieczeństwu wiszącym nad nim i jego współpracownikami. Oczywiście – przypłaca to utratą kolejnego samochodu, w zamian za to otrzymuje całą armię ochroniarzy, którzy nie oczekują nawet postawienia im na murku puszki z sardynkami. A podstawą sukcesów inspektora jest prosta zasada, znana także w naszej polityce – „warto być przyzwoitym”. Warto wysłuchać szalonego bezdomnego, warto pomóc organizacji, która opiekuje się słabymi i potrzebującymi pociechy, warto kupić gorącą kawę, żeby komuś ogrzać dłonie, przygarnąć bezdomnego zwierzaka. Wszystkie małe gesty w chwili potrzeby dają energię niezbędną do przezwyciężenia ciemności, tej dosłownej i tej przysłowiowej. I przede wszystkim dają przyjaciół, którzy pomogą nam wtedy, kiedy nie będziemy się tego spodziewać.

„Kości zmarłych”, mimo makabrycznych scen pełne są także mocno podszytego ironią poczucia humoru i trzymają w napięciu, podobnie jak poprzednie książki z cyklu, od początku do końca. No i nauka wypływająca z powieści – strzeżcie się łatwych rozwiązań i ścieżek na skróty.

Tytuł: „ Kości zmarłych”

Autor: James Oswald

Wydawnictwo Jaguar

 

Zostaw komentarz :, , więcej...

Sprawy inspektora McLeana

przez , 12.mar.2016, w Kryminał

Wróciłam do jednego ze swoich ulubionych policjantów, czyli Tony’ego McLeana z edynburskiej policji. Jak zwykle uparty, przekorny, inteligentny i niezdyscyplinowany. Tym razem  bardziej niż zwykle McLean walczy z przeciwnościami losu – dziewczyną, która wybudziła się ze śpiączki i wymaga opieki, przełożonym, którym został jego najbardziej znienawidzony oficer w komendzie i współpracownikami, którzy albo balansują na granicy prawa, albo płatają mu kosztowne dowcipy. W tym wszystkim McLean uparł się poprowadzić śledztwo w sprawie samobójstw młodych ludzi, choć wszyscy najchętniej zamietliby sprawę jako oczywistą pod dywan.

oswald

James Oswald bardzo subtelnie porusza się na granicy kryminału i horroru, przeplatając sferę ezoteryki, demonów i duchów z bardzo przyziemnym środowiskiem prostytutek, alfonsów, skorumpowanych glin i narkotyków. Tym razem ciężar przeniesiony został na środowisko policyjne, zwłaszcza tę jego część, która zajmuje się przestępstwami obyczajowymi. Prostytutki przechodzące z rąk do rąk jak kawał mięsa, policja tolerująca brutalnych sutenerów tylko dlatego, że „lepsze znane zło” i ci osobnicy bywają pożyteczni, bo wreszcie sami policjanci z erotycznego procederu czerpią korzyści. McLean, chociaż bynajmniej nie jest rycerzem bez skazy, nie jest się w stanie pogodzić z tak oczywistym gwałceniem zasad. Jego celem jest ochrona słabszych i karanie złych, czego nie rozumie większość jego kolegów z komendy. Dla nich bycie policjantem to tylko zawód. Zamożny McLean, który nie musi pracować na swoje utrzymanie, który jeździ alfa romeo (co z tego, że po babci, bo nie ma czasu kupić sobie innego samochodu) i mieszka w olbrzymim domu w eleganckiej dzielnicy jest zjawiskiem niezrozumiałym i budzącym niechęć. Jednak wszelkie, małe i duże działania, które podejmują tzw. koledzy, żeby zachęcić bohatera do rezygnacji z pracy, powodują tylko, że Tony zaciska zęby i pokazuje (tylko mentalnie, w realu jest zbyt dobrze wychowany) wszystkim środkowy palec.

