Tag: Wydawnictwo Literackie

Siła przetrwania – Drugi koniec świata, Małgorzata Sobieszczańska

przez , 11.sie.2017, w Obyczajowe, Powieść historyczna

Znakomita saga rodzinna o dziedzictwie, zawiłych ścieżkach losu, utracie i przebaczeniu. Książka, która jak niewiele powieści zachęca do przyglądania się własnym korzeniom i zachęca do zadawania pytań. Nie tylko o rodzinę, ale i przynależność czy tożsamość: religijną, kulturową, narodową.

Jest rok przed II wojną światową. W maleńkiej Mirabilii pod Nowogródkiem jest zaledwie kilka domów, a w nich mieszkają obok siebie Polacy, Białorusini, Tatarzy i Żydzi. Jedni sa bogaci, inni biedni, jedni wierzą w Allaha, inni w Jahwe, ale nie przeszkadza im to żyć w harmonii i prawdziwej sąsiedzkiej wspólnocie. Takiej, która pozwala im modlić się w jednej kapliczce, w której każda religia ma swoja ścianę.

W Mirabilii są nowocześni gospodarze i tradycyjna szeptucha. Pojawiają się pisarz ikon i boży szaleniec, żydowski nauczyciel i muzułmański garbarz z niechęcia do jakiejkolwiek pracy. Wśród nich wyrastają siostry – Olga, poważna  i odpowiedzialna, bez specjalnych oczekiwań od życia oraz impulsywna marzycielka Joanka, która chce zostać aktorką. Jednak jakiekolwiek plany mieliby mieszkańcy osady, wszystkie przerywa rok 1939. Potem już do Nowogródka na zmianę wkraczają Rosjanie i Niemcy, a uporządkowany świat zmienia się w chaos.

Losy mieszkańców Mirabilii, a zwłaszcza Joanki i Olgi poznajemy nie tylko obserwując je same, ale także dzięki opowieściom córki jednej z nich i wnuczki. Każda z nich boryka się ze swoimi problemami – życiową drogą, mężczyznami, którzy się na niej pojawiają i rodziną. Bowiem, jak się okazuje, nawet jeśli nie chcemy, to przekazujemy następnym poleceniom nie tylko to, co byśmy chcieli.

W książkę Małgorzaty Sobieszczańskiej wpada się jak w studnię. Trudno z niej się wydostać i niesamowicie trudno oderwać się od kartek, na których autorka tworzy prawdziwą łamigłówkę wątków i losów. To nieskończone dyskusje o tym, kim jesteśmy i co nas tworzy, czy jesteśmy w stanie żyć bez przyklejania etykietek i piętnowania. To także książka o zakrętach – tych minutach, które ważą na całym naszym życiu, tych słowach, przez które nic już nie jest takie samo, miejscach, w których pojawiliśmy się w złym czasie. Życie to cholerny labirynt i nie unikniemy ślepych uliczek, chodzenia po własnych śladach i wpadania w pułapki. Pytanie – na ile sami kształtujemy nasz los, a na ile jest on dziełem przypadku. Lub też zapisanych gdzieś w Księdze Życia planów?

Książka, w której niby bohaterowie twardo stąpają po ziemi, ale w której też nieustannie snuje się jakaś mgiełka mistycyzmu, czarów i przepowiedni.

 

 

 

Zostaw komentarz :, więcej...

Z przodków na dzieci – śmierć przewodnika rzecznego, Richard Flanagan

przez , 07.sie.2017, w Obyczajowe

Kolejna znakomita powieść Flanagana dotycząca najdalszego kontynentu i spraw trudnych. Tych bardzo wielkich, dotyczących całych społeczności, jak i osobistych. W niezwykle impresyjnej formie, pełnej dygresji i obrazów poznajemy nie tylko historię Aljaza, przewodnika rzecznego, ale i jego przodków i ziemi, na której przyszło im żyć – Tasmanii. To książka jak zwykle u Flanagana okrutna i brutalna i jednocześnie – niezwykle piękna.

