Tag: Michael Katz Krefeld

Nie lubię marnować czasu czytelników – mówi Michael Katz Krefeld

przez , 02.lis.2016, w Kryminał

Michael Katz Krefeld – duński pisarz. W rodzinnym kraju nie musi już nikogo przekonywać do swego kunsztu pisarskiego. W 2007 roku jego powieść „Before the Storm” otrzymała nagrodę za najlepszy debiut w kategorii literatury kryminalnej, kilka lat później czwarta książka Krefelda „Black Snow Halling” została wyróżniona statuetką najlepszej powieści tego gatunku. W Polsce ukazały się trzy jego powieści z cyklu, którego bohaterem jest detektyw Thomas „Ravn” Ravnsholdt: „Wykolejony”, „Zaginiony” i najnowsza, „Sekta”

 Fot. Michał Łepecki

Nie złości Pana, że ludzie mówiąc „skandynawski kryminał” mają na myśli powieści szwedzkie?

- Nie, to mnie nie złości. Ale chciałbym bronić kryminału duńskiego. Jest zupełnie inny niż kryminały szwedzkie. Inny jest sposób opowiadania. W szwedzkich kryminałach dzieje się wiele rzeczy, bardzo ważne jest tło społeczne czy polityczne. Są świetne powieści szwedzkie, ale czasem się zastanawiam, czy tych kryminałów nie ma zbyt wiele, czy nie są do siebie zbyt podobne. Mnie osobiście bardziej podobają się opowieści bardziej osobiste, w których akcja szybko się rozwija. Nie lubię marnować czasu swoich czytelników.

Co Pana skłoniło do pisania kryminałów?

Od dziecka miałem bogate życie wewnętrzne, bujną wyobraźnię. Byłem samotnikiem. Podczas samotnych wypraw na rowerze odwiedzałem dziwne zakątki. Szukałem starych domów, wchodziłem do nich, wymyślałem historie ich mieszkańców.  Miałem na tym punkcie niemal obsesję. Jako dziecko dużo też rysowałem. Tworzyłem rysunkowe opowiastki, komiksy. Kiedy byłem starszy, kręciłem krótkie filmy. Miałem ambicję, żeby zostać wielkim reżyserem. Ale wielką frajdę sprawiało mi też pisanie. Zacząłem pracować w telewizji, pisząc scenariusze. Podobało mi się to, bo to, co napisałem, znajdowało drogę na ekran i to dosyć szybko. Dzięki tej pracy nauczyłem się szybko myśleć i szybko pisać, pisać na termin. W telewizji pracowałem 10 lat, ale podczas tej pracy cały czas myślałem o napisaniu książki, powieści kryminalnej właśnie, bo kryminały mnie fascynowały.

Co było inspiracją dla postaci Ravna? Mnie on się kojarzy z Brudnym Harrym

- Zaczynając pisać, nie planowałem serii. Gdy czytywałem serie kryminalne, zwłaszcza pozycje szwedzkie zawsze dwie pierwsze książki oceniałem jako niezłe a potem odnosiłem wrażenie, że autor się nudził – pisaniem i bohaterem. Nie chciałem powielać tego błędu. Ale gdy miałem za sobą już cztery książki, pomyślałem, że mógłbym wykorzystać swoją wiedzę z telewizji, co dawałoby urozmaicenie. Zastanawiałem się też, co mogłoby być interesującym tematem, a że zawsze interesowały mnie sprawy zniknięć, postanowiłem pisać właśnie o tym. A kto byłby lepszy do rozwiązywania tego typu spraw niż prywatny detektyw? Oczywiście zastanawiałem się też, jakiego pokroju to ma być osoba. Może niekoniecznie chciałem, żeby to był duński Brudny Harry, ale nie chciałem żadnego emerytowanego komisarza czy inspektora. Potrzebowałem silnej postaci. Młodego, inteligentnego człowieka służącego w policji, pracującego na ulicy, prowadzącego sprawy związane z działalnością gangów. Chodziło o człowieka, który ma instynkt uliczny, wie, co się dzieje. Takiego, który nie ma potężnej postury ale sprawnie posługuje się mózgiem, wykorzystując go do pokonania znacznie silniejszych nieprzyjaciół. Tak jak kruk właśnie. Kiedy kruk atakuje ofiarę, najpierw atakuje słabe punkty, oczy. Dlatego też jest w stanie powalić dużą zwierzynę. Chodziło mi o kogoś, kto będzie miał mroczny aspekt swojej osobowości, ale nie będzie brutalny. Kogoś, kto będzie nie tylko heroiczny ale i pełen współczucia.

Porusza Pan w książkach trudne tematy – handel ludźmi, słowiańska mafia, Stasi… Jak reagują na nie czytelnicy?

- Seria o Ravnie ma wielu wielbicieli co oznacza, że podoba się to, jak opowiadam te historie. Nie chcę pouczać ani prowadzić akademickich dyskusji na temat rozmaitych zagrożeń. Wybieram to, co jest ważne i interesujące dla mnie jako człowieka. Potem robię kwerendę, żeby poznać dany temat. Zaczynając pisać, staram się lekko puścić w niepamięć rzeczywiste problemy a raczej popuścić wodze wyobraźni. Chcę przemawiać do serc. Według mnie to różnica między pisarzem a dziennikarzem.

