Tag: Wydawnictwo Albatros

Kiedy okrucieństwo jest normalnością – Kolej podziemna Colsona Whiteheada

przez , 22.cze.2017, w Obyczajowe, Powieść historyczna

Ta książka znalazła się we wszystkich zestawieniach najlepszych książek 2016 roku. Doceniły ją m.in. The Washington Post, Time i Publishers Weekly, a także Amazon czy Buzzfeed. Zdobyła dwie najważniejsze amerykańskie nagrody dla pisarzy – Nagrodę Pulitzera 2017, National Book Award 2016. Autor, Colson Whitehead, trafił na listę stu najbardziej wpływowych ludzi na świecie. Niemal natychmiast zaczęto także pracować nad ekranizacją – realizacją serialu na podstawie „Kolei podziemnej” zajmie się Barry Jenkins, twórca oscarowego „Moonlight”. Chciałoby się zapytać – czy rzeczywiście książka jest warta całego tego szumu? No więc jest.

Bohaterką książki jest Cora, niewolnica w trzecim pokoleniu, pracująca na plantacji w Georgii. Należy do najniższej kasty niewolników a jej sytuacja, wydawałoby się wystarczająco dramatyczna, ma się jeszcze pogorszyć. Kiedy więc inny niewolnik proponuje Corze ucieczkę, dziewczyna decyduje się na ten ostateczny krok. Od tej pory przemierza kolejne stany Ameryki, wszędzie będąc ściganą zwierzyną, oglądając się na każdym kroku – a jej droga usłana będzie trupami ludzi, czarnych i białych, których życiowym celem jest odwrócenie istniejącego stanu rzeczy. Tego stanu, w którym za oczywiste i naturalne jest traktowanie jednej jednostki ludzkiej jak rzeczy i rozrywki, kiedy to człowiekowi odmawia się prawa do człowieczeństwa tylko i wyłącznie z powodu koloru jego skóry.

Niektórzy pewnie jękną, że dlaczego znowu o rasizmie i krzywdach, jakie biały człowiek wyrządził czarnemu, no bez przesady – a jednak warto się zastanowić, czy aby to, o czym pisze Whitehead to rzeczywiście zamierzchła historia i przeszłość? Bo ja twierdzę, że nie. Wystarczy poczytać nagłówki gazet czy posłuchać przemówień rządowych żeby stwierdzić, że wracamy wielkimi krokami do niechlubnej przeszłości. Odmawiamy imigrantom prawa do życia i ochrony tego życia, obsypujemy wyzwiskami, argumentujemy bardzo składnie i logicznie, że to mordercze bestie, które mają w naturze gwałcenie chrześcijańskich kobiet i wysadzanie w powietrze tych, którzy nie wyznają ich religii. Wypisz wymaluj to, co znajdziemy w „Kolei podziemnej”. Mężczyznę powieszonego tylko dlatego, że podobno zbyt długo patrzył na białą kobietę. Mieszkańcy Karoliny Północnej, tak bojący się otaczających ich czarnych twarzy, za którymi z pewnością kryją się mordercze skłonności, że obwieszają niewolnikami całe aleje, a z kolejnych kaźni czyniący teatralne widowiska. Inny mężczyzna tylko pod wpływem pogłoski, że zabił białego chłopca, wykastrowany i rozerwany na strzępy gołymi rękami rozwścieczonego tłumu. Mieszkańcy dwóch białych miasteczek zabijający mieszkańców „czarnej fermy” tylko dlatego, że żyli oni w szczęściu i dobrze im się wiodło. Cała ta książka to dokument strachu „białego człowieka” i nienawiści z niej wynikającej. Tej nienawiści, która chrześcijanom każe mówić, że niewolnictwo to stan przyrodzony, bo jakby Bóg nie chciał, żeby byli niewolnicy, to by ich nie było. Nienawiści, która także budzi nienawiść drugiej strony.

