Tag: Paryż

Słynni paryżanie o swoim mieście

przez , 02.gru.2016, w Podróże

To bardzo nietypowy przewodnik po najpiękniejszym mieście świata, czyli Paryżu. Nietypowy, bo poznajemy jego najbardziej urokliwe zakątki i ciekawe miejsca dzięki…opowieściom słynnych paryżan. Każdy z bohaterów książki opowiada o mieście przez pryzmat swojego zawodu, upodobań, wspomnień. I choć bywa, że są to te same miejsca, bywa, że spoglądamy na nie z zupełnie innej niż dotąd perspektywy.

Autorka książki jest Alessandra Mattanza, pisarka, scenarzystka i fotograficzka, specjalizująca się w wywiadach z aktorami i reżyserami. I choć w jej książce pojawiają się przedstawiciele tych zawodów, to bynajmniej nie są jedynymi narratorami. A jest tych opowieści – bardzo osobistych i intymnych – 18. Opowiadający to filmowcy Jean-Jacques Annaud, Michel Gondry , Pierre Jeunet i Claude Lelouch, aktorka i piosenkarka Jane Birkin, mistrzowie kuchni Philippe Conticini, Helene Darroze i Joël Robuchon, ikona mody Ines de la Frsange, architekciChristian de Portzamparc i Dominique Perrault, fotograf Elliot Erwitt, aktorka Isabelle Huppert, artystki Charlotte Le Bon i Miss.Tic, tancerka Marie-Claude Pietragalla i kreator mody Elie Saab. Choć nie wszyscy się w Paryżu urodzili, nie wszyscy w nim mieszkają, wszyscy jednak mniej lub bardziej są z nim związani i mniej lub bardziej odcisnęli na nim swój ślad, materialny lub duchowy.

Paryż według rozmówców Mattanzy to nie tylko miasto mody i kuchni, choć oczywiście te dziedziny najbardziej się z nim kojarzą. To także turystyczne centrum i przestrzeń działań artystycznych. Kolejni bohaterowie próbuja odkryć, na czym polega magia tego miasta i z ich opowieści, jak z poszczególnych elementów puzzli, wyłania się jego fascynujący, choć nie zawsze pochlebny obraz.

„Mój Paryż” to także cos w rodzaju encyklopedii sław – może niekoniecznie tych szokujących, z okładek tabloidów, ale takich, które warto znać. To dziwne wrażenie, jak kolejni z cele brytów opowiadają o najpiękniejszych i najbardziej bliskich sobie miejscach, smakach, zapachach i fakturach, obrazach i muzyce, o historii i wizji przyszłości – a wszystko to, oczywiście, z Paryżem w roli głównej.

Książka jednak to nie tylko wywiady i opowieści o sławnych ludziach. To także kolekcja przepięknych zdjęć z Paryża, pokazujące jego rozmaite twarze, barwy i odsłony.

Tytuł: „Mój Paryż. Słynni paryżanie opowiadają o swoim mieście”

Autor: Alessandra Mattanza

Wydawnictwo G+j Rba

 

Zostaw komentarz :, więcej...

O przemocy i miłości – „Malarka gwiazd”, Amelia Noguera

przez , 06.wrz.2016, w Obyczajowe

Historia rodzinna z przejmującym tłem historycznym. Dziadek i wnuczka – ona ucieka od przeszłości i nie wie, co przyniesie przyszłość. On ma pewność co do końca, za to brakuje mu odwagi, żeby rozliczyć się z tym, co było. Oboje muszą się zmierzyć ze wspomnieniami, a pomoże im w tym pasja i wzajemne uczucie.

Bohaterowie książki – Diego, Elisa i Martin i ich rodziny w przeddzień II wojny światowej wojny uciekają z niespokojnej Hiszpanii do Francji, gdzie rozpoczynają nowe życie. Elisa zostaje malarką i nawiązuje kontakt z bogatą i dobrze sytuowaną marszandką, w zamian za protekcję wymagającą od młodej dziewczyny namalowania od czasu do czasu kopii znanego obrazu… Kobiety kontynuują swój fałszerski proceder nawet po wkroczeniu Niemców do Paryża – tym razem falsyfikaty podmieniają za te obrazy, które z różnych przyczyn chcą mieć Niemcy. Elisie najbardziej zależy na uchronieniu bezcennych dzieł sztuki przed zniszczeniem. Zależy jej tak bardzo, że nie jest w stanie zrezygnować z niebezpiecznego zajęcia nawet dla zakochanego w niej Diega.

