Tag: Wydawnictwo Otwarte

Dlaczego trzeba kornika zostawić w spokoju? – Nieznane więzi natury, Peter Wohlleben

przez , 25.lis.2017, w Bez kategorii

Peter Wohlleben – człowiek, który sprawił, że ludzie spojrzeli na świat uważniej. I może z większą pokorą. Odkrywając nam tajemnice świata drzew czy zwierzęcych zachowań Peter przekazuje nam wielką prawdę – w wielkiej machinie natury jesteśmy małym trybikiem. Który na dodatek arogancko uzurpuje sobie prawo do wszechwiedzy i manipulowania światem. WIE LEPIEJ. Tymczasem o naturze wiemy zaledwie odrobinę i dobitnie nam to autor pokazuje w „Nieznanych więziach natury”.

W skrócie książka mówi o sieci zależności istniejącej w naturze. W której każdy ma swoje miejsce i z elastycznością, o której nie mieliśmy najbledszego pojęcia potrafi się dostosowywać do zmiennych warunków. A nawet te warunki kreować. Wohlleben pokazuje w tej książce, że nasze, ludzkie ocenianie natury z perspektywy „to jest pożyteczne a to nie” jest fikcją i pomyłką. W naturze każdy organizm ma swoje miejsce a wyeliminowanie go potrafi mieć niewyobrażalne skutki. W eliminowaniu akurat ludzie są bardzo dobrzy. Tak samo jak w ulepszaniu. Podczas gdy nasze dobre intencje najczęściej doprowadzają do psucia precyzyjnych mechanizmów, a także wyeliminowania części gatunków. Wohlleben potępia tworzenie leśnych monokultur, pokazuje, jak negatywne efekty daje dokarmianie dzikich zwierząt, czym kończy się ta nasza „zrównoważona gospodarka leśna”. To ciekawy głos biorąc pod uwagę przewalającą się w Polsce dyskusję na temat kornika i Puszczy Białowieskiej. Zresztą – o korniku i tym, czy należy zaatakowane przez niego drzewa usuwać z lasu także pisze Wohlleben.

Punktem wyjścia dla książki jest zjawisko, do którego doszło w Parku Narodowym w Yellowstone. Jakiś czas temu wytępiono tam wilki. Które miały stwarzać zagrożenie dla zwierząt hodowlanych. Mocno natomiast wspierano rozród roślinożerców, obficie je dokarmiając. W efekcie doszło do zmian w drzewostanie, a to z kolei pociągnęło za sobą nawet zmianę biegu rzeki. W 1995 roku ponownie zasiedlono wilkami park. I pociągnęło to za sobą niesamowite skutki. Zmieniła się roślinność, pojawiło się więcej ptaków, rzeka ustabilizowała swoje koryto. Jak? Wohlleben precyzyjnie pokazuje, jak jeden organizm wpłynął na drugi, z podkreśleniem dobroczynnej działalności jednego czynnika. Zaprzestania ludzkiej ingerencji.

Autor książki nie jest zwolennikiem wybicia wszystkich ludzi, uznaje to, że my również mamy swoje miejsce. Zwraca tylko naszą uwagę na to, że nie powinniśmy dawać sobie prawa do wszechwiedzy i zdecydowanie powinniśmy kierować się większą uważnością w naszym działaniu na ziemi. Bo chcąc zrobić sobie dobrze, robimy bardzo źle także właśnie sobie.

Peter Wohlleben pisze o naturze w sposób zrozumiały i pasjonujący. Klarownie i dobitnie. „Nieznane więzi natury” stanowią zakończenie – i podsumowanie cyklu, który przybliżyć nam miał tajemniczy wciąż świat natury. I uważam, że zrobił to bardzo dobrze.

Tytuł: „Nieznane więzi natury”

Autor: Peter Wohlleben

Wydawnictwo Otwarte

 

 

Zostaw komentarz :, więcej...

Idealny dom – Lokatorka, JP Delaney

przez , 20.cze.2017, w Thriller

Co zrobisz, żeby zamieszkać w idealnym domu? Pozbędziesz się wszystkich rzeczy, zmienisz nawyki żywieniowe, ograniczysz wizyty przyjaciół? Jak się okazuje, dla wielu rozpoczęcie z „czysta kartą” to potężna pokusa.

