Tag: Nasza Księgarnia

Esther the Wonder Pig czyli jak dwóch facetów pokochało świnię

przez , 16.mar.2017, w Reportaż

Spodziewałam się sympatycznej książki o słodkim zwierzątku, dostałam historię miłości. Miłości człowieka do zwierząt i miłości między ludźmi, która każe im wspierać się w najbardziej szalonych pomysłach nawet jeśli nie ma się ochoty na ich realizację. I przede wszystkim zaczęłam się zastanawiać nad zmiana diety, a o to chyba autorom chodziło…

Steve i Derek to sympatyczna para. Steve pracował jako agent nieruchomości, Derek jako prestidigitator. Mieszkali w domu pełnym zwierząt, psów i kotów. Pewnego dnia Steve dostał propozycję przygarnięcia świnki miniaturki i tak zaczęła się największa przygoda jego – i Dereka – życia. Dziś funpage Esther the Wonder Pig ma ponad milion polubień, a bohaterka całego tego zamieszania przekonuje kolejne miliony ludzi do zmiany swoich nawyków, nie tylko żywieniowych.

Książka to opis przede wszystkim zabawnych – i jednocześnie tragicznych przygód, jakie przeżywali Steve i Derek, kiedy świnka zamieszkała w ich domu. Okazało się, że do tej pory otwarty dla gości, pedantycznie wysprzątany dom może stać się wysmarowana olejem pułapką a Esther wymaga nieustającej uwagi. I bynajmniej nie jest świnką miniaturką, bowiem jeszcze przed skończeniem dwóch lat ważyła ponad 200 kilogramów. I zachowywała się jak pies i kot jednocześnie.

Przygarnięcie Esther było dla bohaterów i ich znajomych – a także dla mnie jako czytelnika – punktem wyjścia do rozważań, w czym jedne zwierzęta są gorsze od innych. Co sprawia, ze jedne zjadamy bez głębszej refleksji a nad krzywdą innych się pochylamy. Sama mam kota, miewałam psy i o ludziach, którzy je krzywdzą myślę same brzydkie rzeczy. Podobnie jak o myśliwych. A jednocześnie nie odrzuca mnie od panierowanego kurczaka. Bohaterowie mieli podobnie – psy i koty uwielbiali, podobnie jak smażony bekon czy burgera. A tu nagle w ich domu zagościła mądra, urocza, sprytna, szaleńczo inteligentna i słodka świnia. I jak można wsuwać ten bekonik patrząc jej w oczy? Trąci kanibalizmem…I co sprawia, że jedne zwierzęta według nas zasługują na szczególna ochronę, inne nie? Skąd ta rozbieżność? Dla bohaterów książki przygarnięcie Esther było początkiem drogi, na końcu której jest weganizm i kupno farmy, na której znajdują azyl rozmaite zagubione zwierzęta.

„Esther the Wonder Pig” dziś zachęca wielu ludzi do zmiany swoich nawyków i pewnie po lekturze książeczki odczujecie co najmniej niepokojące piknięcie (ja odczułam). Przede wszystkim jest to jednak prześmieszna historia dwóch sympatycznych facetów, którzy absolutnie nieświadomie ściągnęli na siebie tajfun kłopotów, będąc – czasem nawet dosłownie – po kolana w g…no, odchodach J

Tytuł: „Esther the Wonder Pig, czyli jak dwóch facetów pokochało świnię”

Autor: Caprice Crane, Steve Jenkins, Derek Walter

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Tym razem dla dzieci – Grzegorz Kasdepke, Paweł Pawlak

przez , 08.paź.2016, w Bez kategorii

Dziś dzień książek dla małych i bardzo małych dzieci. Bo im się też coś od życia należy! A tak się składa, że wpadły mi w ręce dwie świetne pozycje polskich autorów, z fantastycznymi ilustracjami.

„Wczoraj, dziś, jutro”, Grzegorz Kasdepke.

Grzegorz Kasdepke to najchętniej czytany polski autor książek dla dzieci. Napisał ich ponad czterdzieści i niemal wszystkie uzyskały status bestsellera. Jego książki są lubiane przez czytelników i przez krytyków, a to nie zawsze idzie w parze. Fundacja ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom” uznała jego „Detektywa Pozytywkę” za jedną z najlepszych książek dla dzieci ostatnich dziesięciu lat.