Po kilkudziesięciu latach Diego wraz z wnuczką, Violetą, udaje się do rodzinnego domu w Asturii, żeby przed śmiercią uporządkować sprawy. Violeta odkrywa rodzinne strony, nieznanych krewnych, dom, o którym nie miała pojęcia i obrazy babki. Podróż fizyczna jest zarówno dla niej, jak i Diega sposobem na uporządkowanie myśli i bolesnych spraw.

Amelia Noguera maluje dramatyczną, pełną emocji i jednocześnie okrucieństwa historię. U jej podstaw leży miłość, która pcha ludzi do czynów, których często żałują. Chociaż nie, to nie miłość. Jak mówi Diego, ludzie nie krzywdzą innych z miłości. Krzywdzą z egoizmu. A tych krzywd jest w „Malarce gwiazd” sporo. To ojcowie i mężowie, dopuszczający się gwałtów i przemocy wobec córek. To partnerzy żądni zemsty. To wreszcie krzywdy popełniane systemowo – bowiem częściowo akcja „Malarki gwiazd” odbywa się w czasie II wojny światowej i dotyczy ofiar wojny. Przede wszystkim Żydów, ale także tych, którzy mają coś, czego pragną naziści – a dokładniej procederu konfiskaty, wymuszania i wyłudzania dzieł sztuki. Ta część książki i działalność powołanych przez Hitlera instytucji zajmujących się pozyskiwaniem niesamowitego wręcz majątku na pewno zainteresuje miłośników historii. Bo choć o całym procederze mówi się coraz głośniej (polecam chociażby książkę „Bezcenne. Naziści opętani sztuką” Andersa Rydella), to wciąż działalność w tej dziedzinie zarówno Niemców, jak i francuskiego ruchu oporu czy osób prywatnych pozostaje w większości zagadką. A odnajdywanie zaginionych kolekcji czy dzieł bynajmniej się nie zakończyło. Wersja Noguery wzbudza emocje dodatkowo dlatego, że poznajemy ludzi, dla których ratowanie dzieł sztuki, światowego dziedzictwa było ważniejsze niż życie ich i ich najbliższych.

„Malarka gwiazd” to także powieść feministyczna. Opowiada o przemocy wobec kobiet, które pozbawione oparcia w rodzinie i przyjaciołach (pozbawianie ich tego oparcia to jeden z mechanizmów działania domowych katów), wobec dobrze sytuowanego oprawcy bywają bezbronne, fizycznie i psychicznie. Często wierzą, że to ich wina, że inaczej się nie da, że on przecież kocha, on nie chciał. Dodatkowym ciężarem jest presja społeczeństwa i brak reakcji na sytuację tych, którzy o niej wiedzą. Ofiary przemocy nie myślą racjonalnie i potrzebują niesamowitego impulsu, żeby wyzwolić się z sytuacji. Tym impulsem bywa bezpośrednie zagrożenie życia – swojego lub swoich bliskich. Jednak piętno pozostaje na zawsze. Dlatego w żaden sposób usprawiedliwiać przemocy nie wolno. Bo ona nie wynika z żadnych pozytywnych uczuć.

Tytuł: „Malarka gwiazd”

Autor: Amelia Noguera

Dom Wydawniczy Rebis

 

 

 

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

100 miejsc we Francji które każda kobieta powinna odwiedzić

przez , 29.cze.2016, w Podróże

Idealna książka na wakacje, zwłaszcza jeżeli się wybieramy do Francji i nie chcemy chodzić banalnymi turystycznymi szlakami. Albo też właśnie zastanawiamy się, gdzie by tu ten wymarzony urlop spędzić. Książka Marcii DeSantis to coś w rodzaju przewodnika, ale przewodnika pisanego z punktu widzenia kobiety. O tych miejscach we Francji, które są ważne dla kobiet lub z powodu kobiet. Tych sławnych, tych z przeszłości i tych współczesnych.

