Tag: Zielona Sowa

Niezwykła podróż – „O chłopcu, który pływał z piraniami”, David Almond

przez , 11.gru.2016, w Młodzieżowe

Historia małego chłopca, który miał odwagę stać się kimś innym. Z chuderlawego dzieciaka, który dorasta wśród rozmaitych – jak pisze David Almond – śliskich interesów stał się dzielny i waleczny na tyle, żeby robić to, czego robić boją się inni. A to dlatego, że odważył się posłuchać wewnętrznego głosu…

„O chłopcu, który pływał z piraniami” to historia Stanleya Pottsa. Chłopca, którego wychowuje wujostwo po śmierci jego rodziców. Wujek zatraca się w rozwijaniu rybnego biznesu i zapomina o rzeczach ważnych, podporządkowując swojej wizji całą rodzinę. Pieniądze stają się dla niego tak ważne, że posuwa się do rzeczy okrutnych…wtedy Stan ucieka z domu i trafia do wesołego miasteczka, gdzie znajduje pracę u pana Dostoyevskiego, właściciela basenu z kaczkami. Obecność Stana zmienia jego otoczenie – ludzie otwierają swoje serca, mówią o tym, co ich boli i zaczynają przypominać sobie swoje marzenia. A sam Stan? Odnajduje w sobie odwagę i staje się główną atrakcją wesołego miasteczka, pływając w wielkim akwarium z piraniami.

To oczywiście skrót historii, i to moimi słowami. Almond pisze w sposób zupełnie inny, baśniowy i nierealistyczny. Przygody Stana przypominają historyjki opowiadane przez dzieci, nieco absurdalne- a może właściwie takie, w których realizm zostaje zawieszony na kołku. Przesłanie historii jest jednak jasne – nigdy, choćby nie wiadomo co, nie wolno nam zapominać o tym, co nam woła w duszy. Ale nawet jeśli zapomnimy i popełniamy błędy, bo szukamy sławy czy pieniędzy, nigdy nie jest za późno, żeby się zmienić. Wszystko zależy od nas. Możemy stworzyć sobie takie życie, jakie chcemy, trzeba mieć w sobie tylko odwagę i upór. Taki upór, który pozwoli nam wrócić na szlak, kiedy damy się zwieść błyskotkom tego świata czy popełnimy błąd. Póki żyjemy, nigdy nie jest za późno, żeby naprawić to, co zepsuliśmy.

Ta historyjka nie ma końca, bo przecież tak naprawdę nigdy nie istnieje „i żyli potem długo i szczęśliwie”. Ale to, jak będzie przebiegać, zależy od nas samych.

Historii towarzyszą ilustracje znanego rysownika, Olivera Jeffersa, wielokrotnie nagradzanego za swoje prace. A autor historii, Brytyjczyk David Almond to twórca wielu książek, przetłumaczonych na ponad 40 języków, laureat najważniejszej nagrody w dziedzinie literatury dla dzieci, Nagrodą Hansa Christiana Andersena.

Tytuł: „O chłopcu, który pływał z piraniami”

Autor: David Almond

Wydawnictwo Zielona Sowa

Zostaw komentarz :, , więcej...

Przyjaciele zwierząt – seria dla dzieci

przez , 18.lis.2016, w Młodzieżowe

Będzie o zwierzątkach, i to polskich. Na dodatek tych rzadkich i zagrożonych. „Zielona Sowa” stworzyła świetną i bardzo uważam potrzebną serię dla dzieci, poświęconą przyrodzie i jej ochronie.

Bohaterami książek – na razie w serii ukazały się trzy jest rodzina Sosnowskich, która mieszka w leśniczówce. Miejsce zamieszkania oraz zainteresowania dorosłych powodują, że dzieci mają okazję poznać obyczaje zwierząt i co ważniejsze – zasady postępowania z nimi. Bowiem fabuła książek skonstruowana jest tak, że zwierzęcych bohaterów spotyka nieszczęście. Zwierzaki trafiają do leśniczówki albo innego przyjaznego azylu, aby potem wrócić spokojnie do własnego leśnego domu. Każda książka na dodatek jest zaopatrzona w notkę dotyczącą wybranego gatunku.