Pokusie nie oparła się Jane, która odkryła dom przy Folger Street 1. Ultranowoczesne mieszkanie wymaga dostosowania się do surowych reguł narzuconych przez właściciela, ale wydaje się idealne do porządkowania życiowego chaosu. Jane zaczyna żyć zgodnie z regułami minimalizmu i nie dziwi jej już, że nieustannie musi się poddawać ocenie i kontroli. Na dodatek zaczyna ja łączyć specyficzna więź z właścicielem i twórcą domu. Jednak stopniowo w jej życie wkrada się niepokój – okazuje się, że podczas budowy domu zginęła żona architekta a także kobieta, która mieszkała przy Folger street przed Jane. Okazuje się, że wszystkie trzy łączy bardzo wiele rzeczy, wliczając w to niezwykłe fizyczne podobieństwo. Czy Jane uda się uniknąć losu poprzedniczek?

„Lokatorka” to świetny thriller psychologiczny, w którym główną rolę odgrywają rozmaite zaburzenia psychiczne, które mają wbudowaną w siebie potrzebę kontroli. Kontroli siebie, innych, przestrzeni. Czołowy bohater męski jest tego głównym przykładem. Nie dość, że odwraca uszka filiżanek w jedną stronę czy wyciera ściany łazienki po prysznicu aby nie została na nich ani kropla – ma wytworzony w głowie wzór idealnej kobiety, do którego dopasowuje Jane za pomocą kolejnych ewaluacji. Dom jest narzędziem tej kontroli. Mierzy i waży właściciela, wpływa na jego nastrój za pomocą ultradźwięków, światła, muzyki… to zresztą bardzo ciekawa wizja na temat tzw. inteligentnych budynków, ich wad i zalet. Podobna trochę w wydźwięku jest „Lokatorka” do rozmaitych książek fantastycznych, utopii i apokaliptycznych wizji, jakie pojawiają się przy rozmaitych nowinkach technicznych (z „Matrixem” na czele) – w tym przypadku jest to obsesja na temat hackerstwa i bezpieczeństwa w sieci.

„Lokatorka” znalazła się na listach bestsellerów  w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii i specjalnie to nie dziwi, bowiem na jej korzyść przemawia konstrukcja postaci, umiejętność budowania napięcia, nowatorski pomysł odtwarzania „pętli” w celu naprawy błędów w życiowym scenariuszu czy wreszcie zaskakujące zwroty akcji.

Dobra rozrywka.

Tytuł: „Lokatorka”

Autor: JP Delaney

Wydawnictwo Otwarte

 

Zostaw komentarz :, więcej...

Duchowe życie zwierząt – Peter Wohlleben

przez , 12.kwi.2017, w Bez kategorii

Kury, które kłamią, zawstydzone konie czy współczujące konie? Tak, to prawda. Po światowym sukcesie, jakim było „Sekretne życie drzew” Peter Wohlleben, niemiecki leśnik postanowił nam przybliżyć świat zwierząt. I rozprawia się ze wszystkimi tymi, którzy twierdzą, że zwierzęta nie mają duszy, nie czują i służą tylko naszej człowieczej rozrywce. I choć Wohlleben nie namawia na przykład nikogo do zarzucenia jedzenia mięsa, to jego książka pokazuje, jak niewiele wiemy o naszych „braciach mniejszych”. I jak bardzo w swoim wygodnictwie nie dopuszczamy do siebie pewnych faktów.

Peter Wohlleben to przede wszystkim praktyk – leśnik żyjący maksymalnie w zgodzie z naturą i szanujący jej prawa. Nie lubi ingerencji człowieka i nie owija w bawełnę popartych obserwacjami opinii o tym, jak nasze działania i wysiłki zabójczo działają na naturę. Przy czym natura według jego pojęcia to nie zamknięty, ograniczony świat, nietknięty ludzka stopą. Natura według autora to nieustannie zmieniający się i dopasowujący się do warunków świat, w którym lisy, gołębie, jerzyki, łasice, jeże, sarny i dziki potrafią odnaleźć swoje miejsce w enklawach ściśle zamieszkałych przez ludzi, na przykład w wielkich miastach. No cóż, osobiście parę razy spotkałam lisa pod moja klatką pośrodku nowohuckiego osiedla, jaskółki rok w rok zakładają gniazda pod okapem mojego okna na 8 piętrze bloku a ostatnio jak wracałam z przebieżki, na ostatnich metrach ścigałam się z biegnącą slalomem po chodniku łasicą.

