Tag: Znak

Czasem trzeba tylko być

przez , 13.kwi.2015, w Romans

Ada jest redaktorem naczelnym  popularnego nowojorskiego magazynu. Jednak sukcesy zawodowe nie są w stanie sprawić, żeby zapomniała o osobistej tragedii – kilka lat wcześniej kobieta straciła w wypadku męża i dziecko. Dlatego Ada postanawia odciąć się swojego życia. Przeprowadza się do Seattle i zamieszkuje na barce. Szybko dowiaduje się, że kiedyś w tej samej barce mieszkał znany artysta z młodziutką i piękną żoną, Penny, która pewnego dnia zniknęła bez śladu. Na barce Ada odnajduje starą skrzynię, pełną pamiątek po kobiecie. Jednak gdy próbuje dowiedzieć się czegoś o Penny i okolicznościach jej zaginięcia, członkowie nawodnej społeczności wytrwale milczą.

domnajeziorze

„Dom na jeziorze” to historia dwóch kobiet żyjących w różnych światach. Obie próbują poradzić sobie z pustką w życiu. Ada wciąż tęskni za mężem i dzieckiem. Penny także, bo jej mąż, choć żywy, fizycznie cały czas jest nieobecny, a na dziecko się nie zgadza. Penny czuje się samotna i niedoceniana, nieustannie boi się taksujących spojrzeń miejscowego towarzystwa, w którym czuje się gorsza i głupsza. Ale o ile Ada odcina się od innych i szuka ukojenia w samotności, zamykając się w czterech ścianach, o tyle Penny marzy o przestrzeni i podróżach.

Powieść Sarah Jio to typowy romans, a nawet dwa. Z myślą przewodnią, którą jest wartość poszukiwania samej siebie i życia zgodnie ze swoim wnętrzem. Jio zwraca uwagę na jeszcze jedno – w pogoni za karierą czy sukcesem zawodowym często tracimy z oczu najbliższych. Ada nieustannie robi sobie wyrzuty, że nie miała czasu dla swojej córeczki, że nieustannie przekładała obowiązki służbowe nad towarzystwo męża i dziecka. Zawsze sobie powtarzała, że jeszcze tylko skończy artykuł, że jeszcze tylko wyśle jedno zdjęcie… Jio posłużyła się tutaj mocną metaforą, bo to właśnie obowiązki zawodowe powodują, że Ada fizycznie traci swoją rodzinę. Obowiązki zawodowe także powodują, że Penny oddala się od swojego ukochanego męża. Bo mimo świadomości, że ta druga osoba nas kocha, każdy potrzebuje zwyczajnej, fizycznej bliskości i uwagi. Przekonani, że to, co robimy, jest najważniejsze na świecie, zaniedbujemy potrzeby tych, którzy nas otaczają. Lub projektujemy na nich własne marzenia, oczekując, że będą je spełniać. A przecież to, że połączyli swoje życie z naszym nie oznacza, że z tego swojego automatycznie zrezygnowali. Czasem wystarczy tak niewiele – nie prezenty, nie pieniądze, ale zwykłe bycie.

Smutna w gruncie rzeczy książka.

Tytuł: „Dom na jeziorze”

Autor: Sarah Jio

Wydawnictwo Znak Między Słowami

Zostaw komentarz :, , więcej...

Pozostawieni – Tom Perrotta

przez , 14.sie.2014, w Fantastyka

Wyobraźcie sobie, że siedzicie na kanapie przed telewizorem. Z koleżanką, która przyszła was odwiedzić. Oglądacie jakieś głupawe reality show, może jecie chipsy. W pewnym momencie odwracacie się po pilota, a gdy się prostujecie, tej osoby obok was nie ma. Ot tak sobie. Nie poszła do toalety, kuchni, nie wyszła. Po prostu znikła.