Ja akurat miałam okazję poznać przygody młodego rysia. I łatwo nie było, bo tytuł sugerował tragedię, a o ile nieszczęścia ludzkie mnie nie wzruszają, o tyle na Lessie i Królu Lwie ryczę jak bóbr. Na szczęście książka nie jest drastyczna, choć autorka nie unika opisywania nieszczęść, jakie mogą spotkać bohaterów. Są tu i źli ludzie, i tragedie, smutek i tęsknota, ale to także książka o ludziach, który chcą zwierzętom pomóc.  Akcja dzieje się na Mazurach, gdzie bohaterowie spędzają wakacje.
Pewnej nocy we wnykach ginie samica rysia osierocając kociaka. Małego rysia odnajduje Amelka wspólnie z dziadkiem. Z kolei brat Amelki, Wojtek, trafia z kolegą na trop kłusowników. Cała historia kończy się happy endem, winni zostają ukarani a co najważniejsze – młodzi czytelnicy uczą się, że należy reagować w trudnych sytuacjach. Wszystko napisane jest przystępnym, zrozumiałym dla sześciolatków (taka jest grupa docelowa czytelników) językiem, a całość zaopatrzona jest w sympatyczne ilustracje Anety Kryszak.

Książkę rekomenduje Adam Wajrak, a seria objęta jest patronatem WWF. Do tej pory oprócz przygód rysia ukazały się książeczki o wilczku i zajączkach, w przygotowaniu są o łosiu i sóweczce.

Tytuł: Przyjaciele zwierząt. Osamotniony ryś”

Autor: Aniela Cholewińska – Szkolik

Wydawnictwo Zielona Sowa

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Dla małych i dużych podróżników

przez , 09.sie.2016, w Młodzieżowe, Podróże

Cudze chwalicie, swego nie znacie..Zamiast wyjeżdżać pod piramidy (tym bardziej, że teraz tam nie do końca fajnie i bezpiecznie), może warto odwiedzić urzekające, interesujące, ciekawe zakątki swojego kraju? Tym bardziej warto, jeżeli jesteśmy rodzicami i wybieramy się gdzieś ze swoimi pociechami. Warto im pokazać kawałek ojczystego kraju.

kierunek polska

Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, do odwiedzania różnych miejsc zachęcały mnie kolejne powieści o Panu Samochodziku albo przygody Janeczki i Pawełka czy – trochę już później – Tereski i Okrętki z powieści Chmielewskiej. Bez ilustracji, bez zdjęć… O przewodnikach, i to jeszcze dedykowanych młodemu odbiorcy mowy nie było, nawet jeżeli cokolwiek już pojawiało się w księgarniach. A atlasy uwielbiałam, nawet jeżeli były brzydkie i wypłowiałe. Dlatego teraz z prawdziwa przyjemnością patrzę na wydawnictwa takie jak „Kierunek: Polska!”. Trochę wiedzy na temat naszego kraju (tak, także o tych miejscach, o których nie miałam pojęcia, niekoniecznie tak oczywistych jak smocza Jama czy Wawel), nie za dużo ale wystarczająco, żeby zachęcić do odwiedzenia, sporo zdjęć i obrazków i na dodatek wyzwanie w postaci Paszportu młodego Podróżnika, w którym można zbierać pieczątki turystyczne – z muzeów, parków narodowych i innych ciekawych miejsc, a także bilety, znaczki pocztowe i inne pamiątki związane z odwiedzanymi miejscami. . Dzieciaki, jak wiadomo, uwielbiają tego rodzaju zbieractwo (jak pokazuje szał Pokemonów, nie tylko dzieciaki), więc być może łatwiej nam przyjdzie oderwać naszego milusińskiego od tableta.

Książeczka podzielona jest na tematyczne rozdziały – o obronnych twierdzach, legendach, cudach techniki, folklorze czy przysmakach regionalnych. Sporo jest o faunie i florze czy naszych rodzimych cudach natury, a także morzu, jeziorach i rzekach czy górach. Jeśli kogoś znudzi natura, zapraszam do rodziału o parkach rozrywki, a jeżeli nasze dziecko lubi wyzwania – do lektury części o rekordach. Każda „zajawka” – tak w dawnych, redakcyjnych czasach nazywaliśmy króciutkie teksty – zaprasza nas do niezwykłego miejsca. I tak jak napisałam wyżej – niekoniecznie są to miejsca oczywiste i pełne turystów. To także ciche zakątki i żeby je odwiedzić, trzeba się troszkę zmęczyć.