„Pieśń wisielca” czyta się znakomicie – może nie tylko ze względu na prowadzone śledztwa, bo tym razem McLean i jego ekipa działają wyjątkowo ślamazarnie, chaotycznie i nieudolnie, głównie dzięki rozmaitym szykanom przełożonych. Czyta się znakomicie ze względu na soczysty opis postaci, od głównego bohatera począwszy, na sprzedawcy luksusowych samochodów skończywszy. Z podziwem śledzi się potyczki McLeana z rzeczywistością, te wojny podjazdowe z nielubianym komendantem i innymi oficerami, nawet z własnym kotem. Życie McLeana usłane jest rafami a on sam omija je z wdziękiem i mimo wszystko, mimo osobistych tragedii, otaczających go śmierci i kłód, mniejszych i większych rzucanych pod nogi nieustępliwie trzyma się życia i tego, co uważa za swój…nie, chyba nie obowiązek. Za misję.

To już przedostatnia książka cyklu i nieco się martwię, bo do inspektora McLeana zdążyłam się przyzwyczaić. Bardzo jednak jestem ciekawa rozwiązania wszystkich tajemnic na pograniczy świata realnego i demonicznego, które zdają się dookoła głównego bohatera gęstnieć.

Tytuł: „Pieśń wisielca”

Autor: James Oswald

Wydawnictwo Jaguar

Zostaw komentarz :, , więcej...

Sprawiedliwy mimo wszystko

przez , 21.wrz.2015, w Kryminał

To już drugi tom przygód inspektora McLeana, oficera edynburskiej policji. Tym razem inspektor musi się zmierzyć z własną przeszłością – ktoś morduje młode kobiety zgodnie z modus operandi charakterystycznym dla Donalda Andersona, „Gwiazdkowego mordercy”, ujętego właśnie przez McLeana. Problem jednak w tym, że Anderson niedawno zginął zabity przez współwięźnia, a inspektor uczestniczył w pogrzebie. Teraz dziennikarze pytają, czy nie skazano niewinnego człowieka… Jako ten, który schwytał „Gwiazdkowego mordercę” McLean ponownie musi zmierzyć się ze sprawą i osobistą traumą – jedną z ofiar bowiem była narzeczona policjanta.

Oswald2-RGB072dpi-dla-azymutu-400x593

Inspektor McLean powoli staje się specjalistą od śledztw, w których maczają siły nadprzyrodzone – tym razem przedmiotem jego śledztwa staje się bowiem tajemnicza księga, która podobno nakłania swoich czytelników do popełniania morderstw. „Podobno”, bowiem księgi nigdzie nie znaleziono. A McLean, mimo doświadczeń z demonem w poprzedniej książce („Z przyczyn naturalnych”), zdecydowanie bardziej skłonny jest wierzyć dochodzeniu, odciskom palców, materiałom dowodowym i wszystkiemu, co oprze się działaniu brzytwy Ockhama. Jeżeli bowiem modus operandi „Gwiazdkowego mordercy” opisano ze szczegółami w bestsellerowej książce, bardziej prawdopodobne jest, że znalazł się naśladowca. A może to w chorych umysłach autorów, najwyraźniej zafascynowanych makabrą, zrodziła się chęć sprawdzenia, jak to jest zostać mordercą?

Tym razem James Oswald ciężar z wątku kryminalnego przenosi nieco w kierunku powieści psychologicznej. To inspektor McLean, jego trauma, jego gniew i jego motywy są tutaj najbardziej wiodącym wątkiem. Policjant zmaga się z własnymi wątpliwościami i wątpliwościami swoich kolegów i przełożonych. Nie pomaga mu niechęć wyższych stopniem kolegów, wścibscy dziennikarze i osobiste dramaty. Zadziwiające jest, jak z czołowego policjanta nasz bohater powoli zmienia się w człowieka osaczonego, i to nie tylko przez ludzi. Nic dziwnego, że wielokrotnie doświadczony życiowo, wiodący samotne życie, zamknięty w sobie mężczyzna staje się z „jedynego sprawiedliwego” i stróża prawa może nie tyle ściganym, co niechętnie widzianym. McLean ma jednak charakter teriera i nie odpuści, niezależnie od tego, jak bardzo życie daje mu w kość i jak wiele ofiar pochłonie jego determinacja.