Uważa Pan, że pisarz powinien poruszać sprawy aktualne, ważne na przykład dla jego kraju?

To zależy od tego, jakim się jest pisarzem. Każdy powinien w swojej pracy skupiać się na tym, na czym się zna. Ja się znam na opowieściach. Staram się, żeby moje książki przemawiały do jak największej liczby ludzi. Ostatnio, gdy byłem w Polsce, do Europy płynął tłum uchodźców. Jedni byli za ich przyjmowaniem, inni przeciw. Ja raczej staram się opisywać sytuację i unikam przedstawiania swojego punktu widzenia. To rzecz wtórna. Nie chcę mówić, co jest słuszne a co nie. Staram się tylko zadawać pytania i wplatać je w moją opowieść. Ale myślę, że pisarz może być ambasadorem swojego kraju i to ważna rola.

W jaki sposób Pan pracuje?

- Kiedy byłem młody uważałem, że najlepiej pisze się między północą a czwartą rano, następnego dnia można przepisać to, co się w nocy stworzyło. Wiele lat ten sposób pracy się u mnie sprawdzał. Trąciło to trochę życiem cyganerii i tak też żyłem. Ale teraz, jak jestem starszy, najlepiej mi się pisze w godzinach pracy. Oczywiście inaczej jest, kiedy robię research – wtedy muszę wyjść z domu, pojechać gdzieś, obejrzeć miejsce, w którym dzieje się akcja i to najlepiej w tym samym czasie. Jak akcja dzieje się wieczorem, to chcę tam być wieczorem. Ale kiedy piszę, piszę w normalnych godzinach pracy. Mam w domu biuro i gabinet, to bardzo wygodne.

Taka praca w domu chyba wymaga sporo dyscypliny.

Oczywiście. Ale żeby pisać, przede wszystkim potrzebna jest pasja. Moje życie polega na pisaniu, pisanie pochłania cały mój czas. A jeśli akurat nie piszę, to zajmuję się promocją swoich książek. Seria o Ravnie została wydana w 20 krajach. Teraz promuję w Polsce „Sektę”, po powrocie do kraju będę pracował przy kolejnej powieści a jednocześnie pracował z agentem wydania francuskiego, który wydaje „Wykolejonego”.

- Pracuje Pan jednocześnie przy książce poprzedniej, właśnie wydanej i przyszłej… nie gubi się Pan?

- Otaczają mnie profesjonaliści, którzy mówią mi gdzie mam być i co mam robić. Ja muszę się tylko przygotować.

Fot. Michał Łepecki

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Kruk wraca!

przez , 05.lis.2015, w Kryminał

Kruk wraca! Tym razem Thomas Ravnshold, jako były już policjant angażuje się w pomoc kobiecie, której zaginął brat. Poszukiwania zawiodą go do Berlina i każą odgrzebać historię jeszcze sprzed upadku Muru Berlińskiego.

Zaginiony - okladka.indd

Mogens, nudny księgowy w firmie budowlanej pewnego dnia kradnie sporą sumę pieniędzy i znika. Poszukiwania listem gończym nic nie dają. Do Thomasa Ravnsholda, który ostatecznie zerwał z pracą w policji, wygrzebuje się z alkoholowego nałogu i stopniowo układa sobie życie zgłasza się siostra zaginionego. Louise chce wiedzieć tylko, czy brat żyje i czy jest bezpieczny. Ravn zgadza się pomóc kobiecie w poszukiwaniach – oboje trafiają do Berlina, gdzie okazuje się, że Mogens może być kolejną ofiarą seryjnego mordercy.

Druga część przygód Ravna, czyli Kruka, choć tematycznie z zupełnie innej bajki, wcale nie jest gorsza od części pierwszej. Krefeld ma niezwykły dar do zwięzłości i zawierania w krótkiej, intensywnej formie maksimum treści. Utrzymując ponury klimat skandynawskich kryminałów (choć Krefeld to Duńczyk, a nie Szwed) autor unika charakterystycznego dla nich przegadania, nawet jeżeli zajmuje się sferą …wewnętrzną swoich bohaterów, a nie ich działaniami. To cecha wiodąca obu jego książek, które miałam okazję czytać i mam wrażenie, że pisarz jest mistrzem w zasadzie realizowanej przez jednego z moich byłych szefów „tekst skrócony o połowę podwójnie zyskuje na wartości”.

Oczywiście nieustająco podoba mi się osoba głównego bohatera – i to, że Ravn przechodzi ewolucję. W „Wykolejonym” był żyjącym przeszłością pijaczyną, który kompletnie nie potrafi ogarnąć swojego życia po dramatycznej śmierci narzeczonej. W „Zaginionym” Ravn „bierze się w garść” – ogranicza alkohol, finansowo wychodzi na prostą, powoli zaczyna porządkować swoje życie, choć wciąż nie może przestać myśleć o Evie. Choć nie jest już policjantem odzyskuje swoją sprawność i instynkt psa tropiącego. Mimo całej masy błędów w życiu osobistym i stosunkach międzyludzkich w śledztwie, nawet prywatnym, idzie jak po sznurku, obserwując i wyciągając wnioski, nawet bez wsparcia policyjnego aparatu.