Wohlleben pisze w największym uogólnieniu o tym, czy między zwierzętami a ludźmi jest duża różnica i – na czym tak naprawdę ona polega. I czy mamy prawo nazywać siebie koroną stworzenia (nie mamy, bo natura stworzyła znacznie więcej doskonalszych od człowieka organizmów). Skupia się tu autor na cechach, które uznaje się za wyznacznik „człowieczeństwa” – miłości macierzyńskiej, bezinteresowności, współczuciu, poczuciu humoru, zdolności do kojarzenia faktów czy nauki, wdzięczności, zdolności przewidywania czy kłamstwie. I przytaczając przykłady zarówno ze swojego podwórka, lasu i zagrody, jak i posiłkując się naukowymi badaniami i doświadczeniami dobitnie wskazuje nam, że zwierzęta są bardziej „ludzkie” niż myśleliśmy czy jesteśmy skłonni przypuszczać. Przy czym daleki jest Wohlleben, podobnie jak w przypadku roślin od jakichkolwiek ocen moralnych, za to wskazuje nam na względność i zawodność takich ocen.

To świetnie i przystępnym językiem napisany przewodnik po naturze zwierzęcia. I tak samo jak część pierwsza zmusza czytelnika do zastanowienia się, czym tak naprawdę jesteśmy my w świecie roślin i zwierząt. Książka bez moralizowania, bez sztucznej ckliwości, rzeczowa a jednocześnie pisana niezwykle plastycznym językiem, o naukowych sprawach w sposób łatwy i przystępny.

Lektura dla każdej grupy wiekowej.

Tytuł: „Duchowe życie zwierząt”

Autor: Peter Wohlleben

Wydawnictwo Otwarte

 

 

Zostaw komentarz :, więcej...

Islandia niecodzienna – Szepty kamieni, Berenika Lenard i Piotr Mikołajczak

przez , 28.mar.2017, w Podróże, Reportaż

Islandia – kraj tajemniczy, miejsce pielgrzymek tych, którzy szukają samotności, surowego klimatu i duchowego odrodzenia. Przynajmniej tak widzimy to miejsce. Autorzy książki, Berenika Lenard i Piotr Mikołajczyk zmieniają nam ten obraz Islandii. Opowiadają o skutkach prosperity i późniejszego krachu finansowego, o nieustannej walce kapitału z wartościami nadrzędnymi, takimi jak tradycja czy ochrona natury. Poruszają się szlakami opuszczonych miejsc, dawnych przetwórni i fabryk, obserwują turystyczny boom i rozmawiają zarówno z Islandczykami, jak i ludźmi, którzy się tutaj osiedlili i tutaj starają się znaleźć swoje miejsce na ziemi. „Szepty kamieni” pokazują nam nie do końca Islandię taką, jaką sobie wyobrażaliśmy, ale na pewno bardziej prawdziwą.

Islandia to wyspa wciąż aktywnych wulkanów, gdzie w każdej chwili miejsce, w którym się mieszka, może być narażone na erupcję. Kraina olbrzymich lodowców, gorących źródeł i tysięcy wodospadów. Niestety coraz bardziej zadeptana, skomercjalizowana, wyzyskiwana przede wszystkim przez tych, którzy chcą odbić sobie straty poniesione w 2008 roku. Być może pamiętają to także polscy czytelnicy, bo finansowy krach Islandii odbił się szerokim echem w całej Europie i na świecie. Islandia stała się ofiara polityki prowadzonej przez banki i instytucje finansowe a w rezultacie ich upadku zamożne – i przeważnie żyjące na kredyt społeczeństwo islandzkie z dnia na dzień potraciło dorobek całego życia, a ludziom spojrzał w oczy zwyczajny głód. Autorzy książki skutki tego krachu odnajdują do teraz, w lęku mieszkańców, w braku dalekosiężnych planów, a nieustającej niepewności dotyczącej jutra. O dziwo także odnajdują także symptomy świadczące o powrocie stanu sprzed krachu, kiedy to islandzka gospodarka toczyła się jak opona ze wzgórza, coraz szybciej i szybciej. Tym razem kołem napędowym staje się turystyka. Spokojna, tajemnicza Islandia, która gwarantowała życzliwość i samotne wędrówki stała się powodem do narzekań. Na niebotyczne ceny żywności i kwater, niewspółmierne do ich jakości.
Berenika i Piotr, autorzy bloga IceStory, mieszkają na Islandii, aby poznać prawdziwe życie tego kraju. Książka miała być opowieścią o opuszczonych miejscach stała się opowieścią o nieustannej transformacji i niespokojnym duchu. Autorzy odwiedzają takie miejsca jak Djúpavík, niegdyś jedna z największych na świecie przetwórni rybnych zatrudniająca setki pracowników, gdzie dziś mieszka garstka ludzi. Udają się także na archipelag Vestmannaeyjar. W 1973 roku wybuch wulkanu Eldfell niemal rozpołowił jedną z jego wysp i zmusił mieszkańców do ewakuacji. Wchodzą po schodach opuszczonych domów, rozmawiają z pastorem rzadko zaludnionego obszaru i badają, jaki wpływ na środowisko i ludzi miała budowa olbrzymiej fabryki aluminium. Spotykają się z ludźmi, którzy w danym miejscu żyją od pokoleń ale i nieustannymi wędrowcami. Ludźmi, którzy podnoszą się po klęskach i takimi, którzy rezygnują z walki, wyjeżdżając w bardziej przyjazne miejsce. Bo Islandia, w której wciąż podobno żyją elfy, przyjaznym miejscem dla człowieka nie jest. A bynajmniej nie takiego, który szuka łatwego życia.