„Śmierć przewodnika rzecznego” dla mnie jest klamrą spinającą wszystkie książki tego autora, z którymi miałam już do czynienia. W jednej osobie, Aljaza, przewodnika rzecznego w chwili śmierci przeżywającego rozmaite wizje łączy się historia emigrantów z Europy, skazańców wysyłanych na Ziemię Van Niemena i okrutnie traktowanych przez osadników Aborygenów. To książka o ciężkim losie tych, którzy wędrując szukając swojego miejsca na ziemi i lepszego losu i tych, którzy odmawiając wędrówki, stoją na straży swojej kultury, religii i tradycji. To oczywista nie odpowiedź, ale pytanie o tożsamość i przynależność. Rodzinna łamigłówka Aljaza składa się z okruchów serbskich, włoskich, celtyckich, chińskich, aborygeńskich, złączonych nawet nie miejscem zamieszkania, ale tęsknotą i miłością do jednego miejsca. Autor nie wartościuje, nie ocenia – po prostu pokazuje. Świat surowy i okrutny, pełen gwałtu, nagłych śmierci – gdzie każdy gest i każde działanie ma swoje konsekwencje w przyszłości. Sposób, w jaki pijany łowca fok uderza gwałconą przez niego Aborygenkę wraca wieki później, kiedy matka wybija złe nawyki z głowy synowi. Chcąc nie chcąc działania przodków – niekoniecznie winy – maja swoje konsekwencje w późniejszych pokoleniach.

Świat pokazywany przez Flanagana jest dosadny i brutalny. Ale nie brak w nim odrobiny magii i piękna, w najgorszych momentach. To może być list miłosny przechowywany latami, drzewo, pod którym pochowano zmarłego, kwitnące pośrodku zimy, piękno dzikiej rzeki czy wreszcie marzenie. To piękno też dotyka czytelnika dzięki językowi i stylowi pisarskiemu Flanagana. Malarskiemu, sensualnemu, pełnemu porównań a jednocześnie niezwykle precyzyjnemu w oddawaniu nastroju.

Dla polskiego czytelnika książki Flanagana – i „Śmierć przewodnika rzecznego” nie jest tu wyjątkiem – są także sposobem na poznanie nieznanej nam kompletnie historii kolonizacji Australii i Tasmanii. Historii, o której z całą pewnością nie dowiemy się z podręczników.

Tytuł: „Śmierć przewodnika rzecznego”

Autor: Richard Flanagan

Wydawnictwo Literackie

1 komentarz :, więcej...

Barcelona jakiej nie znacie – Barszalona, Aga Sarzyńska

przez , 25.lip.2017, w Obyczajowe

W klimatach trochę jak z Almodovara, z barwnym światem emigrantów, wrzaskliwych prostytutek, barwnych transwestytów, pakistańskich robotników i dymu snującego się we wnętrzach barów – tak wygląda Barcelona oczami Agi Sarzyńskiej. A właściwie ten kawałek Barcelony, który turyści omijają. A jeżeli już tu się znajdą, to przemykają niejako chyłkiem, zafascynowani i zdjęci strachem jednocześnie. Bo Raval – o nim mowa – to miejsce, w którym można zagubić się bez śladu. Nie do końca bezpieczne ale i o właściwościach magnesu.

Aga Sarzyńska to obieżyświatka, która dwanaście lat temu rzuciła pracę w korporacji i wyjechała z Polski. Mieszkała w Kenii, Tajlandii, Wietnamie i Indiach, a w 2010 roku osiadła w Barcelonie. Bohaterka jej debiutanckiej powieści, Matylda, także jest obieżyświatem, który nie może zagrzać nigdzie miejsca. Nie lubi stałych zameldowań, przywiązywania się, kotwic, stałych prac na etacie. Swój kąt znajduje właśnie w Ravalu, mieszkając u nielegalnych lokatorów, zagrożona eksmisją, w pokojach rumuńskich prostytutek. Obserwuje rozmaite ludzkie typy przewijające się po tutejszych ulicach i przez tutejsze bary. Pije podłe wino i rozmawia. Przede wszystkim z imigrantami, bo z nich głównie składa się ludność dzielnicy. Od Pakistańczyków przez Filipińczyków i Marokańczyków, na przybyszach z Europy Środkowo-Wschodniej kończąc. Dla wielu Raval to miejsce brudne i niebezpieczne. Dla Matyldy niebezpieczne czasem także, ale nic nie jest w stanie powstrzymać jej brawury w odkrywaniu kolejnych przestrzeni, rozmowach z kolejnymi znajomymi.

