Tag: Świat Książki

Tango – miłość, nienawiść, życie

przez , 23.lut.2016, w Bez kategorii

O tej książce nie da się pisać inaczej, jak tylko słuchając muzyki. Muzyka bowiem, kolejni wykonawcy i utwory to integralna z treścią książki ścieżka dźwiękowa. Jeśli chcemy zrozumieć emocje, jeśli chcemy poczuć to, o czym pisze autorka – lepiej zaopatrzmy się w podkład muzyczny. Tym bardziej, że Kapka Kassabova nam mocno ułatwia życie, podając tytuły i wykonawców.

kapkaA o czym mowa? O książce o tangu. Nie, to nie jest podręcznik tańca, choć autorka podaje nazwy poszczególnych kroków i figur, swoisty słownik kultury tanga. To książka o pasji, która daje sens życia i która go odbiera. Która pozwala ludziom się odnaleźć choć jeszcze częściej powoduje, że bezpowrotnie się gubią. Autorka wraz z czytelnikiem przemierza cały świat, szukając idealnej milongi/idealnego partnera/bardziej doskonałego tańca. Szuka zapomnienia lub zatracenia, a jednocześnie poczucia przynależności, które może jej dać międzynarodowa wspólnota tanga.

„Dwanaście minut miłości. Opowieść o tangu” to z jednej strony historia tego najsłynniejszego tańca świata – od jego źródeł, przez rozmaite wpływy, wędrówki, upadki i kolejne powroty. Historia tańca związana z historią kraju, bardzo momentami tragiczną i wciąż odczuwalną. Zresztą z historią nie tylko Argentyny, bo Kapka w poszukiwaniu stylów, kroków, nauczycieli i tanecznych kręgów wędruje po całym świecie, niemal jak narkoman poszukując kolejnej dawki narkotyku. Bo tango jest wciągające i uzależniające jak narkotyk. I tak jak narkotyk potrafi dać uniesienie ale także przemożny smutek, rozbicie i poczucie beznadziei. Dla Kapki, bułgarskiej emigrantki na stałe mieszkającej w Nowej Zelandii tango miało być sposobem na zakotwiczenie w świecie i odnalezienie własnej tożsamości. Dało jej to wędrówkę, udrękę i poszukiwanie, przyjaciół, będących pozornymi przyjaciółmi, krótkotrwałych kochanków i nieszczęśliwe miłości, ale także kontakt ze wspaniałymi mężczyznami i kobietami tanga.

„Dwanaście minut miłości” to cos pomiędzy książką psychologiczną a reportażem, pamiętnikiem i podręcznikiem. Poznajemy kroki, style, kompozytorów i pieśniarzy, słynnych tancerzy w parach i solo. Style tanga ale i sale, w których tańczy się na całym niemal świecie, od – najbardziej chyba oczywistej Argentyny po nowozelandzkie Auckland, od Berlina po Nowy Jork, od Szkocji po Bułgarię. Poznamy różnicę między trzymaniem bliskim a otwartym, mowę butów do tanga i swoisty kodeks tancerzy.  Poznamy też różnicę między wspaniałym partnerem, nauczycielem i kochankiem, bo Kapka miała szczęście trafić na nich wszystkich, często zresztą próbując upchnąć ich wszystkich w jednej osobie.

To wspaniała, pełna pasji i jednocześnie – tak, nie da się ukryć – przygnębiająca książka, bo tango nie zna litości dla swoich ofiar.

Kapka Kassabova (ur. 1973) jest autorką czterech tomików poezji, licznych esejów o podróżach i przewodników oraz dwóch powieści, a także autobiograficznej książki ‘Street Without a Name: Childhood and Other Misadventures in Bulgaria’. Pisywała dla „Sunday Timesa”, „The Guardian”, „Vogue’a” i dla granta.com. Mieszkała w Nowej Zelandii, Buenos Aires, Marsylii i Berlinie, obecnie mieszka w Edynburgu.

Tytuł: „Dwanaście minut miłości. Opowieść o tangu”

Autor: Kapka Kassabova

Wydawnictwo Świat Książki

Zostaw komentarz :, , więcej...