To nieznane, nieopisywane w przewodnikach i nie ukrywajmy – pełne smutku oblicze Islandii.

Tytuł: „Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii”

Autorzy: Berenika Lenard, Piotr Mikołajczak

Wydawnictwo Otwarte

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Feministyczny głos młodego pokolenia – Mleko i miód, Rupi Kaur

przez , 06.mar.2017, w poezja

Trudno o lepszy moment na wydanie w Polsce poezji Rupi Kaur niż marzec 2017. Miesiąc, w którym ruchy feministyczne i te, które Bronia praw kobiet organizują wielkie manifestacje, kiedy czołowi politycy mówią, że kobiety muszą zarabiać mniej, bo są słabsze, mniejsze i głupsze. Kiedy przetaczają się medialne burze o spotach reklamowych, w których kobieta z plamą krwi na kostiumie wychodzi z basenu i gdzie matkom karze się karmić w toalecie. Mamy prawdziwy publiczny sztorm poświęcony kobiecej cielesności i jej odbiorowi w sferze publicznej. Rupi Kaur, która o tej cielesności pisze, idealnie wpisuje się w nurt odrodzonego – czy też odradzającego się polskiego feminizmu.

O Rupi stało się głośno, kiedy w marcu 2015 roku dziewczyna na Instagranmie dodała swoje zdjęcie. Leży na nim na boku na niepościelonym łóżku, odwrócona tyłem do widza. Jest ubrana w dres a w kroku i na prześcieradle widnieją plamy krwi. Serwis szybko usunął zdjęcie za naruszenie przepisów. Rupi dodała je po raz kolejny, z tą sama reakcją. Wtedy artystka opublikowała je na Facebooku z komentarzem „seksualizacja kobiet jest w porządku, kobiety z miesiączką nie”. Rozpętała się burza, post zebrał ponad 75 tysięcy polubień i niemal tyle samo udostępnień. O Rupi stało się głośno, także za sprawą wywiadów w najbardziej poczytnych światowych gazetach. I w ten sposób 25-latka z Pendżabu stała się głosem młodego pokolenia. Tych kobiet, które oburzają się, że dopuszczalne sa krwawe wojenne zdjęcia, a plama miesięcznej krwi wciąż stanowi tabu. Tych kobiet, które mają dość mówienia, jak mają wyglądać i ja postępować, żeby się podobać i żeby być akceptowanymi. Te kobiety oswajają swoją cielesność, swoją kobiecość, żądają poszanowania swoich wyborów.

Tomik „Mleko i miód” zawiera wiersze bardzo osobiste i bardzo przejmujące. Zresztą wiersze to za duzo powiedziane – czasem są to tylko dwie linijki, w których Rupi celnie i wstrząsająco opisuje swoje wrażenia, doznania, refleksje. Tomik podzielony jest na cztery części oddające ważne elementy życia i relacji z drugą osobą: cierpienie, zrywanie, kochanie, gojenie. Najbardziej przejmująca jest część pierwsza, pełna brutalności i odnosząca się głównie do rozmaitych form przemocy seksualnej, fizycznej i werbalnej. Rupi Kaur porusza temat relacji nie tylko z partnerem, ale także rodzicami. To kontakty z nimi są tym, co kształtuje osobę, co daje jej siłę lub czyni ja bezbronną.

Ale seksualność i sensualność to nie jedyne tematy wierszy Rupi. Autorka pisze o marzeniach, celach, pragnieniach, aspiracjach. Tego, jak w nas powstają, jak je tłumimy i jak cenne jest, że za nimi podążamy.

„Mleko i miód” to książka, którą każda kobieta powinna mieć na swoim biurku, w swojej torebce. I którą powinien przeczytać każdy mężczyzna, żeby – nawet jeśli  tylko odrobinę – zrozumieć, czym jesteśmy i kim chcemy być.

Tytuł: „Mleko i miód”

Autor: Rupi Kaur

Wydawnictwo Otwarte

 

 

 

Zostaw komentarz :, , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...