„Barszalona” właśnie taka jest – szalona, zakręcona, daleka od uładzonych treści przewodników Pascala. Nie znajdziecie tu spisu zabytków, ale obrazy typów ludzkich. I nieskończone rozmowy, rozmowy, rozmowy. Z życiowymi rozbitkami i tymi, którzy rozpaczliwie próbują odbić się od dna. Raval ich zasysa i zasysa też Matyldę, która nie jest już w stanie za bardzo wyrwać się z magicznego kręgu.

Trochę przewrotna i niebanalna opowieść o fascynacji i poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, które da nam wolność.

Tytuł: „Barszalona”

Autor: Aga Sarzyńska

Wydawnictwo Literackie

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Kobieta w twardym, męskim świecie. Wielki marynarz, Catherine Poulain

przez , 05.lip.2017, w Obyczajowe

Lili. Drobna Francuzka, uciekająca przed rzeczywistością rodzimego miasteczka. Z jednym marzeniem – żyć naprawdę. Dlatego Lili ucieka na Alaskę, aby tam pracować i łowić ryby. Wśród twardych mężczyzn nie ma miejsca na słabość – no chyba że chce się wylądować w ich kojach, a na to Lili nie ma ochoty. Mordercza praca, wszechobecny alkohol i życie bez granic i stabilizacji.  Za to z wszechobecną naturą, morzem, lasem i niebem.

„Wielki marynarz” zdobył 8 nagród literackich, sprzedał się w 300 000 egzemplarzy i zdobył nominację do Nagrody Goncourtów. Debiut pisarski Catherine Poulain, pięćdziesięcioparoletniej kobiety, która całe życie trudniła się pracą fizyczną, zaskoczył krytyków literackich. I zachwycił czytelników, w tym mnie. Przede wszystkim ze względu na niesamowity styl opowieści – ekspresyjny, nawet momentami naturalistyczny, nasycony emocjami, kolorami, zapachami. Po drugie, bo…no właśnie, chyba w każdym z nas drzemie niespokojny wędrowiec, który szuka szczęścia albo tego nieuchwytnego stanu, w którym „żyje naprawdę”. Catherine Poulain tego stanu poszukiwała w rozmaitych miejscach – była barmanką w Hongkongu, pracowała w wytwórni konserw na Islandii, przy produkcji syropu klonowego w Kanadzie i połowach ryb na Alasce. Dziś pracuje dorywczo przy winobraniach w Médoc i na alpejskich łąkach wypasa stado 700 owiec – jednym słowem zajmuje się ciężką, fizyczna harówą. Po to, by jak w pewnym momencie mówi w książce jako Lili, tak się zmęczyć, żeby dojść do kresu. I wtedy poczuć smak życia.

Alaska to taki mityczny „Ostatni przystanek”. Dziki, oddalony od cywilizacji, pozbawiony udogodnień. Tu można albo się całkiem zagubić albo zacząć od nowa. Przyciąga wiele zagubionych dusz, niespełnionych eksplorerów, tych, którzy chcą się sprawdzić, dziwaków, nastolatków, popaprańców, alkoholików, ludzi, którzy szukają nowego kierunku po życiowym zakręcie, awanturników. Przeważnie mężczyzn, szukających potwierdzenia swojej męskości. Kobiety są tam rzadkie – ale są. Twardsze niż najtwardszy mężczyzna, zawzięte, surowe, narzucające sobie twarde reguły, bo tylko tak mogą zdobyć dla siebie szacunek. Pracą cięższą niż wykonują ja najstarsi wyjadacze, bez słowa skargi, ukrywając uczucia, walcząc jak lew chociażby o wolna koję. Bo nowicjuszy, a zwłaszcza kobiety, ten surowy świat testuje okrutnie.

To książka pełna wiatru i huku fal, krwi, rybich wnętrzności i smaku przypalonej kawy. Książka o nieustannym poszukiwaniu i wiecznych uciekinierach.

Autor: Catherine Poulain

Tytuł: „Wielki marynarz”

Wydawnictwo Literackie
 

Zostaw komentarz :, , więcej...