A potem wyobraźcie sobie, że znikł jeszcze mąż sąsiadki. Koleżanka z klasy. Pani z pocztowego okienka. Znany aktor. Wasz ulubiony muzyk. Byli i nie ma. I nikt nie potrafi odpowiedzieć, co się z nimi stało.

pozostawieni-b-iext25423481

Na taki ciekawy fabularny pomysł jako punkt wyjścia wpadł Tom Perrotta, autor książki „Pozostawieni”. W jego powieści nagle i nieoczekiwanie znikło 2 procent ludzkości. Pozostali muszą się z tym zmierzyć. Nie tylko ze stratą bliskich, z niepewnością, co się z nimi stało – ale i z niepewnością, czy zniknięcie się nie powtórzy. Dla wielu osób nieoczekiwane zniknięcie oznacza popadnięcie w apatię. Jeszcze inni szukają pocieszenia w objęciach wyrastających jak grzyby po deszczu proroków czy przedziwnych sekt. A jeszcze inni całkowicie porzucają dotychczasowy tryb życia. Grzeczne dziewczynki zmieniają się w naćpane wampy, bogobojni kaznodzieje w szukających skandali plotkarzy. O wyjaśnienie zjawiska walczą nauka i religia. A co ze zwykłymi ludźmi?

Bo są tacy, którzy dalej próbują żyć. Mimo upadającej gospodarki i świata, który zdaje się przycupnął w oczekiwaniu. A przecież życie nie czeka. Dlatego niektórzy podjęli się ciężkiego zadania przywrócenia normalności. Tak jak Kevin Garvey, nowy burmistrz miasta. Mężczyzna stara się odbudować dawną społeczność i pogodzić z rozpadem całej rodziny – jego żona stała się członkiem sekty, syn znalazł się pod wpływem proroka-oszusta a córka też już nie jest dawną pilną uczennicą.

Od jakiegoś czasu obserwuję powrót popularność fantastyki postapokaliptycznej – takiej, w której to nie świat ulega zagładzie, a część ludzkości, przy czym reszta próbuje się odnaleźć. Znika część ludzkości („Pozostawieni”, „Gone”) lub część społeczeństwa zostaje wyrzucona poza nawias („Mroczne umysły”). Co ciekawe, książki te skierowane są do młodych ludzi lub pisane z ich punktu widzenia (częściowo jest tak i z książką Perrotty). A ponieważ, jak wiemy, fantastyka zawsze odpowiada na największe lęki ludzkości – czyżby tym razem pisarze pokazywali nam, że młodzi ludzie, dzieci i młodzież, choć tak zdawałoby się samodzielni, boją się utraty korzeni i świata takiego, jakim on jest? A ten świat jest strasznie kruchy – jeden z bohaterów „Pozostawionych” nie jest się w stanie otrząsnąć po zniknięciu chłopca, z którym zetknął się jako dziecko. Jego siostra przeżywa głęboki kryzys – choć sama się do tego nie przyznaje – po zniknięciu swojej dawnej przyjaciółki.

Perrotta pokazuje nam, że mimo naszej pozornej samotności i samodzielności (jesteśmy całe dnie w pracy, przed komputerem, nie rozmawiamy z innymi tylko siedzimy z nosami w tabletach i komórkach) to nasza sieć kontaktów utrzymuje nas w dobrej kondycji fizycznej i psychofizycznej. Pozbawieni rodziców czy przyjaciół, nawet jeśli ich obecność jest zdawałoby się znikoma, nie jesteśmy w stanie egzystować. Jednym słowem – potrzebujemy korzeni.

Książka Perrotty momentami zahacza o absurd, jest jednak tradycyjną wersją uniwersalnej powieści o szukaniu celu w życiu. Celem jest, jakżeby inaczej, miłość. Kobiety do mężczyzny, matki do dziecka…Choć są i tacy, którzy za swój cel stawiają zniszczenie wszystkiego, bo sensu nie są w stanie odnaleźć. Jak to ludzie postawieni w obliczu sytuacji ekstremalnej.

Książka Perrotty stała się podstawą do nakręcenia niezwykle popularnego serialu HBO pod tym samym tytułem.

Tytuł: „Pozostawieni”

Autor: Tom Perrotta

Wydawnictwo: Znak

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Życie seksualne dzikich sto lat później

przez , 04.lip.2014, w Podróże, Reportaż

Marzycie o wakacyjnych egzotycznych podróżach, ale nie możecie sobie na nie pozwolić? Zachęcam do sięgnięcia po podróżniczą książkę. Na przykład po świetny reportaż Aleksandry Gumowskiej, która wybrała się na Wyspy Trobrianda śladami Bronisława Malinowskiego w sto lat po jego legendarny badaniach.