Tytułowa „Kolej podziemna” to określenie stworzone przez abolicjonistów na sieć przerzutową dla niewolników zbiegłych z południowych stanów Ameryki wiodącą do Kanady czy Meksyku. Sieć tworzyły tunele, drogi, szlaki, bezpieczne kryjówki przede wszystkim ludzie. Ci, którzy dawali pieniądze, przewodnicy, ci, którzy dawali schronienie, tworzyli fałszywe dokumenty, zatrudniali prawników a także grup partyzanckich zajmujących się uwalnianiem czarnych ofiar. Sieć ta przejęła kolejowe nazewnictwo, a w książce Whiteheada przybrała niemal mistyczny wymiar. Drogi, podczas której uciekinier zyskuje język, wiedzę, świadomość, uczucia. Wszystko to, co wyzwala go z formy zaszczutego, przerażonego zwierzęcia. To metaforyczna podróż bardzo przypominająca „Podróże Guliwera” (do których zresztą wprost odwołuje się sam autor”), gdzie Cora znajduje się w przedziwnych krainach rządzonych niezrozumiałymi prawami, zamieszkałymi przez dziwaczne istoty.

Mroczna i przejmująca, wyciskająca łzy i zaciskająca zęby. Głęboko poruszająca.

Tytuł: „Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki”

Autor: Colson Whitehead

Wydawnictwo Albatros

 

 

Zostaw komentarz :, więcej...

Zło jest regułą, dobro jest wyjątkiem

przez , 05.cze.2017, w Thriller

Byłam przekonana, że pomysł, na którym opiera się ta książka, to fikcja i wyobraźnia autora. No cóż, ja się nie spowiadam, więc myśl, że największe grzechy nie trafiają tylko do ucha spowiednika, a do obszernego archiwum, z którego na dodatek mogą korzystać postronne osoby nieszczególnie mnie przeraża. Jednak najwyraźniej przeraziła tych, którzy się spowiadają – autor powieści, Donato Carrisi w wywiadzie umieszczonym na końcu książki powiedział bowiem, że trafia do niego dużo pytań, jak wiele z tego, co napisał, jest prawdą. No więc penitencjariusze, księża zajmujący się najcięższymi grzechami, ktoś w rodzaju policjantów, mający umiejętność dostrzegania anomalii w naszym świecie istnieją naprawdę. I istnieje ich archiwum, w którym zapisane są najcięższe grzechy, a z którego to archiwum autor korzystał. Przyznam, że nie uwierzyłam, ale jak ktoś chce się przekonać, to śmiało, niech zagląda na www.penitenziari.va. Ja trochę osłupiałam, chociaż od dawna twierdzę, że rzeczywistość pisze znacznie lepsze scenariusze niż wyobraźnia pisarzy.

A Carrisi skorzystał z gotowca właściwie, jakim jest instytucja penitencjariusza. Akcja książki dzieje się w Rzymie, gdzie zaczynają ginąć młode, zakochane pary. Główny bohater został wezwany do Watykanu, żeby rozwikłać tajemnicę bestialskiego morderstwa na młodej zakonnicy i po roku nie dość, że utknął w miejscu, to jeszcze ma wrażenie, że kościelna hierarchia coś przed nim ukrywa. Tymczasem w Rzymie zaczyna grasować seryjny morderca, który zabija młode, zakochane pary. Ta sprawa prowadzi do całego archiwum nierozwiązanych zbrodni, których istnienie ukrywa policja… Penitencjariusz Marcus i policjantka Sandra nawiązują współpracę w celu odnalezienia zabójcy i tych, którzy najwyraźniej go ukrywają.

Książka pewnie obrazoburcza do katolików (i chrześcijan), nie tylko z powodu archiwum grzechów, ale spojlować nie chcę. W otoczce kryminału, a właściwie psychologicznego thrillera, bo rzecz kręci się dookoła zaburzeń osobowości znajdziemy filozoficzny traktat pełen pytań o naturę zła i jego celowość. Bo czy bez zła wiedzielibyśmy, że istnieje dobro? Nikt w tej książce nie jest tym, kim się być wydaje i nie znajdziemy ani pół jednoznacznej postaci. Nawet jeżeli chodzi o głównego ściganego, zabójcę par. Sam Carrisi, prowadząc wartką akcję, zwalnia momentami i pokazuje nam fragmenty szkolenia penitencjariusza, każąc nam razem z nim domyślać się, czym jest zło i stawiając i jego, i czytelnika, przed wyborami, w których nie ma dobrych rozwiązań. Dodatkowo atmosferę buduje opis mrocznych zaułków Rzymu i odkrywanie przed nami zagadek tego pięknego miasta, tak popularnego wśród turystów i jednocześnie tajemniczego.