Ciekawa propozycja dla małych (i dużych podróżników), prawdziwy przewodnik w pigułce.

Wydawnictwo firmuje słynny podróżnik, Marek Kamiński – być może jego osoba będzie dla młodych czytelników tym, czym dla mnie był Pan Samochodzik. A „Kierunek: Polska!” to – według zapowiedzi wydawnictwa – cała seria, która pozwoli podróżnikom w każdym wieku lepiej poznać nasz kraj.

paszport

Tytuł: „Kierunek: Polska!”

Autorzy: Koryna i Adam Dylewscy

Wydawnictwo Zielona Sowa

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Nowa przygodowa seria dla dzieci Agnieszki Stelmaszyk

przez , 04.lip.2016, w Młodzieżowe

Agnieszkę Stelmaszyk bardzo sobie cenię, mimo iż wiekowo nieco (ha!) odbiegam od wieku jej standardowych czytelników. Ale w „Kronikach Archeo” odkryłam zapomniane uroki dzieciństwa i emocje związane z odkrywaniem tajemnic tego świata – te emocje, które towarzyszyły mi przy czytaniu przygód Tomka Wilmowskiego z niezapomnianego cyklu Alfreda Szklarskiego czy też kolejnych opowieści o dzielnym i mądrym Panu Samochodziku. „Kroniki” były zgrabnym połączeniem powieści przygodowej i podręcznika geografii, historii, archeologii i paru jeszcze dziedzin. Zresztą, co tu dużo mówić – znajome dzieciaki też uwielbiają Agnieszkę Stelmaszyk.

k-9788379837533

Rozjuszona „Kronikami” rzuciłam się więc na Odyseuszy i troszkę jestem rozczarowana. Książka dotyczy morskich przygód i kontynuuje schemat, czyli przeplatanie fabuły informacjami, tym razem dotyczącymi morza, żaglowców, dawnych marynarzy i piratów, morskiej fauny i flory. Autorka sięga po związane z piratami legendy (Republika Piratów, Davy Jones) i zwyczaje (pechowy Jonasz czy to, że nie zabiera się kobiet w rejs), okraszając je dodatkowo morskimi i nie tylko tajemnicami. Całość zaczyna się, gdy jacht państwa Wesołowskich natyka się ja opuszczoną łódź, na której nie ma ani śladu właściciela, za to dzieci znajdują dyktafon z nagraniem i tajemniczy złoty medalion. Jak się okazuje, dyktafon zawiera nagrany dziennik pewnego podróżnika opisującego dziwną anomalię pogodową…W chwilę później jacht Wesołowskich wpada w podobną anomalię i milkną wszystkie urządzenia, a potem z morza wynurza się…nie, nie będę psuć niespodzianki.

W „Odyseuszach” znajdziemy znikające statki (coś w rodzaju Trójkąta Bermudzkiego), zatopione świątynie, kielichy, krakena i parę jeszcze innych. Zdawałoby się, że nic lepszego niż taki misz-masz dla stworzenia pełnej emocji książki, ale z niewiadomych przyczyn gdzieś się wartkość akcji rozmyła. Może przez bohaterów. Bo o ile doceniam i bardzo się cieszę z feministycznego zamysłu (to dziewczynka przeżywa najważniejsze przygody i to ona jest główną bohaterką, a bynajmniej nie lubi różowego, choć jest moment, kiedy ubrana jest w falbanki), to postać Matyldy jest…no, jakby tu powiedzieć, trochę kiepska. Dziewczynka jest denerwująca ze swoim brakiem konsekwencji i umiejętnością pakowania w kabałę swoich najbliższych. Dodatkowo nie jestem w stanie dopatrzyć się uzasadnienia dla niektórych wydarzeń w książce, a jak wiadomo, jestem zwolenniczką tego, że jeśli w pierwszym rozdziale opiszemy widły, to użyjmy ich w rozdziale piątym.

„Odyseusze. Gwiazda morza” to dopiero pierwszy tom cyklu, może się jeszcze rozkręci, na razie nie czytam z wypiekami na policzkach. Na pewno na uwagę zasługują sympatyczne rysunki autorstwa Pawła Zaręby.