Wanda Rutkiewicz. Historia życia i śmierci – książka Anny Kamińskiej

przez , 14.cze.2017, w biografia

Postać – legenda. Nawet jeśli ktoś nie jest wielbicielem gór i daleko mu do środowiska wspinaczy – jak mnie. Ale o Wandzie Rutkiewicz słyszałam – jako trzecia kobieta na świecie, pierwsza Europejka oraz pierwsza Polka stanęła na szczycie Mount Everest. Była też pierwszą kobietą na świecie na szczycie K2. Gdzieś tam czytałam artykuły o niej, odniosłam wrażenie niechęci, potępienia może nawet? Kobieta, która szturmem wdarła się w dziedzinę prawdziwych mężczyzn i na dodatek ośmieliła się wszystko poświęcić pasji. Pasji, która ostatecznie odebrała jej życie.

Uważam, że silnym kobietom, kobietom z pasją należy w naszej kulturze zacząć oddawać należne im miejsce. Anna Kamińska zrobiła to już raz, pisząc książkę, znakomita zresztą, o Simonie Kossak, biolożce i popularyzatorce wiedzy o przyrodzie, zwłaszcza Puszczy Białowieskiej. Kiedy okazało się, że na tapetę wzięła kolejną z polskich bohaterek, nie mogłam się doczekać. I słusznie.

Anna Kamieńska nie jest himalaistką, i to jest jej plusem i minusem. Plusem, bo nie zagłębia się w skomplikowane towarzyskie układy rozmaitych frakcji i klubów, nie daje się omamić magią gór. Minusem, bo pewnie tej magii ni8e rozumie, więc czy może zrozumieć bohaterkę? A może nie trzeba jej rozumieć, żeby pokazać ją z każdej strony, obejrzeć jak naukowiec pod lupą, dokonać w miarę obiektywnej analizy. Pokazać związki relacje, opinie z wielu stron – a jeśli o to chodzi, Kamińska wykonała gigantyczną, reporterską robotę. Przejrzała dokumenty, rozmawiała z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, mężczyznami, z którymi Wandę łączyły bliskie stosunki, współpracownikami. Także tymi, którzy o Wandzie wypowiadali się po raz pierwszy. I tymi, którzy do tej pory kryli się w cieniu. Co bardzo podoba mi się w tej książce to to, że Kamińska nie ucieka w masę zapewne zabawnych, ale rozmazujących obraz anegdot, że stara się być dokumentalistką. Obiektywną  w miarę możliwości , zaglądającą w każdy kąt, ale jednocześnie zachowującą dyskrecję w sprawach, które mogłyby budzić niezdrowa i niepotrzebną sensację.

Kamińska nie stara się Wandy Rutkiewicz wybielać, nadawać jej nadludzkich cech, umilać czytelnikowi, ugładzać. Tam gdzie Rutkiewicz jest niemiła, nieznośna, bezwzględna – taką ja Kamińska opisuje. Tak samo jak wtedy, kiedy Wanda jest czarująca i niezwykle atrakcyjna. Powstaje z tego obraz kobiety żyjącej własnym życiem, wolnej i niezdolnej poddać się więzom, chorobliwie wręcz dążącej do upatrzonego celu, nie przyjmującej myśli o porażce i mało, przynajmniej na zewnątrz, przejmującej się zdaniem innych. Kobiety zdystansowanej, która nie była w stanie czy nie mogła tworzyć bliskich więzi.

Książka Kamińskiej to także niezwykle interesujący obraz kobiety, która wdarła się nieproszona, niezachęcana, czasem wręcz zniechęcana, lekceważona i wyśmiewana w męskie środowisko. Nie dość, że męskie, to jeszcze takie, w którym uznaje się, że to sport dla „twardzieli”. Przykro się czyta o reakcjach i „podśmiechujkach” panów w związku z „kobiecym” himalaizmem. W pamięci mi utkwiła jedna anegdota, jak panowie mówili „a kto wam będzie plecaki nosił” kobietom, które chciały zdobywać szczyty. Rutkiewicz miała lekką obsesję kobiecego himalaizmu, prowadziła nawet akcję „miejsce kobiet jest na szczycie”. A swoimi osiągnięciami myślę ucierała niejednemu szowiniście.

Książka o pasji, namiętności, niekoniecznie do ludzi, poświęceniu i wolności. Świetny dokument.

Tytuł: Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz

Autor: Anna Kamińska

Wydawnictwo Literackie

Zostaw komentarz :, , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...