Ponieważ Oswald coraz bardziej zmierza w kierunku „Strefy mroku należy się spodziewać, że kolejne powieści z cyklu będą bardziej fantastyką niż kryminałem. Co jak dla mnie osobiście jest plusem. Chciałabym tylko, żeby McLean w końcu utarł nosa swojemu głupawemu i ordynarnemu, za to starszemu stopniem koledze.

Tytuł: Skradzione morderstwo”

Autor: James Oswald

Wydawnictwo Jaguar

 

 

Zostaw komentarz :, , więcej...

Ekipa z Edynburga

przez , 24.lip.2015, w Kryminał

Edynburska policja bada sprawę bestialskich zabójstw najbardziej prominentnych mieszkańców miasta. W śledztwie pomaga świeżo mianowany na inspektora Anthony McLean, ze względu na rodzinne powiązania ze światem bogatych i wpływowych. Jego pracę utrudnia jednak nieustająca rywalizacja i przepychanki z prowadzącym śledztwo oficerem, Duguidem.

oswald

Jednocześnie w jednym ze starych budynków ekipa remontowa odkrywa zwłoki dziewczyny. Obok ciała McLean odnajduje słoiki z organami wewnętrznymi ofiary i drobne przedmioty. Choć zbrodnię popełniono kilkadziesiąt lat wcześniej, inspektor traktuje rozwiązanie zagadki rytualnego – bo wszystko na to wskazuje – mordu bardzo poważnie. A jak niektórzy z niechęcią zauważają, nawet poważniej niż priorytetową sprawę zabójstw najważniejszych obywateli miasta.

O Jamesie Oswaldzie mówi się, że to następca Iana Rankina. Wspólnym mianownikiem porównania jest oczywiście to, że obaj to twórcy kryminałów osadzonych w Edynburgu. O ile jednak w książkach Rankina miasto odgrywało znaczącą rolę (coś podobnego jak Breslau w książkach Krajewskiego czy Lublin w powieściach Wrońskiego), o tyle w „Z przyczyn naturalnych” Edynburg pojawia się jako mało znaczące tło. Znacznie bardziej skupia się Oswald na osobowości głównego bohatera i jego dzielnych pomocników i motywach ich działań. Co może ważniejsze – przekracza także granice gatunku, zmierzając w kierunku fantastyki i horroru. Sam wątek kryminalny także nie jest jednorodny – inspektor McLean co prawda najbardziej ceni dedukcję i klasyczną pracę detektywa, snującego wnioski na podstawie śladów, ale nie stroni od osiągnięć techniki i żmudnego śledztwa elektronicznego, w czym pomagają mu niezwykle zdolni pracownicy.

Zdecydowanie najbardziej w książce podobało mi się kreowanie postaci – inspektor McLean jest doświadczonym policjantem, a jednocześnie detektywem na tyle młodym, że nie boi się stawiać niecodziennych hipotez i szukać nieoczywistych rozwiązań. Dobrze wychowany i uprzejmy potrafi w razie potrzeby, gdy ktoś mu nadepnie na odcisk, odwarknąć. To dobra wiodąca postać cyklu, a jest powieści poświęconych inspektorowi łącznie cztery. McLeanowi towarzyszą równie barwni pomocnicy – doświadczony i mocno asertywny glina zwany Bobem Gburkiem, ambitny, inteligentny i kreatywny posterunkowy MacBride, ekscentryczna technik Emma Baird i jeszcze bardziej ekscentryczny patolog Angus Cadwallader. Wszyscy tworzą znakomicie działający zegarek, uzupełniając się wzajemnie i wspólnie dążąc do rozwiązania sprawy.

Całkiem niezły kryminał.

Tytuł: „Z przyczyn naturalnych”

Autor: James Oswald

Wydawnictwo Jaguar

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...