„Wczoraj, dziś, jutro” to historia dziewczynki, która jest prawdziwym utrapieniem swojej mamy, bo swoje domowe obowiązki zawsze odkłada na jutro…tylko że Jutro znika niepostrzeżenie w czasie jej snu, a na jego miejscu pojawia się Dzisiaj. Dziewczynka na próżno próbuje nie zasnąć i przyłapać uciekające Jutro, ale przez okno zamiast Jutra zawsze gramoli się Dzisiaj, a mama, której przecież dziewczynka solennie obiecała posprzątanie pokoju jutro, jest coraz bardziej zła.

To świetna historia dla rodziców borykających się z dziećmi i chaosem, jaki te nieustannie stwarzają. I dobra odpowiedź na pytanie wszystkich milusińskich, co to jest i kiedy przyjdzie to słynne Jutro. Tylko uwaga! Po przeczytaniu tej książki już nie będzie można mówić, że wymarzoną zabawkę kupi się jutro ;-)

Zabawnej historyjce Kasdepki towarzyszą kolorowe, piękne ilustracje  Diany Karpowicz.

Tytuł: „Wczoraj, dziś, jutro”

Autor: Grzegorz Kasdepke

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

„Czarostatki i parodzieje”, Paweł Pawlak

Druga z książeczek prawie w ogóle nie ma słów. Ideą tutaj jest pozostawienie dziecku jak największego pola do działania wyobraźni i uzupełniania ilustracji własnymi słowami. Dzieci uwielbiają opowiadać, a książeczka Pawlaka daje im do tego pretekst. Bohaterką powieści jest Zosia. Któregoś dnia Zosia zostaje w domu sama i sadza na oknie ukochaną owieczkę Tosię. Niestety przeciąg i pewien kot sprawiają, że Tosia znika…Resztę historii, poszukiwania Tosi i pomoc magicznych istot trzeba zobaczyć samemu.

Historia dla cierpliwych rodziców, którzy chcą pobudzić kreatywność w swoim dziecku i mają czas i ochotę, żeby posiedzieć z nim nad kartkami. Książka ma też tę dobrą stronę, że zinterpretować ilustracje można na bardzo wiele sposobów, a więc książeczka się nie znudzi :-)

Tytuł: „Czarostatki i parodzieje”

Autor: Paweł Pawlak

Wydawnictwo Tatarak

 

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

Astrid Lindgren dzienniki czasu wojny

przez , 26.lut.2016, w Powieść historyczna, Reportaż

To ulubiona pisarka mojego dzieciństwa. Uwielbiałam jej bohaterki – tak, zwłaszcza bohaterki. Szalone, odważne, niekonwencjonalne, samodzielne. Taka była moja ukochana Ronja, córka zbójnika i taka jest najsłynniejsza z postaci stworzonych przez Astrid Lindgren, bo o niej mowa – Pippi. Dlatego gdy nakładem Naszej Księgarni ukazały się „Dzienniki z lat wojny 1939-1945” rzuciłam się na nie z ogniem w oczach, chcąc poznać tę fascynującą, zapewnie równie szalona jak jej bohaterki pisarkę. I osłupiałam, bo w Dziennikach nie ma nic z szaleństwa, nie ma niemal nic z kreatywności. Jest za to gospodyni domowa czasów wojny, próbująca poradzić sobie z brakami w zaopatrzeniu, opiekująca się dziećmi i jednocześnie skrzętnie wycinająca notatki z gazet, żeby dać świadectwo… no właśnie, czemu?

2271_dzienniki_z_lat_wojny

Tu jest ten właśnie punkt, który odróżnia przeciętną szwedzką kurę domową od Astrid. Bo Astrid czujnie śledziła wydarzenia II Wojny Światowej, nie tylko w gazetach, ale i książkach a nawet prywatnej korespondencji (w czasie wojny pracowała dla służby wywiadowczej, jako cenzor korespondencji. Praca ta była tak ściśle tajna, że Astrid nie mogła o niej z nikim rozmawiać, a jednocześnie nie przeszkadzało jej to zamieszczać fragmentów z listów w Dziennikach). Co zastanawia, to jej dociekliwość, przenikliwość, chęć dokumentacji i jednocześnie wyciąganie wniosków. Pisarka – a właściwie pisarka in spe, bowiem Pippi została wydana dopiero pod koniec okresu opisywanego w dziennikach – nie powiela opinii, ale dokłada do wydarzeń własne przemyślenia, posługując się własnym, pełnym indywidualnych cech językiem.