Gumowska_Seksbeteliczary_500pcx

Żyjący na przełomie XIX i XX wieku Bronisław Malinowski  to legenda światowej antropologii. A także zamiłowany podróżnik, socjolog, etnolog i religioznawca. Jednym słowem – prawdziwy człowiek renesansu, jakich wśród Polaków (bo nie w Polsce – nie zapominajmy, że Polska przez szmat czasu w tamtych latach nie istniała na mapie świata) było zatrzęsienie. Wykształceni, żądni wiedzy i przede wszystkim pełni zapału do odkrywania tajemnic natury.  O życiorysie Malinowskiego rozwodzić się nie będę, myślę, że książka Gumowskiej zachęci was wystarczająco do sięgnięcia po jego prace i dziennik – ważne jest to, że Malinowski wprowadził zupełnie nowy styl badań terenowych, gdzie naukowiec jechał i mieszkał z lokalną społecznością w charakterystycznych dla niej warunkach. W czasach, kiedy antropolodzy badania prowadzili głównie zza biurka, analizując dokumenty i teksty, było to nie do pomyślenia. Oczywiście powstałe w ten sposób prace były pisane z punktu widzenia przedstawiciela świata zachodniego a wnioski były zestawiane z normami kulturowymi tegoż świata. Zgodnie też z tymi normami oceniane były „przedmioty” badań.  Innowacje wprowadzone przez Malinowskiego dziś wydają się nam logiczne – postulował on bowiem aby na świat patrzeć z punktu widzenia badanej społeczności i próbować zrozumieć, co się kryje za typowymi dla niej sposobami myślenia. W tym celu badacz musiał mieszkać wśród tubylców, uczyć się ich języka, wypracować sobie własny osąd, a nie polegać na zdaniu innych, np. misjonarzy i przede wszystkim nie może rozpoczynać badań z gotową tezą. Zalecenia Malinowskiego są efektem jego pobytu właśnie na Wyspach Trobriandzkich, na których badacz spędził dwa lata. Wynikiem jego badań natomiast jest szereg prac, między innymi m.in. „Argonauci Zachodniego Pacyfiku” oraz „Życie seksualne dzikich w północno-zachodniej Melanezji”, do której to książki odwołuje się we własnym reportażu Aleksandra Gumowska.

Dziennikarka, podobnie jak Bronisław Malinowski, zamieszkała na Wyspach i stała się członkiem lokalnej społeczności. Rozmawiała, brała udział w świętach i życiu codziennym. Dorobiła się nawet własnego imienia – Kadamwasila. Jej „Seks, betel i czary” to książka fascynująca na kilku poziomach. Po pierwsze to znakomity przykład reportażu uczestniczącego, obiektywny i rzetelny materiał na temat tego, jak obecnie wygląda życie na Wyspach Trobrianda, w miejsce z rzadka odwiedzanym przez turystów. Gumowska posiłkuje się rozmowami z mieszkańcami wysp z różnych środowisk, od małych wiosek po miasta, spotyka się także z osobami pracującymi wśród lokalnej społeczności czy antropologami, dla których Wyspy to swoista Mekka. Z obserwacją Aleksandra Malinowska zestawia fragmenty prac Malinowskiego, porównując kulturę Trobriandczyków sto lat temu i dziś, opisując korzyści lub straty wynikające z postępu. Podobnie jak Malinowski nie ocenia, nie wychodzi z tezą, nie porównuje z kulturą zachodu – o ile takie odcięcie jest w ogóle możliwe. Jak się okazuje, Malinowski wciąż jest wśród Trobriandczyków osobą poważaną, co wiele rzeczy Gumowskiej ułatwia i otwiera przed nią drzwi wielu chat.

Drugi aspekt książki to opis doświadczeń kobiety – podróżnika. To zupełnie inne spojrzenie, niekoniecznie dlatego, że samotne podróżowanie kobiet uważa się wciąż za niebezpieczne. Uwielbiam samotne podróżowanie i zawsze mnie fascynowały na przykład książki Beaty Pawlikowskiej. Ona czy Gumowska udowadniają, że kobieta może sama jechać nawet do dżungli, nie zostanie pożarta przez lwy, czerwone mrówki, kanibali, nie zostanie obrabowana i zgwałcona, da sobie radę z organizowaniem nawet długiego wyjazdu bez silnej męskiej ręki. Inspirujące.

No i trzeci aspekt to przypomnienie postaci Malinowskiego. Nie tylko jego badań ale i człowieka, pełnego wahań, uprzedzeń i słabości. Gumowska bowiem posiłkuje się nie tylko oficjalnymi pracami antropologa ale i jego dziennikiem, dokumentem, powiedziałabym, nieco kontrowersyjnym. Nie wiem jak inni czytelnicy ale ja z chęcią prace Malinowskiego teraz bym przeczytała. Wspomniany dziennik też.