Uczuciowe zakręty klasy średniej

przez , 23.gru.2015, w Bez kategorii

Miłość niejedno ma imię. I przeważnie nie składa się z samych wzlotów, chociaż na początku zawsze myślimy inaczej. Tym razem o trudnych miłosnych zakrętach piszą Manuela Gretkowska i Piotr Pietucha w książce „Miłość klasy średniej”.

klasa

Książka składa się z dwóch opowieści, przedstawiających kobiecy i męski punkt widzenia na miłosne rozterki. Autorką pierwszej, „Kaliforni”, jest Manuela Gretkowska, a bohaterką kobieta w średnim wieku, pisarka, która po rozstaniu – chcoaić trudno to nazwać rozstaniem definitywnym – wraz z córką wyjeżdża na stypendium naukowe do Kalifornii. Nowy kraj, nowe środowisko, nowi ludzie mają pomóc Marii w odzyskaniu równowagi i odzyskaniu dystansu do rzeczywistości. Bo jej przeżywający kryzys związek zmienił się w ciąg wzajemnych pretensji, niekończącej się obrazy i coraz większych wymagań wobec drugiej osoby. Maria podczas swojego pobytu w Berkeley próbuje poprzez rozmowy z nowo poznanymi ludźmi z różnych kultur, różnych zawodów i reprezentujących różne podejście do życia rozplątać swój życiowy węzeł. Rozwiązania szuka także używając rozmaitych środków psychoaktywnych.

Drugie opowiadanie to „Domino” autorstwa Piotra Pietuchy, o dwóch parach. Mateusz i Adam to kumple z wojska, którzy spotykają się po latach. Mateusz jest klasycznie żonaty, z piękną i oddaną mu całkowicie Moniką. Z kolei Adam tworzy niekonwencjonalny związek z Joanną – mieszkają po sąsiedzku, są przyjaciółmi, ale jednocześnie Joanna mocno pilnuje swojej niezależności i nie pozwala na spontaniczne gesty Adama. Gdy mężczyźni przypadkiem wpadają na siebie i postanawiają odnowić dawną więź, sytuacja między całą czwórką zaczyna się mocno komplikować.

Chociaż opowiadania utrzymane są w zupełnie innym tonie, łączy je jedna, prosta myśl – nie dostrzegamy tego, co mamy najbliżej. Nie dostrzegamy, nie doceniamy, pomijamy. A coś, co zdawałoby się było drobną zawadą na początku związku, z czasem urasta do rozmiarów Kilimandżaro. Drobne, milczące kompromisy, niewypowiedziane pretensje, odrzucanie kawałków siebie, ukłucia żalu z powodu niewykonanych gestów kumulują się w efekcie kuli śnieżnej, na końcu miażdżąc wszystko, co spotkają na drodze. Niestety, żadne rozmowy z terapeutami, lektury, alkohol czy środki psychoaktywne nie dadzą nam rozwiązania, nie skierują na odpowiednią drogę. Tą drogę może wyznaczyć tylko wrażliwość i uważność. Cały czas. Przez cały związek. Bo uczucie nie jest nam dane raz na zawsze.

„Miłość klasy średniej” to pozornie opowieść wcale nie romantyczna, a jednak w ostatecznym rozrachunku z happy endem . Jeśli za taki uznajemy, że każdy dostaje to, czego może nie oczekuje, ale czego tak naprawdę potrzebuje, a czego sobie często nie uświadamia.

Oczywiście, na osobną uwagę zasługuje język, jakim posługuję się autorzy. Intelektualny, miejscami nawet przeintelektualizowany, nienaturalny, przerysowany, pełen metafor i odniesień do kultury, sztuki, filozofii, historii, dłużyzn, dzielenia włosów na czworo, w części Manueli Gretkowskiej także mocno odnoszący się do duchowości i metafizyki. W efekcie podkreślający tylko to, co – często nienazwane – dzieje się w głowach osób cierpiących z powodu uczuciowych powikłań.

Tytuł: „Miłość klasy średniej”

Autorzy: Manuela Gretkowska, Piotr Pietucha

Wydawnictwo Świat Książki

 

 

 

Zostaw komentarz :, , więcej...

W Tangerze zawsze pada

przez , 25.lis.2015, w Bez kategorii

„No więc dobrze” została napisana w 1952 roku, kiedy to Tanger, mający status strefy neutralnej, był prawdziwym tyglem wielu narodowości. Mieszkali tu Anglicy, Amerykanie, Hiszpanie, Berberowie, Francuzi. Każdy, kto miał jakikolwiek pomysł na świetlaną przyszłość (zresztą tak jak bohater powieści), przyjeżdżał tutaj, po czym wpadał w sidła wzajemnych zależności i nie do końca czystych interesów. Przemytnicy, bandyci, handlarze opium, waluciarze – to wszystko można było spotkać w Tangerze i to wszystko opisuje Paul Bowles, każąc swojemu bohaterowi, Nelsonowi, bezwolnie poruszać się po spelunach czy wytwornych przyjęciach w zależności od tego, kto akurat go pociągnie za rękaw.