Dzienniki Astrid to nie tylko obraz osobistego życia pisarki, wraz z jej problemami osobistymi (chociaż autorka unika mówienia o nich wprost, nie temu mają służyć dzienniki), nie tylko obraz społeczeństwa czasu wojny. To także, jak czytamy w przedmowie, dowód na niektóre działania – czy też brak działań rządu szwedzkiego. Tłumaczącego na przykład, że sytuacja Żydów w czasie wojny światowej była w Szwecji nieznana – przeczą temu zapiski samej Astrid. Jeżeli przeciętna obywatelka kraju, bazując na doniesieniach prasowych, książkach i prywatnych listach wiedziała tak wiele, rząd jej kraju musiał wiedzieć znacznie więcej. Kwiatków takich jest w „Dziennikach” znacznie więcej, a przeplatają się one z pełnymi niepokoju notatkami na temat bliskich i znajomych bardziej zaangażowanych w działania wojenne, wyliczeniem ograniczeń żywnościowych, listami urodzinowych prezentów i jadłospisami świątecznych kolacji. To z pozoru suchy, a jednocześnie pełen emocji i bardzo przejmujący opis tego, jak wydarzenia na świecie wpływają na życie zwykłych ludzi. Astrid nie ukrywa własnego strachu i lęku, nie tylko tego osobistego, ale strachu wrażliwego człowieka o tych, którzy stali się ofiarami wielkiej wojennej machiny.

Najmniej w książce znajdziemy Astrid – literatki.  Autorka unika pisania w dzienniku o własnej twórczości, zaledwie pod koniec dowiadujemy się o wydaniu Pippi i zróżnicowanych reakcjach na książkę. Tak jakby Astrid-pisarka była kimś zupełnie innym niż Astrid – dokumentalistka i reporterka.

W książce znajdziemy także wiele niepublikowanych zdjęć rodzinnych oraz wkładkę ze skanami kilkunastu stron oryginalnego dziennika pisarki.

Tytuł: „Dzienniki z lat wojny 1939-1945

Autor: Astrid Lindgren

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 

 

Zostaw komentarz :, więcej...

Chodź i pomaluj swój świat

przez , 12.sie.2015, w Bez kategorii

Ilu z was marzy, żeby znowu poczuć się dzieckiem? Powiem wam – to nie jest trudne. Wystarczy pudełko kredek i…kolorowanka!

Zaczęło się od koleżanki, która gdzieś tam, na fejsbuku wspomniała parę razy, że siedzi i koloruje. Ale wciąż gdzieś w tyle głowy miałam raczej książeczki dla dzieci, z prostymi obrazkami i wspomnienie, jak to wiecznie z kolorowaniem udawało mi się wyjechać poza obrys. A moja koleżanka z podstawówki, Agnieszka, to zawsze miała idealnie wypełniony obrazek. Przypomniałam  sobie wrażenie rozczarowania, że moje obrazki zawsze wyglądały jakoś tak…niechluj nawo, otrząsnęłam się i wyparłam z pamięci. A potem znajoma z wydawnictwa zaczęła mnie przekonywać, że mają fenomenalną kolorowankę dla dorosłych, że przyślę i że nie pożałuję. NO TO DOBRA. Kolorowanka przyszła, ale akurat wyjeżdżałam na urlop, więc nawet nie otworzyłam koperty. Dopiero po dwóch tygodniach, po powrocie, jak po tygodniu ciężkiego obijania się o matę na treningach nie miałam siły ruszyć ręką ani nogą, w końcu obejrzałam ten fenomen. A dokładnie „Tajemny ogród” Johanny Basford.

tajemny

I oszalałam na widok precyzyjnych, drobnych, pełnych fantazji roślinnych wzorów do zapełnienia kolorem, odległych od moich dziecinnych wspomnień o całą Drogę Mleczną. Oczywiście takiego cuda nie można wypełniać kredkami z supermarketu, więc dokonałam zakupu dodatkowego profesjonalnych kredek i przepadłam. Nie wiem, co jest takiego w tych kolorowankach, ale wypełnianie wzorów jest pracą mocno precyzyjną i znakomicie odstresowującą. Początkowo trzymałam się wdrukowanego schematu – liście mają być zielone, drzwi brązowe – ale w miarę zapełniania obrazka zaczęłam się bawić kolorami i zestawiać je coraz odważniej. Włączyłam sobie muzyczkę i przepadłam, a ocknęłam się mniej więcej o 5 rano, jak mi zadzwonił budzik, że trzeba wstawać do pracy. Ale obrazek skończyłam!