Tytuł: „Odyseusze. Gwiazda morza”

Autor: Agnieszka Stelmaszyk

Wydawnictwo Zielona Sowa

Zostaw komentarz :, więcej...

Czy to jest miłość, czy to jest…

przez , 19.cze.2016, w Młodzieżowe

Kolejna powieść Eve Ainsworth poświęcona szkolnym zależnościom – tym razem temu, co chyba w braku lepszej nazwy możemy określić jako „zły wpływ”. Nie, nie chodzi o wciąganie bohatera w świat przestępstwa, alkoholu czy narkotyków, ale o to, że robi on to, czego ani ona sam, ani jego najbliżsi nie chcieli by robić.

eve

Oczywiście, jak w poprzedniej powieści Ainsworth, przyczyną wszystkiego są dorośli. Bohaterka to Anna, zdolna dziewczynka z problemami rodzinnymi. Matka opuściła rodzinę, zostawiając dwójkę dzieci z ojcem. Ten ma kiepską pracę i stara się zapewnić dzieciom byt, ale więcej uwagi poświęca młodszemu synowi. Córkę natomiast obarcza domowymi obowiązkami, w zastępstwie jej matki. Jeśli Anna nie wykona czegoś według jego wyobrażeń, kończy się awanturą. Dorosły, skrzywdzony przez innego dorosłego mimowolnie odreagowuje na dziecku, zapominając…no właśnie, że to tylko dziecko. Anna, w której tkwi poczucie krzywdy z powodu opuszczenia przez matkę, dodatkowo spychana jest w „strefę mroku” przez ojca. Nic dziwnego, że narastają w niej kompleksy i poczucie tego, że do niczego się nadaje. Zamknięta w sobie dziewczynka, do której nie jest w stanie dotrzeć szkolny pedagog, jest łatwym łupem tego, kto powie jej parę pochlebstw. Że jest ładna. Mądra. Nadzwyczajna. Jest jak szczeniak, który przywiązuje się do kogoś, kto poświęci mu odrobinę czasu. I nie zdaje sobie sprawę, że ten, który poświęca ten czas, może nie być odpowiednią osobą.

I jest jeszcze drugi bohater książki. Will. Tzw. Ciacho, obiekt westchnień wszystkich dziewcząt ze szkoły. Gdy taki ktoś zwraca uwagę na szarą myszkę, to myszka najpierw wietrzy podstęp, a potem trzyma się swojego skarbu ze wszystkich sił. I nie zwraca uwagi, gdy książę robi się zaborczy, gdy z jego powodu zrywa kontakty z przyjaciółmi, ma coraz gorsze stosunki z rodziną. Gdy książę lekceważy jej protest przeciwko robieniu różnych rzeczy. A wreszcie, gdy książę dopuszcza się fizycznej przemocy, myszka tłumaczy sobie, że to „jej wina” albo „to dla jej dobra”.

W „7 dniach” widzieliśmy mechanizm tworzenia zjawiska zwanego „hejtem”. Tym razem temat równie uniwersalny – przemoc w związku. Dotyka i młodych i starych i niekoniecznie tych z patologii. Mechanizm jest podobny – przywiązywanie do siebie ofiary, uzależnianie jej, pozbawianie przyjaciół, oparcia, wmawianie, że wszyscy inni są przeciwko nam, a potem, że to przypadek, nigdy więcej tego nie zrobię, sprowokowałaś mnie, to twoja wina. A potem w więzieniach widzimy kobiety bestialsko bite przez kilkadziesiąt lat, które w odruchu zwierzęcego strachu pozbawiają życia oprawcę.

Podobnie jak w „7 dniach” autorka pokazuje, że żadne działanie dziecka, nastolatka, nie dzieje się bez przyczyny. Ci, którzy dopuszczają się przemocy, bywali ofiarami przemocy. Przemoc wobec innych, jak bardzo źle byśmy jej nie postrzegali, w przypadku dziecka jest wołaniem o pomoc. To ważna książka nie tylko dla dzieciaków, żeby zwracać uwagę na określone działania i zwracać się o pomoc do dorosłych, ale i dorosłych, żeby zdawali sobie sprawę, że jeśli mają dziecko, wszystko co robią, niesie za sobą określone konsekwencje.

Tytuł: „Zadurzenie”

Autor: Eve Ainsworth

Wydawnictwo Zielona Sowa

Zostaw komentarz :, więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...