„Łowca cieni” to druga z książek poświęconych Marcusowi i Sandrze, ale nie znając pierwszej, spokojnie można zająć się czytaniem drugiej. A potem sięgnąć po resztę.

Tytuł: „Łowca cieni”

Autor: Donato Carrisi

Wydawnictwo Albatros

 

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Nic nie jest tym, czym być się wydaje. Najnowszy thriller Alex Marwood

przez , 09.maj.2017, w Thriller

Zdecydowanie mniej tu czarnego humoru, akcja w kierunku thrillera psychologicznego zmierza powoli i niepostrzeżenie, ale puenta zwala z nóg. Alex Marwood w swojej najnowszej powieści w sposób nietypowy opisuje zaburzenia osobowości i obsesję, a wszystko to pod pretekstem rozwiązywania zagadki zaginionego dziecka.

Przywykłam już, że Alex Marwood zapewnia kawał dobrej rozrywki – i straszy, nawet jeśli tego nie widać na pierwszy rzut oka. W „Najmroczniejszym sekrecie” wszystko zaczyna się jak banalny kryminał – ktoś porwał dziecko. Stopniowo, bardzo stopniowo okazuje się, że nic nie wygląda tak, jak się wydawało, każde wyjaśnienie ma podwójne dno a każdy bohater drugie oblicze. Ostatecznie, gdyby nie narrator, w życiu byśmy nie rozsupłali tej zagadki i  chapeau bas dla autorki, że do ostatniej chwili nawet mrugnięciem powieki nie zdradza czytelnikowi, co jest rozwiązaniem i kto naprawdę pociąga za sznurki.

Powieść dzieje się dwutorowo – w 2004 roku, podczas 50 urodzin bogatego biznesmena, kiedy to znika jedna z jego córek – bliźniaczek, trzyletnia Coco. Oraz 12 lat później, kiedy to Sean zostaje znaleziony martwy w pokoju hotelowym i wszystko (mimo nieco skandalicznych okoliczności) wskazuje, że zmarł naturalnie. Zmienia się także narrator – raz jest to Sean, raz jego żona i matka bliźniaczek, to wreszcie kolejni uczestnicy wydarzeń – daje nam to możliwość poznania tego, co naprawdę się działo podczas słynnej urodzinowej imprezy, bez konieczności organizowania wielkiego podsumowania jak u Agathy Christie. Ciekawostką jest tutaj widoczne zainteresowanie autorki rozmaitymi zaburzeniami osobowości, z osobowością narcystyczną na czele. Wyraża to zresztą Marwood wprost – dwie z bohaterek, siostry, okazuje się, mimo wieloletniego braku kontaktu mają podobne zainteresowania i czytają podręczniki psychologii do poduszki. I podręcznikowymi objawami tłumaczą sobie postępowanie wszystkich wokół. Na szczęście jednak „Najmroczniejszy sekret” nie jest tak prosty, bo nieszczęście, dookoła którego toczy się akcja, to wynik zetknięcia się rozmaitych ludzkich zaburzeń ze zwykłą bezmyślnością, wyrachowaniem, zazdrością czy wreszcie zbiegiem okoliczności. Wszystko to Marwood splata bardzo zręcznie, a jej postaci zbudowane są od a do z, z drobnymi szczegółami, bez niedoróbek, luk czy nieścisłości. To taka książka, w której jak widzi się w pierwszej scenie widły oparte o ścianę stodoły to wiadomo, że widły te zostaną użyte w kluczowej scenie.

„Najmroczniejszy sekret” to także dokładnie namalowany obraz tzw. wyższej sfery, w której ręka myje rękę, każdy każdego kryje a wszyscy wzajemnie napędzają sobie interesy. Obraz mocno przerażający bo okazuje się, że ci, którzy na pierwszy rzut oka maja za uszami najwięcej, bynajmniej nie są najgroźniejszymi drapieżnikami w stadzie.