Tytuł: „Seks, betel i czary. Życie seksualne dzikich sto lat później”

Autor: Aleksandra Gumowska

Wydawnictwo Znak

 

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

Silna i odważna – opowieść o Izabeli Kastylijskiej

przez , 06.maj.2014, w Powieść historyczna

Dziś o jednej z moich ulubionych postaci historycznych. Cenię ją i szanuję, mimo iż niektóre z jej decyzji uznaje się dziś za kontrowersyjne. Trudno jednak powiedzieć, że Izabela Kastylijska – bo o niej mowa – nie była wielkim władcą. Właśnie władcą, bo mimo iż panowała u boku małżonka, Ferdynanda Aragońskiego, to ona była królową Kastylii i to ona położyła podwaliny pod Wielką Hiszpanię. Izabeli pamięta się, że wznowiła w Kastylii działalność Inkwizycji i wyrzuciła z kraju wielu swoich poddanych Żydów tylko dlatego, że nie chcieli zmienić wiary na katolicyzm. W istocie to oraz fakt, iż znacznie wcześniej to właśnie dzięki żydowskim pożyczkom udało się królewskiej parze sfinansować – zwycięską zaznaczmy wojnę z Maurami kładzie spory cień na dokonaniach królowej. A nie należy zapominać, że to ona zabrała się za ukrócenie władzy i samowoli grandów, to jej reformy pozwoliły na znaczący rozwój gospodarczy kraju, to wreszcie ona była na tyle wizjonerką, że pozwoliła zabrać trzy okręty pewnemu upartemu żeglarzowi, który chciał dotrzeć do Indii, a przez przypadek odkrył Nowy Świat. Dziś ten czyn Izabeli odczytuje się w kontekście głównie negatywnym jako to, co doprowadziło do upadku wielowiekową cywilizację Indian. Nie należy jednak zapominać, że wyniszczenie narodu nigdy nie były celem Izabeli. Królowa w specjalnym edykcie wprost zakazała zmieniać miejscową ludność w niewolników, każąc traktować ich łagodnie i dbać o ich nawrócenie. O ile rozumiem tę zdecydowaną, ale bynajmniej nie krwiożerczą kobietę, znaną ze swojej pobożności, bynajmniej nie chodziło jej o nawracanie mieczem.

Gortner_Przysiegakrolowej

Dwoistość charakteru Izabeli, rozdźwięk między jej głęboką i szczerą pobożnością a zdecydowanym, przez to wyglądającym jak okrutne postępowaniem jest głównym tematem książki C. W. Gortnera. „Przysięga królowej. Historia Izabeli Kastylijskiej” to jednak nie biografia pisana w trzeciej osobie, pełna odnośników i przypisów, jakiej się spodziewałam i z jakiej pewnie również bym się ucieszyła, ale pisana w pierwszej osobie fabularyzowana opowieść o losach Izabeli. Gartner pokazuje nam najpierw przyszłą królową jako jeszcze dziecko, w momencie śmierci jej ojca, wreszcie młodą kobietę, dla której ważne są dobre obyczaje i przyzwoite zachowanie i która nagle znalazła się w centrum politycznych rozgrywek w walce o tron. Zadziwiająca jest przemiana, jaką przeszła Izabela – od dziewczyny, która miała być tylko obiektem politycznego mariażu do pewnej siebie i zdecydowanej królowej, walczącej o równość nawet ze swoim mężem.

Szczerze przyznam, że przekucie losów Izabeli w formę bardziej sfabularyzowaną budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony Gortner dba o historyczne szczegóły i realia, z drugiej pozwala sobie na dużą swobodę w interpretacji uczuć i pobudek królowej. Odbieram to jednak  jako swojego rodzaju kompromis.  Izabela pokazana jako zwykła kobieta, kochająca męża i tęskniąca za dziećmi zapewne spodoba się bardziej np. wielbicielkom romansów. Jej historia, pokazana w ten sposób, na pewno przyciągnie więcej czytelników niż suche opisanie faktów. To, że ja jednak wolę fakty niż podobną nadinterpretację to moje subiektywne zdanie.