DeSanctis_100 miejsc_m

Oczywiście „100 miejsc we Francji które każda kobieta powinna odwiedzić” ma na sobie piękno wszystkich książek o tym kraju pisanych przez Amerykanów. To coś w rodzaju nabożnego skupienia, bezkrytycznego zachwytu czymś, co nazywają klasą, szykiem, elegancją. Umyka gdzieś w tych książkach – i w tej też arogancja Francuzów, zwłaszcza Paryżan, absolutny zachwyt własną osobą, interesowność (tak, tak) czy niechęć do obcych, zwłaszcza tych, którzy nie posługują się językiem francuskim. Autorka francuski zna biegle a i jej podróżowanie po Francji nie należy do tych spod znaku wędrówek za jedno euro. DeSantis stać na luksusowe hotele, ekskluzywne spa, jedzenie w drogich restauracjach i kupowanie kosztownych gadżetów czy ubrań. Co nie oznacza, że nie potrafi oglądać regionu Bordeaux z rowerowego siodełka.

Książka to jednak nie tylko poradnik zakupoholiczki i snobki, nie, nie. Jak już wspomniałam, Marcia DeSantis myśli i pisze przede wszystkim o kobietach. Poznajemy więc i Charlottę Corday i Marię Antoninę, pisarki Colette i George Sand, Edith Piaf, nieszczęsną i niedocenianą Camille Claudel, natchnioną i waleczną Joannę d’Arc. Obok nich nieustannie przewijają się wielkie postacie naszej historii – królowie, artyści, myśliciele, żołnierze. Ale jeżeli DeSantis pisze o Napoleonie, to przez pryzmat jego związku z Józefiną, jeżeli o Le Corbusierze to z punktu widzenia jego wrogiej fascynacji artystką Eileen Gray. W swoich opisach stu miejsc (jest ich tak naprawdę znacznie więcej, bo na przykład przepiękne latarnie morskie w Bretanii potraktowane są jako jedno miejsce) autorka przebiega od Paryża po koniec ziemi, czyli Finistere w Bretanii, od historycznych plaż Normandii po Cannes, zahacza o Bordeaux, kraj Basków, Prowansję, Owernię. Wszędzie próbuje miejscowego jedzenia, znajduje pyszny chleb/genialne ciastko/wspaniały ser, szpera po antykwariatach i prywatnych muzeach, grzebie po archiwach i wypytuje znajomych, zatrudnia miejscowych przewodników. Przymierza ciuszki od Diora i zachwyca się Tkaniną z Bayeux. Pije pyszną czekoladę, najsłynniejszego szampana stworzonego przez pewną wdowę (Veuve Clicqot) i poddaje się talasoterapii.

Jeśli nie byliście – a może nie byłyście we Francji – to korzystając z tej książki zobaczycie ją na pewno z niecodziennej strony. Tylko uprzedzam – to raczej nie opis miejsc na wyprawy z całą rodziną, wliczając rozbrykane dzieci. To przewodnik na samotną kontemplację. No, może z przyjaciółką.

Tytuł: „100 miejsc we Francji które każda kobieta powinna odwiedzić”

Autor: Marcia DeSantis

Wydawnictwo Literackie

Zostaw komentarz :, , , , , , więcej...