Sprawna intryga, wartka akcja, ani chwili nudy , dobry styl i znakomity pomysł.

Tytuł: „Najmroczniejszy sekret”

Autor: Alex Marwood

Wydawnictwo Albatros

 

Zostaw komentarz :, , więcej...

Hamlet współczesny – najnowsza książka Iana McEwana

przez , 19.kwi.2017, w Obyczajowe

A gdyby Hamlet od początku towarzyszył Gertrudzie i stryjowi w planowaniu zabójstwa swojego ojca? Hamlet pełen rozterek i niezdolny do podjęcia żadnej decyzji – a nawet gdyby ją podjął, niezdolny do jej zrealizowania? Bezradny i zrozpaczony widz, z całym jego konfliktem lojalności, rozdarty między miłością do matki a pragnieniem jej powstrzymania czy też ukarania.

Ian McEwan, laureat Nagrody Bookera, autor takich książek jak „Pokuta” czy  „Na plaży w Chesil” opowiada starą jak świat historię z bardzo niecodziennej perspektywy.  Jej narrator, nasz tajemniczy Hamlet, ukryty jest w sekretnym miejscu. Niedostępny dla oczu i uszu spiskowców, a właściwie widoczny, ale nie widziany, bierze udział w zbrodniczych knowaniach. Niechętny uczestnik stanie się także mimowolną, choć poboczną ofiarą. Zarówno tracąc bliska osobę, jak i ponosząc typowe dla zbrodniarza konsekwencje.

W Londynie panuje upalne lato. W starym, zniszczonym domu przebywa kobieta w zaawansowanej ciąży. Odwiedzają ją mąż oraz jego brat i kochanek jednocześnie. W tym trójkącie rozgrywa się prawdziwa wojna namiętności, ambicji, żądzy władzy i pieniądza, gdzie rozum przegrywa z żądzą a uraza z wdzięcznością. Gdzie liczy się gra pozorów i zmyłek, bohaterowie dokonują na sobie subtelnych i mniej subtelnych manipulacji, krążąc dookoła siebie w kunsztownym menuecie.

 

„W skorupce orzecha” jest ni to kryminałem, ni filozoficznym studium zbrodni, bardzo erudycyjnym, tak jak erudytą, estetą i filozofem nieoczekiwanie jest narrator. Z jednej strony niezwykle emocjonalnie związany z bohaterami, bardzo im bliski, choć kontakt istnieje tylko w jedna stronę i absolutnie nie spełnia swojej roli. Rozważania o naturze ludzkiej i związkach między przedstawicielami naszego gatunku przerywane są wysmakowanymi opisami poezji, wina, ale także naturalistycznymi opisami otoczenia. Narrator jest inteligentny, błyskotliwy, sardoniczny, ale – podobnie jak u wspominanego na początku Hamleta jest to tylko postawa osoby, która nie radzi sobie z przygniatającą ją sytuacją, smutkiem, bezradnością i gniewem.

 

Książka bardzo…teatralna – ograniczona w czasie i przestrzeni, z niewielką liczbą bohaterów, długimi monologami i wyraźną scenografią. Z czytelnikiem/widzem umieszczonym w punkcie centralnym, ograniczonym właściwie bardzo często do jednego zmysłu – słuchu. Co można odczytywać jako metaforę naszego osobistego ograniczenia w interpretowaniu ludzkich zachowań czy sytuacji.

 

Tytuł: „W skorupce orzecha”

Autor: Ian McEwan

Wydawnictwo Albatros

 

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Konklawe – Robert Harris

przez , 30.mar.2017, w Sensacja

Umiera papież. W Watykanie gromadzą się kardynałowie, którzy mają wybrać nową głowę Kościoła Katolickiego. W zamkniętej przestrzeni Kaplicy Sykstyńskiej ścierają się frakcje, ambicje, polityka. Okazuje się jednak, że zmarły papież miał swoją wizję kościoła – ubogiego i liberalnego. Jaka rolę w wypełnieniu jego woli odegra cierpiący na kryzys wiary kardynał Lomelli, dziekan kolegium Kardynalskiego, prowadzący konklawe? I kim jest tajemniczy kardynał Benitez, patriarcha z Bagdadu, podniesiony do swojej funkcji zgodnie z procedurą, lecz w tajemnicy przed innymi kardynałami?