no wiecdobrze

Jak już wspomniałam, głównym bohaterem jest Nelson Dyar, młody Amerykanin, który swoje życie w Nowym Jorku marnuje jako urzędnik państwowy. Głęboko nieszczęśliwy Nelson przyjmuje propozycję swojego szkolnego kolegi, rzuca dotychczasowe życie i przyjeżdża do Tangeru, gdzie ma rozpocząć pracę w agencji turystycznej. Tanger, po nudzie bankowego okienka oferuje prawdziwie ekscytujące życie, jak na karuzeli, a Nelson daje się mu ponieść. Od przyjęcia u pewnej baronowej do nielegalnego kina erotycznego, od ponurej speluny pełnej prostytutek po eleganckie przyjęcia miejscowej elity. Poznaje wiele osób a każda wydaje mu się barwniejsza od drugiej – bo tak też opisuje je Bowles. Tanger jest pełen barwnych postaci, ekscentryków i dziwaków. Bogata lesbijka, która z miejscowego burdelu zabiera jedną z dziewcząt, aby stworzyć z nią coś na kształt związku, naganiaczka szpiegów dla rosyjskiego rządu, przemytnik należący do rodziny miejscowych bogaczy. Każda z tych osób próbuje przeniknąć intencje Nelsona, zakwalifikować go do którejś z grup wpływów ścierających się  w mieście, podczas gdy naiwny mężczyzna tak naprawdę nie ma żadnych ukrytych celów.

„No więc dobrze” nie trzyma w napięciu, to nie książka akcji – to raczej ponura opowieść, która wygląda źle na początku i zmierza do jeszcze gorszego końca. W Tangerze nieustannie pada, czytelnikowi wszędzie towarzyszą papierosowy dym i opary alkoholu oraz przekonanie o nieuchronnej klęsce. Nie ma tu nic z barwnej, egzotycznej, radosnej  Afryki.  Dziwne jak na utwór pisarza, który zdecydował się spędzić życie w Tangerze.

Jeszcze tak dla przypomnienia dla tych, którzy nie znają autora – Paul Bowles to jedna z najbardziej fascynujących postaci dwudziestowiecznej amerykańskiej kultury. Kompozytor muzyki poważnej (podobno utalentowany), podróżnik, poeta i prozaik, tłumacz. Urodził się w Nowym Jorku, w dzielnicy Queens, ale większość życia mieszkał w Maroku, w Tangerze.

Tytuł: „No więc dobrze”

Autor: Paul Bowles

Wydawnictwo Świat Książki

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Dziewczyna z pociągu

przez , 02.lis.2015, w Kryminał

Podmiejski pociąg do Londynu, 8.04. Wśród pasażerów jest Rachel – gruba, nieatrakcyjna, bezrobotna. W drodze powrotnej najczęściej pijana. Kobieta nie może się powstrzymać, żeby nie przyglądać się życiu mieszkańców stojących wzdłuż torów domów. Zwłaszcza że jeden z nich należał kiedyś do niej, a dziś mieszka w nim były mąż Rachel ze swoją nową żoną i córeczką.

dziewczyna

Żeby odwrócić swoją uwagę od przeszłości, Rachel obserwuje życie młodej pary mieszkającej obok Toma i Anny. Jess i Jason są piękni, młodzi i wyglądają na szczęśliwych. Jednak jednego dnia Rachel dostrzega, że Jess całuje się z innym mężczyzną. Kilka dni później z gazet dowiaduje się, że kobieta zaginęła. Tego samego wieczora, którego Rachel wróciła do domu z rozbitą głową i dziurą w pamięci spowodowaną alkoholem.

„Dziewczyna z pociągu”, thriller Pauli Hawkins zdążył już zrobić sporo zamieszania. Książka ukazała się 1 lutego 2015 roku, a do marca sprzedano dwa miliony jej egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych (i kolejny milion w Wielkiej Brytanii) – zakupu dokonywano mniej więcej co 6 sekund! O książce peany piał Stephen King, prawa do tłumaczenia zakupiło 47 krajów, a wytwórnia DreamWorks natychmiast zainteresowała się zrobieniem wersji filmowej. Jednym słowem – hit.