Kolorowanie przypomina mi medytację. Podczas tej nocy, pracowicie zapełniając kolorem kontury liści i kwiatów nie myślałam o niczym. Mniej więcej tak, jak podczas biegu na maratonie. Czysty, mechaniczny ruch, skupienie się na nim, wyrzucenie wszystkich myśli z mózgu. Co ciekawe, po tej nieprzespanej nocy czułam się znakomicie. Podobno, jak czytałam, kolorowanie, jak ar terapia (leczenie sztuką) pomaga w przełamywaniu wewnętrznych blokad, wycisza i uspokaja, pozwala pozbyć się tłumionych emocji i pozwala zmienić zachowanie. Wycisza na pewno – nie da się wrzeszczeć i jednocześnie zapełniać kolorami płatków maleńkich kwiatów. Podobne uczucie towarzyszyło mi zresztą kiedyś podczas haftowania.

11794098_10206100437783381_2551137760507323477_oCzy w ty uspokajającym, wyciszającym efekcie należy upatrywać sukcesu kolorowanek dla dorosłych? A sukces odniosły. „Tajemny ogród” w ciągu pierwszego tygodnia sprzedano w 2 milionach egzemplarzy. Gdy ja przyniosłam do pracy swoją książeczkę i współpracownicy chcieli też sobie kupić okazało się, że jest to dosyć trudne. Ciekawy fenomen, jeśli pomyśli się o autorce „Ogrodu”, skromnej rysowniczce i ilustratorce i jej rysunkach, wzorowanych na szkockiej faunie i florze. Jednym słowem – kolorowanie jest nie tylko dla dzieci :-)

Tytuł: „Tajemny ogród. Rysuj, koloruj, przeżywaj przygody”

Autor: Johanna Basford

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Dentysta sadysta kryminalista

przez , 26.lip.2015, w Młodzieżowe

Czy już mówiłam, że najlepszym relaksem są dla mnie bajeczki? Doceniam ich prosty humor, brak psychologicznych zawiłości ( w końcu młodemu człowiekowi jasno trzeba powiedzieć, co jest dobre, a co złe) i precyzyjne przekazywanie treści. Szczególnie to ostatnie jest ważne, o czym przekonałam się wielokrotnie prowadząc zajęcia dla dzieciaków. W przekazie nie ma miejsca na niejasności. Inaczej zabije cię zestaw pytań dodatkowych, a ty zaczniesz tłuc głową o ścianę.

jedrek

Mówię to nie bez powodu – Jędrek, bohater książki „Przepraszam, czy tu borują?” jest właśnie takim dzieciakiem, co to doprowadza do szału rodziców, dyrektora szkoły i oczywiście starszą siostrę, z którą drze koty, jak to w rodzeństwie bywa. Jędrek, przy całym swoim zamiłowaniu do spędzania czasu nad konsolą do gier jest chłopcem bystrym, a nawet utalentowanym – rysuje komiksy. I jego przygody są utrzymane w tonie pół na pół – połowa tekstu, połowa komiksowe klatki. W wystarczającej proporcji, żeby czytelnika nie znudzić, a jednocześnie uzupełnić to, co przedstawione tekstem byłoby może za długie. I przy okazji brawa za udaną współpracę panów Rafała Skarżyckiego i Tomasza Lwa Leśniaka (dla wyjaśnienia – seria „Hej, Jędrek” nie jest jedynym owocem współpracy panów. Miłośnicy polskiego komiksu znają ich chociażby z przygód Jeża Jerzego).

„Przepraszam, czy tu borują?” to książeczka o przygodach, jakie zdarzają się…w normalnym życiu dziesięciolatka. No, może nie do końca każdego, bo nie każdy ma mamę pracującą na ważnym stanowisku w policji, ale przecież ze szkolnym dentystą, klasówkami z matmy, szkolnymi łobuzami i klasową kujonką do czynienia miał każdy. A że przy okazji zaplątało się gdzieś kilka skradzionych diamentów i seksowna szkolna stomatolożka jeżdżąca super furą…To przecież normalna sprawa, czyż nie?

Oczywiście, jest też puenta wychowawcza. Ale skierowana, uwaga, raczej do dorosłych. Słuchajcie dzieci, one też mogą mieć rację!

I tym optymistycznym akcentem polecam rodzicom przygody Jędrka i jego przyjaciół.

Tytuł: Hej, Jędrek: Przepraszam, czy tu borują?”

Autorzy: Rafał Skarżycki i Tomasz Lew Leśniak

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...