Za drzwiami Hotelu Ritz

przez , 03.paź.2015, w Reportaż

Hotel Ritz. Z czym się wam kojarzy?Nie mówię tutaj o gimbazie, dla której to miejsce jest absolutnie pozbawioną znaczenia nazwą. No, może coś im się mętnie ochapia, że jak ktoś ma kasę i coś jest luksusowe, to gdzieś w tle ta nazwa ”Ritz”  się przewija. Ale bez powiązań, coś jak „boście chłopa dawno nie miały” bez powiązania ze świetną rolą Stuhra w „Seksmisji”. Znaczenie się rozmyło, może też dlatego, że Ritzów teraz na świecie zatrzęsienie, a jak jakiś hotelarz chce pokazać, że jego przybytek jest tip-top i dla wyższych sfer, to go nazywa „Ritz”. A Hotel Ritz jest tylko jeden. To ten paryski, przy Plac Vendôme numer 15. To nie tylko najbardziej luksusowy hotel – to miejsce, w którym, przy kieliszku szampana – omawiano i kształtowano światową politykę, w którym swoje pokoje mieli najwięksi artyści, politycy, milionerzy, ale i najsłynniejsze kurtyzany. Szczególną rolę Ritz odegrał w czasach II wojny światowej, choć dziś o tym, co się w nim działo, mówi się niechętnie, a dla Francuzów, bardzo wrażliwych na kwestie swoich poczynań w tamtych czasach to wciąż kwestia tabu. Jednak Tilar J. Mazzeo, choć kilkakrotnie ją ostrzegano, by nie grzebała w historii Ritza ( a może właśnie dlatego) postanowiła uchylić nieco rąbka tajemnicy i rozjaśnić mrok dookoła francuskiego ruchu oporu, kolaboracji i polityki, która leży – tak, tak – u podwalin dzisiejszych światowych konfliktów.

ritzTilar J. Mazzeo zainteresowała się historią Ritza, gdy przeglądała materiały dotyczące działalności Coco Chanel (tak tak, ta słynna projektantka mody miała swoją rolę w czasie wojny. Nawet dosyć spektakularną). W korespondencji wywiadowczej nieustannie natykała się na nazwę „Ritz” i nazwiska jego gości. Wysokich rangą oficerów niemieckich i przedstawicieli państw osi, bogaczy z Francji i Ameryki, artystycznych sław. Wielu było szpiegami, często nawet działającymi dla kilku stron. To prawdziwie fascynująca pajęczyna i wcale się nie dziwię, że autorka postanowiła bliżej się jej przyjrzeć. Szczególnie zafascynowało ją to, jak rozmowy prowadzone przy szampanie i koktajlach, w okazałych apartamentach wpływały na losy świata, nie mówiąc już o życiu tych, którzy je prowadzili.

Miejsce, w którym „robiono” wielką politykę, czyli Hotel Ritz, w czasie II wojny światowej i okupacji Paryża zachował swój luksusowy charakter, Głównie dzięki temu, że jego właściciele i przedstawiciele kadry kierowniczej byli Szwajcarami, a więc przedstawicielami kraju zachowującego neutralność. Gdy po exodusie Paryżan po wkroczeniu do Francji wojsk III Rzeszy Marie-Louise Ritz zapytała o radę Georgesa Mandela, przedstawiciela rządu francuskiego o radę, ten ostrzegł ją, że jeżeli opuści hotel, budynek zostanie zarekwirowany i kobieta nigdy go nie odzyska. Trzymanie otwartych drzwi i przyjmowanie gości, także ze strony niemieckiej, mogło zapewnić nie tylko dalsze istnienie Ritza ale i (względne) bezpieczeństwo  jego załogi. Tym bardziej, że przybywający do Paryża Niemcy chcieli pławić się w luksusie i delektować tym, co najlepsze miała do zaoferowania stolica Francji.

Na kartkach książki spotkamy wiele słynnych postaci, wiele też z nich w niecodziennych rolach. Marcel Proust, Ernest Hemingway, Jean Cocteau, Coco Chanel, Marlene Dietrich, Herman Göring – to tylko niektórzy ze sławnych gości. Wielu z nich było członkami ruchu oporu, francuskiego i niemieckiego (to w Ritzu omawiano m. in. szczegóły zamachu na Hitlera i spisku Canarisa), wielu z nich było pochodzenia żydowskiego. Z jednej strony niemieccy oficerowie popijali tutaj szampana, z drugiej, w przemyślnie skonstruowanych schowkach schronienie znajdowali Żydzi. W Riztu, mimo ograniczonej przestrzeni, w skoncentrowanej formie działo się to, co działo się w całej Europie. Agent poganiał agentem, nikt też nie był postacią o jednoznacznie określonej roli.

To fascynująca książka. Tym bardziej, że opisuje fakty, fakty, fakty. A fakty są czasem bardziej fantastyczne niż scenariusz filmu o Jamesie Bondzie…

Tytuł: Hotel Ritz. Życie, śmierć i zdrada w Paryżu”

Autor: Tilar J. Mazzeo

Wydawnictwo Znak

Zostaw komentarz :, , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...