Jednak „Przysięga królowej” ma dla mnie jeszcze jeden aspekt i wabik: geograficzny. Jak już wielokrotnie pisałam, uwielbiam Hiszpanię. W tym roku swoje hiszpańskie podróże poszerzyłam o Sewillę, która zajmuje ważne miejsce w powieści. Trudno mi opędzić się od wspomnień widoku tamtejszego alkazaru gdy czytam, jak zachwyciło Izabelę i jak spodobało jej się to miasto z jego ogrodami i wpływem arabskiej kultury.

1619448_10202570682421703_1475130208_n

Tytuł: „Przysięga królowej. Historia Izabeli Kastylijskiej”

Autor: C. W. Gortner

Wydawnictwo Znak

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

Mężczyzna, który tańczył tango

przez , 23.paź.2013, w Romans, Sensacja

Jedna z moich przyjaciółek, niekoniecznie pruderyjna, opisywała mi kiedyś swoje zajęcia z tanga. „Nie mogłam wykonać tej figury, dla mnie było to zbyt intymne” – tłumaczyła. I rzeczywiście – współcześnie, kiedy albo siedzimy odseparowani od siebie ekranami smartfonów, albo traktujemy seks jak jeszcze jedno ćwiczenie gimnastyczne figury tanga, z jego szarpanym, szybko-wolnym rytmem, to ocieranie się ciał, ni to miłość fizyczna, ni walka – są dla nas przerażająco intymne. Nie jesteśmy gotowi na długą, i to publiczną demonstrację uczuć, które tango obnaża bezlitośnie.

Tango zawsze mnie fascynowało. I to pokaleczone, którego uczyłam się na kursie tańca towarzyskiego, i to, które oglądałam na filmach takich jak „Zapach kobiety” czy „Take the lead”. Jest groźne, jest piękne, niebezpieczne i pociągające. To kilka minut przy muzyce, podczas których dwie strony walczą o kontrolę nad tą drugą. I może dlatego tak bardzo wciągnęła mnie lektura „Człowieka, który tańczył tango”.
Autora książki przedstawiać nie muszę – to Arturo Pérez –Reverte, który zdobył już sobie światowe uznanie i ja swojego kamyczka do tego ogródka dorzucać nie muszę (jak ktoś nie zna, to niech się nie przyznaje, tylko leci do księgarni/biblioteki i niech natychmiast nadrabia!). Akcja powieści dzieje się na początku ubiegłego wieku na statku płynącym do Buenos Aires, w Nicei w przeddzień II wojny światowej i w ok. 30 lat po niej. Bohaterem jest tytułowy „mężczyzna, który tańczył tango” – Max, zawodowy fordanser i uwodziciel, tzw. złodziej w białych rękawiczkach. Niezwykle przystojny i zachowujący się znacznie lepiej, niż wielu dżentelmenów z towarzystwa Max wykorzystuje swoje atuty – z powodzeniem zresztą -by zdobyć pieniądze i żyć tak, jak żyją przedstawiciele wyższych klas.
Statkiem, na którym pracuje Max, do Buenos Aires płynie słynny kompozytor Armando de Troeye z żoną Mechą. Muzyk chce dotrzeć do źródeł tanga, a kobieta…jest najlepszą tancerką jaką znał Max. Wkrótce tancerz staje się przewodnikiem pary po szemranych spelunach i zaułkach Buenos. A także kochankiem Mechy.

Jeśli ktoś myśli, że „Mężczyzna, który tańczył tango” to historia miłosna, to się myli. No, może niezupełnie – to historia miłosna TAKŻE. Ale także historia o grach prowadzonych między kobietą i mężczyzną, tak jak w tangu właśnie, kiedy to nie wiadomo, czy głównym motywem jest miłość czy nienawiść. To wreszcie nostalgiczna opowieść o pełnych uroku czasach, które odeszły i…pełnokrwista historia sensacyjna, nawiązująca do przygód Arsene Lupina czy wielkich przekrętów we współczesnym kinie. Znajdziemy w niej piękne i wyuzdane kobiety, przystojnych mężczyzn, szemrane typy, szpiegów, a nawet mistrzów szachowych i KGB! Wszystko to Pérez -Reverte zszył z cudownym mistrzostwem, dodając do tego, jak dla smaku, wspaniały styl pisania. Pyszna lektura, powiedziałabym. Zmysłowa.

Tytuł: „Mężczyzna, który tańczył tango”
Autor: Arturo Pérez-Reverte
Wydawnictwo Znak

3 komentarze :, , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...