Choć „Konklawe” nie dorównuje jakością „Oficerowi i szpiegowi”, najlepszej według mnie książce Harrisa, to dobra książka w dobrym czasie. Na świecie głośno mówi się o kryzysie Kościoła i konflikcie między propagującym zwykłe, ubogie życie Franciszkiem a patriarchami. Harris idealnie wstrzelił się zarówno w spekulacje na temat polityki kościoła i tego, co kryje się za murami Watykanu. Jak to naprawdę wygląda nie wiemy, instytucja ta jest bowiem niezwykle dyskretna i tajemnicza, ale Harris stworzył niezwykle przekonujący obraz tego, co dzieje się podczas najgorętszych momentów jej istnienia. Wybór papieża autor potraktował jak coś w rodzaju wyborów politycznych, z lobbowaniem, przekupstwem, szukaniem haków, szantażem i rozmaitymi brudnymi gierkami używanymi zwykle w polityce. Bo nie ma co ukrywać, choć można mówić o natchnieniu, dotknięciu przez Ducha Świętego i temu podobnych rzeczach – wybór głowy Kościoła to wybór głowy państwa. Nawet więcej, bo państwo to ma niesamowity wręcz wpływ niemal wszędzie na ziemi.

„Konklawe” to świetny thriller polityczny, choć ograniczony jest do właściwie dwóch miejsc. Nie ma tu tajnych służb, wywiadów, szpiegów, całość rozgrywa się w zamkniętej przestrzeni. Sięgnął tu Harris po schemat z tradycyjnego kryminału rodem z Agathy Christie, gdzie główny bohater, mający do rozwikłania zagadkę, ma wszystkie dane w jednym miejscu, pod ręką, a tylko od jego bystrości zależy, czy znajdzie mordercę. W „Konklawe” – czy ostatecznie uda mu się odsunąć od ubiegania się o tron papieski tych, którzy nie są godni na nim zasiadać. Lamelli jest detektywem niechętnym, ale skrupulatnym i obowiązkowym do bólu. I choć sam ma o sobie złe zdanie, ze względu na kryzys wiary, okazuje się być tym „jedynym sprawiedliwym”, który przestrzega zasad.

Harris kunsztownie splótł tutaj intrygę. Czytelnikowi zdaje się, że żaden ruch, żaden krok nie jest przypadkowy. Lamelli oraz kardynałowie wypełniają swoje przeznaczenie, które zaplanował dla nich zmarły papież. Człowiek skromny, uczciwy, ale także z niezwykle jasną wizją tego, jak ma wyglądać przyszłość Kościoła Katolickiego. W miarę czytania czytelnik zdaje sobie sprawę, że bohaterowie nie mają już innego wyjścia, jak tylko zagrać do końca ustawiona partię szachów. Nie bez powodu zresztą używam tego porównania – w jednej z pierwszych scen Harris sygnalizuje, że zmarły był dobrym szachistą. I nawet po śmierci mówi „szach”, chociaż… reszty pisać nie będę, bo puenta jest niespodziewana i powiem szczerze, że trochę osłupiałam.

O Bogu jest tu niewiele, Harris jest niezwykle subtelny jeżeli chodzi o ten element powieści. Nie odrzuca całkiem elementu wiary ale także zdecydowanie stawia ją na dalszym planie wobec normalnej żądzy władzy i ambicji kardynałów. Nie ma tu także tajnych akt i templariuszy, ale są znane ze stron gazet skandale – pranie pieniędzy, nielegalne zarobki, wykorzystywanie nieletnich, polityka Kościoła wobec kobiet i osób homoseksualnych.

Tytuł: „Konklawe”

Autor: Robert Harris

Wydawnictwo Albatros

 

 

1 komentarz :, , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...