Czy słusznie? O ile w przypadku „50 twarzy Greya” na fenomen sprzedażowy patrzę z niesmakiem, o tyle uznaję, że „Dziewczyna z pociągu”  się broni (chociaż jednak porównywana z nią „Zaginiona dziewczyna” Gillian Flynn według mnie jest lepsza). Paula Hawkins znakomicie potrafi budować napięcie, a jej główna bohaterka  to prawdziwe mistrzostwo. Roztrzęsiona, niemal niepoczytalna alkoholiczka, na własne życzenie rujnująca sobie życie, skłonna do mijania się z prawdą a jednocześnie całkowicie bierna Rachel to idealna ofiara. Czytelnik zresztą w pewnym momencie nie wie, czy jest ona ofiarą, czy może agresorem… Piątka z plusem dla Hawkins za zwroty akcji i mylenie tropów, bo z chwili na chwilę czytając coraz bardziej czułam się zagubiona i parokrotnie musiałam zmieniać swoją ocenę poszczególnych postaci. A i to nie udało mi się domyślić, kto jest głównym czarnym charakterem. Jedno jest pewne – tylko tej dziwacznej, niegodnej zaufania Rachel zależało na tym, żeby odnaleźć Jess (czy też Megan, jak się naprawdę nazywała). Nawet jeżeli zmaganie się z tą sprawą było nieustającym pasmem upokorzeń.

Jak na prawdziwy thriller psychologiczny przystało, mnóstwo w „Dziewczynie z pociągu” jest o motywach i traumach, o przemocy, która na pierwszy rzut oka nie jest przemocą.  Bardzo też jestem ciekawa, jak w wersji filmowej uda się oddać tę nieustającą atmosferę zagrożenia, obecną na każdej stronie książki.

Tytuł: „Dziewczyna z pociągu”

Autor: Paula Hawkins

Wydawnictwo Świat Książki

Zostaw komentarz :, , więcej...

Życie w cieniu decydującego momentu

przez , 16.paź.2015, w Fantastyka

Patricia Cowan to pacjentka domu opieki. Mocno zdezorientowana, nie wie, który jest obecnie rok, nie pamięta o wydarzeniach z życia swoich dzieci. Za to, co dziwne, pamięta, że była żoną Marka i miała z nim czworo dzieci. Jednocześnie pamięta, że tworzyła szczęśliwy związek z Bee i razem wychowywały trójkę dzieci. W jednym z zapamiętanych żyć była gospodynią domową, która wyzwoliła się z okropnego, pełnego psychicznej przemocy małżeństwa. W drugim – odnoszącą sukcesy autorką książek i podróżniczką. W jednej z zapamiętanych przeszłości ziemia przeżywa kryzys spowodowany wybuchami atomowych pocisków. W innym na Księżycu znajduje się pokojowa stacja badawcza.

walton

Znacie tę teorię, według której machnięcie skrzydeł motyla w amazońskiej puszczy może zmienić świat? Jo Walton wykorzystała tę teorię przy okazji nawiązując do bressonowskiej teorii decydującego momentu – chwili, w której waży się przyszłość, po której przejściu nic już nie jest takie samo. Walton znajduje ten decydujący moment w życiu swojej głównej bohaterki i od tej pory każe jej wieść dwie egzystencje, w zależności od tego, jakiej odpowiedzi Patricia udzieliła na proste pytanie. Pytanie, zdawałoby się, dotyczące tylko i wyłącznie jej przyszłości. Ale odpowiedź ta sprawiła, że w jakiś sposób sama Patricia wpłynęła na losy świata. Od razu pada pytanie, czy robiąc cokolwiek jesteśmy w stanie przewidzieć konsekwencje naszego działania? Te najbliższe tak i pewnie nawet powinniśmy to robić. Ale w szerszej perspektywie nie jest możliwe „życie świadome”. Od razu, może przez tematykę wojen atomowych przypomniała mi się dyskusja o tym, czy naukowcy pracujący nad rozszczepieniem atomu, są odpowiedzialni za tragedię Hiroshimy i Nagasaki?

„Podwójne życie Pat” to także przyczynek do dyskusji na temat związków partnerskich, z ich wszystkimi wadami i zaletami, zestawione z tradycyjnym małżeństwem, również z jego wadami i zaletami. Walton porusza takie trudne tematy jak posiadanie potomstwa w parach jednopłciowych, wzajemna opieka czy dziedziczenie po sobie majątku, a chociażby możliwość odwiedzania się w szpitalu. Przejmujące jest zestawienie, kiedy to Pat, nie jest w stanie odwiedzić w szpitalu Bee, z którą mieszka od wielu lat. A jednocześnie jest osobą natychmiast informowaną i ściąganą do szpitala do byłego męża, z którego od wielu lat przebywa w separacji. Jej opiekę nad Markiem uznaje się za oczywistą. Opieka nad partnerką pozostaje pod nieustającą kuratelą przedstawicieli rządowych instytucji.

Książka, poza interesującym scenariuszem z gatunku s-f jest wypowiedzią na temat poszukiwania siebie, realizowania własnych marzeń i odwagi by żyć tak, jak się chce niezależnie od tego, jakie rzucają nam kłody pod nogi.

Tytuł: „Podwójne życie Pat”

Autor: Jo Walton

Wydawnictwo Świat Książki

Zostaw komentarz :, , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...