Oczywiście niezwykle ważna jest scenografia. W „Wykolejonym” Krefeld zajmował się słowiańską mafią i handlem żywym towarem. W „Zaginionym” wraca do czasów socjalistycznego Berlina, działalności Stasi, inwigilacji i traktowania przeciwników politycznych. Czasów, kiedy prawa człowieka, prywatność czy sprawiedliwość nie miały nic wspólnego z działalnością tych, którzy podobno mieli zapewniać obywatelom bezpieczeństwo.

Znakomity kryminał, który pochłania się jednym tchem.

Tytuł: „Zaginiony”

Autor: Michael Katz Krefeld

Wydawnictwo Literackie

Zostaw komentarz :, , więcej...

Szaleńcy, zbrodnie, rosyjska mafia i duński Brudny Harry

przez , 22.maj.2014, w Kryminał

Pewna zrozpaczona matka szuka zaginionej córki. Kobieta prosi o pomoc właściciela kawiarni, w której pracuje ten zwraca się do jednego ze swoich klientów. Policjanta Thomasa Ravnsholdta, obecnie przebywającego na przymusowym zwolnieniu. Ravn, który próbuje zapomnieć o osobistej tragedii dzień w dzień zalewając się w trupa, kategorycznie odmawia wszczęcia poszukiwań. Stopniowo jednak przez alkoholowe zamroczenie przebija poczucie obowiązku. Okazuje się, że Masza wcale nie wiodła życia uczciwej kelnerki, a towarzystwa, w jakim się obracała, żadna matka nie życzyłaby własnej córce.

Krefeld_Wykolejony_m
Michael Katz Krefeld w „Wykolejonym” opisuje najgorsze zakątki stolic Danii i Szwecji. Nie unika opisów wzajemnych antagonizmów, choć zdecydowanie bardziej dostaje się Szwedom – Sztokholm to prawdziwa enklawa zła, rządzona przez słowiańską mafię, gdzie szerzy się handel ludźmi, kwitnie prostytucja, a to wszystko przy cichym przyzwoleniu policji, dla której liczy się tylko spokój i praca w normowanych godzinach. „Wykolejony” w jego wykonaniu to coś w rodzaju „Piekła” Dantego, w którym bohater – czy tym razem bohaterka, Masza – schodzi coraz głębiej i głębiej, poznając najgorsze upokorzenia i cierpienia, jakich może doświadczyć istota ludzka. Ravn, który jest „policjantem do szpiku kości”, mimo iż poszukiwania Maszy nie są jego zawodowym obowiązkiem, nie potrafi przejść obojętnie. Czy to obok zbrodni czy obojętności stróżów prawa. Trudno mi tu uniknąć symboliki (tym bardziej, że w powieści pojawia się nawet scena z odwołaniem do tego symbolu) – gdzie kruk to przewodnik tych, którzy przechodzą od świata żywych do świata zmarłych, prowadząc kolejne postaci tam, gdzie ich miejsce. Zagubione dusze wyprowadza na światło dzienne a zbrodniarzy… tam gdzie ich ostateczne miejsce. Przy okazji i Thomas, i Masza są dowodem na to, że nadzieja nigdy nie powinna umierać. Masza nie poddaje się w najgorszych chwilach. Thomas pozornie się poddał, chodź w porównaniu z Maszą i innymi ofiarami handlu ludźmi jego sytuacja nie wydaje tak beznadziejna.
„Wykolejony” to także kolejna książka burząca nasze rodzime mity o krajach skandynawskich, które są rajem na ziemi. Tysiące dziewczyn takich jak Masza przyjechało do tego kraju wysokich świadczeń socjalnych w poszukiwaniu lepszego życia. Pokusa torebek od Diora i dizajnerskich butów staje się zbyt silna – dziewczyny stają się luksusowymi call girl, potem wręcz niewolnikami swoich alfonsów, uzależniających dziewczyny od narkotyków, straszących ich wyimaginowanym „długiem” czy groźbą śmierci. Wreszcie stają się „mięsem” dla rozmaitych dewiantów, a oficjalny system sprawiedliwości rozkłada ręce i tworzy długofalowe „programy naprawcze”. Ukrywając pod tym hasłem całkowitą bezradność lub wręcz korupcję.
Powieści Michaela Katza Krefelda w Danii zdobyły sporą popularność. W 2007 roku jego książka została uznana za najlepszy kryminalny debiut. Jego czwarta książka, „Black Snow Halling” zdobyła tytuł najlepszej powieści kryminalnej. I nic dziwnego, sądząc po „Wykolejonym”. Trzymająca w napięciu akcja, doskonale zarysowane charaktery bohaterów i znakomity zmysł obserwacji autora sprawiają, że „Wykolejonego” czyta się jednym tchem i z dreszczem na plecach.
Tytuł: „Wykolejony”
Autor: Michael Katz Krefeld
Wydawnictwo Literackie .

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...